Site icon Planeta Kapeluszy

Meg ogląda Merlina – 4×6 „Sługa dwóch panów”

Reklamy

Dzisiejszy odcinek ma prostą, standardową fabułę – jeden z bohaterów zostaje poddany kontroli umysłu i zwraca się przeciwko przyjacielowi. Sługa dwóch panów jednak jest lżejszym odcinkiem z kilkoma gagami, ponadto praniu mózgu zostaje tutaj poddany nie kto inny jak sam Merlin, co samo w sobie oferuje kilka ciekawych scenariuszy.

Czy odcinek w pełni wykorzystał potencjał tego pomysłu?

Opis Fabuły:

Artur, Merlin i kilku rycerzy, przejeżdżając przez Dolinę Upadłych Władców, zostają zaatakowani przez najemników Morgany. Pech chce, że podczas walki Merlin doznaje ciężkich ran, tak więc Artur odłącza się, aby mu pomóc. Przez dłuższy czas podróżują do Camelotu samotnie i król opiekuje się swoim sługą najlepiej jak może. Podczas kolejnej zasadzki ranny Merlin używa magii, aby odciąć najemnikom drogę, samemu stając się ich więźniem. Morgana postanawia wykorzystać Merlina, który cieszy się zaufaniem Artura, do kolejnego spisku. Wkrótce czarownica rzuca na niego czar, każe mu wrócić do Camelotu i zabić Artura. Niebawem król odnajduje swojego sługę, ale Gajusz i Ginewra zauważają, że Merlin dziwnie się zachowuje.

Co Z Tego Pamiętam:

Powiem szczerze, że niezbyt wiele, tylko ogólny pomysł na fabułę, no i biednego sługę George’a, który miał być nowym pokojowym Artura, kiedy Merlin zniknął, ale król natychmiast powiedział mu, że ma tylko jednego pokojowego, którego bardzo lubi.

(Nie spodziewałam się też zobaczyć w tym odcinku Dragoona i że w Słudze dwóch panów dochodzi do pierwszego spotkania między starszym alter ego Merlina a Morganą.)

Kilka miesięcy temu udało mi się zobaczyć na tumblrze jeden gifset z tego odcinka – Merlina odbierającego od sir Leona kuszę i wymianę zdań pomiędzy sługą a rycerzem, gdzie Merlin przyznaje, że zamierza zabić Artura, a Leon uznaje to za żart.

Wnioski Ogólne:

Ten odcinek ma motyw przewodni lojalności i świadczy o tym już sam tytuł – Sługa dwóch panów (A Servant of Two Masters), gdyż jest to nawiązanie do sztuki o tym samym tytule. Na samym początku odcinka mamy więc Artura ratującego Merlina i nawet przyznającego, że jest on odważnym i lojalnym sługą; następnie Merlin poświęca się, aby uratować Artura, a Artur po powrocie do Camelotu mobilizuje swoich rycerzy do poszukiwań. Morgana pyta uwięzionego Merlina o to, dlaczego jest taki lojalny wobec jej brata, na co sługa odpowiada, że ona nigdy tego nie zrozumie. Wreszcie – poza działającym pod wpływem piorącego mózgi węża Merlinem – ciągnącym się wątkiem na samym Camelocie jest podejrzenie, że wśród dworzan znajduje się zdrajca i Artur próbuje dociec, kto to może być.

Pod pewnymi względami ten odcinek przypomina Złoto goblina, zarówno pod kątem ogólnego, bardzo lekkiego tonu, jak i jakiejś magicznej istoty, która sprawia, że dotąd (relatywnie) dobry bohater zachowuje się dziwnie opryskliwie. I o ile tam mieliśmy dystyngowanego, działającego pro bono medyka, który nagle stroił sobie żarty i wykorzystywał swoją pozycję, aby zdobyć jak najwięcej złota, o tyle tutaj mamy lojalnego i wiecznie ratującego króla Artura przed niewidocznymi wrogami sługę, który teraz robi wszystko, aby go zabić. Już sam ten scenariusz ma potencjał na pewną mroczną historię – wyobraźcie sobie zabójcę, który cieszyłby się ogromnym zaufaniem swojej ofiary, a przy tym posiadał ogromną moc Emrysa. Merlin wielokrotnie pokazał, że może być zabójcą, jeśli coś zagraża Arturowi albo jego bliskim. Jednocześnie wielokrotnie też pokazywał, że ma dobre serce i jest w stanie okazać litość, nawet Morganie lub Utherowi. Już raz ktoś kusił go perspektywą podporządkowania sobie Camelotu. Co by było, gdyby czarownik uległ pokusom?

