Opowieść o pojednaniu, świątecznych dekoracjach i niecenzuralnych słowach.
Druga część trylogii Jak X ukradł święta przypada na jedenasty odcinek drugiego sezonu Jak poznałem waszą matkę. Przy czym istotne dla tego odcinka jest to, że odnosi się on do końca poprzedniego sezonu, w którym Lily Aldrin zerwała zaręczyny z Marshallem i wyjechała do San Francisco, aby spróbować swoich sił jako artystka, po czym wróciła na początku drugiego sezonu i odbudowała swoją relację z Marshallem. Jak Lily zniszczyła święta koncentruje się jednak na tym, jak tamte wydarzenia wpłynęły na jej relacje z Tedem Mosby’m.
Zbliża się Boże Narodzenie i Ted zamierza je spędzić w mieszkaniu z Marshallem i Lily. Marshall musi jeszcze oddać pracę na studia i specjalnie nie patrzy na świąteczne dekoracje, bo chce się nimi nacieszyć po powrocie. W pewnym momencie Lily i Ted odnajdują starą automatyczną sekretarkę, która została odłączona jakiś czas po powrocie Lily z San Francisco. Postanawiają jej odsłuchać i nagle świąteczna atmosfera pryska, bo pocieszający Marshalla na nagraniu Ted nazywa Lily „miurwą” (a że Ted opowiada to wszystko dzieciom, za „miurwą” kryje się o wiele gorsze słowo; i w oryginale rymuje się z „Grinch”). Od tej chwili Lily jest zła na Teda, Ted na początku jest w defensywie, ale kiedy Lily zabiera z mieszkania dekoracje, mężczyzna postanawia się pojednać (z kiepskim skutkiem). Tymczasem Barney się przeziębił i Robin musi się nim zająć.
Z punktu widzenia ogólnej fabuły serialu, ten odcinek wydaje mi się bardzo ważny. Lily uważa, że już wszyscy jej wybaczyli (zwłaszcza Marshall) i być może nawet, do pewnego stopnia, tak jest… ale nagranie i „miurwa” to pozostałość z okresu, o którym i ona, i Ted chcieliby zapomnieć. Ted zresztą na początku twierdzi, że to nie on jest na nagraniu, potem, że nazwał tak Lily, bo Marshall cierpiał po zerwaniu i Mosby chciał kumpla pocieszyć; i wreszcie, kiedy jest już przyciśnięty do muru, wyjawia, że tak naprawdę chodzi nie o Marshalla, tylko właśnie o niego, Teda, którego Lily też porzuciła i nigdy za to nie przeprosiła. Przez dłuższy czas Lily zachowuje się dziecinnie (Marshall prawie przez tę kłótnię obrywa rykoszetem, bo jego narzeczona w ramach kary na Tedzie ukrywa dekoracje) i nie przyjmuje do wiadomości, że coś źle zrobiła.
Na szczęście pod koniec dochodzi do pojednania i Ted zostaje uratowany z kolacji wigilijnej u kuzynki. A jeśli chcecie jeszcze poczytać o serialu, to w tym roku zrobiłam listę najlepszych (według mnie) odcinków Jak poznałem waszą matkę.
