Site icon Planeta Kapeluszy

Artykuł: Suchet i Ustinov – Rendez-vous ze śmiercią

Reklamy

Dzisiaj skończymy serię Suchet i Ustinov, albowiem Rendez-vous ze śmiercią to ostatnia powieść Christie zaadaptowana jako film z Peterem Ustinovem.

Jest to też jedna z najmroczniejszych i najbardziej niepokojących powieści Królowej Kryminału, jaką czytałam, bo porusza temat przemocy domowej. Obie adaptacje Rendez-vous ze śmiercią – film z 1988 roku i odcinek Poirota z 2009 – podeszły do tej tematyki w zupełnie różny sposób.

Przypominam, że artykuł nie ma na celu ocenić, która adaptacja jest lepsza; i że w ostatnim podrozdziale pojawią się spoilery.

Rendez-vous ze śmiercią – książka

Rendez-vous ze śmiercią zostało wydane w 1938 roku i jest to jedna z tych powieści, które zostały zainspirowane przez podróże Christie z Maxem Mallowanem – jej drugim mężem i archeologiem. „Archeologiczne” utwory pisarki często dzieją się gdzieś na Bliskim Wschodzie albo w pobliżu i gdzieś tam mają miejsce jakieś wykopaliska, choć nie zawsze są one ważną częścią fabuły. Co ciekawe, wątek archeologiczny nie występuje w książkowym pierwowzorze (poza wspomnieniem przez Sarę King, że w Jerozolimie bawi archeolog Manders Stone), jednakże obecny jest w obu omawianych dziś adaptacjach.

W przypadku Randez-vous ze śmiercią owym miejscem na Bliskim Wschodzie, które opisuje Christie, jest najpierw Jerozolima, w której będący na wakacjach Herkules Poirot słyszy po raz pierwszy fragment rozmowy między Raymondem Boyntonem a jego siostrą Carol: „Rozumiesz przecież, że trzeba ją zabić.”; a potem Petra w Jordanie. Wkrótce zarówno Poirot, jak i świeżo upieczona lekarka Sara King oraz znany francuski specjalista od psychologii, doktor Gerard, mają wiele okazji, aby przyjrzeć się rodzinie Boyntonów i jej niepokojącej dynamice. Starsza pani Emily Boynton trzyma dwóch pasierbów (Raymonda i Lennoxa) i pasierbicę (Carol), żonę Lennoxa, Nadine oraz własną córkę, Ginevrę, na krótkiej smyczy. Od śmierci męża, Elmera, Emily ma nad nimi władzę finansową, wymaga od „dzieci”, aby zawsze trzymały się jej, uniemożliwia im osiągnięcie samodzielności i nie pozwala rozmawiać z obcymi (dlatego choć Sara i Raymond zaczęli mieć się ku sobie podczas krótkiej rozmowy w pociągu, pani Boynton wymusiła na pasierbie, aby nigdy więcej nie rozmawiał z lekarką). Rodzinie Boyntonów towarzyszy stary przyjaciel, Jefferson Cope, który jest zakochany w Nadine i który chce zrobić wszystko dla jej szczęścia; a w Jerozolimie przebywają też była guwernantka panna Ambel Pierce oraz członkini parlamentu lady Westholme. Wkrótce cała grupa wyjeżdża na wycieczkę do Petry, gdzie starsza pani Boynton każe wszystkim swoim dzieciom się rozejść, a wkrótce sama staruszka zostaje znaleziona martwa. Oficjalnie jeszcze nie można powiedzieć, że było to morderstwo, bo wydaje się, że śmierć nastąpiła na skutek choroby serca, jednak na ciele znajduje się ślad po ukłuciu strzykawką (a akurat doktor Gerard odkrył zniknięcie swojej). Pułkownik Carbury, który rezyduje w Petrze i zna Poirota ze sprawy w Karty na stół, prosi detektywa, aby dyskretnie dowiedział się prawdy, nawet jeśli nie będzie miał dowodów na to, aby kogokolwiek oskarżyć o morderstwo. Każde z Boyntonów miało motyw, aby zabić matkę/macochę/teściową i każde z nich twierdziło, że się z nią rozmówiło w konkretnych godzinach, zanim została znaleziona martwa.