Z tym, że Sługa dwóch panów pokazuje, że Merlin byłby kiepskim zabójcą. Jego plany nie są do końca przemyślane i zapewne, gdyby nie szczęśliwy splot przypadków, zostałby od razu złapany. Najpierw Merlin pyta Gajusza, która z jego trucizn jest najsilniejsza, po czym tak po prostu bierze ją i oświadcza, że od teraz będzie ją miał przy sobie. Potem, gdy plan z otruciem spala na panewce, bo Ginewra przyniosła królowi jedzenie wcześniej, Merlin idzie do zbrojowni i z pomocą sir Leona bierze kuszę, a nawet przyznaje wprost, że zamierza zabić Artura (na szczęście sir Leon bierze to za żart, a potem wspomina o tym Gajuszowi i Gwen). Następnie Merlin – czekając ze zniecierpliwieniem na to, aż Artur uruchomi pułapkę w szafie króla – sam ją uruchamia, a potem musi ukrywać przed królem wystrzeloną strzałę. Wreszcie udaje mu się przygotować kąpiel, która jest w stanie wyżreć metal, ale Gajusz i Gwen zastają go, trzymającego uszkodzony przez chemikalia miecz, i udaremniają próbę zamachu.

W żadnym momencie Merlin nie wpada na pomysł, aby zabić Artura magią. Co więcej, kiedy Artur zastanawia się głośno nad tym, kto mógłby być zdrajcą, który zdradził najemnikom Morgany ich trasę, i na chwilę rozważa Percivala, Merlin zwraca mu uwagę, że rodzice Percivala zostali zabici przez ludzi Morgany, tak więc rycerz jej nienawidzi. Sługa mógłby od razu rzucić podejrzenia na kogoś innego, ale tego nie robi.

Morgana kontroluje Merlina za pomocą Formorry – przypominającego Hydrę wężowatego stworzenia o wielu głowach. Czarownica ucięła jedną z głów i umieściła ją w karku Merlina. Formorra sprawia, że opętany obiekt zatraci swoją osobowość i będzie myślał tylko o rozkazach, które dała mu kapłanka Starej Religii, czyli Morgana. Można więc dojść do wniosku, że ta niekompetencja w próbach zabicia Artura spowodowana jest przez to, że Formorra każe Merlinowi dokonać zabójstwa, ale nie ma innych pomysłów ponad konwencjonalne metody; ani nie mówi jak zacierać za sobą ślady. Zapewne Morgana chciała, aby on po dokonaniu zabójstwa po prostu dał się przyłapać i zginął.

Może też podświadomość Merlina walczy z Formorrą i sabotuje wszystkie próby zabójstwa.

Problem jest taki, że nawet jeśli Gajusz wytnie Formorrę z karku Merlina, ona przez noc znów odrośnie. Jedyny sposób, aby ją powstrzymać, to zabicie oryginalnej bestii. Środek, którym medyk uśpił węża wewnątrz Merlina, będzie działał tylko przez jeden dzień, tak więc czarownik musi się spieszyć. Aby nie zostać rozpoznanym przez Morganę, Merlin wypija miksturę postarzającą i staje się Dragoonem.

I otóż, kiedy Merlin przetrzebia domostwo Morgany, aby odnaleźć Formorrę, drzwi się otwierają i staje w nich sama gospodyni. I w tym pierwszym spotkaniu między Morganą a starym Merlinem, Morgana jest widocznie przerażona… a to dlatego, że widziała Dragoona w swoich wizjach upadku (chociaż uznała, że to Emrys). Co więcej, przepowiedziano jej, że Emrys sprowadzi na nią zgubę, tak więc jego widok w jej własnym domu sprawia, że kobieta uznaje go za złudzenie. Potem, kiedy Merlin próbuje odejść z Formorrą, Morgana zaczyna z nim rozmawiać. Zamierza przekonać go, że pod jej rządami, magia powróci do Camelotu i że ona chce tylko dostać to, „co do niej należy”. Biorąc pod uwagę to, co widzieliśmy w poprzednim sezonie, raczej trudno uwierzyć w jej zapewnienia, ale być może sama Morgana wierzy, że będzie dobrą władczynią… Szybko jednak okazuje się, że cała ta przemowa miała na celu odwrócić uwagę Merlina od miecza, który czarownica wysłała w jego stronę.

Ta walka nie trwa długo i w końcu Merlinowi udaje się nie tylko obezwładnić Morganę (samemu będąc rannym), lecz także zabić Formorrę.

Pomówmy na chwilę o Agravainie, bo jego wątek ciekawie komponuje się z motywem przewodnim lojalności. Można powiedzieć, że to drugi sługa dwóch panów – niby wierny Arturowi, ale jednak ślepo posłuszny Morganie. Z jednej strony wiemy, że to on jest zdrajcą i przez większość odcinka próbuje odwrócić od siebie podejrzenia (nawet rzuca je na Gajusza), ale z drugiej strony jest do bólu lojalny wobec Morgany, nawet kiedy ona uważa go za pionka i wiecznie krytykuje. W zasadzie to już w ich pierwszej rozmowie w tym odcinku Morgana przyznaje, że jeśli Agravaine zostanie odkryty jako zdrajca, straci on dla niej wszelką wartość.

A mimo to Sługa dwóch panów kończy się sceną, w której Agravaine bierze na ręce nieprzytomną Morganę i zabiera ją w bezpieczne miejsce. W zasadzie łatwo się domyślić, że poza zemstą na Utherze i Arturze za śmierć Igreny, Agravaine ma jeszcze inną motywację: jest zakochany w Morganie.

Następny odcinek być może będzie Gajuszo-centryczny… ale pojawi się w nim również pewien osobnik, który wie, kim jest Emrys.

Exit mobile version