Artykuł: Mizantrop, leń i wcielony Brytyjski Rząd, czyli rzecz o Mycrofcie Holmesie

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do Sherlocka All-Consuming Fire.

Dawno, dawno temu napisałam artykuł porównujący postaci z Sherlocka z ich bardziej klasycznymi wersjami. Na sam koniec tegoż artykułu zostawiłam sobie mojego ulubionego bohatera, czyli granego przez Marka Gatissa starszego brata Sherlocka Holmesa, Mycrofta, i wyraziłam stwierdzenie, że mogłabym napisać o nim oddzielny artykuł. Jakieś dwa lata temu ułożyłam listę siedmiu ulubionych postaci pobocznych, na której umieściłam również Mycrofta, i powtórzyłam to stwierdzenie. Ponieważ finał czwartego sezonu Sherlocka sprawił, że zaczęłam się zastanawiać nad relacjami między Holmesami, dzisiaj, drodzy czytelnicy, opowiem Wam o starszym z nich.

Czytaj dalej „Artykuł: Mizantrop, leń i wcielony Brytyjski Rząd, czyli rzecz o Mycrofcie Holmesie”

Artykuł: Sherlock klasyczny kontra Sherlock uwspółcześniony

Choć pierwszym fikcyjnym detektywem w historii literatury był stworzony przez Edgara Allana Poego Auguste Dupin z Zabójstwa przy Rue Morgue, to nie ulega wątpliwości, że postacią, która przyczyniła się do spopularyzowania i rozwoju powieści detektywistycznej był Sherlock Holmes. Powieści i opowiadania Conan Doyle’a zawierają w sobie wiele motywów i schematów, które są wykorzystywane i stanowią podstawę większości kryminałów. Bez Sherlocka Holmesa nie byłoby wielu ikonicznych detektywów – od Herkulesa Poirota po Adriana Monka. Sam Sherlock Holmes stał się ikoną kultury i nawet jeśli nigdy nie czytałeś żadnego dzieła Conan Doyle’a, wiesz dobrze, kim jest stworzony przez niego detektyw. Masz jako takie pojęcie o jego osobowości, metodach działania i wyglądzie. Masz o nim jakieś wyobrażenie, które zostało wyrobione u ciebie przez kulturę masową.

I tak oto pewnego dnia dwaj scenarzyści BBC – Steven Moffat i Mark Gatiss – wpadli na szalony pomysł. Postanowili przenieść Sherlocka Holmesa i jego przygody w czasy współczesne. Wielu fanów prozy Conan Doyle’a, usłyszawszy o tym pomyśle, wzniosło gromkie okrzyki sprzeciwu, zwłaszcza, że jakiś czas wcześniej w kinach można było obejrzeć Sherlocka Holmesa w klimatach bardziej kina akcji, niż kryminału. Jednak panowie Moffat i Gatiss – sami będąc „Sherlockianami” – odpowiedzieli, że już wcześniej robiono uwspółcześnione wersje klasyków literatury, a wyniki nie zawsze były pożałowania godne; a poza tym Sherlock Holmes w zamierzeniu swojego twórcy miał być właśnie człowiekiem nowoczesnym, korzystającym ze zdobyczy nauki. Kiedy zaś wreszcie pojawił się pierwszy odcinek Sherlocka, wszelki sceptycyzm zniknął. Serial okazał się sukcesem i szybko zdobył rzeszę wiernych fanów.

Jak już wspomniałam przy porównaniu Ostatniej zagadki i Reichenbach’s Fall, po obejrzeniu wszystkich odcinków Sherlocka zainteresowałam się wszystkim, co ze słynnym detektywem związane i niejako analiza klasycznej i uwspółcześnionej wizji Holmesa, Watsona, Moriarty’ego etc. nasuwała mi się sama.

Czytaj dalej „Artykuł: Sherlock klasyczny kontra Sherlock uwspółcześniony”

Artykuł: Rzecz o Reichenbach

[Nie, to nie jest trolling! Wiem, że miał być artykuł o hobbitach i uwierzcie mi – pisze się, ale na razie jeszcze nie jest gotowy. Będziecie go mogli podziwiać za tydzień, a na razie: jeden z moich dwóch artykułów o Sherlocku.]

Finał drugiej serii Sherlocka pozostawił wielu fanów w depresyjnym nastroju i stał się zaczynem do wielu fanfików opowiadających o tym jak poszczególne postaci – doktor Watson, Mycroft Holmes, Lestrade, pani Hudson… – radzą sobie ze śmiercią Sherlocka Holmesa. Bo nie tylko sama scena upadku z dachu Barts jest bardzo wzruszająca i łamiąca serce, ale również jest to śmierć w niesławie. Mimo że Moriarty także popełnił samobójstwo, zdajemy sobie sprawę z tego, że wygrał – zniszczył reputację Sherlocka i doprowadził go do ostateczności. Lestrade’a czeka zapewne jakaś kara dyscyplinarna (może nawet zwolnienie) za korzystanie z usług przestępcy. John Watson i pani Hudson będą musieli zmierzyć się z żałobą po przyjacielu, a Mycroft Holmes będzie musiał żyć z poczuciem winy. Cliffhanger z pierwszej serii był niczym w porównaniu z tą kopalnią angstu.

Ale jest promyk nadziei – w ostatniej scenie Reichenbach’s Fall, kiedy doktor Watson oddala się powoli od nagrobka swojego najlepszego przyjaciela (zaraz po tym jak poprosił Sherlocka o „jeden, ostatni cud”), kamera przenosi się na obserwującego wszystko z daleka detektywa. Jednak nawet przed tą sceną, wiemy, że Sherlock przeżył. Dlaczego? Bo Reichenbach’s Fall to uwspółcześniona wersja opowiadania Ostatnia zagadka, gdzie Holmes i Moriarty również stają do ostatecznej potyczki i wydaje się, że zginęli razem. W założeniu miała to być ostatnia przygoda Sherlocka Holmesa, jednakże w wyniku stanowczych protestów fanów Conan Doyle zmuszony był wskrzesić swojego detektywa. I tak oto wkrótce ukazał się zbiór opowiadań Powrót Sherlocka Holmesa, gdzie w Pustym domu słynny detektyw powraca znów do życia.

Niejako na fali mojej fazy na Sherlocka porównywałam słynny serial BBC z bardziej tradycyjnymi adaptacjami dzieł Conan Doyle’a, między innymi ze znanym ze swojej dbałości o detale serialem produkcji Granady z Jeremy’m Brettem jako Holmesem. Postanowiłam więc poddać analizie i porównać ze sobą te dwa ujęcia Ostatniej zagadki. Być może kiedyś dokonam porównania bardziej ogólnego, teraz jednak skupmy się na Reichenbach.

Czytaj dalej „Artykuł: Rzecz o Reichenbach”