Nie ulega wątpliwości, że Emily Boynton to jedna z najbardziej przerażających postaci w prozie Christie, bo od samego początku widzimy, że jest sadystką, która uwielbia znęcać się psychicznie i emocjonalnie nad swoją rodziną. Byłam pod wrażeniem, jak realistycznie przedstawiono w Rendez-vous ze śmiercią przemoc emocjonalną, psychiczną, a nawet finansową, jaką poddawana jest rodzina Boyntonów, w której tylko Nadine wydaje się w jakikolwiek sposób opierać świekrze (dawne określenie na teściową). Wyczuwa się to napięcie pośród dorosłych dzieci Boyntonów, które przez większość swojego życia znały tylko terror matki/macochy i nawet jeśli chciałyby się wyrwać, wydaje im się, że nie mogą (Sara King, jako osoba z boku, która przygląda się przemocy, zrazu nie wydaje się rozumieć, dlaczego Boyntonowie po prostu nie odejdą, ale doktor Gerard wyjaśnia jej, dlaczego sprawa nie jest taka prosta). Ponadto córka Emily, Ginevra (nazywana Jinny), radzi sobie z tą przemocą, odchodząc w świat fantazji i myśląc, że jest porwaną księżniczką otoczoną przez wrogów.

Samo Rendez-vous ze śmiercią zostało w 1945 przerobione przez Christie na sztukę, w której zmieniono wiele szczegółów dotyczących postaci (między innymi, nie występuje tam Poirot), a przede wszystkim samego rozwiązania. W 1951 roku zostało zekranizowane jako odcinek amerykańskiej antologii Danger; w 2019 – jako odcinek francuskiego serialu Agatha Christie: Kryminalne zagadki; a w 2021 roku pojawiła się japońska adaptacja, w której odpowiednikiem Poirota jest detektyw Takeru Soguro (który pojawiał się wcześniej w japońskich adaptacjach Morderstwa w Orient Expressie i Morderstwa Rogera Ackroyda). Ponadto Rendez-vous ze śmiercią zaadaptowano jako słuchowisko radiowe.

Rendez-vous ze śmiercią (1988)

Jak mówiłam, jest to ostatni film z Peterem Ustinovem jako Poirotem, a do tego przypomina bardziej Śmierć na Nilu i Zło czai się wszędzie. Nie tylko nie ma tam Hastingsa i czas akcji to lata trzydzieste, lecz także film został puszczony w kinach. Jednakże produkcją zajmowało się izraelskie studio Golan-Globus, dlatego miejscem akcji w całości jest Izrael, w tle omawiana jest polityczna sytuacja Palestyny (nawet pojawia się lord Peel, który zajmował się podziałem Palestyny), a do tego Poirot pokusza się o komentarz na temat społeczności żydowskiej nie mającej swojego miejsca w świecie. Ponadto będąca pochodzenia żydowskiego Lauren Bacall zgodziła się na występ w tym filmie, bo była to dla niej okazja zwiedzić Izrael po raz pierwszy.

Warto też wspomnieć o tym, że reżyser Rendez-vous ze śmiercią, Michael Winner, znany był z bardziej brutalnych filmów (na przykład, serii Życzenie śmierci), więc ten projekt był dla niego nowością. Niestety film okazał się jedną z największych finansowych klap roku 1988 i planowany sequel w reżyserii Winnera nie doszedł do skutku.

Obsada jest bardzo porywająca – nie tylko Lauren Bacall, która wcześniej zagrała w Morderstwie w Orient Expressie, ale też Carrie Fisher, legendarny aktor teatralny John Gielgud (którego stawia się często obok Lawrence’a Oliviera), znana z Dzieci gorszego Boga i Kwiatów ciernistych krzewów Piper Laurie, Jennifer Seagrove, czy gwiazda Starsky’ego i Hutcha David Soul.

Od prawej do lewej – Raymond (John Terlesky), Jinny (Amber Bezer), Emily, Nadine, Lennox i Carol (Valerie Richards).

Pierwsza różnica między książkowym pierwowzorem a filmem, jaka nasuwa się, to fakt, że Emily Boynton została diametralnie stonowana. Na samym początku widzimy jak każe swojemu prawnikowi Jeffersonowi Cope’owi zniszczyć nowy testament męża, w którym spadek przypada nie tylko jej, ale też reszcie rodziny, a i potem bywa bardzo nieprzyjemna wobec „dzieci”, ale nie ma tego napięcia i wszechobecnej kontroli, która była obecna w książce. W zasadzie na wakacjach Boyntonowie wyglądają jak normalna rodzina, która ciągle robi sobie zdjęcia na tle zabytków i świetnie się bawi zagranicą, a do tego Raymond ma okazję na oczach matki kilka razy flirtować z Sarą King. W książce wycieczka, na którą wybrali się Boyntonowie, była tak naprawdę pierwszym wypadem „dzieci” poza dom od ich dzieciństwa (jeśli nie w ogóle pierwszym w życiu) i to sprawiło, że zdały sobie sprawę z tego, jak bardzo ich sytuacja odbiega od normy. Tak naprawdę w filmie główny problem polega na tym, że rodzina jest zależna od lady Boynton finansowo i choć wie, że drugi testament istniał, nie można nic z tym zrobić.

