To już dwanaście lat Planety Kapeluszy! Jako, że w zeszłym tygodniu brałam udział w konwencie Imladris i do tego wygłaszałam prelekcję, pomyślałam, że w tę rocznicę opowiem o moich konwentowych doświadczeniach.
Wiele rzeczy, które robiłam podczas Imladris, robiłam po raz pierwszy w życiu i tak po prawdzie sprawiło to, że mam ochotę zrobić je znowu w jakimś najbliższym czasie. Nie przedłużając, oto jak przebiegała droga do mojej pierwszej konwentowej prelekcji!
Przygotowania do konwentu
Jako, że od kilku miesięcy funkcjonuję na Discordzie Treksfery, która zrzesza polskich fanów Star Treka, stąd dowiedziałam się o samym konwencie. Co więcej, użytkownik xentoinu bardzo zabiegał o to, aby na Imladris powstał blok Star Treka, dlatego namawiał ludzi, aby słali do organizatorów pomysły na prelekcje, panele, konkursy i warsztaty. Namawiał również mnie i nie powiem, trochę się wahałam, ale trochę też marzyłam o tym, że wygłoszę kiedyś własną prelekcję na konwencie, więc zaczęłam się zastanawiać nad tematem.
Pierwotnie chciałam zrobić porównanie Daty z Doktorem, jako dwóch sztucznych inteligencji, samoświadomych, a nawet mających zapędy artystyczne, ale potem doszłam do wniosku, że ten temat mi nie pasuje. Przypomniałam sobie za to, że kiedyś chciałam na podstawie odcinków Star Treka przedstawić pewne koncepcje filozoficzne i dlatego postanowiłam iść w tę stronę. Po wypełnieniu formularza, czekałam na informację, czy moja prelekcja została zatwierdzona, a kiedy już to było pewne, zaczęłam pracę nad tekstem: oglądałam znów odcinki, które zamierzałam omówić, powtarzałam sobie filozofów, których chciałam uwzględnić, a w końcu napisałam sam tekst i przygotowałam prezentację oraz klipy, które zamierzałam wykorzystać.
W między czasie ogarnęłam też nocleg i transport i wkrótce byłam gotowa do drogi.
Pierwszy dzień konwentu
O ósmej rano wyjechałam z Dworca Centralnego, aby o dziesiątej trafić na stację Kraków Główny. Około dwunastej przybyłam pod miejsce, gdzie Imladris miał miejsce i spotkałam się ze starymi znajomymi z Krakowa, Miryoku i Kane’m. Ponieważ pierwsza prelekcja, na którą chciałam się wybrać, miała miejsce dopiero o trzynastej, postanowiłam pochodzić sobie po stoiskach wystawców. Kilka z nich od razu wzbudziło moje zainteresowanie (chociaż większość zdjęć robiłam drugiego dnia).
Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to stoisko z książkami Katarzyny Wierzbickiej, zwłaszcza że książka Zbrodnia i Magia pojawiała mi się w social mediach od czasu do czasu. Pierwszego dnia nie miałam w gotówce drobnych, aby od razu kupić Zbrodnię i Magię, ale drugiego dnia, jak zajrzałam na to stoisko, miałam okazję porozmawiać z samą autorką i zaczęłyśmy się nawzajem obserwować na instagramie. Trochę też to spotkanie sprawiło, że zapragnęłam wziąć się za pisanie kolejnych książek.
Inna książka, którą udało mi się dostać już pierwszego dnia, było polskie wydanie Klejnotu Siedmiu Gwiazd Brama Stokera (tak, tego od Draculi), która to książka rozpoczęła manię na punkcie starożytnego Egiptu w literaturze, a potem filmie.
Moim zdaniem fantastycznie prezentował się Gnomi Kramik. Nie tylko dlatego, że towar był bardzo bajkowy, lecz także dlatego, że sama twórczyni miała bardzo ładny cosplay w zieleni.
Naprzeciwko Gnomiego Kramiku znajdowało się stoisko z włóczkowymi wyrobami fanowskimi, Dziergawce. Moje serce skradł włóczkowy pies z mema „This is fine.”
Na jednym stoisku pan Maksymilian Jakubiak polecał książkę swoją (Dziennik sir Collina) oraz koleżanki Karoliny Salwowskiej (Black Star). Powiem szczerze, że trochę mnie Dziennik sir Collina zaintrygował i może poproszę o niego pod choinkę.
Wreszcie dotarłam do podwójnego stoiska prowadzonego przez małżeństwo Agnieszkę i Piotra Orleańskich. Pani Agnieszka jest ilustratorką i malarką, a z kolei pan Piotr wydał ilustrowany bestiariusz fantastycznych stworzeń, który zainteresował Miryoku.
