Site icon Planeta Kapeluszy

Meg ogląda Merlina – 4×5 „Jaki ojciec taki syn”

Reklamy

Dawno nie było tutaj Przygód Merlina, tak więc pomyślałam, że skoro pracuję nad innymi tekstami, warto w między czasie powrócić do tej retrospektywy. A dzisiejszy odcinek o bardzo sztampowym tytule, tak po polsku (Jaki ojciec, taki syn), jak i w oryginale (His Father’s Son), jest interesujący ze względu na pojawienie się w nim królowej Annis.

Jest to też jeden z odcinków, które opowiadają o ciężarze władzy spoczywającym na barkach młodego króla Artura.

Opis Fabuły:

Merlin w przebraniu żołnierza wpuszcza w pułapkę grupkę zbójców, która od jakiegoś czasu panoszy się po Camelocie. Zbójcy zostają pojmani, ale szybko okazuje się, że ich przywódca do król Caerleon – władca graniczącego z Camelotem królestwa, który nie pierwszy raz zapuścił się na ich tereny. Agravaine twierdzi, że wrogowie Camelotu po śmierci Uthera widzą w Arturze niedoświadczonego młokosa i próbują coś ugrać. Wuj Artura proponuje mu postawienie jeńcowi ultimatum: albo Caerleon podpisze traktat o oddaniu zagrabionych ziem i łupów, albo zostanie stracony (tym samym innym potencjalnym najeźdźcom zostanie przekazana wiadomość, że nie warto zadzierać z Camelotem). Następnego dnia Caerleon dostaje traktat do podpisania, ale że to oznacza dla niego upokorzenie, woli egzekucję. Nawet kiedy Artur próbuje przemówić mu do rozsądku, król wybiera śmierć. Wydawałoby się, że to koniec sprawy, ale Artur jest spięty, a wdowa bo Caerleonie, królowa Annis, w odwecie szykuje się na wojnę. Co więcej – Morgana oferuje jej swoją pomoc.

Co Z Tego Pamiętam:

Przede wszystkim właśnie królową Annis. A to dlatego, że gra ją Lindsay Duncan, którą ja pamiętałam jako Lady Smallwood z Sherlocka. Potem widziałam ją w jeszcze kilku produkcjach – od adaptacji Agathy Christie (Tajemnicy Błękitnego Ekspresu i Zwierciadło pęka w odłamków stos) po Alicję w Krainie Czarów Tima Burtona.

Wnioski Ogólne:

Powiedzmy sobie jasno: Caerleon to łajza. Nie tylko napadł na Camelot i go grabił, lecz także nawet po pojmaniu zachowywał się jak buc. I to nie jest tak, że Artur nie dawał mu szansy na ocalenie skóry: najpierw dał mu do podpisania traktat, który był bardzo sprawiedliwy (Caerleon miał oddać Camelotowi to, co zagrabił), a potem, kiedy pojmany król upierał się, że jednak woli zginąć, Artur próbował przemówić mu do rozsądku. Obojętnie jak na to spojrzeć, Artur był w prawie zrobić to wszystko, a Caerleon, jak to mówią na Zachodzie, grał w głupie gry i wygrywał głupie nagrody.

A mimo to Jaki ojciec taki syn traktuje zabicie Caerleona jako coś złego, tchórzliwego i niesprawiedliwego. Nawet sam traktat jest uważany za upokorzenie przeciwnika, a fakt, że to właśnie Agravaine proponuje takie rozwiązanie, ma nam zasugerować, że nie będzie miało ono dobrych skutków dla Artura.

Powody takiego stanu rzeczy są dwa: jeden jest idealistyczny, a drugi pragmatyczny. Idealistyczny powód związany jest z tym, że nieokazywanie miłosierdzia przeciwnikom nie jest zgodne z charakterem króla Artura (co nie jest do końca prawdą, bo zdarzało mu się zabijać wrogów, chociażby syna króla Odina, czy rabusia w jednej z prób Anhory). Ten bardziej praktyczny powód jest taki, że jeńcem Artura jest król innego państwa i dlatego sprawa jest o wiele bardziej delikatna. Śmierć Caerleona może spowodować międzynarodowy incydent i doprowadzić do wojny (zwłaszcza że król nie ginie w boju, tylko jak pies na egzekucji). Z politycznego punktu widzenia królewski jeniec nadaje się na kartę przetargową, którą można coś ugrać, a tak Artur sobie nagrabił. Zapewne właśnie dlatego Agravaine mu to zaproponował: chciał, aby Artur doprowadził Camelot do wojny.

I tak oto na scenę wkracza królowa Annis. Kiedy oglądałam Jaki ojciec taki syn pierwszy raz, myślałam, że jest ona wzorowana na jednej z sióstr Artura z legend, ale kiedy próbowałam ją wygooglować, nie znalazłam żadnego potwierdzenia, że tak właśnie było. Co najwyżej natrafiłam na tę stronę, co do której mam pewne wątpliwości… a także artykuły na temat Czarnej Annis – zmory z angielskiego folkloru. Według TVTropes zaś królowa Annis ma przywodzić na myśl celtycką królową-wojowniczkę Boudikę.