Tak więc Emily Boynton z potwora, który znęca się psychicznie i emocjonalnie nad dziećmi i ma nad nimi pełną kontrolę (do tego stopnia, że boją się jej przeciwstawić), staje się kolejną „głową rodu”, która jest wredna i nawet ma haka na niektórych, ale nie jest przerażająca. Ponadto w książce przedstawiano ją jako chorobliwie otyłą i jeżdżącą na wózku, podczas gdy grająca ją Piper Laurie wygląda jak zwykła starsza pani.

Nie uświadczymy tutaj doktora Gerarda, za to Sara King jest starą przyjaciółką Herkulesa Poirota i to z nim często rozmawia na temat sytuacji Boyntonów. Jennifer Seagrove gra ją jako spokojną i trzymającą rękę na pulsie lekarkę, która nie daje sobą pomiatać (a nawet w pewnym momencie wygarnia pani Boynton jej dziecinne zachowanie, tak jak w książce), ale bywa, że Sara King w jej wydaniu zdaje się oszołomiona pewnymi wydarzeniami. Jej relacje z Raymondem Boyntonem wydają się o wiele bardziej organiczne, już choćby dlatego, że widzimy jak ich romans rozkwita. Sara jest też tą, która podczas wycieczki Boyntonów widzi, że Emily zasłabła i próbuje jej pomóc, ale kiedy tylko staruszka dowiaduje się, że Sara dopiero co skończyła studia, zaczyna być wobec dziewczyny nieufna.

Jak już wspominałam, „dzieci” Boyntonów bały się matki/macochy i to sprawiało, że były o wiele bardziej zahukane i niezdolne do podejmowania samodzielnych decyzji. Tutaj tego nie ma, tak więc Carol i Raymond swobodnie rozmawiają z Sarą (i tylko raz widzimy, jak pani Boynton broni pasierbowi spotkania z lekarką), Jinny nie tyle pogrąża się w świecie fantazji, co robi wrażenie trochę dziecinnej, a Lennox daje po mordzie kochankowi żony.

Nadine (Carrie Fisher), Jefferson Cope (David Soul) i Lennox (Nicholas Guest).

No właśnie – Lennox, Nadine i Jefferson Cope mają zupełnie inną relację niż w literackim pierwowzorze. Tam Cope kochał się w Nadine, ale wiedząc, że ona kocha Lennoxa, był gotowy zadowolić się byciem na każde jej skinienie, aby uczynić ją szczęśliwą. Lennox z kolei kochał żonę, a ona kochała jego, jednak choć Nadine chciała go wyrwać ze szponów macochy i ułożyć sobie z nim życie, on nie widział sensu w ucieczce, bo i tak nie mieliby z czego żyć. Dlatego Nadine chciała go zmusić do działania i nawet zagroziła, że odejdzie z Cope’m. Tymczasem w filmowym Rendez-vous ze śmiercią Nadine i Cope mają romans na boku, i nawet Cope kupuje jej papierośnicę z grawerunkiem (którą potem znajduje Lennox i zawiązuje się awantura). Nadine nadal zależy na mężu i nadal chce, aby wyprowadzili się od Emily, ale tym razem jest między Nadine a Cope’m zupełnie inna dynamika.

Sam Jefferson Cope z przyjaciela rodziny, który wierzy, że lady Boynton ma dobre intencje wobec „dzieci”, ale uparcie trzyma je przy sobie, jest człowiekiem, który zrobił w młodości wiele złego, a teraz zmuszony jest wykonywać polecenia lady Boynton pod groźbą szantażu. Na samym początku robi wrażenie drania (już choćby dlatego, że nie tylko jest oszustem, ale też ma romans z mężatką) i kiedy pani Boynton każe mu trzymać się z dala od synowej i nie jechać za nimi, można w tym konkretnym przypadku przyznać jej rację. Cope jednak stawia opór i jedzie za rodziną w podróż do Europy, a potem Ziemi Świętej. Aczkolwiek o ile na początku chce po prostu spędzić trochę czasu z kochanką, o tyle potem zaczyna interesować się inną kobietą – panną Quinton, która zastępuje panią Pierce jako towarzyszka lady Westholme i prowadzi wykopaliska w Qumranie.

Lady Westholme (Lauren Bacall) i panna Quinton (Hayley Mills).

