Site icon Planeta Kapeluszy

10 najciekawszych (według mnie) odcinków „Jak poznałem waszą matkę”

Reklamy

Jak poznałem waszą matkę było swego czasu wielkim fenomenem, jeśli chodzi o sitcomy, chociaż miało potem ten sam problem, co wiele współczesnych seriali: finałowy sezon był nieco rozwleczony, a ostatni odcinek kontrowersyjny z powodu wyborów scenarzystów.

Nie można jednak odmówić mu pewnych sukcesów i nawet teraz, kiedy powstał spin-off Jak poznałem waszą matkę od razu można było wyczuć spadek formy. Po pierwszym sezonie, ja ze swej strony mogę powiedzieć, że Jak poznałam waszego ojca stara się za bardzo być różne od oryginału, a jednocześnie zapomina o jego najważniejszym elemencie: zabawie narracją.

No bo widzicie, punktem wyjścia Jak poznałem waszą matkę jest Ted Mosby opowiadający dwójce swoich nastoletnich dzieci bardzo długą i zawiłą historię o tym, jak poznał ich matkę (kto by się spodziewał?). Przy okazji jest to historia o jego czwórce przyjaciół: przyszłym prawniku Marshallu Eriksenie, jego narzeczonej (a później żonie), przedszkolance i malarce Lily Aldrin, nałogowym podrywaczu Barney’u Stintsonie oraz najnowszej członkini paczki, dziennikarce Robin Sherbatzky. W przeciągu opowiadania historii Ted wspomina pewne wydarzenia, które miały miejsce, pewne fakty wyolbrzymia, bo takie się jawiły jemu albo jego znajomym, kiedy relacjonowali mu jakieś sytuacje; a pewne postaci stają się manifestacją myśli bohaterów. To nie są nowe tropy czy narzędzia fabularne, ale serial umiejętnie z nich korzysta, zachowując suspens, który nie dotyczy tylko tytułowej matki.

Dlatego postanowiłam, że przedstawię Wam dziesięć odcinków serialu Jak poznałem waszą matkę, które uważam za najciekawsze. Przy niektórych będę wyjawiać pewne spoilery, więc miejcie na to baczenie, jeśli chcecie zapoznać się z serialem.

Miejsce dziesiąte: Slap Bet (2×9)

Zaczynamy od klasycznego odcinka, który wprowadził dwa ciągnące się… może nie tyle gagi, co wątki, które potem będą się przebijać przez resztę serii. Jednym jest tytułowy zakład o policzek, a drugim obiekt tegoż zakładu.

W drugim sezonie Ted i Robin ze sobą chodzą i Ted z przyszłości wspomina na samym początku odcinka, że w związku nigdy nie przestaje się odkrywać tajemnic drugiej osoby, a te tajemnice bywają dość osobliwe. Podczas kolejnego wieczoru w barze MacLaren Barney zaprasza resztę przyjaciół do spa, ale kiedy Robin odkrywa, że znajduje się ono w galerii handlowej, od razu dziękuje. Na pytania Lily i Teda odpowiada, że nie znosi galerii handlowych, ale nie jest skłonna powiedzieć dlaczego. Tak oto przez resztę odcinka Ted, Marshall, Lily i Barney zastanawiają się, co jest przyczyną tej niechęci i dochodzą do wniosku, że musi mieć to jakiś związek z przeszłością Robin w jej rodzinnej Kanadzie.

Marshall twierdzi, że Robin wyszła za mąż młodo (o czym mogłyby świadczyć niektóre jej wypowiedzi) i żałuje tego, z kolei Barney twierdzi, że grała w filmie dla dorosłych. Panowie robią zakład o policzek – ten, kto ma rację, będzie miał prawo spoliczkować przegranego najmocniej jak może (Lily przy okazji zostaje arbitrem do spraw policzka i ma rozstrzygać kwestie sporne… Barney jeszcze pożałuje, że na to przystał).