Annis jest wściekła za to, co się stało i postanawia ruszyć na Camelot w odwecie. Morgana proponuje jej swoją pomoc, powołując się na swojego przybranego ojca, Gorloisa, którego Uther zdradził i poświęcił. Wdowa po Caerleonie przystaje na to, choć nie bez pewnego oporu.

W tym odcinku motywem przewodnim jest samotność Artura jako władcy. Po dokonaniu egzekucji Artur jest widocznie rozdarty, choć powtarza sobie, że podjął najlepszą możliwą decyzję. Do pewnego stopnia chce iść w ślady ojca i pokazać, że Camelot jest silny, ale Artur to nie Uther – ma o wiele więcej współczucia. Również Morgana porównuje brata do Uthera i twierdzi, że obaj królowie są źli.

W zasadzie przez większość Jaki ojciec taki syn, Artur izoluje się od wszystkich swoich bliskich. W przypadku Ginewry była to sugestia Agravaine’a, który argumentował, że lud może uznać romans króla ze służką za niewłaściwy (i zapewne gdyby nie rozdarcie Artura z powodu egzekucji, pewnie by się z wujem nie zgodził), w przypadku Merlina – poczucie, że jego sługa nie pojmie w pełni tego, jak to jest, kiedy jedna decyzja może zaważyć na losie całego królestwa (chociaż widownia wie, że Merlin sam takie decyzje podejmował), ale w przypadku Rycerzy Okrągłego Stołu jest to poczucie odpowiedzialności za ich życia w potencjalnej wojnie. Fakt, że Elyan przybywa wraz z innymi do królewskiego namiotu i zapewnia władcę, że wszyscy są gotowi za niego zginąć, nie poprawia Arturowi nastroju.

Dlatego właśnie Artur wymyka się w nocy do obozu wroga, daje się pojmać ludziom Annis i proponuje królowej układ: pojedynek zamiast wojny. Jeśli wygra czempion Camelotu, królowa wycofa swe wojska; a jeśli wygra czempion Annis, będzie mogła ona zagarnąć połowę ziem Camelotu. Pomimo tego, że Annis nienawidzi Artura i ma go w garści, przystaje na tę propozycję i puszcza go wolno. Co więcej, kiedy okazuje się, że Merlin szedł za swoim panem i również został porwany, królowa przychyla się do prośby Artura, aby Merlina nie zabijać (a przecież sama zwraca uwagę na to, że Artur prosi już o dwie rzeczy, chociaż nie za bardzo jest w pozycji, aby o cokolwiek prosić). Annis, co prawda, jest w żałobie i nienawidzi Artura, ale jest też rozsądna.

Jak łatwo się domyślić Artur wybiera siebie na przedstawiciela Camelotu w pojedynku, bo nie chce, aby ktokolwiek inny ryzykował życie (Merlin twierdzi, że to głupota, bo jeśli Artur zginie, Camelot zostanie bez króla i połowy ziem, ale kto by go słuchał). Natomiast Annis myśli, że sam król Artur stający do pojedynku to jakaś sztuczka. I tutaj Morgana (która utrzymywała narrację, że Artur i Uther są „przekleństwem dla królestwa”) strzela sobie w stopę, bo zapewnia królową, że to nie sztuczka: Artur po prostu nie chce narażać swoich ludzi na śmierć. Morgana myśli, że Annis uzna ten fakt za słabość Artura jako władcy, ale sprawia on tylko, że królowa zastanawia się głębiej nad charakterem młodego króla.

Prawdopodobnie nawet to, że podczas samego pojedynku król Artur oszczędza swojego przeciwnika, a tuż po wszystkim twierdzi, że zależało mu tylko na pokoju, każe Annis spojrzeć na Artura nieco bardziej przychylnym okiem i porzucić swoją chęć zemsty. Stwierdza nawet, że dała się podpuścić Morganie z powodu bólu, który czuła, i nie zauważyła, że czarownica jest zgorzkniała i sama przypomina Uthera. Zapewne fakt, że Morgana użyła czarów, aby sabotować pojedynek i sprawić, że miecz Artura będzie zbyt ciężki, by go podnieść, tylko utwierdził Annis w przekonaniu, że Artur jest honorowy, a jego siostra nie.

Pod sam koniec Jaki ojciec taki syn Artur stwierdza (po raz kolejny zresztą), że tradycja tradycją, ale on potrzebuje wsparcia ukochanej kobiety, jeśli ma być dobrym królem. Dlatego znów się godzi z Gwen.

A w następnym odcinku Merlin zostanie poddany praniu mózgu.

Exit mobile version