Wreszcie lady Westholme grana przez Lauren Bacall przypomina typową głośną turystkę, która popełnia małe gafy zagranicą, irytując rdzenną ludność. Przy okazji jednak film nigdy nie zapomina, że jest ona politykiem, tak więc widzimy jak wypowiada się o sytuacji w Palestynie, nadchodzącej koronacji króla Edwarda VIII i jego wybrance, pani Simpson; rozmawia z lordem Peelem, zajmuje się papierkową robotą i próbuje zmusić robotników na wykopaliskach, aby ruszyli poszukać pannę Quinton, gdy chodzą słuchy, że zaginęła wraz z Cope’m w burzy piaskowej. Również w towarzystwie panny Quinton widać, że ma ona dominującą osobowość i przerywa często archeolożce w pół zdania.

Rendez-vous ze śmiercią (2009)

Adaptacja Rendez-vous ze śmiercią przypada na czwarty odcinek jedenastego sezonu Poirota. I jeśli przyjrzeć się recenzjom, przebrzmiewa przez nie jeden sentyment: odcinek ma ładne zdjęcia (kręcono go w Maroku – Casablance i El Jadida, które miały udawać Syrię) i muzykę oraz doborową obsadę (zwłaszcza Marka Gatissa, Johna Hannah i Tima Curry’ego), ale pod względem fabularnym to jeden z najgorszych odcinków Poirota. Pozwala sobie na zbyt wiele zmian, przez co jest zagmatwany, a zakończenie mija się z przesłaniem powieści. Przez to więc przeważa opinia, że film z Ustinovem jest jednak lepszy.

W dużej mierze zmiany te dotyczą postaci. Nie uświadczymy tutaj Nadine Boynton ani panny Pierce, za to lord Elmer Boynton – w książce i filmie dawno zmarły – nadal żyje, do tego jest archeologiem ślepo zakochanym w żonie i mającym obsesję na punkcie poszukiwań głowy Jana Chrzciciela. Lady Emily Boynton towarzyszy stara niania, która swego czasu opiekowała się dziećmi Boyntonów, a wśród turystów odwiedzających wykopaliska znajduje się polska zakonnica, siostra Agnieszka. Ponadto poza Leonardem (odpowiednikiem Lennoxa), który jest biologicznym synem Elmera z pierwszego małżeństwa, cała reszta rodzeństwa jest adoptowana, bo państwo Boynton nie mogli mieć dzieci.

Cheryl Campbell zagrała Emily Boynton.

W przeciwieństwie do filmowej adaptacji serialowe Rendez-vous ze śmiercią ukazuje przemoc psychologiczną, finansową, a nawet fizyczną, którą Emily Boynton stosowała na swoich pociechach. Najpierw owa przemoc przejawia się bardzo subtelnie w scenie, kiedy Raymond opuszcza Sarę King, jak tylko pojawia się jego matka. Potem widzimy jak w hotelu lady Boynton każe Carol przynieść sobie lekarstwo, a Raymondowi książkę, a w pokoju okazuje się, że kobieta lekarstwo ma przy sobie, a książki nie zabrała, i tak naprawdę chciała zabawić się kosztem swoich dzieci. Mamy też możliwość zobaczyć koszmary Jinny, będące wspomnieniem, w którym prawie została utopiona w wannie. Wreszcie kiedy Poirot zaczyna przesłuchiwać Carol, Raymonda i Jinny, dowiadujemy się, że kobieta co jakiś czas przedstawiała im nowe rodzeństwo, po czym przy jego najmniejszym przewinieniu kazała niani je bić i następnego dnia dziecko było odsyłane z powrotem do sierocińca. W pewnym momencie Carol wspomina, że była jedna sierotka, która była bita przez nianię i wytrzymała dłużej niż jeden dzień, ale dziewczyna nie była w stanie przypomnieć sobie jej imienia. Dopiero niania potwierdza, że dziecko miało na imię Leslie.

Legendarny Tim Curry jako Elmer Boynton.

W książce i filmie z Ustinovem Elmer Boynton już dawno nie żył, ale dowiadujemy się od doktora Gerarda, że kiedy poślubił Emily, był przekonany, że dobrze zajmie się jego dziećmi i dlatego zapisał jej cały majątek w spadku. Żywy w serialu lord Boynton jest zbyt zajęty wykopaliskami i swoją obsesją odnalezienia głowy Jana Chrzciciela, aby zauważyć, jak żona traktuje ich dzieci, za to widzi w niej cudowną, silną kobietę, która ma własne zdanie; i chce, aby Leonard mówił do niej „mamo” albo chociaż „macocho”, czego jego syn uparcie odmawia. Warto tu zaznaczyć, że w tej wersji Rendez-vous ze śmiercią lady Boynton nie jest emerytowaną strażniczką w więzieniu, tylko właścicielką firmy, która ma duże notowania na Wall Street, tak więc to ona finansuje wyprawy męża.

