Krótka notka · Podróże i konwenty

Krótka notka – sprawozdanie z konwentu Zjava

Zjava to już czwarty konwent, w którym wzięłam udział i drugi, na którym wygłosiłam prelekcję. Jest to o tyle istotne, że po poprzednim razie powzięłam kilka postanowień i wprowadziłam je w życie właśnie podczas Zjavy.

I powiem szczerze, że tym razem wyszło o wiele lepiej. Ale po kolei…

Continue reading „Krótka notka – sprawozdanie z konwentu Zjava”
Krótka notka · Podróże i konwenty

Krótka notka rocznicowa – sprawozdanie z Imladris

Prelekcja na Imladris

To już dwanaście lat Planety Kapeluszy! Jako, że w zeszłym tygodniu brałam udział w konwencie Imladris i do tego wygłaszałam prelekcję, pomyślałam, że w tę rocznicę opowiem o moich konwentowych doświadczeniach.

Wiele rzeczy, które robiłam podczas Imladris, robiłam po raz pierwszy w życiu i tak po prawdzie sprawiło to, że mam ochotę zrobić je znowu w jakimś najbliższym czasie. Nie przedłużając, oto jak przebiegała droga do mojej pierwszej konwentowej prelekcji!

Continue reading „Krótka notka rocznicowa – sprawozdanie z Imladris”
Krótka notka · Podróże i konwenty

Sprawozdanie z Ryuconu 2018

Uwaga! Robiłam podczas tego wydarzenia zdjęcia, ale niestety coś się popsuło z moją kamerą i wygląda na to, że same zdjęcia przepadły. Dlatego musicie się zadowolić samą relacją z konwentu.

Miryoku zaprosiła mnie na konwent, który miał miejsce 17, 18 i 19 sierpnia w Krakowie. Ponieważ, technicznie rzecz biorąc, Warszawskie Targi Fantastyki nie były konwentem, per se, Ryucon był pierwszą tego typu imprezą, w której brałam udział.

Ryucon jest konwentem poświęconym mandze, anime i kulturom Dalekiego Wschodu, tak więc było mnóstwo stoisk i paneli poświęconych właśnie tego typu rzeczom. A w tym roku lekki motyw przewodni stanowili superbohaterowie.

Nie powiem, było to bardzo ciekawe przeżycie, zwłaszcza że były takie momenty, kiedy poczułam powiew nostalgii. Pozwólcie więc, że trochę Wam o tym wypadzie opowiem.

Continue reading „Sprawozdanie z Ryuconu 2018”
Krótka notka · Podróże i konwenty

Sprawozdanie z Warszawskich Targów Fantastyki

W 2015 jednym z moich postanowień noworocznych było wybranie się na jakiś konwent. Była to jedna z rzeczy, które chciałam zrobić już od bardzo, bardzo dawna, ale jakoś nigdy dotąd nie byłam w stanie tego zrobić. Po prostu nie chciałam iść w takie miejsce sama i zależało mi, aby koniecznie był to konwent organizowany w Warszawie, gdzie mieszkam.
Tym razem miałam z kim pójść i tak się złożyło, że w Warszawie, w Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy, taka właśnie impreza będzie organizowana. Postanowiłam więc się na nią wybrać.
Tak więc oto moja relacja z Warszawskich Targów Fantastyki, które odbyły się 7 października.

Dom Towarowy Bracia Jabłkoscy z zewnątrz nie wyglądał zbyt okazale, bo z powodu remontu był zaklejony niebieską folią. Udało mi się do niego trafić dzięki wskazówkom przyjaznych cosplayerów, których znalazłam po drodze. Kiedy zaś ja i moja osoba towarzysząca weszliśmy do środka, zobaczyłam fantastyczny budynek z witrażami i eleganckimi schodami.
 
