Krótka notka o "DC’s Legends of Tomorrow"

I stało się. Wczoraj miał premierę 16-odcinkowy spin-off Arrow o drużynie superbohaterów. Jak pamiętacie, po dowiedzeniu się, że następny segment Arrowverse będzie o tej konkretnej grupie postaci, byłam raczej sceptyczna. Potem pojawił się pierwszy teaser i pomyślałam sobie, że może warto by było się jednak z nimi zapoznać. Zwłaszcza, że każde kolejne trailery sprawiły, że cały koncept stawał się nagle bardziej interesujący.
Toteż czekałam na premierę Legends of Tomorrow, tak jak czekałam na powrót Flasha i Arrow z hiatusu.

Fabuła zarysowuje się tak:
Jest rok 2066. Świat ogarnęła wojna, spowodowana przez nieśmiertelnego zbrodniarza,Vandala Savage. Będący częścią organizacji zajmującej się zachowaniem ciągłości czasowej Rip Hunter, wnioskuje, aby powstrzymać Savage’a, zanim urośnie w siłę. Nie znalazłszy posłuchu, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Przenosi się do naszych czasów i rekrutuje: posiadającego zmniejszający skafander, Raya Palmera (Atoma); składających się na Firestorma doktora Steina i Jeffersona „Jaxa” Jacksona; superzłoczyńców Heatwave’a i Captaina Colda, dopiero co wskrzeszoną Sarę Lance, a także Hawkmana i Hawkgirl. Na początku jego drużyna marzeń nie jest szczególnie chętna do pomocy Hunterowi, jednak po dowiedzeniu się, co leży na szali i przemyśleniu korzyści, które podróże w czasie mogą im przynieść, zgadzają się. Ich pierwszy przystanek to rok 1976, gdzie mają spotkać się z historykiem, który badał Savage’a i jego rolę w światowych konfliktach na przestrzeni dziejów.
Motyw podróży w czasie był już trochę eksplorowany w The Flash, gdzie nie tylko doktor Wells okazał się być z przyszłości, ale jeszcze sam Barry odkrył, że potrafi się cofnąć o kilka dni lub nawet lat. W Legends of Tomorrow podróże w czasie są przeniesione na wyższy poziom. Mamy nie tylko wehikuły czasu, ale i tak zwanych Time Masterów, którzy dbają o to, aby nie dochodziło do zakłóceń w linii czasu. Twórcy serialu  powiedzieli zresztą, że będą na bieżąco przedstawiać reguły, jakimi w Arrowverse rządzą się podróże w czasie.
Sama drużyna na razie nie wydaje mi się szczególnie interesująca, ale to może też dlatego, że za większością z jej członków nie przepadam. Wątek Sary mnie denerwował, Carter ze swoim rządzeniem się też; zaś Firestorm, Captain Cold i Heatwave mnie (nomen omen) ani ziębią, ani grzeją… I chyba jedynymi postaciami, które jakoś tam lubię, to Hawkgirl i Atom. No i sam Hunter ma potencjał, aby stać się interesujący w przyszłości.
Oczywiście wszystko przed nami. W miarę jak będzie się rozwijać fabuła, relacje między bohaterami również będą iść na przód. Zwłaszcza, że już w pierwszym odcinku wprowadzone zostały ciekawe wątki, m. in. łowca nagród działający na zlecenie Time Masterów. Trafiło się też kilka żartów tu i tam (mój ulubiony pochodzi od Heatwave’a: „Wyskakujemy na drinka, a wy się wdajecie w bójkę z Bobba Fettem.”).
Ogólnie rzecz biorąc, na razie wychodzi pół na pół.

2 myśli na temat “Krótka notka o "DC’s Legends of Tomorrow"

  1. Serial na starcie dostał ode mnie wielki plus za Capitana Colda (Boże Wentworth ma przecudowny głos!) i za Arthura Darvilla (O mamo! Rozpływam się przez ten akcent!) A postaci Hawkgirl i Hawkman miały świetne wejście w The Flash i Arrow. Firestorma wolałam z Robie'm 😉 A sam zarys serialu opierający się na podróżach w czasie skradł moje serce ❤ +czy to nie dziwne, że Arthur Darvill obraca się w produkcjach typowo \”czasoprzestrzennych?\” (mówię o roli Rory'ego w Doctorze Who) 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.