Kategorie
Fanfiction Fantastyczny Kwiecień ze Światem Dysku Miesiące z...

[FF: Świat Dysku] Śmierć w garści cz. 1 – Życiomierz

Advertisements

Śmierć miewał przeczucia. Co mogłoby wydawać się dziwne, biorąc pod uwagę, że powszechnie uważa się, że Śmierć – z braku odpowiednich gruczołów – nie posiada zdolności do odczuwania. Jednak na przestrzeni jego długiej kariery antropomorficznej personifikacji znalazłoby się wiele argumentów przeczących tej tezie. Na przykład tego ranka wciąż prześladowało go uczucie, którego nie był w stanie nazwać, jednak wiedział, że nie jest ono uczuciem miłym. Ani komfortowym.

Właściwie czuł się tak od wczorajszej nocy. Miał bardzo dużo pracy, bo pięciu zagranicznych magów – niedawnych prelegentów na jakiejś konferencji w Ankh-Morpolk – w tym samym momencie padło na skutek trucizny w winie. Każdego z nich oddzielało od siebie pół Dysku, więc Śmierć musiał się spieszyć, aby w miarę szybko zebrać duszę każdego z nich (w takich momentach jeszcze bardziej nie znosił zasady, według której powinien przychodzić po magów osobiście). W rezultacie powrócił do domu nad ranem.

Oczywiście – mógł uznać, że wszyscy otruli się nawzajem dla awansu, ale było w ich masowym zgonie coś nienaturalnego (znaczy się – bardziej nienaturalnego niż śmierć od trucizny w kieliszku). Czy to możliwe, że zgraja chciwych magów wypiła w tym samym momencie tę samą, wybitnie rzadką truciznę, która miała zadziałać po ośmiu godzinach, dwudziestu minutach i trzynastu sekundach od wypicia? Czy przynajmniej jeden pretendent do stołka jakiegoś kwestora albo nadrektora nie wybrałby jakiejś bardziej przystępnej, nie wykraczającej cenowo poza ich pięcioletni dochód? To było dziwnie podejrzane.

Jednak było też coś jeszcze. Śmierć miał przeczucie czegoś niedobrego, czegoś… strasznego. Być może to jego pamięć kazała mu myśleć, że coś już się stało (albo nawet – że coś się stanie). Tak czy inaczej miał wrażenie, że powinien być uważny i przyjrzeć się życiomierzom.

Kategorie
Aktualności Fanfiction Fantastyczny Kwiecień ze Światem Dysku Miesiące z...

Aktualności: Słowo wstępnie do "Śmierci w garści"

Advertisements

Śmierć w garści pisałam, kiedy miałam za sobą Muzykę duszy i zapragnęłam napisać fanfika do Świata Dysku. Do tego bardzo zależało mi z jednej strony, aby to był fik skupiający się na relacjach Śmierci z jego wnuczką, Susan, a z drugiej – aby oboje mieli okazję się nawzajem uratować. Fabuła zarysowuje się tak: Z Siedziby Śmierci zostaje wykradziona pewna rzecz, a pozostawiona na miejscu wiadomość świadczy o tym, że złodziej chce coś u Śmierci ugrać. Dodatkową komplikację powoduje fakt, że akurat tego dnia Susan ma przyjechać do dziadka na wakacje (rzecz dzieje się po Muzyce duszy, więc Susan ma szesnaście lat). Po przyjeździe dziewczyny, zarówno jej dziadek, jak i Albert, Śmierć Szczurów i Miódrzekł starają się ukryć przed nią informację o całym zajściu, ale Susan i tak się czegoś domyśla. Potem zaś dochodzi do sytuacji, w której Śmierć znika i jego wnuczka musi się dowiedzieć, gdzie jest i co się z nim staje.

W pewnym momencie moja faza na Świat Dysku przygasła i nie wiedziałam, jak kontynuować tego fanfika, kiedy jednak wzięłam się za cykl o Straży Miejskiej, pomyślałam, że mogłabym wprowadzić do fika komendanta Vimesa i jego ludzi. Zwłaszcza, że Muzyka duszy została wydana zaraz po Zbrojnych. Tak więc wkrótce Straż Miejska miała prowadzić śledztwo w sprawie kradzieży w Siedzibie Śmierci i zniknięcia Kosiarza.

