Site icon Planeta Kapeluszy

Krótka notka o Spy x Family: Code White

Reklamy

Od 2022 roku jestem fanką mangi i anime Spy x Family opowiadającej o rodzinie składającej się męża szpiega, żony płatnej zabójczyni oraz córki telepatki. Niedawno dowiedziałam się, że do kin ma wejść film z tymi postaciami – Spy x Family: Code White – i spodziewałam się, że raczej będę musiała poczekać, aż będzie on dostępny w sieci…

Jakież więc było moje zaskoczenie, kiedy odkryłam, że film będzie miał w tym tygodniu polską premierę.

Tak więc postanowiłam, że wybiorę się na Spy x Family: Code White i że napiszę o swoich wrażeniach z seansu.

Po bardzo emocjonującym wstępie, w którym szpieg Zmierzch (Loid Forger) wypełnia kolejną misję, film przedstawia nam po kolei „udawaną” rodzinę Forgerów: Loida, który dla celów misji Operacja: Strix ma za zadanie udawać męża i ojca, aby zbliżyć się do pewnego polityka; Yor Briar-Forger, która jest zabójczynią (Cierniową Księżniczką) i postanowiła wejść w układ z Loidem, aby nie wzbudzać podejrzeń władz; pięcioletniej telepatki Anyi Forger, która wie o tajnych tożsamościach swoich rodziców, ale udaje, że nie; oraz psa Bonda, który był kiedyś obiektem doświadczalnym i ma przebłyski przyszłości.

Następnie film przechodzi do właściwej fabuły: otóż w elitarnej szkole, do której uczęszcza Anya, dzieci otrzymują zadanie domowe polegające na nauczeniu się deseru, który następnie przygotują na ocenę w poniedziałek. Ponieważ Loid postanowił obrać strategię przygotowania ulubionego deseru dyrektora, pochodzącego z pewnej małej miejscowości, rodzina Forgerów postanawia wybrać się tam po przepis. Jednak w pociągu Anya niweczy plan dwójki podejrzanych typków, a na miejscu ostatni kawałek deseru zostaje zjedzony przez pewnego nieprzyjemnego generała. Co więcej – ów generał prowadzi pewną tajną operację. Tymczasem agent Zmierzch dowiaduje się, że być może będzie musiał porzucić Operację: Strix, która zostanie przejęta przez kogoś innego (a co za tym idzie – rodzina Forgerów może się rozpaść), o ile nie przedstawi jakichś bardziej zadowalających wyników; z kolei Yor widzi męża z inną kobietą, a rozmowa z koleżankami z pracy sprawia, że Cierniowa Księżniczka zaczyna się obawiać małżeńskiej zdrady.

Ogólnie rzecz biorąc, film ogląda się jak dłuższą przygodę rodziny Forgerów, która wyruszyła na wakacje i – po części na skutek przypadku, a po części na skutek profesji państwa Forger – wplątała się w grubszą aferę. Mamy więc typową dla Spy x Family mieszankę akcji i scenek rodzinnych, i fabuła gładko przechodzi z Anyi spędzającej dzień na jarmarku z rodzicami do większej afery szpiegowskiej, w której pierwsze skrzypce gra pragnący wywołać wojnę generał. Nawet wątek wojny między Westalis i Ostanią, która przed laty odbiła się na życiu większości dorosłych bohaterów (i dlatego Zmierzch i jego agencja WISE pracują nad tym, aby do kolejnej wojny nie doszło), przemyka się tu i tam.

Sami Forgerowie są (przeważnie) tak samo kompetentni, jak zawsze – Zmierzch nadal jest gotowym na każdą ewentualność szpiegiem, Cierniowa Księżniczka nadal kopie tyłki i szybko myśli podczas walki, a Anya nadal potrafi naprowadzić rodziców na właściwe tropy, dzięki zmyślnym manipulacjom i rozumie więcej, niż się wydaje.

Spy x Family: Code White ma jednak kilka elementów, które – przynajmniej w teorii – sprawiają, że jest to coś więcej niż tylko kolejna przygoda Forgerów (choć nie jestem pewna jak będzie potem z jej kanonicznością).

Przede wszystkim jest kwestia Operacji: Strix stojącej pod znakiem zapytania. Chociaż teoretycznie Loid już od samego początku podejrzewał, że kiedyś ta misja dobiegnie końca i będzie musiał pożegnać się z „udawaną” żoną i córką, przez całą mangę i anime powoli przyzwyczaja się do rodzinnego życia i nawet ukrywa przed sobą, że dba o dziewczyny nie tylko „ze względu na misję”. Teraz może się okazać, że dzień pożegnania z Yor i Anyą nastąpi szybciej niż mu się zdawało. Dlatego jeśli Anya zdobędzie dobry stopień z deseru, Zmierzch poczyni pewien progres w swojej misji i będzie mógł nadal grać rolę męża i ojca.

