Artykuł: Cztery miłości superzłoczyńcy, czyli o Feloniusie Gru słów kilka

Uwaga! Tekst zawiera spoilery!

Dawno, dawno temu prowadziłam na Planecie Kapeluszy serię Maraton z Villain Protagonist, gdzie omawiałam takie przykłady tego motywu, jak Megamocny, Mózg czy Wezyr Iznogud. Miałam nadzieję kiedyś zrobić kolejną edycję tej serii i poruszyć temat kolejnych bohaterów, którzy w innych historiach byliby „tymi złymi”.

Szczególnie o jednym przykładzie chciałam opowiedzieć już od dłuższego czasu, zwłaszcza że pierwszy film z jego udziałem był ciekawą historią o złoczyńcy rodem z filmów szpiegowskich, który nagle zaczyna opiekować się trzema małymi dziewczynkami (chociaż większość ludzi i tak kojarzyła z tego filmu głównie małe żółte stworki, które po latach się wszystkim przejadły). Zwlekałam z tym jednak bardzo długo, a w tym czasie wyszły kolejne części jego przygód, które nie tylko dodawały różne szczegóły na temat jego przeszłości i charakteru, lecz także budowały podziemny świat superzłoczyńców. Mowa oczywiście o Feloniusie Gru, który dawno temu próbował ukraść księżyc.

Ponieważ niedawno mieliśmy film, w którym pokazano dzieciństwo Gru, doszłam do wniosku, że najwyższy czas, aby napisać o nim artykuł. Zwłaszcza że właściwie wszystkie filmy z jego udziałem (i gdzie gra większą rolę; pierwsze Minionki się nie liczą) są w pewnym sensie o tym, jak odkrywa on różne typy relacji. Co więcej – owe relacje można podciągnąć pod wyróżniane przez Greków rodzaje miłości. Zwykle wyróżnia się osiem rodzajów, ale Gru podpada pod cztery z nich – philia, storge, ludus i pragma.

Czytaj dalej „Artykuł: Cztery miłości superzłoczyńcy, czyli o Feloniusie Gru słów kilka”

Fandomy Po Latach – Pięć powodów, dla których uwielbiam „Lucky Luke’a”

Podczas układania planu na dziesiątą rocznicę Planety Kapeluszy, nie ulegało dla mnie wątpliwości, że lipiec poświęcony będzie Lucky Luke’owi. Wszak dwa razy robiłam miesiąc z samotnym kowbojem właśnie w lipcu, nie mówiąc już o tym, że jeden z nich był wielkim świętowaniem jego siedemdziesiątki. Pierwotnie zakładałam, że obejrzę po prostu od początku Nowe przygody Lucky Luke’a, ale jak tylko skończyłam, nabrałam ochoty na przypomnienie sobie niektórych komiksów, może nawet przeczytanie tych nowszych i obejrzenie ponownie niektórych filmów z samotnym kowbojem. Udało mi się nawet obejrzeć kilka epizodów Kid Lucky’ego!

I kiedy tak to wszystko robiłam, przypominałam sobie znów, co mi się zawsze podobało w historiach z Lucky Lukiem. I pomyślałam sobie, że na miejscu byłaby jakaś lista, która w zgrabny sposób by to wszystko ładnie wykładała.

Tak oto jesteśmy. będzie tu kilka rzeczy, o których już wspominałam na tym blogu podczas poprzednich edycji Lipca z Lucky Lukiem; i kilka innych, z których zdałam sobie sprawę dopiero niedawno.

Czytaj dalej „Fandomy Po Latach – Pięć powodów, dla których uwielbiam „Lucky Luke’a””

Fandomy Po Latach – Ze wspomnień fana: Wodogrzmoty Małe

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do Wodogrzmotów Małych.

Podczas gdy ludzie nadrabiają Stranger Things, ja postanowiłam w czerwcu powtórzyć sobie inny serial o małym miasteczku kryjącym w sobie niezwykłe tajemnice; i z młodymi bohaterami będącymi pod opieką nieco zrzędliwego i cynicznego dorosłego – Wodogrzmoty Małe.