Powiedziałabym, że choć ta adaptacja odbiega bardzo mocno od literackiego pierwowzoru, mimo wszystko zauważyłam ślady wątków z tegoż pierwowzoru, choć w trochę innej formie. I Leonard Boynton jest tutaj najlepszym przykładem, bo choć nie ma żony, która chciałaby go za wszelką cenę wyrwać spod władzy macochy, to on sam pełni taką rolę… wobec swojego ojca. Tak, w tej historii to on jest Nadine – jedyną osobą w rodzinie, która wydaje się niewzruszona wobec zakusów lady Boynton, ale jednocześnie ma bliskiego, który wciąż pozostaje pod jej wpływem i nie może ruszyć naprzód. Mark Gatiss gra Leonarda jako zadziornego i cynicznego, ale też głęboko nieszczęśliwego, bo ukochany ojciec myśli tylko o wykopaliskach i jest ślepy na wady żony. I tak jak Nadine, posunie się do drastycznego kroku, aby wreszcie uwolnić rodzica spod obsesji, która go trzyma.

O innych wątkach z książki, które niejako zostały ujęte w innej formie, opowiem potem, bo to dotyczą już sfery spoilerowej. A na razie przechodzimy dalej.

Sara King (Christina Cole) i Raymond Boynton (Tom Riley).

Rola Sary King została drastycznie ograniczona i w zasadzie dziewczyna i jej wątek romansowy z Raymondem zostają zrzucone na dalszy plan. Na pewno lekarka jest zafascynowana młodzieńcem, bo pomógł jej, kiedy zasłabła na targu; i z początku odnosi ona wrażenie, że rodzina Boyntonów jest niegrzeczna, bo Raymond nie raczył jej przedstawić ani siebie, ani swojej matki, ale przez cały odcinek Sara za nim chodzi, próbuje go sobą zainteresować i nawet Poirot twierdzi, że motywuje ją dawny zawód miłosny – za długo musiała czekać na ruch poprzedniego ukochanego, więc teraz to ona dla odmiany postanowiła działać. Jednocześnie nie ma sceny, w której Sara konfrontuje lady Boynton i wypomina jej, że jest tylko starą, żałosną kobietą. Koniec końców, to z Poirotem doktor Gerard dzieli się spostrzeżeniami o Boyntonach, a nie z Sarą King.

Emma Cunniffe wcieliła się w Carol Boynton.

Sam Raymond trzyma się na boku i nadal nie ma odwagi przeciwstawić się matce, ale wydaje się zmęczony całą sytuacją. Często widzimy go, jak pali papierosy. Jego siostra Carol próbuje przypodobać się przybranej matce i jest na każde jej zawołanie. W przeciwieństwie też do literackiego pierwowzoru i filmowej adaptacji, Carol nie zagląda do Sary i nie wyjaśnia jej powodów dziwnego zachowania brata i nie zapewnia lekarki, że wpadła mu w oko; właściwie przez większość czasu jest bierna i wydaje się bliska załamania.

Jinny Boynton (Zoe Boyle).

Najmłodsza z rodzeństwa, Jinny, wydaje się zagubiona i szybko staje się obiektem zainteresowań trzech osób – doktora Gerarda, lady Westholme i siostry Agnieszki. Zrazu można uznać zainteresowanie doktora Gerarda jako flirt, ale kiedy doktor zapada na malarię, a Jinny zaczyna się nim opiekować i próbuje go pocałować, on delikatnie odrzuca jej awanse. Dziewczyna zaczyna lgnąć do siostry Agnieszki, bo zapewne szuka pocieszenia w religii (zwłaszcza że przecież szukają ważnej relikwii). Jednocześnie w przeciągu trwania fabuły zakonnica głównie siedzi lub stoi z boku i się modli, i jest w niej coś, co niepokoi innych. Jej najbardziej niepokojący moment ma miejsce, kiedy będąc pod ziemią z Jinny, usprawiedliwia tłumaczeniem Biblii Króla Jakuba prowadzenie pogan siłą do Boga.

Lady Westholme (Elizabeth McGovern)

Z kolei lady Westholme spogląda krzywo na to, że siostra Agnieszka przyczepiła się do Jinny, a kiedy w nocy dziewczyna prawie zostaje porwana i atakuje niechcący zakonnicę kamieniem, kobieta jest tą, która ją pociesza. Lady Westholme w ogóle z członkini parlamentu stała się pisarką i podróżniczką. Aczkolwiek sama zdradza, że z czasem przekonała się o tym, iż to ludzie, a nie budowle są ważniejsi.