Kolejna rzecz odnośnie fabuły – antagonista. Dotąd w mandze i anime mieliśmy główne terrorystów, zdrajców, a nawet mafię, ale tym razem mamy wojsko, które w dodatku pracuje nad jakąś tajną bronią. W dodatku generał, który pełni rolę głównego przeciwnika, jest chłodny, wyrachowany i gotowy nawet zabić dziecko. Już w jego pierwszej scenie bije z niego aura niebezpieczeństwa – ten człowiek wymusza posłuch tak wśród swoich ludzi, jak i wśród społeczności cywilnej. Co więcej – zwykle Zmierzch jest w stanie podołać każdemu wyzwaniu, nawet takiemu, które wydaje się niewykonalne; a mimo to w pierwszej, relatywnie przyjacielskiej potyczce z generałem, przegrywa. To jeden z tych antagonistów w anime, którzy są na zupełnie innym poziomie niż reszta.

Wreszcie jest to przygoda, w której właściwie bierze udział cała rodzina. Dotąd zwykle misja należała do jednego z rodziców Anyi, a dziewczynka i druga połowa państwa Forger ewentualnie zaczęły być bardziej aktywne nieco później, prawie pod sam koniec (a i też nie zawsze). Tutaj w zasadzie w trzecim akcie tylko wspólnym wysiłkiem Loid, Yor i Anya mogą uratować dzień. (I jest to bardzo satysfakcjonujące, chociaż zawieszenie niewiary, co do tego, że po tym wszystkim ich sekrety się nie wydadzą, było wystawiane na moją próbę.)

Jednocześnie mam wrażenie, że nieco blado wychodzi na tym tle wątek Yor, która też się martwi o swoją przyszłość z Loidem. Z jednej strony małżeństwo Forgerów od zawsze było pomyślane jako małżeństwo z rozsądku dla nich obojga, mimo wszystko jednak Yor przywiązała się do Loida i Anyi. Z drugiej strony, ponieważ większość życia spędziła jako płatna zabójczyni i dlatego często rozumie coś opatrznie, pewne zachowania Loida wydają się dla niej pokrywać z tym, co słyszała od koleżanek o oznakach zdrady małżeńskiej. Trochę to smutne, ale Yor myśli, że robi coś nie tak jako matka i żona; i że wkrótce zostanie zastąpiona. Na szczęście w drugim akcie ten wątek zostaje rozwiązany i to w bardzo dojrzały sposób, a sama Yor odkuwa się w trzecim akcie bardzo fajnymi scenami walki.

Kolejna rzecz, która mi się nie podobała, to to, że perspektywa zakończenia Operacji: Strix nie ma aż takiego emocjonalnego kopa, jaki mogłaby mieć. Być może liczyłam na to, że Loid będzie miał trochę więcej momentów, kiedy myśl o porzuceniu Yor i Anyi będzie go napawać smutkiem; albo kiedy będzie mu żal na myśl o szczęśliwych chwilach spędzonych z nimi. Jednocześnie podejrzewam, że w bliżej nieokreślonej przyszłości ta perspektywa powróci w mandze i anime i wtedy Spy x Family wyciśnie z niej o wiele więcej, tak więc pewnie teraz twórcy pomyśleli, że nie ma sensu się nad tym rozwodzić.

No i ostatnia rzecz, która mi nie przypasowała, to pewien ciągnący się gag związany z kloacznym humorem w trzecim akcie. Przy czym znajduje on uzasadnienie w fabule i nigdy nie widać nic obrzydliwego, ale jednak w pewnym momencie ten gag zaczął mi się już dłużyć.

Generalnie jest to taki typowy film tie-inowy do anime… chociaż mam wrażenie, że tu i tam próbowano przekazać informacje, które ułatwiłyby zrozumienie szerszej fabuły osobom, które nie znają Spy x Family aż tak dobrze (chociażby wyżej wspomniany wstęp). Jednocześnie pojawiają się postaci, których znaczenia można się domyślić z kontekstu (jak Yuri, Handler, czy Franky), ale w innych przypadkach ten kontekst nie jest podany (np. przy Damienie Desmondzie).

Tak czy inaczej, całkiem miły, rodzinny film akcji, ale nie porwał mnie tak, jak myślałam że mnie porwie.

Exit mobile version