Kategorie
Arrowverse Krótka notka Superbohaterowie

Krotka notka o pairingu, który ostatnio shippuję (także garść refleksji o tak zwanej chemii)

Advertisements

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do czwartego i szóstego sezonu Flasha.

A wydaje się jakbym dopiero wczoraj stworzyła walentynkową listę par, które faktycznie shippuję. I pewnie gdyby pewien odcinek Flasha wyszedł tydzień lub dwa przed Walentynkami, prawdopodobnie tamta lista powiększyłaby się o dodatkową pozycję.

Tak czy inaczej, mam nową obsesję. I – jak to bywa u mnie z fandomowymi obsesjami – była to dla mnie wielka niespodzianka. Wystarczył jeden odcinek, abym zakochała się w postaciach i w relacji, które wcześniej lubiłam, a którymi się teraz jaram, do tego stopnia, że nawet poświęcam im fanfiction i powracam do scen, w których się pojawiają. Co więcej, ten konkretny ship sprawił, że nagle odżyło moje zainteresowanie Flashem (bo gdzieś tak od trzeciego sezonu wprzód, oglądałam ten serial i inne seriale Arrowverse głównie po to, aby potem ogarniać coroczne crossovery).

I tak sobie siedzę, rozkminiam ten wątek, piszę o nim fiki i analizy, a jednocześnie próbuję dociec, co mnie tak naprawdę urzekło w tym pairingu. Pytanie ważne z punktu widzenia prowadzenia historii, gdyż ostatnio chcę wprowadzić wątek romansowy do opowiadania autorskiego i – pamiętając moje własne męki przy oglądaniu/czytaniu romansów, które utrudniały mi przyjemność z pochłaniania pewnych fandomów – postanowiłam zbadać ten ship i wyciągnąć z niego wnioski na temat trudnej sztuki tworzenia chemii pomiędzy bohaterami.

Pozwólcie więc, że opowiem Wam, dlaczego zakochałam się w Ralphie Dibny’m i Sue Dearbon (zwanych też zbiorczo ElongSue).

Kategorie
Arrowverse Krótka notka

Krótka notka o „Crisis on Infinite Earths”

Advertisements

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do Supergirl, Batwoman, Flasha, Arrow i Legends of Tomorrow.

Najpierw Arrow i Flash współpracowali i na skutek machinacji pewnego meta-człowieka Oliver Queen musiał walczyć z Barry’m Allenem. Rok później musieli zmierzyć się z Vandalem Savage’m, wprowadzając przy tym do uniwersum ostatnich członków nadchodzących Legends of Tomorrow – Hawkgirl i Hawkmana. Kiedy Supergirl stała się częścią Arrowverse, mieliśmy pierwszy crossover rozprzestrzeniający się na wszystkie cztery seriale tego uniwersum – inwazję Dominatorów. Kolejny czteroczęściowy crossover miał miejsce, kiedy to podczas ślubu Iris West i Barry’ego Allena doszło do inwazji nazistów z Ziemi-X. W końcu podczas zeszłorocznego crossovera (który obejmował tylko Supergirl, Flasha i Arrow, ale za to wprowadzał do uniwersum Gotham i Batwoman) mieliśmy zmieniającego rzeczywistość Monitora Novu, który sprawił, że Barry Allen był Zieloną Strzałą, a Oliver Queen – Flashem.

Mieliśmy też ze dwa spotkania między Supergirl i Flashem, ale tak naprawdę to od kiedy Oliver pojawił się w Central City niejako stało się tradycją, że co roku w grudniu będziemy mieć crossover i za każdym razem był on nieco bardziej epickich proporcji. I tak oto doszliśmy do Crisis on Infinite Earths – adaptacji najsłynniejszego eventu w historii komiksów, który ogarniał niemal wszystkie zakątki ówczesnego uniwersum DC.

Kategorie
Arrowverse Krótka notka Superbohaterowie

Krótka notka o planach na zakończenie "Arrow"

Advertisements

Już przy tegorocznym crossoverze seriali z Arrowverse wspominałam o tym, że to uniwersum ostatnio średnio mnie interesuje. I tak po prawdzie to do tej pory nie nadrobiłam odcinków dziejących się tuż po Elseworlds (w dużej części też dlatego, że inne franczyzy i uniwersa mnie interesowały). A jeśli chodzi o Arrow, to po tym, co Marc Guggenheim odstawił w czwartym sezonie, straciłam tym serialem zainteresowanie już dawno temu.