Potem nadszedł czas, aby wybrać się na prelekcje. Tak po prawdzie, to niektóre z nich mnie zaciekawiły (jak Show don’t tell – czy na pewno właściwie rozumiemy to hasło?, czy Porównanie bestiariuszy słowiańskich i japońskich z najbardziej znanymi popkulturowymi potworami), ale inne okazały się nie być tak ciekawe, jak myślałam, że będą. Po południu ja, Mir i Kane wybraliśmy się na obiad do Burger Kinga, a o dziewiętnastej postanowiłam wybrać się wreszcie do sali, gdzie Treksfera miała poświęcony sobie blok wydarzeń.
I tak szczerze mówiąc, to żałuję, że nie poszłam tam wcześniej, bo poznałam fajnych ludzi, a i czułam się bardziej wśród swoich, bo z Mir i Kane’m się czasem rozmijaliśmy. Ponadto tematy były bardzo ciekawe.
Drugi dzień konwentu
Drugiego dnia przyszłam na Imladris przed dwunastą, w dodatku przebrana w strój, który swego czasu chciałam wykorzystać do mojej internetowej persony. Planowałam spędzić ten dzień głównie w sali Treksfery, ale poszłam rano na jeszcze jedną nie-startrekową prelekcję, poświęconą podręcznikom pisania i pisarskiemu researchowi.
Do sali Treksfery przyszłam akurat jak miał miejsce quiz z wiedzy o Star Treku robiony za pomocą aplikacji Kahoots. Z powodu małych problemów technicznych, quiz trwał krócej niż zakładano, a przy tym teoretycznie to miał być quiz również z Gwiezdnych Wojen. Ta druga część doszła później i miała zdecydowanie luźniejszy charakter.
Następnie były dwie bardzo fajnie poprowadzone prelekcje – O (pop)kulturowej genezie tytułów w Star Treku prowadzonej przez Piotra „The D” Domańskiego (która to prelekcja obejmowała tytuły z „Nowego Treka”, czyli Discovery, Picarda i Lower Decksów) i Sekcja 31, Cesarzowa i Wes Crusher w akcji, oj namieszali 😉 Czas i chronologia w Star Treku, w której xetnoinu bardzo zgrabnie przedstawił całą linię czasową Star Treka, z uwzględnieniem Lustrzanego Uniwersum i rebootów Abramsa.
I o szesnastej nastąpił niespodziewany zwrot zdarzeń. Bo widzicie, myślałam, że będę miała jeszcze godzinę przed wystąpieniem, ale że jeden z uczestników panelu dyskusyjnego o serialach sci-fi dla początkujących nie dotarł na konwent, xetnoinu poprosił mnie, abym zajęła jego miejsce. Tak więc opowiadaliśmy, ja, on, niejaki Smok Eustachy i Magdalena Stanowska z Whosome o serialach science-fiction naszego dzieciństwa i o tym, jakie serie sci-fi polecamy, zwłaszcza jeśli nie są zbyt popularne (i tutaj, między innymi, wspomniałam o Kapitanie Simianie i kosmicznych małpach).
W końcu o siedemnastej przyszedł czas na moją pierwszą konwentową prelekcję – Filozofię w wybranych odcinkach klasycznego Star Treka. Miryoku i Kane przyszli nawet jako emocjonalne wsparcie i Mir była tak miła, że zrobiła zdjęcia z prelekcji. Tak czy inaczej, nauczona poprzednimi doświadczeniami z uczelni postanowiłam tym razem czytać z kartki, zamiast zdawać się na mówienie własnymi słowami. I to był mój błąd, bo miałam wrażenie, że publiczność się strasznie nudziła. Później, podczas rozmów o samym konwencie dowiedziałam się, że wielu osobom ta prelekcja się nawet podobała, chociaż nie do końca rozumieli terminologię. No i oglądając prelekcje innych osób, przekonałam się, że właśnie bardziej luźna prezentacja lepiej wychodzi.
Tak czy inaczej, to doświadczenie sprawiło, że zapragnęłam częściej występować na konwentach. Teraz mam już większe pojęcie o tym, z czym to się wiąże i co mogę zrobić lepiej.
Powrót do domu
Jedenastego listopada wracałam do domu pociągiem (z samego rana zaczęłam też linkować mój niepodległościowy tekst na różnych platformach i grupach facebookowych). Tak się złożyło, że planowany przyjazd miał miejsce dziesięć minut przed Marszem Niepodległości, tak więc z Dworca Centralnego do metra szłam przez tłumy ludzi. Martwiłam się, czy się przecisnę, ale dojście do stacji metra było w miarę dobre i niebawem byłam w drodze do domu. Wróciłam jakoś tak o piętnastej i zjadłam nawet świąteczną gęsinę.
Podsumowanie
Poniekąd chciałam połączyć sprawozdanie z mojego pobytu na Imladris z obchodami rocznicy bloga, bo pobyt na konwencie, wzięcie udziału w prelekcji i panelu, a nawet przebranie się napełniły mnie nową energią (tak samo jak wydanie mojej pierwszej książki sprawiło, że chciałam wydawać kolejne). Zwłaszcza że rozpoczynając ten rok nie zakładałam, że będę prowadzić prelekcję.
Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą dalsze niespodzianki tego typu.
