Site icon Planeta Kapeluszy

Meg ogląda Merlina – 3×9 „Miłość w czasach smoków”

Reklamy

Otóż i mamy drugi w tym sezonie odcinek Gajuszo-centryczny. Do tej pory Gajusz prawie został zastąpiony przez obcego medyka pragnącego zemsty, poddany torturom przez łowcę czarownic i opętany przez goblina. W Miłości w czasach smoków widzimy go zaś w dość nietypowej roli, bo dotąd jeśli już ktoś się zakochiwał, to był to Artur, Merlin albo Uther.

Ale w Przygodach Merlina nie ma nic prostego, a tak się składa, że wybranka naszego zdroworozsądkowego medyka ma pewien sekret.

Opis Fabuły:

Uther wzywa do siebie Gajusza, gdyż doszły go słuchy o podejrzanych cudownych uzdrowieniach, co więcej – jednym z ozdrowieńców jest oberżysta, którego leczył Gajusz i którego stan medyk określił jako bliski śmierci. Podczas wizyty Gajusza i Merlina w oberży i rozmowie z właścicielem, młody czarownik odkrywa totem Dawnej Wiary zawieszony na suficie, a nadworny medyk na widok świecącego się na zielono lekarstwa, uśmiecha się. Później, zarówno w sali tronowej przed królem, jak i w domowym zaciszu z Merlinem, twierdzi, że lekarstwo to zwykłe zioła, a nie żadna magia. Jednakże w nocy Merlin widzi jak Gajusz wymyka się z domu, i chłopak postanawia iść za opiekunem. Tak oto odkrywa tożsamość cudownego zielarza – to Alice, dawna miłość Gajusza, również parająca się medycyną i magią. Okazuje się, że dwadzieścia lat temu Gajusz i Alice się w sobie zakochali i nawet się zaręczyli, a Alice stała się znana ze swoich uzdrawiających zdolności. Jednak potem nastała Wielka Czystka i kobieta musiała uciekać. Gajusz myślał, że już nigdy nie zobaczy ukochanej, tak więc jej ponowne pojawienie się w Camelocie uważa za drugą szansę, zaprasza więc Alice do siebie. Na początku Merlin nie ma nic przeciwko, ale w nocy jest świadkiem tego, jak Alice rozmawia z dziwnym stworzeniem, które wydaje się mieć niecne plany.

Co Z Tego Pamiętam:

Powiem szczerze, że jak poprzednie odcinki o Gajuszu lubiłam sobie powtarzać, tak ten widziałam może raz lub dwa razy w życiu. Ogólnie pamiętam z niego samą Alice i jej aktorkę, Pauline Collins, którą skądś kojarzyłam, ale nie wiedziałam skąd (Filmweb podpowiada mi którąś adaptację Panny Marple, ale nie jestem do końca przekonana); oraz mantykorę, która wpadała za bardzo w Dolinę Niesamowitości (nawet w porównaniu z gobilnem z poprzedniego Gajuszo-centrycznego odcinka).

Wnioski Ogólne:

Już pierwsza scena tego odcinka każe nam być podejrzliwymi wobec Alice – jak tylko kobieta wchodzi do domu, otwiera kufer, aby rozmawiać z mantykorą, istotą o ludzkiej twarzy, lwim ciele i ogonie skorpiona (ale ta mantykora jest o wiele mniejsza od tej mitycznej). Potem w każdej następnej scenie Alice robi wrażenie miłej starszej pani, która chce pomagać ludziom i której zależy na Gajuszu… ale jednocześnie widz łatwo może wyczuć, że kobieta coś ukrywa i nie ma dobrych zamiarów. Właściwie jej druga scena sam na sam z mantykorą sugeruje, że Alice jest zmuszana do pewnych rzeczy przez potwora.

Historia, którą Gajusz opowiada Merlinowi, rysuje nam obraz utalentowanej i pełnej współczucia uzdrowicielki, biegłej w magii i zielarstwie; a ponadto kobiety, z którą nadworny medyk wiązał swoją przyszłość. Niestety jej talent sprawił, że kiedy Uther wypowiedział wojnę magii i szykował się do swojej Wielkiej Czystki, Alice była na dosłownej liście ludzi do pojmania, tortur i egzekucji. Gajusz po cichu usunął jej nazwisko z listy i pomógł ukochanej uciec, ale sam pozostał w Camelocie i z tego powodu przez lata miał wyrzuty sumienia, że zostawił Alice samą. Teraz jego ukochana wraca i oboje są wniebowzięci, zwłaszcza że pomaga ona Gajuszowi w pracy, nadal żywo zainteresowana medycyną (w przeciwieństwie do Merlina)…