Wczoraj mignęła mi gdzieś informacja, że ArrowSupergirl i Legends of Tomorrow grozi zdjęcie z anteny (tak więc z Arrowverse pozostałyby tylko Flash i nadchodząca Batwoman). Dzisiaj dowiedziałam się, że tylko temu pierwszemu przeznaczony jest koniec w przyszłorocznym crossoverze.

Cóż więc to oznacza dla reszty Arrowverse i skąd taka decyzja?

Kategorie
Arrowverse Krótka notka Wpisy okolicznościowe

Krótka notka o "Elseworlds"

Advertisements

Prawdę mówiąc, myślałam, że w tym roku odpuszczę sobie Arrowverse. Pierwsze odcinki nowych sezonów FlashaSupergirl i Legends of Tomorrow nie porwały mnie zupełnie, a poza tym interesowałam się inną franczyzą science-fiction, która dorobiła się kilku seriali. Prawda jest taka, że moje zainteresowanie samym telewizyjnym uniwersum DC miało się dość słabo już od jakiegoś czasu i nawet wielka zapowiedź tegorocznego crossovera tego zainteresowania nie zwiększyła.

Cóż jednak się stało, że postanowiłam jednak wrócić do Arrowverse? No cóż, przede wszystkim na maj 2019 planuję pewien event, a jeden z elementów tegorocznego crossovera wprowadza do Arrowverse coś, co łączy się w pewien sposób z tym, czego ten event będzie dotyczył.

Warto jednak sobie coś powiedzieć o koncepcie Elseworlds. Dla tych, co nie siedzą w komiksach – jest to seria linii fabularnych, które opierają się na gdybaniu – umieszczaniu postaci z DC w innej rzeczywistości i eksplorowaniu unikalnych pomysłów, takich jak, na przykład, Superman, który wylądował nie w Kansas, tylko w Związku Radzieckim, czy choćby Batman jako doktor Frankenstein. Do tego pierwszego pomysłu mieliśmy zresztą nawiązanie pod koniec trzeciego sezonu Supergirl, gdzie nagle okazało się, że Rosjanie mają swoją Supergirl (którą fani nazywają Czerwoną Córką, tak jak radziecki Superman był Czerwonym Synem).

Jednakże o ile komiksowe Elseworlds są oderwane od głównego kanonu DC i istnieją jako zamknięte całości, o tyle Arrowverse nie mogło zrobić tego samego w swoim crossoverze. Pamiętajmy, że dwa lata temu mieliśmy inwazję obcych, a rok temu – nazistów, tak więc ten crossover musiał być także epicki i zawierać grę o wysoką stawkę. Dlatego jest to bardziej przedsmak Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach.

Nie przedłużając, oto moje wrażenia z Elseworlds.

Kategorie
Arrowverse Krótka notka Superbohaterowie

Krótka notka o "Crisis on Earth-X"

Advertisements

Uwaga! Tekst zawiera spoilery!

Ostatnio nie pisałam nic na temat superbohaterów, a zwłaszcza seriali Arrowverse. Ba – nie  przygotowałam Wam nawet notki o moich wrażeniach z premier Supergirl, Flasha i Legends of Tomorrow. Poza standardową odpowiedzią, że życie się zdarzyło, mogę powiedzieć tylko tyle, że mój mózg ostatnimi czasy przesiadywał albo w Kaczogrodzie albo w Hawkins, w stanie Indiana (a także w innych miejscach, na przykład w Storybrook), toteż narobiłam sobie zaległości z Arrowverse.

