Disneyowski Herkules

[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 9

[Uwaga. Tekst zawiera nawiązania do odcinka Twilight of Gods.]

Ugłaskać Thota

Narrator: Góra Olimp, siedziba greckich bogów. Miejsce decyzji o wielkiej wadze…

– I co robimy, stary? – zapytał kompana Hefajstos.

Dionizos przyglądał się przez dłuższy czas sytuacji. To był naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Musiał wybrać mądrze. Od jego decyzji zależało nawet więcej niż równowaga we wszechświecie. Toteż myślał intensywnie przez dłuższy czas, aż w końcu, rozważywszy wszystkie alternatywy, westchnął głęboko i oznajmił:

– Dobra, niech stracę.

Wyciągnął rękę w stronę naczynia z winem.

– Tym razem bierzemy chilijskie. Smakuje jakby chrzcili je Styksem, ale nie mam po nim kaca.

Narrator: Miejsce, w którym rozgrywają się rodzinne dramaty…

– A właśnie, że ja mam rację! – wykrzyczał Ares.

– Dobrze wiesz, że ja, tłumoku! – odkrzyknęła Atena.

– Dajcie spokój! – wrzasnęła Hera. – Kogo, do jasnej cholery, obchodzi które z was wygrało ostatnio w bierki?!

Narrator: Miejsce, w którym bogowie zajmują się bardzo ważnymi sprawami…

Hermes podleciał do Zeusa z wielką skrzynką. Po chwili położył ją przed tronem, a na twarzy króla bogów pojawił się szeroki uśmiech nadziei, i Zeus pochylił się nad przesyłką.

– Czy to jest to o czym myślę? – spytał, spoglądając na swojego posłańca.

– Jak najbardziej, szefie – odparł Hermes i pstryknął palcami.

Skrzynka sama się otworzyła, a dochodząca z niej biała łuna oświetliła twarz Zeusa, który wyciągnął z niej dwa modele greckich statków.

– Tak, teraz basenowe bitwy morskie z Posejdonem będą o wiele fajniejsze!

Narrator: Jednakże tego dnia miało to być również miejsce pewnego wydarzenia. Nie uprzedzajmy jednak wypadków.

Continue reading „[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 9”
Disneyowski Herkules · Fanfiction

[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 8

Hermafrodyt

Hefajstos przetarł zaspane oczy, przechadzając się koło bramy do Olimpu. Nagle jego wzrok rozszerzył się ze zdumienia. Boski kowal nie dowierzał w to, co ujrzał pod bramą. Bóg ognia i kowali podszedł bliżej, aby się upewnić, że widział dobrze i po chwili musiał przyznać, że tak. Po drugiej stronie bramy leżał koszyk z białym zawiniątkiem, z którego wystawała niebieska główka z rzadką, granatową czuprynką, pyzatymi policzkami i zamkniętymi oczkami. Hefajstos otworzył bramę i podniósł maleństwo z chmurnego podłoża. Nadal spało sobie smacznie, najwyraźniej skrzypnięcie bramy nie było dość głośne, aby niemowlę w koszyku się obudziło. Po chwili boski kowal dojrzał wciśniętą między ściankę wikliny a pierzynkę kartkę. Nie tknął jej jednak, tylko zaczął pokuśtykać do sali tronowej Zeusa.

Continue reading „[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 8”
Disneyowski Herkules

[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 7

Coś się zmieniło, prawda?

Narrator: Akademia Prometeusza. Liceum, w którym młodzież ateńska ma możliwość rozwijania swoich umysłów i odpowiednich, prospołecznych postaw. To właśnie tutaj uczęszcza syn Zeusa i przyszły heros – Herkules. Nasz bohater nie wie jednak, że dzisiaj czeka go mała niespodzianka… Uff już cztery zdania i nikt mi nie przerwał.

Herkules stał na molo na wyspie Phila, czekając na szkolną barkę. Słońce właśnie wzeszło, tak więc niebo miało jeszcze fioletowawo-różowawy kolor. Tymczasem na horyzoncie widać już było długą łódkę zwiniętymi żaglami. Łódź miała żółty kolor, a na dziobie namalowane było pomarańczowe oko. Uczniowie siedzieli na ławkach i wiosłowali w stronę lądu. Wioseł było dziesięć, po pięć na lewą i prawą stronę. Barka w końcu zacumowała do brzegów wyspy Phila, niemal tuż przed Herkulesem. I wtedy młody heros zobaczył coś dziwnego, albowiem za sterem, zamiast znajomej puszystej pani w białym chitonie, stał nie kto inny, jak Charon.

Herkules zamrugał, niedowierzając własnym oczom, a potem jeszcze je przetarł. Jednak, kiedy spojrzał znów na sternika, wciąż widział przewoźnika Hadesa i to raczej nie było złudzenie, ponieważ zaraz zdenerwowany Charon dźgnął go kościstym palcem.

– Au! – wyrzucił z siebie Herkules. Od kiedy to Charon ma takie ostre paliczki?

– Idziesz, czy nie? – spytał przewoźnik. – Nie mam całego dnia.

Herkules nagle odzyskał nieco animuszu.

– Zaraz, co ty tu robisz, Charonie? Nie powinieneś przewozić dusz przez Styks, czy coś? – zapytał.

– Wasza przewoźniczka jest chora, więc Zeus kazał mi ją zastąpić.

– Aha. To wszystko wyjaśnia.

Continue reading „[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 7”
Disneyowski Herkules

[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 6

[Pamiętajcie o słowie wstępnym!]