Pułkownik Carbury, który w książce i filmie, był urzędnikiem i poprosił Poirota o odkrycie prawdy o śmierci lady Boynton, tutaj jest o wiele bardziej tajemniczy i zrazu detektyw jest wobec niego podejrzliwy. Później okazuje się, że pułkownik prowadzi własne, oddzielne śledztwo i prosi Poirota o pomoc.

W Jeffersona Cope’a wcielił się Christian McKay.

Wreszcie serialowy Jefferson Cope nie jest starym przyjacielem rodziny, tylko finansistą, który zna lady Boynton z Wall Street i zdaje się podziwiać jej drapieżny sposób bycia.

Na koniec warto dodać, że serialowe Rendez-vous ze śmiercią nadaje dodatkowe znaczenie tytułowi. Rozmawiając w grobowcu z Poirotem, Elmer Boynton wspomina o tym, że w prawie każdym miejscu, w którym szukał głowy Jana Chrzciciela, natykał się na inskrypcję o kupcu, który spotkał w Bagdadzie Śmierć i próbował przed nią uciec aż do Samary. Kiedy i tam ją zastał, Śmierć odparła, że też się zdziwiła ich pierwszym spotkaniem, bo przecież od zawsze pisane im było spotkać się w Samarze. Przez cały odcinek ciągnie się motyw śmierci i ucieczki – przed śmiercią, ale też przed konsekwencjami. I tak po prawdzie wielu osobom nie udaje się uniknąć owego rendez-vous ze śmiercią.

Kilka słów o zakończeniu Rendez-vous ze śmiercią

Od samego początku – zarówno w książce, jak i w adaptacjach – daje nam się do zrozumienia, że Emily Boynton jest potworem i jej śmierć będzie tak naprawdę wybawieniem dla Carol, Raymonda, Lennoxa, Nadine i Jinny. Że jeśli ona zginie, jej rodzina wreszcie będzie wolna; wreszcie będzie mogła zacząć normalne życie. Każde z Boyntonów i ich bliskich ma motyw, aby ją zabić i ten motyw jest, do pewnego stopnia, altruistyczny, bo chodzi przecież nie tylko o szczęście ich samych, lecz także innych osób. Kiedy Poirot stwierdza, że tak czy inaczej jest to morderstwo i mordercę trzeba ukarać, Carol przytacza przykład sprawy z Orient Expressu, w której detektyw przyjął oficjalną wersję wydarzeń, pozwalając prawdziwym sprawcom uciec (mały Belg z kolei odpowiada, że wtedy okoliczności były inne).

Jednocześnie, kiedy już dochodzi do śmierci lady Boynton i Poirot zaczyna zbierać zeznania, można zauważyć, że niektóre godziny się ze sobą nie pokrywają. Na przykład, według zeznań Raymonda jego matka żyła dużo dłużej, niż ustaliła to Sara King, a wynika to z tego, że kiedy poszedł, aby skonfrontować się z matką, zdał sobie sprawę z tego, że jest martwa. Podejrzewając, że może to Carol wprowadziła w życie ich plan wstrzyknięcia macosze banki powietrza, Raymond postanowił chronić siostrę, a ona chroniła jego.

Jednakże podczas konfrontacji Sary King z lady Boynton, starsza pani – zarówno w książce, jak i w filmie z Ustinovem – rzuca groźnym tonem, że nigdy nie zapomina twarzy. Przez dłuższy czas czytelnik/widz ma myśleć, że była strażniczka więzienna znalazła na lekarkę jakiegoś haka i Sara ukrywa jakiś mroczny sekret. W filmie mamy dodatkową scenę, która ma nas o tym przekonać: Poirot, w towarzystwie lekarki, ma się spotkać z arabskim świadkiem, ale ten ucieka na ich widok. Sara rzuca się za nim w pościg po targu, aż w końcu słychać strzał i po chwili Sara stoi nad ciałem świadka z pistoletem w ręku. Z tym, że zarówno w scenie konfrontacji, jak i w scenie ucieczki świadka, za Sarą stoi ktoś inny – lady Westholme. I to właśnie do niej skierowane były słowa Emily Boynton.