Niemniej jednak postanowiłam, że napiszę o tegorocznym crossoverze, bo tak trochę wypada. Zaległości nadrobione, więc czas przejść do rzeczy.
W przeciwieństwie do tego, co było w poprzednim roku, tegoroczny odcinek Supergirl (Crisis on Earth-X, Part 1) był pełnoprawną częścią crossovera. Tytułowa Ziemia-X to alternatywna rzeczywistość, w której naziści wygrali wojnę. Scena, która otwiera odcinek, przedstawia nam sytuację, w której tajemniczy łucznik atakuje bazę należącą do ruchu oporu i stacza potyczkę z tamtejszym Guardianem (alter ego Jimmy’ego Olsena). Następnie przechodzimy do naszych bohaterów. Tak się składa, że zbliża się ślub Barry’ego Allena i Iris West i zostali na niego zaproszeni między innymi Oliver Queen, Felicity Smoak, Kara Denvers i Legendy Jutra. Kara z powodu zawirowań emocjonalnych, na początku nie chce iść, ale zostaje przekonana przez siostrę, że powinna się na tę uroczystość wybrać (a ponieważ Alex również przeżywa trudny okres, obie postanawiają, że będzie osobą towarzyszącą Kary). Tymczasem Cisco i Wells tworzą miksturę, która uczyni z Jaxa samowystarczalnego Firestorma. Na kolacji próbnej Oliver prosi Felicity o rękę i dowiaduje się, że ukochana nie szaleje za bardzo za konceptem małżeństwa; a Sara Lance i Alex decydują się na jednorazowy numerek. Nadchodzi wielki dzień, nasi bohaterowie gromadzą się, aby obejrzeć ślub Barry’ego i Iris, kiedy nagle na uroczystość wbijają naziści i robią rozróbę.

Następnie przechodzimy do odcinka Arrow (Crisis on Earth-X, Part 2), a tam: pojmany przez grupę nazista okazuje się być Tommy’m Merlynem, który najpierw gra Oliverowi na emocjach, a potem popełnia samobójstwo, aby nie zdradzić towarzyszy; Harrison Wells informuje naszych bohaterów, że poza standardowymi pięćdziesięcioma dwoma Ziemiami istnieje jeszcze jedna, nazywana Ziemią-X; okazuje się, że latająca, supersilna nazistka to sobowtór Kary, a tajemniczy łucznik to Oliver Queen, i towarzyszy im Eobard Thawne (tym razem ten sam, co zawsze).

Przechodzimy do Flasha (Crisis on Earth-X, Part 3) – Sara, Barry, Jax, profesor Stein, Alex i Oliver budzą się w obozie koncentracyjnym na Ziemi-X. Kiedy już mają być rozstrzelani, pojawia się znienacka Leonard Snart, który zamraża strażnikom karabiny, ratuje swojego ukochanego, niejakiego Raya (ale nie Atoma) i prowadzi naszych bohaterów do ruchu oporu, któremu przewodzi Winn Shot-X. Tam Sara, Barry i cała reszta dowiadują się, że naziści są w posiadaniu maszyny umożliwiającej powrót naszych bohaterów do domu. Jednak Winn-X zamierza ją zniszczyć, aby zyskać przewagę nad wrogami. Tymczasem w STAR Labs, Cisco, Wells, Caitlin i pomocnicy Strzały są uwięzieni, zaś Reverse Flash poddaje Karę promieniowaniu czerwonego słońca, aby potem zrobić z niej przymusowego dawcę serca. Jedyna nadzieja leży w Iris i Felicity.

W końcu w Legends of Tomorrow (Crisis on Earth-X, Part 4), Legendom udaje się uratować wszystkich w STAR Labs, reszta bohaterów również przedostaje się z Ziemi-X na Ziemię-1. Mimo że z kolejnej potyczki wychodzą zwycięsko, profesor Stein jest ciężko ranny i właściwie trzyma się przy życiu dzięki połączeniu z Jaxem. Tymczasem naziści szykują się do podboju Ziemi-1 przy pomocy ich wersji Waveridera (który jest bronią, a nie wehikułem czasu).

Powiem tyle: Crisis on Earth-X jest niesamowity. Z całą pewnością jest najmocniejszym crossoverem, jaki do tej pory mieliśmy. Arrowverse wspaniale korzysta z konceptu Ziemi, na której rządzą naziści, poprzez kontrastowanie postaci, które na Ziemi-1 i Ziemi Supergirl są (relatywnie) dobre i chcą bronić słabszych, z ich sobowtórami, które wierzą w siłę i własną rasową wyższość. W tej rzeczywistości Oliver Queen jest Fuhrerem, Kara jego generałem, a Quentin Lance naczelnikiem w obozie koncentracyjnym. A każde z nich rzuca co rusz zdania na temat pozbywania się słabszych jednostek, rządzenia masami i niższości ideałów, jakimi kierują się nasi bohaterowie.

