Kategorie
Meg ogląda... Stranger Things

Meg i Miryoku oglądają Stranger Things – Rozdział 1: Mad Max

Advertisements
Cześć ludziska! Oto po roku wraca do Was Meg ogląda… Ale tym razem nie ogląda samotnie, gdyż albowiem rok temu rozmawiałam z moją starą przyjaciółką i niezawodną graficzką Miryoku (której dzieło możecie podziwiać powyżej), że gdy wyjdzie drugi sezon Stranger Things, będziemy omawiać odcinki razem. Ponieważ jednak obie mamy mnóstwo roboty, każdy odcinek będziemy omawiać co tydzień.
Teraz może niech Miryoku coś powie o sobie.

 

Cześć, jestem Miryoku. Lubię słodycze, seriale, rysowanie i Meg.

Nie przedłużając, oto nasze wrażenia z Rozdziału Pierwszego: MadMax.

No cóż nie można powiedzieć, żeby w tym odcinku mało się działo. Najpierw wrzuca się nas w sam środek napadu na bank w Pittsburgu, dokonywanego przez grupę punków… i od razu wprowadzona zostaje kolejna dziewczyna, będąca niegdyś eksperymentem naukowym. Tymczasem w Hawkins ludność szykuje się do Halloween, do miasta wprowadzają się nowe dzieciaki, szeryfa Hoppera nawiedza namolny zwolennik teorii spiskowych, a rodzice Barb chcą wynająć detektywa, aby odnalazł ich zaginioną córkę. Czy coś mi umknęło, Mir?
Jak zwykle trafnie podsumowałaś sytuację. Można też dodać, że scenarzyści przygotowują nas na dość przyjemne nawiązania do pierwszego sezonu. W drugim sezonie przygody chłopaków również rozpoczynają się od walki z bossem w grze. Nowa dziewczyna w mieście musi się wpasować i budować swoją reputację w grupie, tak samo jak Nastka wcześniej. Pewnie czeka nas więcej takich drobiazgów. Jeśli zaś chodzi o temat przewodni tego odcinka, to dla mnie jest to piętno, jakie na bohaterach pozostawiły poprzednie wydarzenia, ale tutaj oddaję głos Tobie.
Już przy ostatnim odcinku sezonu pierwszego wspomniałam, że scena pokazująca, co działo się miesiąc po pokonaniu naukowców i potworów z Odwróconego Świata, wydawała mi się taka jakaś beztroska (przeważnie). I tutaj też właściwie tylko Will, Mike i Joyce (no, może jeszcze Hopper) właściwie zachowują się tak, jakby makabra, której byli niedawno świadkami, jakoś na nich wpłynęła. Oczywiście najbardziej widoczne jest to w przypadku Willa, u którego zdiagnozowano PTSD i który co jakiś czas musi się stawić w pewnym ośrodku. Mike z kolei nie traci nadziei, że Nastka jeszcze żyje, i próbuje się z nią skontaktować przez krótkofalówkę. W przypadku Joyce wpływ wydarzeń sprzed roku jest przedstawiony o wiele bardziej subtelnie, bo choć jest w stałym związku ze sprzedawcą elektroniki i przeważnie ma swoje życie jakoś poukładane, dźwięk dzwoniącego telefonu wprawią ją w dziwne zdenerwowanie.
Ja miałam troszkę inne odczucia, jeśli chodzi o Joyce. Moim zdaniem wyraźnie została pokazana jej wynikła z zaginięcia syna nadopiekuńczość, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie, że na samym początku serialu pozwalała Willowi na dość dużą swobodę. Scena ze zdenerwowaniem na dźwięk słuchawki jest dla mnie mistrzostwem, zwłaszcza że z własnego doświadczenia mogę potwierdzić jej autentyczność – sama swego czasu podobnie reagowałam na dźwięk telefonu kojarzącego mi się z przykrą wiadomością. Między innymi za ten realizm uwielbiam ten serial. Zmroziła mnie też scena z rodzicami Barb.
No, sytuacja rodziców Barb jest bardzo smutna. Dla nich córka po prostu zaginęła, więc niby jest jakaś nadzieja, że może jeszcze żyje. Ale zarówno my, jak i Nancy wiemy, że Barb nie wróci (bo Nastka wręcz to wykrzyczała w finale poprzedniego sezonu).
Z milszych rzeczy – cieszę się, że wreszcie uda nam się bardziej poznać Willa, tak “na żywo”, a nie tylko za pomocą światełek i telefonów. Niesamowicie bawi mnie też fakt, że matka Willa, na którego ze względu na wygląd wołam zwykle Frodo (Tobie, Meguś, udało się zapamiętać imiona bohaterów, mnie niestety nie), umawia się z człowiekiem, którego gra aktor będący odtwórcą roli Sama z Władcy Pierścieni.
A pamiętasz jak chłopaki nazywali las? Mirkwood. W sumie w latach osiemdziesiątych zrobili animowaną adaptację i Hobbita, i Władcy Pierścieni.
Zakończenie odcinka typowe dla serialu – wbija w fotel i zaostrza apetyt tak, że nie da się nie chwycić kolejnego odcinkowego dania.
No, zakończenie jest niesamowite. I myślę, że biorąc pod uwagę to, jakich bohaterów widzimy ostatnich, zarysowuje się nam ciekawa relacja.
Kategorie
Meg ogląda... Stranger Things