Po tym, jak rodzina zaczęła jej się bardziej stawiać, a więc jej kontrola nad nimi zaczęła słabnąć, lady Boynton rozpoznała w lady Westholme byłą więźniarkę i postanowiła obrać ją sobie za swoją nową ofiarę. Lady Westholme musiała coś z tym zrobić, aby chronić karierę, tak więc przebrała się w prześcieradło, aby udawać Araba i po kryjomu wstrzyknęła staruszce digitoksynę. Następnie, kiedy ona i panna Pierce/Quinton zwróciły się do niej, polityczka zasugerowała, że lady Boynton chrząknęła (Poirot potem dowiódł, że towarzyszka lady Westholme jest podatna na sugestię – w książce przeprosił za kichanie, chociaż nie kichnął ani razu, a w filmie zasugerował, że w lobby jest wielki pająk). Istotne jest jednak to, że przy całej tej debacie o tym, czy śmierć lady Boynton była sprawiedliwa czy nie, ostatecznym motywem mordercy była chęć chronienia się przed hańbą i złamaną karierą. W filmie nawet Poirot i lady Westholme mają możliwość porozmawiać, kiedy już prawda wychodzi na jaw, i kobieta pyta: „Wszyscy są szczęśliwi. Dlaczego ja jedna powinnam cierpieć?” Poirot pozostaje jednak niewzruszony i zarówno w książce, jak i w filmie lady Westholme popełnia samobójstwo strzałem z pistoletu.

I kiedy jest już po wszystkim, w książce mamy epilog, w którym dzieci Boyntonów znalazły sobie pary. Nadine i Lennox są wciąż razem, tak samo jak Sara i Raymond, za to Jefferson Cope znalazł sobie żonę w Carol, a doktor Gerard wziął ślub z Jinny, która została sławną aktorką. W filmie z Ustinovem, gdzie nie ma doktora Gerarda, a Cope znalazł sobie nowa miłość w pannie Quinton, też idzie ku lepszemu.

Mając te wszystkie rzeczy na względzie, przejdźmy teraz do odcinka Poirota i do wątków z książki, które zostały przedstawione w innej formie.

Na wstępie wspomnę o dwóch pobocznych sprawach. Po pierwsze, w tej wersji historii Jefferson Cope okazał się tym dzieckiem, które lady Boynton adoptowała, a które było maltretowane i odesłane po kilku dniach; tak się bowiem składa, że jego pełne nazwisko to Leslie Jefferson Cope. Finansista postanowił zemścić się na oprawczyni, ale nie zabijając ją, tylko rujnując jej biznesowe imperium. Odciął ją nawet od gazet, aby nie mogła w porę ratować sytuacji.

Po drugie, Leonard Boynton posuwa się do kupna czaszki, która byłaby fałszywą głową Jana Chrzciciela, aby lord Boynton zakończył swoje prace i wrócił do domu. Ojciec nie jest szczególnie zadowolony z takiego obrotu zdarzeń i podczas ostatecznego rozwiązania zagadki odchodzi na bok, aby pomyśleć. Nie dowiadujemy się, czy wybaczył synowi, jedynie, że postanowił porzucić archeologię i wrócić do domu.

Teraz wróćmy do wielkiego rozwiązania i zmian w nim poczynionych. Przede wszystkim motywacja mordercy została zmieniona. Nadal to lady Westholme zadała ostateczny cios, ale nie tylko nie działała sama, lecz także powodem jej działań nie była samolubna ochrona przed hańbą, lecz zemsta. Tak się bowiem składa, że kiedyś była pokojówką w domu Boyntonów, zaszła w ciążę z jednym z gości – doktorem Gerardem – a potem została zmuszona przez lady Boynton do oddania dziecka i odejścia ze służby. Miała siedzieć w klasztorze, ale postanowiła wymyśleć siebie na nowo i stać się pisarką i podróżniczką. Po latach doszły ją jednak słuchy, że lady Boynton znęca się nad dziećmi i postanowiła to sprawdzić wraz z byłym kochankiem.

I tutaj mamy wyjaśnienie i niechęci lady Westholme do siostry Agnieszki (jako że zakonnice źle jej się kojarzą), i zainteresowania lady Westholme i doktora Gerarda Jinny (jako ich biologicznej córki). Jest coś rodzicielskiego w ich interakcjach z dziewczyną; jakaś opiekuńczość i troska, zwłaszcza po sytuacji z porywaczem, kiedy lady Westholme przytula do siebie roztrzęsioną Jinny. I jak książkowa Ginevra wierzyła w to, że jest tak naprawdę porwaną księżniczką, a Boyntonowie to nie jej prawdziwa rodzina, tak tutaj rzeczywiście okazuje się, że jest kimś innym, niż wszyscy myśleli, a rodzice przybyli ją uratować. Nawet wątek siostry Agnieszki będącej częścią szajki handlującej żywym towarem wpisuje się w tę fantazję, bo książkowa Jinny miała wrażenie, że obcy chcą ją wykraść.