Tak więc przez większość odcinka gang próbuje dociec, czy Robin była kiedyś mężatką, czy może skrywa coś innego. Sama Robin nie chce o tym mówić i jest gotowa przyznać się i do małżeństwa, i do grania w pornografii. A to oznacza, że to, co ukrywa jest o wiele gorsze (przynajmniej w jej mniemaniu). W końcu Barney’owi udaje się zdobyć kasetę z Kanady i już ją odpala, aby potwierdzi swoje przypuszczenia… ale prawda okazuje się zgoła inna.

I tutaj jest pierwszy spoiler do Jak poznałem waszą matkę: okazuje się, że Robin w Kanadzie zrobiła w latach dziewięćdziesiątych karierę, jako nastoletnia gwiazdka popu, Robin Sparkles. A powód, dla którego nie lubi galerii handlowych, to to, że jej najbardziej znany utwór to Let’s Get to the Mall (Chodźmy do Galerii), który jest bardzo kiczowaty i puszczany był wszędzie. W przeciągu trwania Jak poznałem waszą matkę będzie wiele odcinków związanych z muzyczną karierą Robin, a każdy z nich będzie po trochę też takim odkrywaniem tajemnicy z jej życia (teledysku, w którym wzięła udział ze swoim ówczesnych chłopakiem, Simonem; jej najbliższej przyjaciółki, z którą zerwała kontakt; jej wielkiej obsesji…).

Z kolei jeśli chodzi o zakład o policzek, to Marshall będzie egzekwować swoje prawo zawsze w niespodziewany sposób (nawet jeśli będzie wcześniej zapowiadał, że spoliczkuje Barney’a).

Miejsce dziewiąte: Arrivederci, Fiero (2×17)

Również w drugim sezonie Jak poznałem waszą matkę Marshall pracuje w tej samej firmie, co Barney. Niekoniecznie z wyboru, bo choć sam chciał być prawnikiem-ekologiem, walczącym z wielkimi korporacjami niszczącymi planetę, jego sytuacja finansowa (spowodowana też przez dług Lily, która cierpi na zakupoholizm) zmusiła go do przyjęcia pracy w korporacji.

Arrivederci, Fiero opowiada o ukochanym samochodzie Marshalla, który był w jego posiadaniu od czasów nastoletnich, przetrwał z nim studia i pozostał jednym z niewielu reliktów jego szaleńczej, idealistycznej młodości. Niestety w pewnym momencie Fiero ulega awarii, prawie mając na koncie przejechane dwieście tysięcy mil. Ponieważ mechanik stwierdza, że nie da się samochodu już odratować, grupa zbiera się, aby pożegnać auto przed kasacją.

Przy okazji dowiadujemy się, że w Fiero scementowała się przyjaźń między Marshallem a Tedem, kiedy jechali podczas śnieżycy i myśleli, że niebawem umrą; że Lily i Robin złamały zasadę o niejedzeniu we Fiero, i że bracia Marshalla zmusili go do odebrania nago zamówienia w drive-thru, aby mógł odebrać od nich samochód. A pod każdą retrospekcją znajduje się licznik pokazujący ile mil przejechał akurat Fiero w tamtym czasie.

Znacząca jest też muzyka, która przewija się z kasety Fiero, czyli I’m Gonna Be (500 Miles) zespołu The Proclaimers. Kaseta zacięła się i przez te wszystkie lata piosenka ta była grana nonstop podczas jazdy. Widzimy krótki montaż, w którym Marshall i Ted przechodzili od radosnego śpiewania razem z nagraniem, poprzez znudzenie i irytację, a na ponownym radosnym śpiewaniu skończywszy. A że jest to historia o tym, że ukochane auto Marshalla prawie osiągnęło dwieście tysięcy mil, piosenka ta nabiera dodatkowego, smutnego znaczenia.