Meg ogląda "Stranger Things" – Rozdział ósmy: "Po drugiej stronie"

Advertisements
Ostatni odcinek, ludzie. Będzie się działo.

Od razu mówię, że będą spoilery.

Szeryf Hopper i Joyce zostają pojmani przez ludzi z laboratorium, ale szeryfowi udaje się przekonać doktora Benneta, aby pozwolił jemu i Joyce wejść do Odwróconego Świata i uratować Willa. Tymczasem Jonathan i Nancy przygotowują w domu Byersów pułapkę na potwora, a chłopcy i Nastka ukrywają się w szkole.

I tyle mogę wyjawić, aby nic Wam nie zaspoilerować.

Ostatnie ostrzeżenie dla tych, co nie widzieli ósmego odcinka – dalej jadę spoilerami, więc jak chcecie ich uniknąć, lepiej zajrzyjcie pod spodem, kiedy już będziecie po finale serii.

No to jedziemy…

Zanim przejdę do omawiania tych najistotniejszych zdarzeń, warto by wspomnieć o dwóch momentach w stylu: „Co ty, do jasnej cholery, robisz, pozytywny bohaterze?” i jednym: „Łał, nie wiedziałam, że taki z ciebie kozak.”

Po pierwsze – szeryf Hopper zdradził naukowcom położenie Jedenastki. Co prawda, zrobił to tylko dlatego, że Bennet zgodziłby się wtedy na wysłanie Hoppera i Joyce do Odwróconego Świata; i tylko wtedy, kiedy nasz szalony naukowiec obiecał, że zostawi Mike’a, Dustina i Lucasa w spokoju. Mimo wszystko jednak, po tym wszystkim, czego się o niej dowiedział, i w związku z tym, że sam kiedyś miał córkę, która umarła na raka, myślałam, że może Nastka mu tę córkę przypomina (zwłaszcza, że ma krótkie włosy). Zastanawiałam się nawet, czy czasem szeryf nie miał jakiegoś planu w stylu: „Podajmy wrogowi fałszywą informację, aby błąkał się bez celu/został zjedzony przez monstrum.” W końcu do tej pory Hopper był w zasadzie bardzo bohaterski.

Po drugie – sposób, w jaki Jedenastka załatwiła agentów z laboratorium. Nie to, że nie uważam tego za psychologicznie uzasadnione (no bo wiecie – źli, uzbrojeni ludzie więżący przyjaciół Nastki to jednak zagrożenie, a dziewczynka już wcześniej zabijała, chociaż po pierwszym razie była wyraźnie roztrzęsiona), ale jednak jakby się nad tym zastanowić, mamy tu kilkuletnie dziecko, które dokonało masowego zabójstwa (i to takiego bardzo krwawego) na oczach trójki innych dzieci.

