[FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 9 (ostatni)

Wyprowadzono mnie na zewnątrz, gdzie – ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu – stał doktor Watson. Na mój widok (czy też raczej na widok mojego krwawiącego ramienia) natychmiast podszedł szybkim krokiem do mnie i asystującego mi policjanta i towarzyszył nam w drodze do karetki. Zadziwiające było to, że na jego twarzy odbijała się najszczersza troska. - Ależ … Czytaj dalej [FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 9 (ostatni)

[FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 8

Obudziłem się siedząc na krześle, w magazynie, który z jakiegoś powodu wydawał mi się znajomy, nie potrafiłem jednak przypomnieć sobie skąd go znałem. Zdziwiło mnie bardzo, że nie byłem ani przywiązany, ani przykuty do krzesła, ani w jakikolwiek inny sposób skrępowany. Za to bolała mnie głowa (od uderzenia) i kark (od długiego siedzenia w tej … Czytaj dalej [FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 8

[FF: Sherlock] Pękający lód – rozdeział 7

Nie pamiętam, co mi się wtedy śniło. Pamiętam tylko, że na początku czułem jak jakieś dwie osoby kładą mnie na łóżku, a potem ściągają ze mnie garnitur, aby następnie przebrać w piżamę. Potem, kiedy już całkiem oderwałem się od rzeczywistości i pogrążyłem w marzeniach sennych, od czasu do czasu słyszałem dwa głosy, rozmawiające ze sobą … Czytaj dalej [FF: Sherlock] Pękający lód – rozdeział 7

[FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 6

Stałem naprzeciw schodów, na korytarzu naszego rodzinnego domu. Strumienie światła przedzierały się przez zamknięte okna, potęgując tym samym wrażenie, że wiktoriański budynek na przedmieściach Londynu jest opustoszały. Było bardzo cicho. Jedynie deski skrzypnęły mi pod stopą, kiedy powoli ruszyłem z miejsca. A potem usłyszałem chichot. Chichot więcej niż jednego dziecka, dochodzący z pokoju po mojej … Czytaj dalej [FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 6

[FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 5

Kiedy przybyłem wreszcie do miejsca, gdzie przetrzymywany był zabójca, dowiedziałem się, że jak dotąd moi ludzie nie zabrali się do przesłuchania. To znaczy – poczynili już pewne kroki, zadali kilka podstawowych pytań, próbowali wyciągnąć coś z niego łagodną i tą bardziej bolesną drogą (przynajmniej tak mi powiedzieli). Udało im się ustalić, że zabójca nie tyle … Czytaj dalej [FF: Sherlock] Pękający lód – rozdział 5