Meg ogląda Star Trek: TOS – 2×3 „Nomada”

Witajcie po majowej przerwie! Gotowi na ciąg dalszy startrekowej retrospektywy?

Tym razem mamy sci-fi bardziej w starym stylu. Właściwie ten odcinek postępuje według standardowego wzorca opowieści o robotach i dlatego zakończenie jest poniekąd oczywiste.

Zanim jednak przejdziemy do rzeczy, uczcijmy minutą ciszy pamięć dwóch dzielnych ochroniarzy w czerwonych koszulach. Niestety, nie zdążyliśmy poznać ich imion, ale doceńmy ich poświęcenie.

Opis Fabuły:

Enterprise bada ślady niedawnego zniknięcia życia w układzie gwiezdnym, w którym akurat przebywa. Nagle pojawia się dziwne zielone światło i sensory wykrywają bardzo mały statek kosmiczny. Enterprise zostaje zaatakowany, ale próbuje się skomunikować z tajemniczym statkiem. Po pierwszej nieudanej próbie (przy której z powodu przeciążenia spalony zostaje jeden z komputerów pokładowych), napastnik pyta załogę kim są i skąd pochodzą. A po usłyszeniu nazwiska kapitana Kirka, zgadza się wejść na pokład Enterprise. Po przetransportowaniu na statek okazuje się, że jest to dryfująca w powietrzu maszyna, każąca nazywać się Nomadem. Kirk, Spock i McCoy szybko odkrywają, że Nomad jest ziemską sondą wysłaną w 2000 roku do szukania obcych form życia, o której myślano, że została zniszczona w zderzeniu z meteorytem. Na domiar złego ma zmienioną dyrektywę – ma za zadanie niszczyć niedoskonałości, a że uważa jednostki organiczne za niedoskonałe, stanowi zagrożenie dla załogi Enterprise. Jedyny powód, dla którego Nomad jeszcze nie zniszczył statku, to to, że uważa kapitana Kirka za swojego twórcę, Jacksona Roykirka. Niemniej jednak sonda wprowadza zrozumiałe zamieszanie i Kirk, Spock i McCoy muszą znaleźć sposób na to, aby ją unieszkodliwić, a jednocześnie ją zbadać.

Co Z Tego Pamiętam:

Głównie to, że Uhura śpiewała jakąś piosenkę, a Nomad był zaintrygowany tą dziwną formą komunikacji, więc postanowił przeskanować jej umysł na temat muzyki. Przy okazji jednak spowodował u niej amnezję i przez resztę odcinka pani porucznik była re-edukowana (musiała się nauczyć znowu mówić po angielsku i liczyć), ale ponieważ sonda nie uszkodziła jej mózgu, pod koniec odcinka Uhura była już na dobrej drodze do powrotu na stanowisko.

Wnioski Ogólne:

Wiecie co ten odcinek mi przypomina? Opowiadanie Asimova Prorok. Z tym że, o ile  tam mieliśmy całkiem przyjazne roboty, które utworzyły własną religię i po prostu wyśmiały niedorzeczny pomysł, że coś tak doskonałego jak one zostało stworzone przez wadliwego w swej budowie człowieka, o tyle tutaj mamy robota, który jest święcie przekonany o doskonałości swojego twórcy i Kirk wie, że lepiej na razie nie mówić Nomadowi, że ów twórca też był istotą organiczną.

Nomad to wręcz podręcznikowy przykład morderczej sztucznej inteligencji. Zbudowana przez genialnego naukowca sonda miała służyć ludzkości, ale coś poszło nie tak – po zderzeniu z meteorytem jej banki pamięci uległy uszkodzeniu. Co więcej – napotkała na swojej drodze sondę obcego pochodzenia, mającą na celu badać i sterylizować próbki gleby, aby pomóc swoim twórcom zdeterminować, czy są w sąsiednich układach planety zdatne do kolonizacji. Podczas samoodbudowy obie sondy złączyły się w jedno i przyjęły nową funkcję, która w ich przeświadczeniu jest tym, co ich twórcy zamierzali – wykrywanie niedoskonałości i ich „sterylizacja”. Nomad uważa, że jednostki organiczne są niedoskonałe, ich „systemy” nie są wydajne i marnują czas na bezsensowne zajęcia, jak śpiewanie, toteż wielokrotnie kwestionuje powody, dla których jego „twórca” trzyma je na pokładzie.