Po trzecie wreszcie – Steve. Ach, Steve w tym odcinku pokazał, że potrafi być bohaterski. Miał szansę odjechać, zostawiając dziewczynę i nielubianego kolegę na pastwę jakiegoś stwora, ale postanowił jednak zostać i w ostatecznej potyczce w domostwie Byersów przeciwko monstrum stają trzy osoby, a nie dwie.

No to teraz czas przejść do tego, co najważniejsze…

Nie płakałam, kiedy Mike zapewniał osłabioną Nastkę, że jak wszystko się skończy, to dziewczynka będzie miała własny pokój, dostanie dużo gofrów i pójdzie z Mikiem na potańcówkę. Nie płakałam, kiedy szeryf Hopper próbował reanimować Willa, mając przy tym przebłyski ze śmierci własnego dziecka. Nie płakałam, kiedy Jedenastka poświęciła samą siebie, aby ratować Mike’a, Dustina i Lucasa.

Wiecie kiedy płakałam?

Kiedy chłopcy odwiedzają Willa w szpitalu i nagle zaczynają mu opowiadać o Nastce i o jej niesamowitych mocach. Ta scena, choć z pozoru bardzo optymistyczna, miała w sobie taki słodko-gorzki posmak po tym wszystkim, co się wydarzyło – „Tak, Will, Jedenastka  była wspaniała, pokonała potwora, uratowała nas, ale ty jej nie poznasz, bo oddała za nas życie.”

Kurde, przed tym odcinkiem wypracowałam headcanon, że kiedy już Will zostanie uratowany, chłopaki będą z Jedenastką grać w DnD. Ale jak już Mike zaczął mówić do Nastki tak jakby zaraz miała umrzeć, a on chciał jej dodać otuchy w ostatnich chwilach życia, miałam to przeczucie, że dziewczynka może nie przeżyć. A zaraz potem pojawił się potwór, a ona wykorzystała resztkę swoich mocy, aby ocalić przyjaciół, tym samym poświęcając się za nich.

Ale jest nam zasugerowane, że być może w jakiś sposób udało jej się przeżyć, więc jest nadzieja.

To była długa, męcząca bitwa, po której powinny zostać blizny psychiczne i emocjonalne. Ale jak już pokazano, jak nasi bohaterowie radzą sobie miesiąc po tej całej hecy, ma się wrażenie, że wszystko wróciło do normy. No, może Mike zerka ze smutkiem na namiot, w którym spała Nastka, a z Willem też zaczyna się dziać coś złego, ale tak poza tym chłopaki grają w DnD i śmieją się.

Wiem, wiem, pewnie się czepiam i tak naprawdę Odwrócony Świat odcisnął na naszych bohaterach jakieś piętno, tylko oni chcą przejść nad tym do porządku dziennego, zwłaszcza, że jest akurat okres świąteczny. Mimo wszystko jednak myślałam, że akurat gra w DnD, gdzie podczas sesji zabija się fikcyjne potwory za pomocą magii, mogłaby u nich wywołać skojarzenia z Nastką i z tym jak zginęła.

Wiecie, czasami zastanawiam się nad tym jak radzą sobie bohaterowie, którzy musieli zmierzyć się z czymś niezwykłym – walczyć z potworami, wydostać się z pętli czasowej etc. Przecież takie coś musi zostawiać ślady na psychice, toteż potrafię docenić, kiedy wszelkiego rodzaju kontynuacje albo sceny opowiadające o tym, jak bohaterowie się trzymają kilka tygodni później, pokazują, że jednak nie wszystko jest dobrze. Tutaj właśnie mi czegoś takiego zabrakło.

Nie zmienia to faktu, że Stranger Things jest dobrym serialem. Trzymającym w napięciu, fantastycznie skonstruowanym serialem z fantastycznie skonstruowanymi postaciami. Nic dziwnego, że tak wielu ludzi go lubi i że już zapowiedziano drugi sezon.

Mam nadzieję, że ta seria tesktów Wam się podobała. Chętnie dowiedziałabym się, czy chcecie, abym w przyszłości też coś takiego zrobiła.

(Matko, są jeszcze trzy tygodnie września. Co ja będę robić aż do Halloween?)