Poza tym trzeci odcinek crossovera, dziejący się na Ziemi-X ma różne takie małe elementy, które pozwalają nam poczuć grozę tej rzeczywistości. Już fakt, że zaczyna się od tego, że uwięzieni bohaterowie znajdują się w obozie koncentracyjnym. Ponadto ubrani w kolorowe ubrania i jeszcze nieostrzyżeni Barry, Oliver, Sara, Alex i obie części Firestorma stanowią tak bijący w oczy kontrast wobec reszty więźniów. No, a potem Winn-X rzuca zdanie, które bardzo zapadło mi w pamięć: „Ta planeta jest w stanie wojny od pokoleń (…) Są tutaj ludzie, którzy giną dla tych samych spraw, co ich dziadkowie.”

Do pewnego stopnia Crisis on Earth-X przypomina zeszłoroczny crossover, gdzie Supergirl, Flash, Green Arrow i Legendy musieli połączyć siły, aby odeprzeć zagrożenie z innego świata. Z tym, że Dominatorzy z Invasion nie wzbudzają aż takiej grozy jak naziści, właśnie przez to, co ci drudzy zrobili ze swoją własną Ziemią.

A gdyby tego było mało, w pierwszym odcinku crossovera mamy ślub, a w ostatnim – pogrzeb. Tak, w przeciwieństwie do pozostałych crossoverów Arrowverse, w tym któryś z bohaterów ginie. Jest to poniekąd zgodne z tradycją komiksowych eventów na wielką skalę, gdzie jedna z ważniejszych postaci umiera, aby zszokować czytelników. I jak teraz sobie o tym myślę, to jest to standardowy przykład Retirony… choć nie tak do końca.

Widzicie, w tym odcinku był niejako ciągnący się motyw relacji między poszczególnymi parami postaci i tego, czy chcą być razem, czy osobno. Alex decyduje się na szybki numerek z Sarą, bo zerwała z narzeczoną, która nie chciała mieć dzieci. Kara przeżywa to, że jej ukochany Mon-El powrócił, ale z żoną. Oliver chciałby się ożenić z Felicity, ale ponieważ po ostatnich zaręczynach została zaatakowana i sparaliżowana, informatyczka nie jest chętna małżeństwu. W końcu Stein i Jax niby to chcą rozdzielić Firestorma, aby Stein mógł powrócić do żony, córki i wnuka, a Jax – nadal podróżować na Waveriderze… ale z drugiej strony mają pewne opory przed zażyciem fiolki Cisco. Tak się bowiem składa, że lata bycia połączonym w jedno sprawiły, że bardzo się zżyli, do tego stopnia, że Jax uważa Steina za ojca, a Stein Jaxa za syna.

No więc Stein ma rodzinę, do której pragnie wrócić, ale jednocześnie nie chce zostawiać Jaxa. Teraz już pewnie domyślacie się, która postać zginęła w tym crossoverze. I też właściwie śmierć Steina jest heroiczna i trudno powiedzieć, aby podchodziła pod uśmiercenie postaci dla samego shock value (na co często narzeka w eventach Linkara).

Mimo jednak generalnego ponurego tonu, znalazły się też elementy optymistyczne i humorystyczne. Reakcja Rory’ego na Killer Frost była świetna (i wiadomo, że z jednej strony przypomina mu ona jego dawnego partnera, a z drugiej – chyba uważa jej mordercze tendencje za atrakcyjne). Albo tekst Olivera do Kary i Barry’ego: „Uwaga na przyszłość: superszybkość – ja jej nie mam.” A już na pewno kompletnym zaskoczeniem jest „Leo” Snart, który charakterem zupełnie nie przypomina swojego odpowiednika z Ziemi-1.

Coś, co mnie się osobiście nie podobało, to to, że w pierwszym odcinku scenarzyści silili się na suspens co do tożsamości łucznika-Fuhrera i jego pani generał. Ojej, latająca blondynka w masce, która jest supersilna i strzela laserem z oczu; i mrukliwy facet strzelający z łuku, który brzmi zupełnie tak jak Kaptur z pierwszego sezonu Arrow. Ciekawe kim mogą być, bo na pewno nie Supergirl i Green Arrow. Scenarzyści mogli to sobie darować.

Tak czy inaczej, to jak dotąd najmroczniejszy crossover z dotychczasowych i pokuszę się o stwierdzenie, że jeden z lepszych (jeśli nie najlepszy). Nie wiem jak CW zamierza to przebić za rok albo jak Flash i Supergirl się znów spotkają, bo wysoko podniósł poprzeczkę.