Na parterze znajdowały się stoiska z jedzeniem. Można było wypić ciepłe napoje, zjeść hot dogi, kolorowy makaron i belgijskie frytki. Swoje stoisko miała też firma Bubble Tea, jednak niczego nie sprzedawała, tylko kierowała zainteresowanych do lokalu na zewnątrz.
Pierwsze piętro zdominowane było przez przeróżnych rzemieślników tworzących przedmioty związane ze steampunkiem i fantastyką, wydawnictwa komiksów, mang i książek o tematyce fantastycznej, organizatorów obozów i zimowisk, a także twórcy geekowych koszulek i fanartów. Kiedy pytałam wystawców o to, czy mogę zrobić zdjęcia ich stanowiskom, zgadzali się i nawet mi pozowali (i tutaj chciałabym przeprosić pana z Gotwear za to, że nie znajdzie się tutaj jego zdjęcie; niestety wyszło zamazane). Jeden z wystawców – EM Wood Factory – prezentował nawet przedmioty zrobione z drewna. Oglądało się te wszystkie piękne rzeczy wyciągnięte jakby z gry, filmu albo powieści fantasy i aż chciało się kupić jakąś fiolkę albo naszyjnik.
Oto kilku z wystawców, których udało mi się sfotografować:
– Wspomniane wyżej EM Wood Factory:
– Znajdująca się tuż obok PeJoy DesignLab, zajmująca się drukowaniem grafik na koszulkach (pani oferowała nawet zrobienie takiej koszulki na miejscu):
Barthalon, który poza wyrobami ze skóry i szkła oferował również maski:
– a także Mad Artisans zajmujący się głównie estetyką steampunkową:
Na drugim piętrze też było kilku wystawców sprzedających akcesoria (tam też kupiłam sobie szalik Ravanclawu), ale dominowały tam raczej stoiska związane z grami planszowymi i karcianymi (zagraliśmy nawet w jedną). Było też tam więcej wystaw związanych z konwentami (na przykład Falkonu albo Arkhameru). Główną atrakcją był jednak stół, przy którym można było (o określonych porach) zdobyć autograf polskich autorów fantasy. I tak oto dysponuję teraz wydaniem Operacji: Dzień Wskrzeszenia z podpisem Andrzeja Pilipiuka.
Ja i autorki „Klątwy Przeznaczenia” – Sylwia Dubielecka
i Monika Magoska-Suchar
Skoro już jesteśmy przy autografach, to w wąskim korytarzu pomiędzy częścią z autografami i częścią z grami znajdowało się stoisko poświęcone promowaniu książki Klątwa Przeznaczenia. Porozmawiałam trochę z jedną z autorek – Sylwią Dubielecką – i pomyślałam, że mogłabym kupić książkę i ją później zrecenzować (po części, aby wesprzeć nowych twórców, a po części po to, aby jakoś rozruszać bloga). Pani Dubieleckiej się ten pomysł bardzo spodobał i nie tylko dostałam autograf z dedykacją, ale też zdjęcie z autorkami (i tak, wiem, że nie wyszłam zbyt dobrze, ale prawda jest taka, że zdjęcie, na którym wyglądam dobrze jest rzadsze od Yeti).
Tuż obok Klątwy Przeznaczenia, na podwyższeniu i z wystawcami ubranymi bardzo militarnie, znajdowało się stanowisko poświęcone trylogii Nocarz. Znam kilkoro ludzi, którzy są tej serii wielkimi fanami, toteż właśnie dla nich zrobiłam zdjęcie:
Tak więc moja pierwsza wizyta na konwencie przebiegła bardzo udanie i mam nadzieję w przyszłości się jeszcze na jakąś taką imprezę wybrać, bo było bardzo przyjemnie i interesująco.
Krótka notka · Podróże i konwenty

Sprawozdanie z wyjazdu do Anglii

Tak jak jakieś dwa lata temu, postanowiłam opowiedzieć Wam o swojej podróży. Będzie to o tyle trudne, że z jednej strony pojechałam tam na dłużej niż do Szkocji, a z drugiej – tak naprawdę miałam zwykle dwa dni w tygodniu na zwiedzanie (nie licząc trzech obowiązkowych crossculture events obejmujących drugi tydzień wyjazdu… ale o tym potem). Zapewne gdyby nie to, że musiałam chodzić na staże, pewnie mogłabym spokojnie zobaczyć więcej, ale no cóż… i tak sporo zobaczyłam.

Mój przyjazd do Wielkiej Brytanii nastąpił w dość niespokojnym momencie. Nie dość, że właśnie odbywały się przedwczesne wybory, to jeszcze wkrótce nastąpił atak w Manchesterze. Byliśmy też świadkami kilku demonstracji (jakichś dwóch, hehe). Tak więc miałam takie poczucie, że jestem świadkiem historycznych wydarzeń (w negatywnym znaczeniu).

Nie przedłużając, oto moje sprawozdanie z wyjazdu do Anglii.

Continue reading „Sprawozdanie z wyjazdu do Anglii”