Kategorie
Meg ogląda... Stranger Things

Meg ogląda "Stranger Things" – Rozdział siódmy: "Wanna"

Advertisements

Uwaga! Spoilery!

Lucas ostrzega Mike’a, Dustina i Nastkę, że naukowcy wpadli na trop Jedenastki, przeto dzieciaki muszą uciekać. Tymczasem Joyce i szeryf Hopper docierają na posterunek, gdzie konfrontują Jonathana i Nancy w sprawie bójki między starszym Byersem i Steve’m oraz w sprawie broni w samochodzie chłopaka. W ten sposób szeryf dowiaduje się o tym, do jakich wniosków na temat potwora doszła Nancy, a chwilę potem zbieg okoliczności sprawia, że Hopper wie już, że Jedenastka jest z chłopcami. Wkrótce wszystkie trzy strony badające tajemnicę stojącą za zaginięciem Willa i Barb się spotykają i próbują coś wykombinować. Jedenastka postanawia wykorzystać sztuczkę z laboratorium i zanurzyć się w wannie izolacyjnej, aby odszukać Willa i Barb. Chłopaki, Nancy, Jonathan, Joyce i szeryf Hopper biorą się więc do pracy.

Kiedy widziałam jak dzieciaki uciekały przed ludźmi z laboratorium, zakładałam, że jakoś uda im się przechytrzyć przeciwników. Wynikało to po części z tego, jakimi postaciami okazali się dotąd być Mike, Dustin, Lucas i Nastka (a i Will radzi sobie całkiem nieźle w Odwróconym Świecie, zważywszy na to, że ścigają go potwory), a po części z tego, że w filmach z dziećmi jako głównymi bohaterami, owe dzieci zawsze są o wiele sprytniejsze i zaradniejsze niż dorośli. Ba! – już na początku Mike’owi i reszcie udaje się nie tylko uciec szukającym ich agentom (którzy dysponują helikopterami), ale też schować się tak, że nikt nie może ich znaleźć, dopóki sami, dobrowolnie, nie zdradzą swojego położenia Nancy i szeryfowi Hopperowi. Potem jednak agenci ich w końcu odnajdują i dzieciaki wychodzą cało z opresji tylko dzięki interwencji szeryfa.

W chwili, kiedy wszystkie trzy grupy, których dochodzenie do prawdy na temat tego, co się dzieje, śledziłam przez niemal cały serial, wreszcie się spotykają, miałam takie wrażenie, że teraz już nasi bohaterowie mają jakieś szanse, aby uratować Willa. Chłopaki opowiedzą o naturze Odwróconego Świata, Nancy i Jonathan – o naturze potworów, a szeryf Hopper – o rzeczach, które widział w laboratorium. Zaopatrzeni w tę wiedzę nasi śmiałkowie mogliby wypracować jakiś plan działania.

Po tym wszystkim, co przeszli; po tym wszystkim, co Jedenastka widziała i usłyszała, wydaje się naturalne, że jest bardziej niż chętna, aby pomóc; i że gotowa jest nawet zastosować metodę, która sprawdzała się w laboratorium, aby znaleźć Barb i Willa.

To samo tyczy się Joyce, która poznała smutną historię Nastki, i mimo że priorytetem dla niej nadal jest odzyskanie syna, kobieta najpierw mówi dziewczynce, że jest bardzo dzielna, a potem zapewnia, że cały czas będzie przy niej podczas całego procesu z wanną. I to jest kolejna sytuacja, w której Jedenastka spotyka się z aktem dobroci i współczucia, z którym nie spotkała się w laboratorium. Doktor Bennet traktował ją zawsze jak narzędzie i nie dbał o to, że dziecko może się bać przebywania całkiem samemu w ciemnym i chłodnym zbiorniku wodnym. Z kolei Mike, Joyce i reszta co rusz pokazują jej, że tak, chcą, żeby użyła swoich mocy i im pomogła, ale przy tym nigdy nie zapominają, że Nastka jest istotą ludzką i tak też powinna być traktowana.

