Okej, powiem Wam, ludzie, jakie dwa pomysły miałam na tegoroczny Dzień Kobiet. Pierwszy pomysł był taki: ponieważ rok temu pisałam o moich ulubionych postaciach kobiecych, w tym roku chciałam napisać coś o tych, które mnie najbardziej irytują, przy okazji omawiając tropy, których nie lubię, jeśli chodzi o postaci kobiece w fikcji.
Jednak jakoś tak miesiąc temu przyszedł mi do głowy inny pomysł – zrobienie listy podobnej do złotej dziesiątki bromansów, ale dotyczącej kobiecej przyjaźni (miałam tam, między innymi, Xenę i Gabrielę, Max i Caroline z Dwóch spłukanych dziewczyn, a także Babcię Weatherwax i Nianię Ogg ze Świata Dysku). Ten pomysł spełzł na niczym, bo zależało mi, aby lista zawierała pełną dziesiątkę, a udało mi się wykrzesać tylko siedem par przyjaciółek, nie mówiąc już o tym, że cokolwiek konstruktywnego mogłabym napisać właściwie o trzech-czterech z nich.
Tak czy inaczej, teraz skazana jestem na improwizację. Cóż mogę powiedzieć? Może to, że ostatnimi czasy naprawdę zaczęłam doceniać postaci kobiece i to, jak kobiety są portretowane w niektórych filmach, serialach, książkach, grach komputerowych itd. Już dawno mam za sobą ten okres, kiedy postacie kobiece mnie denerwowały. Teraz oglądam Arrow i myślę sobie: „Łał, Laurel dojrzewa jako postać. Chcę ją zobaczyć jako Black Canary. A Thea? Popatrzcie jaką drogę przeszła i to w przeciągu trzech sezonów! Felicity też jest wspaniała.”
Czytam Pratchetta i myślę: „Lady Sybil rządzi! Nie dość, że jest miła, sympatyczna i do wszystkich podchodzi z sercem, to jeszcze jest odważna, wojownicza i potrafi postawić na swoim. A Babcia Weatherwax?! Cóż za silna, zaradna i genialna kobieta! A Niania Ogg ze swoim rubasznym poczuciem humoru! A Susan Sto Helit i jej rozsądne podejście do życia! A Adora Belle Dearheart i jej miłość do golemów?”
W przeciągu tego roku poznałam wiele wspaniałych kobiecych postaci – w Igrzyskach Śmierci, w Pieśni Lodu i Ognia, w Marvel Cinematic Universe, w filmach Disneya (tak, tam też są!), w serialach, grach, książkach, komiksach, mitach, legendach… Niektóre z nich odkryłam po latach na nowo, dzięki zmianie perspektywy, niektóre spotkałam po raz pierwszy i polubiłam od razu lub po jakimś czasie.
I cóż – może za rok uda mi się zrobić coś lepszego. A tymczasem życzę wszystkim moim czytelniczkom miłego Dnia Kobiet.