Marsjasz

Był piękny, słoneczny dzień. Cały orszak Dionizosa odpoczywał w arkadyjskim lesie. Korony drzew i kwiaty na łąkach zaczynały budzić się do życia po zimowej przerwie. Mała rzeczka wijąca się przez las była już pełna różnych stworzeń, które co jakiś czas wyskakiwały na powierzchnię i zaraz znów powracały do wody. Sam bóg wina siedział pod drzewem i drzemał, podczas gdy jego satyrowie pląsali naokoło, paśli się na trawie, rozmawiali, grali albo po prostu szli w ślady Dionizosa i kimali pod okolicznymi drzewami.

Tuż nad rzeczką siedział sobie w samotności i moczył nogi młody satyr z gęstą czarną czupryną, obłą twarzą, szarymi oczami, o szczupłej, wręcz chuderlawej budowie ciała. Właśnie kończył wiązać ze sobą dwie drewniane rurki, starając się jednak, aby zachować miedzy ich końcówkami odstęp dwóch-trzech centymetrów. W obu rurkach znajdowało się pięć otworów. Wyglądało to jak dwa flety złączone ze sobą ustnikami, ale rozszerzającymi się powoli im dalej w dół. Kiedy już wszystko było gotowe, satyr uśmiechnął się na widok swojego własnego wynalazku i postanowił go natychmiast wypróbować.

Włożył instrument do ust. Lewa ręka spoczęła na jednej rurce, a prawa na drugiej. Satyr dmuchnął i piszczałka wydała z siebie piskliwy, nierówny dźwięk, który zwrócił na niego uwagę innych satyrów, a nawet obudził w dość gwałtowny i nieprzyjemny sposób Dionizosa. Jednak młody wynalazca nie zraził się tym, tylko grał dalej. Tym razem, oprócz tego, że dmuchał, to jeszcze naciskał na otwory w rurkach, miarkując wydobywane przez nowy instrument tony. Na początku melodia wydawała się być chaotyczna i niezbyt przyjemna dla uszu, jednak im bardziej satyr się rozkręcał; im bardziej dźwięki wydobywane przez niego z instrumentu stawały się dynamiczniejsze, tym melodia była nie tylko znośniejsza, ale i piękniejsza, bo bardziej harmonijna.

Sam twórca był coraz bardziej oczarowany dźwiękami wydawanymi przez dziwny flet. Miał wrażenie, że nigdy nie słyszał czegoś tak pięknego. W wygrywanej przez niego melodii kryła się radość życia – jego dynamizm i wspaniałość. Żaden inny znany mu instrument nie mógł się z tym równać. Nawet lira Apolla.

Ktoś położył na ramieniu grajka rękę. Satyr zaprzestał gry i spojrzał w górę. Bóg Dionizos uśmiechał się do niego przyjaźnie.

– Co to za dziwny flet, Marsjaszu? – spytał, usuwając rękę z ramienia satyra, który na jego słowa uśmiechnął się i odparł z dumą:

– Aulos. Sam go zrobiłem.

– Zechcesz mi na nim zagrać na następnym obiedzie na Olimpie?

Sam bóg Dionizos był zachwycony aulosem! To świadczyło tylko o wyjątkowości tego instrumentu.

– Oczywiście – powiedział Marsjasz. – Jak mógłbym odmówić bogu? Poza tym najlepszy instrument na świecie powinien trafić do jak najszerszej publiczności. Za długo ludzkość była pozbawiona tego wspaniałego wynalazku.

Marsjasz wstał na równe nogi i znów zaczął grać, tym razem skacząc po trawie z radości. Inni satyrowie także zaczęli tańczyć do wygrywanego na aulosie taktu. Sam Dionizos stał tylko w miejscu, zaskoczony tym, co przed chwilą usłyszał. Nie był pewien, czy się martwić, czy śmiać z dumy Marsjasza. Ostatecznie jednak postanowił puścić to w niepamięć. Pierwszy raz słyszał przechwałki młodego wynalazcy?

Narrator: Ale Dionizos nie wiedział, że będzie to początek czegoś o wiele bardziej skomplikowanego i kłopotliwego, niż zwykły obiad na Olimpie.

Continue reading „[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 6”
Disneyowski Herkules

[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 5

Problem z Kritiaszem

Narrator: Hermeneutyka. Sztuka interpretacji tekstów religijnych, prawnych i filozoficznych, a także symboliki. Martin Heidegger dokonał w tej dziedzinie wiedzy rewolucji…

Kalliope: Bob, czy ty się troszeczkę nie zagalopowałeś? Heidegger żył w dwudziestym wieku, a my tu mamy starożytność.

Melpomena: Poza tym po kiego grzyba nawijasz teraz o hermeneutyce? Czy to ma jakikolwiek związek z naszym bohaterem?

Narrator: Och, wbrew pozorom ma bardzo dużo. Już sama nazwa pochodzi od imienia Hermesa. W końcu to jest herme-neutyka. Podobno to dlatego, że Hermes, jako posłaniec bogów, przekazywał ludziom boską wolę i w pewnym sensie ją interpretował.

Kalliope: Mało kto wie, ale czasem głowa Wielkiego Zeusa nie była w stanie pojąć pewnych zagadnień szczególnie z zakresu filozofii, z której Grecja – bądź co bądź – słynęła.

– Moja głowa… – pojękiwał Zeus, zaczesując ręką włosy do tyłu.

Continue reading „[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 5”