Mamy też taką małą scenę między Mikiem i Nancy, kiedy oboje prowadzą rowery do szkoły, gdzie jest już gotowa wanna dla Nastki, i najpierw przysięgają nie mieć przed sobą sekretów, a chwilę potem zapewniają się nawzajem, że nie czują nic do Jonathana i Jedenastki. Jest to bardzo uroczy moment między bratem i siostrą, chociaż nieco też schematyczny.

Dodatkową głębię pokazał też Steve, który po bójce z Jonathanem zaczyna dostrzegać, że może trochę przesadził ze swoją zemstą, i nie tylko zwrócił uwagę swoich przyjaciół na ich okropne zachowanie, ale wręcz wziął się za dosłowne sprzątanie bałaganu po sobie.

Pozostaje nam jeszcze jeden odcinek. Jak to się wszystko skończy? Czy Will powróci do naszego świata? Czy Jedenastka uwolni się na dobre od naukowców z Hawkins? Czy potwory zostaną pokonane?

Przekonamy się już niebawem.

Kategorie
Meg ogląda... Stranger Things

Meg ogląda "Stranger Things" – Rozdział szósty: "Potwór"

Advertisements

Uwaga! Spoilery!

Nancy próbuje jakoś pozbierać się po tym, jak przedostała się do Odwróconego Świata i zobaczyła żyjące tam stwory. Tymczasem szeryf natrafia na trop Nastki i postanawia spotkać się z jej matką; Steve dochodzi do pochopnych wniosków, a Mike i Dustin postanawiają pogodzić się z Lucasem i poszukać Jedenastki.

W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się czegoś na temat natury świata, w którym przebywają Will i Barb. Tym razem wyjawiono nam coś na temat jego rezydentów. Podczas nieprzespanej nocy Nancy miała sporo czasu, aby pomyśleć nad potworami, które widziała, i doszła do wniosku, że są one drapieżnikami podobnymi w swoich zwyczajach łowieckich do rekinów.
Tytuł odcinka można też interpretować w kontekście Nastki, która myśli tak o sobie po wybuchu Lucasa z Pchły i akrobaty. Pod koniec wręcz mówi o sobie: „Jestem potworem.”, wyznając przy tym, że stwory z Odwróconego Świata znalazły przejście, dzięki niej. Mike, który siedzi przy niej, odpowiada, że Nastka właśnie uratowała jego i Dustina, więc nie powinna tak o sobie myśleć.

W tym odcinku w ogóle swoje pięć minut ma Dustin. Najpierw przekonuje Mike’a, że skoro „przelał pierwszą krew” (czyli pierwszy zaatakował), to on powinien przeprosić Lucasa. Potem przemawia do rozumu Lucasowi, a kiedy ten stawia warunek, żeby zapomnieli o Nastce, Dustin argumentuje, że jej moce nie tylko są zarąbiste, ale też mogą się przydać podczas walki z potworami, które ścigają Willa. W końcu, gdy on i Mike wychodzą szukać Nastki bez Lucasa, Dustin wyjaśnia Mike’owi, że zachowanie ich przyjaciela do pewnego stopnia wynika stąd, że w życiu jego najlepszego kumpla pojawiła się dziewczyna, tak więc Lucas jest nieco zazdrosny.

No i mamy jeszcze wątek Steve’a, który nie mógł skonfrontować Nancy na osobności o tym, że go „zdradzała” – musiał prać brudy publicznie. Ale cóż – on miał być takim typem wrednego nastolatka, i choć ma momenty, w których zachowuje się nieco mniej łajzowato, koniec końców, jest mściwy. A widz i tak wie, że facet pozostanie utwierdzony w swoim przypuszczeniu, bo nawet jak Nancy mu wyjaśni, że z Jonathanem szukali potworów, jej chłopak nie uwierzy.

To chyba tyle. Do widzenia przy następnym odcinku!

Kategorie
Meg ogląda... Stranger Things

Meg ogląda "Stranger Things" – Rozdział piąty: "Pchła i akrobata"

Advertisements

Uwaga! Spoilery!

Tytuł tego odcinka odnosi się do przykładu, na którym nauczyciel chłopców, pan Clarke, tłumaczy im teorię multiwersum. Mike, Lucas i Dustin, zorientowali się bowiem, że Will znajduje się w innym wymiarze, który istnieje obok rzeczywistego świata, ale jest niedostrzegalny gołym okiem. Chłopaki próbują więc dowiedzieć się jak najwięcej, aby znaleźć sposób na uratowanie Willa.

