Site icon Planeta Kapeluszy

Krótka notka o "Supergirl"

Reklamy

Napomknęłam ostatnim razem o tym, że czekam na zapowiadany już od dłuższego czasu serial o Supergirl (zachęciła mnie do tego główna aktorka w kostiumie, który prezentuje się bardzo fajnie).

Dowiedziałam się też wczoraj, że już od jakiegoś czasu dostępny jest… no nawet nie tyle zwiastun, co „pierwszy wgląd” w to, co nas czeka. A wygląda on tak:

Powiem szczerze – zaprezentowany materiał jest źle zrobiony i raczej średnio zachęca do serialu, który ma promować. Zaczyna się nieźle, stał też za nim dobry pomysł, aby pokazać Karę jako asystentkę w biurze rodem z komedii romantycznej, aby potem przejść do części z superbohaterstwem… no ale… za dużo informacji. Niektóre sceny mogły nie zostać pokazane, chociażby szefowa bohaterki odpowiadająca na to, czy Supergirl nie powinna się czasem nazywać Superwoman; albo Kara ujawniająca się przed kolegą z pracy. Poza tym miejscami kwestie wypowiadane przez postaci wychodzą trochę patetycznie, co w połączeniu z elementami komediowymi spowodowało spory dysonans.

Ale – żeby sprawdzić, czy czasem nie jestem uprzedzona, bo tym razem główną postacią jest kobieta – wzięłam i obejrzałam sobie rozszerzony zwiastun The Flash, który swego czasu strasznie mnie podjarał. Z drugiej strony Barry’ego poznałam trochę w Arrow i właściwie jego wystąpienie w tamtym serialu sprawiło, że czekałam z utęsknieniem na premierę Flasha.

Przypomniałam też sobie, że zwiastun netflixowego Daredevila też mi nie przypasował ze względu na swoją mroczność. A – jak widzicie – moja daredevilowa faza trwa w najlepsze.

Z materiałami promocyjnymi już tak jest – raz wychodzą gorzej, raz lepiej, a dopiero efekt końcowy się liczy. Ja nadal zamierzam obejrzeć przynajmniej pierwszy odcinek Supergirl, jak pojawi się we wrześniu. Może mnie porwie i będę oglądać dalej, może nie. Może będzie tak jak z Constantine’m, którego śledziłam do odcinka przed wielką przerwą serialową, a potem już mi się odechciało.

Nie wiem, zobaczy się.

Exit mobile version