Miejsce ósme: False Positive (6×12)

W szóstym sezonie Marshall i Lily starają się o dziecko, Robin szuka nowej pracy, a Barney zastanawia się, kto jest jego biologicznym ojcem, bo jego brat przyrodni odnalazł swojego (ponadto Ted pracuje i jako nauczyciel architektury, i jako architekt dla Banku Goliath, a jeszcze gdzieś tam się pęta jego potencjalna nowa dziewczyna Zoey… ale na razie o niej nie gadamy).

False Positive to odcinek świąteczny, w którym na samym początku Marshall i Lily są przeświadczeni, że wkrótce zostaną rodzicami. Przez trzydzieści sześć godzin grupa wierzy w to, że Lily jest w ciąży… po czym po wizycie Lily i Marshalla u lekarza, otrzymują informację, że jednak dziecka jeszcze nie będzie. Ale przez te trzydzieści sześć godzin dzieje się naprawdę wiele.

I tak oto odcinek przedstawia nam trzy historie, które miały miejsce od momentu ogłoszenia ciąży do odkrycia, że to „fałszywy alarm”. Jak zauważa Ted z przyszłości, kiedy w życiu twoich przyjaciół następuje wielki przełom, zaczynasz zastanawiać się nad swoim życiem. Podczas gdy sami niedoszli rodzice zaczynają wariować i po wiadomości od lekarza postanawiają odłożyć robienie dziecka na później, Barney zrazu chce oddać swój wielki bonus w pracy na cele charytatywne, ale rozmyśla się; a Robin chce się starać o pracę na prestiżowym kanale (ale nie przed kamerą), ale potem idzie na rozmowę o pracę jako dziewczyna od rzucania monetą w teleturnieju. We wszystkich przypadkach bohaterowie chcą coś zrobić ze swoim życiem, a potem rezygnują z tych zmian – bo się boją, bo zmiany są ciężkie, bo poddanie się jest łatwe.

Kulminacją odcinka jest scena przed kinem, w którym mają puszczać To wspaniałe życie. Scena, w której każdy z bohaterów zostaje podsumowany i zagoniony do tego, aby jednak nie rezygnować tak prędko z próby zmian swojego życia.

Miejsce siódme: Perfect Week (5×14)

Tym razem mamy odcinek o Barney’u. Przez większość Jak poznałem waszą matkę Barney Stintson jest playboyem, traktującym kobiety przedmiotowo i ciągle wypróbowującym różne dziwaczne sposoby na podryw. Są jednak momenty, w których potrafi być bardziej zniuansowaną postacią, a nawet zdarzyło mu się kilka razy być zakochanym.

I tak oto w Perfect Week chodzą słuchy, że Barney nie popisał się za bardzo w pracy i przez to może zostać zwolniony. Tymczasem siedząc w fotelu, sam zainteresowany wyobraża sobie komentatora sportowego Jima Nantza. Zaczynają razem omawiać poprzedni tydzień, podczas którego Barney powziął sobie za cel przespać się z siedmioma różnymi kobietami – tytułowy Idealny Tydzień. Ich rozmowy przypominają komentarz sportowy, w którym Barney jest zawodnikiem, który ma akurat dobrą passę w zawodach.

W samych retrospekcjach zaś Ted, Robin, Marshall i Lily martwią się trochę tą beztroską Barney’a w obliczu potencjalnej utraty pracy, ale z czasem sami zaczynają się interesować tym, co będzie dalej, a nawet kibicować Barney’owi.

Miejsce szóste: The Ashtray (8×17)

Teraz dla odmiany mamy odcinek w stylu Rashomona i w dodatku poświęcony Lily. Przy czym trzeba tu zaznaczyć, że pojawia się tutaj grany przez Kyle’a MacLachlana bogacz George Van Smoot, zwany Kapitanem. Kapitan był mężem Zoey, z którą zaczął po ich rozwodzie spotykać się Ted (ale jeszcze o niej nie gadamy).