Ostatecznie Nomad zostaje pokonany poprzez bombę logiczną – Kirk uświadamia mu, że sam robot popełnił liczne błędy, tak więc nie jest doskonały; a skoro nie jest doskonały, musi zostać zniszczony. Ciekawe jest to, że Nomad nie zrobił tego wcześniej, mianowicie – kiedy przekonał się, że jego banki pamięci są uszkodzone. No bo skoro banki są uszkodzone, to Nomad jest niedoskonały, a skoro jest niedoskonały… kumacie czaczę. Ale może tu chodziło nie tyle o uszkodzenia, co o niedoskonałości wynikające z natury danej jednostki.

To nie była pierwsza bomba logiczna, którą Kirk zaserwował morderczym maszynom (pierwszy raz użył tej taktyki na Landru w Sztucznej inteligencji) i nie była ostatnią, albowiem tak Kirk, jak i następni kapitanowie ze Star Treka mieli okazję ją wykorzystać. Na przykład, jednym z planów pokonania Borg było zainfekowanie ich wirusem z zadaniem matematycznym, którego nie da się rozwiązać.

Swego czasu nawet bohaterowie musieli sprostać bombom logicznym, które na nich spadały. Holograficzny Program Medyczny (czyli Doktor z Voyagera) musiał poradzić sobie z konsekwencją tego, że pozwolił jednemu z pacjentów umrzeć, z kolei Rom – brat Quarka – zagmatwał się w logice, którą rządziło się Lustrzane Uniwersum.

Wspominałam Borgów. Do pewnego stopnia przypominają oni Nomada, w tym sensie, że również uważają jednostki organiczne za niedoskonałe (i też Siedem z Dziesięciu w dużej mierze stawia na wydajność). Natomiast na długo przed Borgami, w pierwszym startrekowym filmie mieliśmy bardziej niewinny przykład maszyny, która z jednej strony postrzega istoty węglowe za dziwne, z drugiej – chce powrócić na Ziemię, do swojego stwórcy. To była maszyna, która przeżywała egzystencjalny i niemalże duchowy kryzys, a skończyło się na tym, że – dla celów naukowych i egzystencjalnych właśnie – postanowiła połączyć się z dwojgiem członków załogi, aby się od nich uczyć.

W oryginale ten odcinek nosi tytuł The Changeling. Po tym jak Kirk, Spock i McCoy przekonali się, że Nomad połączył się z inną sondą i to wydarzenie zmieniło jego pierwotną dyrektywę, kapitan przytoczył stare wierzenia ludów anglosaskich o tak zwanym odmieńcu – zmiennokształtnym, którym wróżki i elfy zastępowały ludzkie dzieci, porywając te prawdziwe. Jeszcze kilku bohaterów w Star Treku będzie nawiązywać do ziemskich podań (pamiętam, że za dwa razy Janaway wspominała o gremlinach, czyli stworkach, na których lotnicy i mechanicy zrzucali winę za wszystko, co było nie tak z ich samolotami), jednakże zmiennokształtni w DS9 będą nazywani również „the changeling”.

Jak już wspominałam a propos Sądu polowego – jeszcze będziemy poruszać temat robotów i sztucznej inteligencji w Star Treku. A tymczasem za tydzień czeka nas niezła gratka. Albowiem za tydzień odwiedzimy po raz pierwszy Lustrzane Uniwersum.

2 myśli na temat “Meg ogląda Star Trek: TOS – 2×3 „Nomada”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.