Przy czym bardzo starałam się, aby to, o czym pisałam w Śmierci w garści, było zgodne z prawami, którymi rządzi się Świat Dysku, więc musiałam zrobić research, wziąć pod uwagę różne szczegóły wspomniane i na tej podstawie zbudować tę całą intrygę i zagadkę. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do tego fika, bo scena konfrontacji Vimesa z czarnym charakterem często jest odgrywana w mojej głowie i chciałabym ją kiedyś napisać i ludziom pokazać.

Kategorie
Fantastyczny Kwiecień Fantastyczny Kwiecień ze Światem Dysku Miesiące z... Ze wspomnień fana Świat Dysku

Ze wspomnień fana: Świat Dysku

Advertisements

Przez całe lata nie interesowałam się Światem Dysku. Wynikało to z tego, że książki z tej serii miały okładki przypominające malowidła Hieronima Boscha – dziwaczne, groteskowe i chaotyczne. Prawdę mówiąc miałam wtedy nikłe pojęcie na temat samej serii, nie wiedziałam o niej właściwie nic i miałam wrażenie, że jest to jakaś poważna seria science-fiction. Naprawdę tak myślałam! Zwłaszcza po tym, jak przeczytałam opis fabuły Kosiarza – Śmierć znika ze świata, bum! – jest chaos. Co prawda, słyszałam od różnych ludzi, że Świat Dysku jest niesamowity, ale im nie wierzyłam.

Dopiero, kiedy na studiach odkryłam Widelec.pl, to przekonanie zaczęło zanikać. Dość często redaktorzy tego geekowego portalu w swoich rankingach zamieszczali postaci ze Świata Dysku. To właśnie świętej pamięci Widelec.pl poinformował mnie pierwszy, że Bibliotekarz Niewidocznego Uniwersytetu został zamieniony w orangutana i cieszy się z takiego stanu rzeczy; że Paskudny Stary Ron ma zapach tak silny, że zyskał on własną świadomość; że koń Śmierci nazywa się Pimpuś. Te rzeczy sprawiły, że poznałam szaloną, humorystyczną stronę Świata Dysku i jakaś część mnie chciała się z nim zapoznać, jednak wciąż coś mnie przed tym hamowało.

I tak naprawdę tym, co ostatecznie przekonało mnie do Świata Dysku, był miniserial produkcji SkyOne na podstawie Piekła pocztowego. Wszystko mi się w nim podobało: przedstawiona w niej historia oszusta, który nie tylko przywraca do dawnej świetności Urząd Pocztowy, ale też zdaje sobie sprawę z dokonanych przez siebie krzywd; poszczególne postaci, jak owładnięty obsesją szpilek Stanley, walcząca o prawa golemów Adora Belle Dearheart, czy Patrycjusz Vetinari; i estetyka świata przedstawionego, gdzie obok okutej w zbroje Straży Miejskiej chodzili ludzie ubrani jak z wiktoriańskiej powieści; a na ulicach Ankh-Morpolk można było spotkać, zarówno zwykłych ludzi, jak i golemy, wampiry i magów. Piekło pocztowe było pełne akcji, humoru, dramatu i kapitalnych pomysłów. Pokazało mi, o czym tak naprawdę jest Świat Dysku – przedstawiło mi Wielkiego A’Tuina, czyli ten cały koncept żółwia płynącego przez kosmos i dźwigającego cztery słonie, które z kolei dźwigają na swoich grzbietach cały wielki, płaski świat; a także lekki klimat, w jakim zachowane są historie opisywane przez Terry’ego Pratchetta. Jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale również sam Moist von Lipwig był moim wprowadzeniem do tego, jakich protagonistów ma przeważnie Świat Dysku – bohaterów pełnych wad i cynicznie patrzących na świat, ale jednak zdolnych do heroizmu.

Kategorie
Artykuły popkulturowe Fantastyczny Kwiecień ze Światem Dysku Świat Dysku

Artykuł: Babcia Sama Zarąbistość

Advertisements

Uwaga, tekst zawiera spoilery do Trzech wiedźm, Wyprawy czarownic, Panów i Dam oraz Carpe Jugulum.