Tak czy inaczej, pewnego dnia Ted otrzymuje na swojej automatycznej sekretarce wiadomość od Kapitana, który prosi go, aby odezwał się w nadarzającej się chwili. Ted nadal wierzy w to, że Kapitan jest na niego zły za odebranie mu Zoey, i przytacza nawet historię ich ostatniego spotkania podczas wystawy. Później okazuje się, że Kapitan dzwonił do Teda, bo chciał dostać od niego namiary na Robin i dziennikarka zupełnie inaczej pamięta tamten wieczór. W końcu wychodzi na jaw, że Kapitan pomylił Robin z Lily, i przedszkolanka przedstawia, jak wyglądało to naprawdę. Widzimy więc trzy wersje tego samego wieczoru. Ted myśli, że Kapitan chce się na nim zemścić, Robin – że chce ją poderwać, a Lily opowiada o tym, jak na eleganckim przyjęciu musiała uważać na dwójkę będących pod wpływem używek przyjaciół, a jednocześnie rozmawiała z Kapitanem o sztuce.

Wspominałam, że jest to odcinek o Lily. W przeciągu dotychczasowych ośmiu sezonów Marshall, Ted i Robin rozwijali swoje kariery zawodowe, osiągali swoje cele i zbliżali się do spełnienia marzeń. Tymczasem Lily nie została sławną malarką, jak sobie zamarzyła (wręcz wygląda na to, że jej obrazy są raczej kiepskiej jakości) i w zasadzie w The Ashtray nadal jest tylko przedszkolanką. Owa wystawa, na której byli we trójkę z Robin i Tedem, jeszcze bardziej ją zdołowała, gdyż Kapitan podważył jej gust i kompetencje.

Jednakże The Ashtray okazuje się punktem zwrotnym, jeśli chodzi o losy Lily i jej ścieżkę zawodową.

Miejsce piąte: The Perfect Cocktail (6×22)

Teraz wreszcie możemy pogadać o Zoey. W szóstym sezonie Ted dostaje zlecenie od Banku Narodowego Goliath (w którym akurat pracują też Barney i Marshall), aby zaprojektować dla nich nową siedzibę w miejsce rozpadającego się hotelu Arcadian. Zoey z kolei jest aktywistką, walczącą o zachowanie Arcadiana, tak więc pełni rolę nie tylko love interesta Teda, lecz także jego nemezis.

No, a w odcinku przed The Perfect Cocktail Marshall dołączył do Zoey i to sprawiło, że teraz on i Barney pałają do siebie nienawiścią. Dlatego Robin i Lily dochodzą do wniosku, że najlepszy sposób na to, aby ich pogodzić, to ich upić. Problem w tym, jaki trunek wybrać, bo każdy z nich działa na chłopaków inaczej, dlatego potrzebna jest odpowiednia strategia. W dodatku z powodu kłótni Marshalla i Barney’a gang nie ma wstępu do ich ukochanego baru MacLaren, dlatego wybierają się do nocnego klubu.

Te eksperymenty Lily i Robin z alkoholem są o tyle interesujące, że obie panie znają mniej więcej zachowania panów pod wpływem alkoholu. Najlepsze w The Perfect Cocktail są właśnie te różne kombinacje alkoholu, jak również nagłe przeszkody w postaci trunków mających nieprzewidziane skutki. A ostateczne rozwiązanie okazuje się genialne w swej prostocie.

Miejsce czwarte: Bro Mitzvah (8×22)

Barney się żeni! Z Robin Sherbatzky! Ale to oznacza, że trzeba mu wyprawić wieczór kawalerski. Sam przyszły pan młody twierdzi, że jego dwaj najlepsi przyjaciele nie będą w stanie uczynić tej imprezy dostatecznie epicką (gdyż każda noc Barney’a Stintsona jest epicka), ale mogą spróbować.

I też bardzo szybko to, co miało być tylko wypadem za miasto i spotkaniem z ulubionym bohaterem Barney’a z Karate Kida przeradza się w jeden wielki koszmar. Najpierw chłopaki biorą „nie tego” Karate Kida (gdyż Barney uważa, że prawdziwym protagonistą tego filmu był Johnny Lawrence, grany przez Billy’ego Zapkę), potem pojawia się klaun, a striptizerką jest była narzeczona Barney’a, Quinn. Następnie cała grupa wybiera się do kasyna, Barney przegrywa depozyt na wesele oraz Marshalla w dziwnej grze granej przez chińskich gangsterów, i wreszcie na sam koniec Robin widzi wszystko, co się dzieje i zrywa zaręczyny. Wygląda na to, że jest to najgorszy wieczór kawalerski w dziejach!

