[FF: Iznogud] Wyznanie kalifa, czyli o mocy baśni

Odkąd me oczy łzą wstrętu sycone Zeszły się z Twoich powolnym ukłonem Znajdując wyzwań i łask obietnice – Nie dbam o skarby i gardzę mym tronem; Iznogud stanął pod komnatą kalifa Haruna Arachida i nasłuchiwał. Zza drzwi dochodziły odgłosy śmiechów, westchnień i szeptów, co świadczyło o tym, że kalif właśnie zabawiał się ze swoją żoną. … Czytaj dalej [FF: Iznogud] Wyznanie kalifa, czyli o mocy baśni

[FF: Lucky Luke] Daltonowie rozdzieleni – cz. 2

Lucky Luke przejechał nieśpiesznie przez Cactus Junction, rozglądając się po ulicy. Nasłuchiwał uważnie czy z jakiegoś sklepiku nie dochodzą typowe odgłosy napadu z bronią w ręku. Jednak po kilku minutach bezowocnych poszukiwań i rozmów z mieszkańcami, wydawało się, że tym razem najsłynniejsza obywatelka tego spokojnego i sennego miasteczka postanowiła dzisiaj nie ruszać się ze swojego … Czytaj dalej [FF: Lucky Luke] Daltonowie rozdzieleni – cz. 2

[FF: Lucky Luke] Daltonowie rozdzieleni – cz.1

Sędzia Archer oparł brodę na jednej ręce, a palcami drugiej zaczął postukiwać w stół. Spojrzał zrezygnowanym wzrokiem na ławę oskarżonych, którą zajmowała czwórka aż nazbyt dobrze znanych mu braci Dalton. Najstarszy z nich (o dziwo! – również najniższy), Joe, uśmiechnął się do starego sędziego tym złośliwym uśmieszkiem, którym zatwardziali przestępcy częstują uczciwych obywateli, obnażając tym … Czytaj dalej [FF: Lucky Luke] Daltonowie rozdzieleni – cz.1

[FF: Lucky Luke] Gary Zajebisty

Luke siedział w barze w Nothing Gulch, popijając lemoniadę, kiedy nagle do środka wszedł ON. Był zabójczo przystojny – pod gustownym kowbojskim kapeluszem kryła się burza długich, czarnych, jedwabistych włosów, a jego lekki zarost dodawał jego młodej, delikatnej twarzy męskości. Nosił ciemne dżinsy i obcisłą, różową koszulę, która tylko uwydatniała jego ogromne mięśnie. Jego szyję … Czytaj dalej [FF: Lucky Luke] Gary Zajebisty

[FF: Lucky Luke] Koniowatość

To wszystko zaczęło się dosyć niepozornie. Pewnego dnia nagle poczułem ból w lewej, przedniej nodze. Ponieważ był to ból dokuczliwy, ale znośny, i ponieważ ja i mój kowboj byliśmy wtedy na tropie kolejnego podrzędnego rzezimieszka, postanowiłem nie zdradzać się Luke’owi z tą dolegliwością. Pamiętam, że pomyślałem sobie wtedy: Czegóż to ja nie robię dla tego … Czytaj dalej [FF: Lucky Luke] Koniowatość