Był taki czas, kiedy słyszałam, że niektórzy twórcy potrafią pisać wspaniałe, pełnokrwiste postaci kobiece. Wśród tych twórców nieodmiennie wymieniane były dwa nazwiska: Joss Whedon i George R. R. Martin. O ile moja znajomość twórczości tego pierwszego jest zbyt nikła, abym to mogła ocenić, o tyle lektura Pieśni Lodu i Ognia, oraz serial na jej podstawie sprawiły, że trudno mi się nie zgodzić w związku z drugim z panów. I tak się jakoś złożyło, że od jakiegoś roku zaczęłam zwracać uwagę na kreację postaci kobiecych w fikcji i w pewnym momencie pomyślałam sobie, że do tych wielkich, piszących wspaniałe kobiety twórców powinien dołączyć Terry Pratchett.

Kobiety Pratchetta – tak jak zresztą inne jego postaci – są ciekawe, czasem trochę dziwne, nieraz wielowarstwowe. Tam nie ma kobiet, które byłyby tylko love interestami. Tam jest przemiła, masywna lady Sybil, żona komendanta Vimesa, która przy okazji tak się składa, że hoduje smoki. Tam nie ma silnych heroin, których jedynym celem życiowym jest udowodnienie czegoś mężczyznom. Tam jest córka Cohena Barbarzyńcy, Conena, która czuje przymus, aby być taka jak ojciec, choć tak naprawdę chciałaby zostać fryzjerką. Tam nie ma denerwujących Mary Sue. Tam jest wnuczka Śmierci, Susan Sto Helit, która już w pierwszej swojej książce okazuje się nie tylko nie mieć racji, ale być też w stanie przyznać się do błędu. A to dopiero początek wyliczeń!

Niejako wychodząc od tych refleksji, chciałabym poświęcić dzisiejszy artykuł pewnej postaci kobiecej, a właściwie grupce takich postaci, czyli Wiedźmom z Lancre, ze szczególnym uwzględnieniem Babci Weatherwax.

Kategorie
Aktualności Fantastyczny Kwiecień ze Światem Dysku Miesiące z...

Aktualności: Inauguracja trzeciej edycji Fantastycznego Kwietnia

Advertisements

No więc, Panie i Panowie, oto zaczyna się zapowiadany już od jakiegoś czasu Fantastyczny Kwiecień, który w tym roku poświęcony będzie głównie Światowi Dysku (z małymi przerwami na Wielkanoc). Jeśli chodzi o rozkład jazdy na najbliższy miesiąc, pozwoliłam sobie wezwać na pomoc kilku postaci, które Wam o wszystkim opowiedzą. Ciekawe, czy zgadniecie, kto jest kto.

1. „Kweeeeeeeeeeeestorzeeeeeee! Gdzie mój tekst?! Ekhm… dziękuję, młody człowieku. Tak więc, drodzy przyjaciele ze Świata Kuli, Fantastyczny Kwiecień zaczynie się od artykułu na temat Wiedźm z Lancre…. Co samo w sobie może nie byłoby zbyt ciekawe, gdyby nie to, że artykuł traktowałby głównie o mojej ukochanej Esme.”

2. NA PEWNO ZAINTERESUJE WAS, MOI DRODZY, ŻE NA TEN MIESIĄC POWRÓCI NA PLANETĘ KAPELUSZY PIĄTKOWY FANFIK. NIESTETY, NIE JEST ON DOKOŃCZONY, ALE JEST O MNIE, WIĘC NA PEWNO WAM SIĘ SPODOBA.

3. „Następnie, tak się złożyło, że dwudziestego ósmego kwietnia Pratchett miał urodziny. Cóż, moja droga Sybil zwykła przesyłać mu kartki z życzeniami, jednak tym razem lista ośmiu rzeczy, które RedHatMeg najbardziej uwielbia w jego twórczości, musi wystarczyć. Wy to macie szczęście, biedaki.”

4. „Pod sam koniec autorka tego uroczego bloga podzieli się z Wami swoją historią związaną ze Światem Dysku. Być może nawet porobi obrazki, jak ja podczas ostatnich wakacji w Ankh-Morpolk.”

5. „Jeśli wystarczy RedHatMeg czasu i weny, może uda się jej przygotować także coś innego. Tymczasem nie pozwólcie nam was zatrzymywać, Drodzy Czytelnicy.”

Panie i panowie, Fantastyczny Kwiecień z Terry’m Pratchettem uważam za otwarty!