Kategorie
Meg ogląda... Star Trek

Meg ogląda Star Trek: TOS – 3×21 „Różnice społeczne”

Advertisements

Tak jak sugeruje polski tytuł, jest to odcinek o nierównościach między poszczególnymi grupami społecznymi. Porusza on kwestię tego, jak owe nierówności są podtrzymywane przez klasę panującą i czym są nieraz usprawiedliwiane. W gruncie rzeczy można to podciągnąć również pod inne sytuacje związane z nierównością. Jest to jeden z tych odcinków Star Treka, który nadal pozostaje uniwersalny.

Opis Fabuły:

Pewna planeta ma problem – z powodu wirusa botanicznego jej roślinności grozi kompletne zniszczenie, a to oznacza zniszczenie całego życia na tejże planecie. Jedynym sposobem, aby temu zapobiec, jest dostarczenie w niedługim czasie zenitu – minerału, który zniszczy bakterie. Tak się składa, że planeta Ardana wydobywa zenit z kopalń, tak więc Enterprise prosi ich radę planetarną o możliwość odebrania dostawy minerału. Na miejscu Kirk i Spock zostają zaatakowani przez górników, którzy chcą ich porwać, ale szybko udaje im się odeprzeć atak. Następnie zostają zabrani na Stratos – podniebne miasto, w którym przebywa rada planetarna oraz intelektualiści i artyści. Tam niejaki Palsus, członek rady planetarnej, informuje ich o tym, że ich napastnicy to tak zwani Zakłócacze – grupa górników, która dokonuje aktów terroryzmu, aby wymusić na mieszkańcach Stratosa swoje żądania.

Co Z Tego Pamiętam:

Tylko Droxine – jej dziwne ubranie i dyndające kolczyki.

Wnioski Ogólne:

Stratos pełni tutaj rolę słynnej wieży z kości słoniowej – zamieszkują je intelektualiści i artyści, w dodatku chlubiący się tym, że już dawno wyeliminowali przemoc w swoim społeczeństwie. Jednocześnie spoglądają oni na Troglytów (czyli mieszkańców kopalń) krzywo – zarzucają im umysłowe niedorozwinięcie i skłonność do przemocy. Przez całe stulecia Troglyci pracowali w pocie czoła w kopalniach, a owoce tej pracy zbierali ludzie ze Stratosa. Kiedy zaś Kirk i Spock zwracają uwagę na tę niesprawiedliwość, Palsus i Droxine argumentują, że Troglyci nie powinni znajdować się w podniebnym mieście, bo „nie wiedzieliby co z tym zrobić”.

Bardzo szybko zdajemy sobie sprawę z opresyjności mieszkańców Stratosa wobec Troglytów. Klasa pracująca ma dostęp do podniebnego miasta tylko za licznymi pozwoleniami i tylko jeśli jej członkowie zostają zatrudnieni jako sługi, mechanicy albo strażnicy (no bo nie są zdolni wykonywać lepszych zajęć), a poza tym jaśnie oświecona i rzekomo niestosująca przemocy rada planetarna Ardeny wierzy w to, że najskuteczniejszym sposobem wyciągnięcia z kogoś informacji są tortury.

Wkrótce doktor McCoy odkrywa, że nieoczyszczony zenit wydziela bezbarwny i bezwonny gaz, który wywołuje agresję i umysłowe zamglenie u każdego, kto wdycha go przez dłuższy czas. Tak więc Troglyci są brutalni i głupi przez czynnik zewnętrzny, związany z ich środowiskiem. Można tu wyciągnąć pewne wnioski na temat tego, jak postrzegane są poszczególne grupy społeczne czy etniczne; i jak pewne uwarunkowania środowiskowe wpływają na to, że w pewnych miejscach jest większa przestępczość.

Owe uwarunkowania środowiskowe – nie tylko związane z gorszym powietrzem czy żywnością, ale też z narastającą frustracją i poczuciem krzywdy, kiedy elity zbierają całą śmietankę z ich pracy – i ich wpływ na niższe warstwy społeczeństwa jest tematem starym jak świat, chociaż tak naprawdę podnoszonym dopiero od jakichś trzech-czterech stuleci. Owe nierówności doprowadzały nieraz do buntów i rewolucji, często bardzo krwawych. Zwłaszcza że w pewnym momencie buntownicy – nauczeni tym, że rządzący nawet nie raczą ich wysłuchać i dają im tylko puste obietnice – przestają już ufać w dobrą wolę drugiej strony i uważają, że mogą coś zdziałać tylko poprzez radykalne zachowania.

I to widać również u Troglytów – Zakłócacze nie tylko dokonują aktów wandalizmu na sztuce ludzi ze Stratosa, lecz także próbują porwać Kirka i Spocka dla okupu. Nawet kiedy Kirk próbuje jakoś załagodzić sytuację; nawet kiedy proponuje pomoc i tłumaczy, że może dostarczyć Troglytom maski, przywódczyni Zakłócaczy, Vanna, nie wierzy mu i podstępem więzi go w kopalni. Dla niej słowa oficerów Gwiezdnej Floty to kolejne kłamstwo, dlatego dziewczyna musi sama przekonać się, że gaz istnieje i na nią wpływa.

Oczywiście Palsus również nie przyjmuje do wiadomości odkrycia doktora McCoya i w zachowaniu Kirka widzi Federację próbującą wmieszać się w sprawy jego planety; próbującą zniszczyć tak wspaniały porządek z powodu jakiejś wydumanej substancji. Palsus jest święcie przekonany o tym, że Troglyci są z natury gorsi i że on i jego klasa ma prawo do tego, żeby zbierać owoce pracy Troglytów, bo taki jest porządek rzeczy.

Jest jednak pewien promyk nadziei w klasie panującej – po przeprowadzeniu rozmów ze Spockiem, zauroczona nim Droxine – która przez pewien czas wydawała się taką trochę słodką idiotką, powtarzającą argumenty ojca, Palsusa – zaczyna kwestionować ten odwieczny porządek, dostrzegać własne uprzywilejowanie i postrzegać Troglytów jak ludzi.

Ostatecznie zostaje zasiane ziarno zrozumienia – Kirk zaopatrza Troglytów w maski i teraz, kiedy nie będą oni narażeni na działanie gazu, będzie można przystąpić do właściwych negocjacji, Enterprise zaś otrzymuje potrzebny zenit, aby dostarczyć go na zagrożoną planetę.

W następnym odcinku Kirk i Spock będą walczyć wraz z Abrahamem Lincolnem w dosłownej bitwie dobra ze złem.

Autor: redhatmeg

Filozof kultury, doszukujący się głębokich odniesień w najbardziej rozrywkowych filmach, książkach i serialach. Lubi analizować to, co czyta i ogląda. Ma nadzieję na wydanie książki. Przez niektórych nazywana Królową Fluffu.

Zobacz archiwum

Leave a Reply