I tutaj wyjawię kolejny spoiler. Ten wieczór miał taki być. Po części dlatego, że Ted i Marshall wiedzieli, że inaczej nie sprawią, aby zorganizowany przez nich wieczór kawalerski zapadł Barney’owi w pamięć… a po części dlatego, że Robin chciała się zemścić za oświadczyny Barney’a (które były dłuższym zagraniem i polegały w dużej mierze na odzyskaniu Robin). Bro Mitzvah opiera się na tym, co było już powiedziane i pokazane na temat Barney’a – od jego nałogu hazardowego, który wypłynął przy ostatnim wypadzie z Marshallem do Atlantic City (w którym pojawiła się też dziwna gra chińskich gangsterów), poprzez burzliwy związek z Quinn, a na Karate Kidzie skończywszy.

I tak po prawdzie, to Billy Zapka również się pojawia i potem staje się jednym z gości Barney’a na weselu.

Miejsce trzecie: The Final Page Part 1 (8×11)

Wspominałam o zaręczynach Barney’a i one mają miejsce w drugiej części The Final Page. Ja jednak chciałabym zwrócić waszą uwagę na pierwszą część.

Jak poznałem waszą matkę ma wiele odcinków, w których gang wspomina o ludziach albo sytuacjach ze swojego życia, które łączy jakiś temat: Ludzie, przed którymi każdy z bohaterów chciałby się ukryć pod stołem; powody, dla których bohaterowie potrzebują wygranej w wyścigu do restauracji w wybranym środku transportu; jakie są ich „braki w edukacji”, czy to, dlaczego lubią lub nie niejakiego Gary’ego Blaumana.

The Final Page, Part 1 z kolei odnosi się do osób, które gang chciałby zostawić w dole seryjnego mordercy z Milczenia owiec. Przy czym tylko w jednym przypadku mamy sytuację, w której „ofiara” jest autentycznie wredna. Przy pozostałych dwóch następują po prostu nieporozumienia i jednostronna niechęć.

W tym odcinku Ted, Marshall i Lily postanawiają przyjść na swój stary uniwerek, gdyż jeden z byłych wykładowców Teda powiedział mu kiedyś, że Mosby nie zostanie architektem (a Ted niedawno ukończył swój pierwszy budynek). Jednocześnie Lily i Marshall natykają się na starego znajomego, Daryla, który kiedyś ciągle za nimi łaził i ich denerwował, a teraz chce ich zabrać do siebie, aby coś im pokazać (przy czym Lily i Marshall myślą, że chce się zemścić za to, że się do niego przez lata nie odzywali); a Robin coraz bardziej piekli się na swoją współpracownicę Patrice za to, że spotyka się z Barney’em, do którego dziennikarka znów zaczęła coś czuć. (Barney’a „ofiary” do dołu nie widzimy, bo za sprawą klątwy „Basta, stawiasz mi colę” nie może on się odezwać, dopóki nikt go nie uwolni.)

Interesujące jest w tym odcinku kilka rzeczy. Od wykładowcy Teda, na którym architekt ewidentnie wzorował część swojej osobowości, poprzez Daryla, który okazał się całkiem sympatycznym facetem i założył nieźle prosperujący biznes, po wreszcie samą konkluzję, że czasami sami wrzucamy się do dołu z Milczenia owiec, sabotując samych siebie i wtedy musimy rzucić sobie linę.

Miejsce drugie: Bedtime Stories (9×11)

To pewnie kontrowersyjne stwierdzenie, ale uważam, że ostatni, dziewiąty sezon Jak poznałem waszą matkę jest całkiem fajny. Interesujące jest już to, że dzieje się w przeciągu dwóch dni do ślubu Robin i Barney’a i w tym czasie dzieje się całkiem dużo.