A tak poza tym…

Były mąż Joyce, Lonnie, przybywa na pogrzeb i próbuje pomóc rodzinie (przynajmniej tak twierdzi); szeryf Hopper zakrada się do laboratorium i widzi różne niemiłe rzeczy, po czym zostaje obezwładniony i budzi się w swoim mieszkaniu; zaś Jonathan i Nancy szykują się, aby zabić potwora, którego widzieli na zdjęciu.

W zasadzie w tym odcinku niejako motywem przewodnim jest to, że postacie odkrywają nagle coś na temat motywacji swoich towarzyszy i wybucha z tego powodu konflikt.

Jeśli chodzi o relacje między głównymi bohaterami, to choć Mike jest nadal miły dla Nastki, a Dustin zachowuje wobec niej neutralność, Lucas – po odkryciu, że dziewczynka sabotowała ich poszukiwania portalu do innego wymiaru – nazywa ją potworem. Zachowanie Nastki jest zresztą w pełni zrozumiałe – ona nie chce narażać na niebezpieczeństwo trzech chłopców, którzy byli dla niej (poniekąd) mili i których zdążyła już polubić. Nastka w pełni rozumie, dlaczego Mike, Lucas i Dustin chcą znaleźć kumpla, no ale jego samego nie zna, za to zna jego przyjaciół i potwory, przeciw którym chłopaki chcą się mierzyć. Pamiętajmy też, że Jedenastka doprowadziła (pośrednio i bezpośrednio) do śmierci kilku osób, w tym – człowieka, który był dla niej miły. Tak więc na pewno nie chce, aby również Mike, Dustin i Lucas zginęli. (Przez chwilę nawet wydaje się, że niechcący zabiła Lucasa, ale na szczęście nic mu nie jest.)

Ale Lucas również jest jak najbardziej uzasadniony w swojej złości. W końcu Will jest w niebezpieczeństwie i chłopcy chcą go uratować, a nie mogą, bo Nastka im na to nie pozwala.

Następnie mamy Joyce, która odkrywa w torbie Lonniego ulotkę prawnika specjalizującego się w odszkodowaniach i dochodzi do wniosku, że jej były mąż chce wykorzystać „śmierć” ich synka, aby zdobyć dużą sumę pieniędzy. Lonnie argumentuje przy tym, że pieniądze te mają zostać przeznaczone nie na spłatę jego długów (jak przypuszcza Joyce), ale na dobre studia dla Jonathana. Wtedy oboje zaczynają się kłócić o to, które z nich jest gorszym rodzicem. Joyce wypomina Lonniemu, że nie bywał za często w życiu ich synów, a Lonnie stwierdza, że w obecnym stanie jego była żona jest rozchwiana emocjonalnie.

I też, jakby nie patrzeć, Lonnie ma trochę racji, zwłaszcza, że z zewnątrz wygląda to tak, jakby Joyce skupiała się tylko na uratowaniu syna, który już nie żyje, a jednocześnie nie interesuje się tym, co dzieje się z jej żyjącym dzieckiem.

No i w końcu Nancy, po odkryciu, że według Jonathana jej zdjęcie przedstawia moment, w którym „przestaje udawać kogoś, kim nie jest”, oburza się na taką interpretację. Oboje z Jonathanem dochodzą do wniosku, że pomylili się co do siebie i Jonathan stwierdza nawet, że Nancy skończy tak samo jak jej matka – jako kura domowa. W przeciwieństwie jednak do Lucasa i Nastki, czy Joyce i Lonniego, nastolatki szybko się godzą, ponieważ mają zadanie do wykonania.

Dodam jeszcze, że moment, w którym chłopcy zdają sobie sprawę z tego, gdzie znajduje się Will, i Dustin czyta opis Doliny Cieni z podręcznika DnD, jest fantastycznie zmontowany. To się nazywa narracja.

Zaskakująco szybko idzie mi to oglądanie Stranger Things, nie? Następny omówię prawdopodobnie w piątek.