I tak się składa, że kultowy serial Disneya również obchodzi w tym roku dziesięć lat, bo dokładnie 15 czerwca 2012 roku wyemitowany został pierwszy odcinek Wodogrzmotów Małych (mówiłam Wam już kiedyś, że 2012 to szczególny rok dla fandomów). I choć serial się skończył, do tej pory fandom żyje i tworzy kolejne teorie na temat Billa Ciphera, Stana i całej reszty.

Tak więc pozwólcie, że opowiem Wam o mojej historii z Wodogrzmotami Małymi.

Czytaj dalej „Fandomy Po Latach – Ze wspomnień fana: Wodogrzmoty Małe”

Kolejne dziesięć moich najlepszych fanfików

W swoje urodziny mam zwyczaj dzielenia się rankingami swoich ulubionych rzeczy – filmów, gier, postaci pobocznych, guilty pleasures, YouTuberów, czy mało znanych filmów. Jednakże w 2015 roku odeszłam trochę od schematu i opowiedziałam Wam o moich dziesięciu najlepszych fanfikach, które napawały mnie dumą.

Od tego czasu bywałam w różnych fandomach i do nich też pisałam fanfiction, które uważałam za całkiem dobre. Dlatego już dawno postanowiłam, że na dziesiątą rocznicę bloga zrobię nową listę, która uwzględni nowe fiki. Tak jak poprzednim razem przyjmuję zasadę jednej pozycji na fandom, a także wymóg, że musi to być fik, do którego lubię sobie wracać.

Przedstawiam Wam kolejne dziesięć moich najlepszych fanifków.

Czytaj dalej „Kolejne dziesięć moich najlepszych fanfików”

Artykuł: Najbardziej ikoniczny czarny charakter Hanny Barbery… i jego pies

Niedawno miał swoją premierę najnowszy film ze Scooby’m Doo – Scoob! – który z jednej strony stanowił origin story gangu Scooby’ego, a z drugiej widać było, że Warner Brothers próbował nim rozpocząć kolejne łączone filmowe uniwersum, tym razem z postaciami z kreskówek Hanny Barbery. Jednocześnie film miał jednak trochę serducha, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje między Scooby’m i Kudłatym. Właściwie to właśnie ta przyjaźń między chłopcem a jego psem jest punktem wyjścia tej historii i Scooby’emu i Kudłatemu przeciwstawione są dwie pary „chłopców i ich psów” z wytwórni Hanny Barbery. Pierwszą parą jest superbohater Blue Falcon i jego partner, cybernetyczny pies Dynomutt, a drugą – Dick Dastardly i jego partner w zbrodni, Muttley.

I też właśnie Dick Dastardly wydaje się być w Scoobie! największym zaskoczeniem. Po pierwsze dlatego, że Scooby Doo i jego gang nigdy wcześniej nie walczyli z Dastardly’m i Muttley’m (co najwyżej Scooby brał udział w Laff-A-Limpics, stając przeciwko ich substytutom). Po drugie – Dick Dastardly jest w tym filmie nadzwyczaj kompetentny, biorąc pod uwagę to, że przez lata należał on do tego typu czarnych charakterów, którego niecne plany mściły się na nim boleśnie ku uciesze (i sympatii) widza. Po trzecie wreszcie – naczelną motywacją Dastadly’ego było nie tyle zdobycie wielkiego bogactwa spoczywającego w greckich Podziemiach, co uratowanie uwięzionego w nich Muttley’a. To właśnie ten ostatni punkt zwrócił moją uwagę najbardziej, ponieważ wychowawszy się na Odlotowych wyścigach i Dastardly’m i Muttley’u, nie myślałam, że mogłoby mu zależeć na swoim psim kompanie, a jednak ich relacja przedstawiona została bardzo wiarygodnie.

Czując pewien niedosyt, postanowiłam przypomnieć sobie Odlotowe wyścigi oraz Dastardly’ego i Muttley’a, a także zapoznać się z innymi kreskówkami Hanny Barbery, w których Dick Dastardly i jego psi kompan grają jakieś większe role. Przy okazji miałam okazję przyjrzeć się temu, jak relacje między Dastardly’m i Muttley’m się rozwijały od lat sześćdziesiątych XX wieku, aż do czasów współczesnych; oraz odkryć te postacie na nowo.

Czytaj dalej „Artykuł: Najbardziej ikoniczny czarny charakter Hanny Barbery… i jego pies”