Na przykład w drodze na wesele Marshall jedzie wraz z synkiem, Marvinem, autokarem i próbuje go uśpić, rymując mu różne historie. Jest to jeden z tych odcinków, który jest robiony (prawie) w całości wierszem, także poza sferą bajek, które opowiada Marvinowi Marshall (zwłaszcza że jednym z pasażerów jest Lin-Manuel Miranda przed tym, jak napisał Hamiltona). Ponieważ też Marshall nie ma przy sobie żadnych książeczek, postanawia zrymować synowi historie, które przydarzyły się Tedowi, Robin i Barney’owi.

Historia Teda opowiada o tym, jak wyszedł na kolację z inną wykładowczynią (co do której nie wiedział do końca, czy to randka, czy nie) i dowiedział się, że chodziła kiedyś z kimś z drużyny Jankesów. Historia Robin – o tym, jak Robin postanowiła ukraść tort weselny swojego byłego chłopaka Simona i zjeść go całego. Historia Barney’a wreszcie opowiada o Radzie Podrywaczy i o tym, że Barney przekroczył swój rewir, przez co się tejże radzie naraził (co jest ewidentnie kolejną bzdurą, którą Barney wymyślił, aby okazać się bardziej zajebisty w oczach reszty gangu).

Wszystkie odcinki Jak poznałem waszą matkę, które opowiadają kilka historii, potrafią być bardzo kreatywne i ciekawe, a „rymowane” odcinki to zwykle popis kreatywności w telewizji, i dlatego wiedziałam, że chcę Bedtime Stories na tej liście.

Miejsce pierwsze: How Your Mother Met Me (9×16)

Kolejna rzecz, za którą lubię dziewiąty sezon Jak poznałem waszą matkę, to Tracey McConnell, czyli tytułowa Matka. W dziewiątym sezonie Matka zaczyna wchodzić w interakcje z innymi postaciami, daje się poznać im i widzom, a nawet mamy przebłyski jej wspólnego życia z Tedem (zakończenie trochę popsuło… chociaż „trochę” to za mało powiedziane).

Tak się jednak składa, że przez poprzednie osiem sezonów były momenty, w których Ted z przyszłości wspomina dzieciom, że w tym a tym miejscu, w którym przebywał, przebywała też Matka, tylko minęli się wtedy o włos. How Your Mother Met Me opowiada właśnie o życiu Tracey przez te osiem lat. Nie tylko mamy okazję zobaczyć te wszystkie razy, w których Tracey o włos nie wpadła na Teda, lecz także to, jak próbowała się pozbierać po śmierci ukochanego, postanowiła zapisać się na ekonomię, aby walczyć z głodem na świecie, założyła kapelę i prawie zaręczyła się ze swoim drugim chłopakiem, ale ostatecznie doszła do wniosku, że nie byliby ze sobą szczęśliwi.

Ten odcinek nie tylko pozwala spojrzeć na pewne sceny z innej perspektywy (między innymi, pokazując na jakim etapie swojego życia była wtedy Tracey), ale też poznać Matkę z innej strony, co pozwala jej być czymś więcej niż tylko ideałem kobiety dla Teda Mosby. Dlatego wydaje mi się stosowne, że ten odcinek trafi na pierwsze miejsce.

I to było dziesięć najciekawszych (według mnie) odcinków Jak poznałem waszą matkę. Powiem szczerze, że trudno mi było wybrać tylko dziesięć epizodów, bo tak naprawdę jest ich naprawdę wiele (sama miałam jeszcze dodatkowe dziesięć kandydatów na tę listę). Starałam się pokazać różne sposoby, w jaki serial bawi się opowiadaniem historii i mam nadzieję, że zainteresowałam Was do zapoznania się albo ponownego obejrzenia Jak poznałem waszą matkę.

Exit mobile version