W książkowym Rendez-vous ze śmiercią doktor Gerard wielokrotnie rozwodził się nad tym, jak piękna i mistyczna wydaje się Ginevra Boynton (porównywał ją, między innymi, do Ofelii i nimfy). W odcinku Poirota, choć Jinny odebrała uwagę doktora Gerarda jako romantyczne zainteresowanie (tak jak w książce), to fakt, że jest on jej ojcem, stawia w nowym świetle jego zachowania. Nie interesował się nią jako potencjalną partnerką; po prostu przyglądał się swojej dorosłej córce. I nie odmówił jej pocałunku, bo „czerpie rozkosz z odmawiania sobie rozkoszy”, po prostu chciał uniknąć nieporozumienia.

Metoda zabójstwa lady Boynton jest trochę inna, choć nadal polega na tym, że coś jej wstrzyknięto. Była to jednak mieszanka środków, która sparaliżowała ofiarę do tego stopnia, że nie mogła ona mówić ani się poruszać. Z boku wyglądało to, jakby wygrzewała się na leżaku i wszystkich ignorowała, ale tak naprawdę była kompletnie bezbronna, odwadniała się i piekła na syryjskim słońcu. Miała cierpieć jak najdłużej za cierpienie, jakie przysporzyła Jinny i dopiero, kiedy wycieczka wróciła i odkryto, że staruszka nie reaguje na zawołania, lady Westholme po kryjomu zadała jej ostateczny cios. Tak więc o ile w książce okazało się, że lady Boynton żyła krócej, niż się wydawało, o tyle w odcinku Poirota było na odwrót.

Kolejna sprawa – nie mamy w tej adaptacji panny Pierce ani Quinton, ale jest inna postać, która zostaje zmanipulowana siłą sugestii, a jest to niania. To kobieta, którą praca dla lady Boynton i wewnętrzne poczucie winy zniszczyły, a że nie tylko mogła rozpoznać morderców, lecz także była odpowiedzialna za podtapianie Jinny, doktor Gerard dał jej silną dawkę halucynogenów i zasugerował, że powinna popełnić samobójstwo, bo nigdy nie uwolni się od winy. Wkrótce niania zostaje odnaleziona utopiona w wannie.

Kiedy wreszcie lady Westholme i doktor Gerard zostają wykryci, popełniają samobójstwo, wstrzykując sobie tę samą substancję, która zabiła książkową lady Boynton. Jest to o tyle smutna scena, że Jinny dopiero co znalazła biologicznych rodziców, którzy ją kochali, a już zostali jej odebrani. Mimo wszystko jednak oboje na odchodnym chcą, aby ich córka żyła dalej i była szczęśliwa. I też, kiedy Poirot żegna się z Boyntonami i resztą gości, pozostaje nadzieja na to, że teraz wszystko się jakoś ułoży. I to jest coś, co łączy wszystkie trzy wersje Rendez-vous ze śmiercią.

Wróćmy teraz do zakończenia odcinka i tego, jak źle zostało ono przyjęte. Pomijając zagmatwaną ilość wątków i drastyczne zmiany w fabule, które mało co wprowadzają, samo zakończenie po prostu przychodzi bardzo szybko i jest takie nijakie (w zasadzie poza Jinny, Raymondem, Sarą King i siostrą Agnieszką, która ucieka na pustynię, nie widzimy, co się dzieje z pozostałymi postaciami). Poza tym zmiana motywu zabójstwa z ochrony niewygodnego sekretu na zemstę rodziców za krzywdy dziecka sprawia, że wydźwięk powieści jest nieco inny. Bo czytelnik zakłada, że motywem było uwolnienie Boyntonów spod władzy macochy, gdy tym czasem morderca był niezwiązany z rodziną i chronił tylko siebie. Ja osobiście nie widzę w tym aż tak wielkiego problemu, bo dla mnie Rendez-vous ze śmiercią jest historią o przemocy domowej. Ale trochę rozumiem niechęć do tego zakończenia.

Nie muszę mówić, że motyw przewodni kobiet, które wzbudzają skrajne emocje, dotyczy w tej historii Emily Boynton i o ile do tej pory mieliśmy młode i piękne kobiety – Linnet Ridgeway, Arlenę Stuart, Jane Wilkinson, Hattie Stubbs i Egg – tak teraz mamy starszą panią. Ten motyw przewodni jest raczej przypadkowy (a w kwestii Egg trochę umowny), ale sprawia, że adaptacje Christie z Ustinovem łączy jeden wątek, który przebija się przez całą serię.

Tak oto kończymy serię Suchet i Ustinov. Następnym razem rozpoczniemy (z wielu przyczyn krótką) serię Suchet i Branagh. A zaczniemy od powrotu do korzeni, czyli od Morderstwa w Orient Expressie.

Exit mobile version