Lira, krowy i kaduceusz
Narrator: Muzo, opiewaj Hermesa, potomka Zeusa i Mai,/Władcę Kylleny a takoż Arkadii w trzody bogatej…
Melpomena: Bob, co ty robisz?
Narrator: Recytuję homerycki hymn do Hermesa. Chciałem opowiedzieć coś o przeszłości posłańca bogów.
Kalliope: Bob, ten hymn jest długi i napisany bardzo zawiłym językiem. Chcesz zanudzić wiernych czytelników Opowieści hermesowych?
Narrator: Eh… to co proponujecie na początek tego rozdziału, drogie panie?
Kalliope: To co umiemy najlepiej: śpiew.
Narrator: Nie, nie i nie! Żadnych śpiewanek przy tak poważnym temacie!
Melpomena: No, dobra. Po prostu idźmy dalej. Tylko żadnego Homera, Bob.
Hermes wiercił się niespokojnie w swoim łóżku. Znowu miał ten sen. Znowu był małym chłopcem, który przedzierał się przez ten przeklęty las…
Continue reading „[FF: Herkules] Opowieści hermesowe – rozdział 4”