Tyle że Alice potajemnie zatruwa lekarstwo Uthera jadem mantykory, co spowoduje śmierć króla. I warto tutaj pochylić się nad jej motywacjami, bo wydaje mi się, że choć serial nie wgłębia się w nie jakoś bardziej, pewnych rzeczy można się domyślić. Zacznijmy od tego, że kiedy już Gajusz wychodzi po ponownym spotkaniu z Alice, mantykora stwierdza, że znajomość z nadwornym medykiem przyda się, aby uzyskać dostęp do Uthera. Kobieta od razu protestuje: „Ale Gajusz będzie miał przez to kłopoty!”, po czym zostaje od razu spacyfikowana przez potwora. Ta scena pokazuje, że o ile Alice zależy na Gajuszu, o tyle niespecjalnie przejmuje się tym, co stanie się z Utherem. I jakby się nad tym głębiej zastanowić, ma ona ku temu ważny powód – przez paranoję króla Camelotu nie tylko musiała uciekać, lecz także została rozłączona z ukochanym na dwadzieścia lat. Nie zdziwiłabym się więc, gdyby przynajmniej w jakimś stopniu chciała jednak Uthera zabić.

Ale to nie zemsta sprawiła, że Alice podróżuje z mantykorą. Wrócę do tego wątku potem, a na razie przyjrzyjmy się Gajuszowi.

Zwykle nadworny medyk Camelotu jest tym głosem rozsądku dla Merlina (tudzież Uthera, ale czy król go kiedykolwiek słucha?), zwłaszcza kiedy chłopak kieruje się emocjami. To on też zwykle wyciąga książkę, w której znajduje się potrzebna do pokonania Przeciwnika Tygodnia wiedza. Tym razem jednak to Gajusz jest tym, który kieruje się emocjami, a nawet zarzuca Merlinowi, że jest zazdrosny o Alice. Merlin musi więc tym razem sam znaleźć odpowiedź, kim jest tajemnicza istota, z którą rozmawiała uzdrowicielka, a dodatkowych problemów nastręcza mu fakt, że mantykora jest uznawana za stworzenie mityczne i prawie nikt nie wierzy w jej istnienie.

Do pewnego stopnia Miłość w czasach smoków jest podobna do Pani Jeziora, w tym sensie, że tak jak w tamtym odcinku mieliśmy zakochanego i snującego plany na przyszłość z ukochaną Merlina, i ostatecznie Gajusz musi wydać Freyę, bo uważa ją za niebezpieczną, tak dla Camelotu, jak i dla swojego podopiecznego (nawet jeśli dziewczyna miała znikomą kontrolę, kiedy zmieniała się w Bastet), tak tutaj role się odwracają – to Gajusz jest zakochany i nie widzi zagrożenia. Tak więc kiedy Uther zostaje otruty i Artur podejrzewa o to nadwornego medyka (jako że tylko w lekarstwie trucizna mogłaby zostać dostarczona niezauważona), Merlin wydaje Alice księciu. Teraz Gajusz czuje to samo, co Merlin sezon wcześniej i na początku jest nawet na chłopaka trochę zły, ale ostatecznie mu wybacza. Zwłaszcza że czarownik szybko zdaje sobie sprawę z tego, że – tak jak Freya – Alice jest do pewnego stopnia ofiarą, bo mantykora przejmowała nad nią władzę.

Ostatecznie Merlin i Gajusz odkrywają, że jeśli uda im się zniszczyć kufer, w którym mieszka mantykora, sam potwór zginie, a jego trucizna przestanie działać. Tak więc Merlin wywabia mantykorę z kufra, a Gajusz używa zaklęcia, aby go zniszczyć. Nie bez większych problemów, ale udaje im się tego dokonać – potwór zostaje zabity, Uther uratowany, a Alice uwolniona spod władzy mantykory. Tylko że wciąż jest więziona za próbę zabójstwa króla i czeka ją stos.

Sam na sam w więziennej celi, Gajusz i Alice mogą ze sobą porozmawiać i wtedy kobieta wyjawia, że chciała uczyć się od mantykory i wykorzystać tę wiedzę, aby pomagać innym, ale „mantykora była od niej silniejsza”. Tak więc w pewnym sensie Alice zawarła pakt z diabłem, bagatelizując ewentualne konsekwencje. I tak jak Gajusz ma poczucie, że porzucił ukochaną dawno temu, tak teraz ona zdaje sobie sprawę z tego, że robiła pod wpływem mantykory liczne złe rzeczy, w tym – naraziła ukochanego na niebezpieczeństwo. Dlatego jest pogodzona z losem. Pomimo tak smutnych okoliczności, oboje są szczęśliwi, że mogli się spotkać jeden, ostatni raz.

No i cóż, wkrótce w Camelocie zaczynają grać na alarm dzwony, albowiem jedna z więźniarek uciekła.

W następnym odcinku Morgana i Morgause będą spiskować przeciwko Ginewrze, ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że w następnym odcinku pojawi się szalone alter ego Merlina, Dragoon.

Exit mobile version