Site icon Planeta Kapeluszy

Meg ogląda Merlina – 4×10 „Zwiastun nowych czasów”

Reklamy

Wspominałam, że wydarzenia z poprzedniego odcinka będą miały swoje konsekwencje w dwóch następnych. Zwiastun nowych czasów zaś jest o Elyanie i w zasadzie jest to pierwszy odcinek o nim od czasów Zamku Fyrien, gdzie brat Ginewry pojawił się po raz pierwszy.

Ale Zwiastun nowych czasów to też odcinek o grzechach przeszłości.

Opis Fabuły:

Zatrzymawszy się w lesie, Merlin, Artur i Rycerze Okrągłego Stołu natykają się na dziwne miejsce, w którym powiewają na wietrze wstążki. Pamiętając ostrzeżenia Gajusza, Merlin wyjaśnia, że jest to kaplica druidów, wzniesiona w miejscu, gdzie spoczywają dusze potępionych i drużyna powinna się jak najszybciej stąd zabrać. Tak też się staje, ale spragniony Elyan pije wodę z pobliskiej studni. Niebawem zaczyna go nawiedzać ociekający wodą chłopiec, który pragnie ukojenia po swojej niesprawiedliwej śmierci. Dlatego prosi Elyana o to, aby zabił króla.

Co Z Tego Pamiętam:

Ogólnie to głównie pamiętałam to, że Elyan zachowuje się tutaj dziwnie i reszta rycerzy zrzuca to na sytuację z Gwen (jeszcze do tego wrócę).

Prawdę mówiąc, przez pewien czas ten odcinek zlał mi się z dwuczęściową premierą trzeciego sezonu, bo i tu, i tu mamy niespokojne, ociekające wodą duchy dzieci dręczące żywych… ale w tym odcinku jest pewien zwrot akcji, który sprawia, że spoglądamy na pewną postać trochę inaczej.

I też podczas ponownego oglądania tego odcinka zaczęłam zauważać pewne rzeczy i zastanawiałam się, czy widziałam je za pierwszym razem, tylko o nich zapomniałam; czy też może teraz zwracałam na to uwagę bardziej, bo wiedziałam, co się potem okaże.

Wnioski Ogólne:

Zwiastun nowych czasów należy do zdecydowanie tych mroczniejszych odcinków i nawet można go zakwalifikować jako horror. Właściwie to również jego miałam na myśli, mówiąc, że czwarty sezon jest mroczniejszy od trzech poprzednich. Po pierwsze – sam duch druidzkiego chłopca jest upiorny, kiedy pojawia się w nocy, aby nawiedzać Elyana, a nawet potem się w niego wciela, mówiąc swoim głosem przez usta rycerza. Po drugie – jest ta cała historia z napaścią na obóz druidów, za którą duch pragnie ukojenia (jeszcze do tego wrócę).

Na samym początku odcinka Elyan zachowuje się tak samo jak zawsze – narzeka na to, że Gwaine wypił całą jego wodę, a na droczenie się pozostałych rycerzy reaguje irytacją. Nie widać po nim, aby wygnanie Ginewry jakoś na niego wypłynęło, jeśli już, to bardziej wydaje się przejmować tym, że strasznie go suszy. Dopiero potem, kiedy nawiedzenie zaczyna się na dobre i Elyan jest bardziej spięty (do tego stopnia, że atakuje raz po raz Merlina podczas ćwiczeń), pozostali rycerze wspominają o tym, że ich kompan ostatnio jest jakiś nieswój i to zapewne z powodu Gwen. Nawet kiedy trafia on do Gajusza w stanie katatonii, Gwaine, Percival i Leon proszą medyka o to, aby nie mówił nic Arturowi, bo nie chcą, aby król zwątpił w lojalność Elyana. Jeszcze gdy Elyan podejmuje się pierwszej próby zabicia Artura, rycerze próbują przemówić mu do rozsądku.

Zapewne mamy dojść do wniosku – razem z Merlinem i Gajuszem – że od chwili, kiedy Elyan przytulił ducha druida do siebie, ofiarowując mu swoje współczucie, jest on manipulowany przez chłopca. W zasadzie od tego momentu rycerz jest bardzo posłuszny duchowi, do tego stopnia, że nawet czuje żal, że „zawiódł” go, kiedy próba morderstwa kończy się porażką. To sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy czasem Elyan nie uległ chłopcu tak szybko, ponieważ już się z nim w jakiś sposób zgadzał. Wszak jego siostra została wygnania przez króla (a poprzedni król zabił jego ojca i to bez uczciwego procesu), być może mamy więc pomyśleć, że lojalność Elyana wobec Artura została trochę podkopana.

Pierwotnie chciałam też zwrócić uwagę na to, że Elyan niespecjalnie walczy z duchem… ale to nie jest pierwszy raz, kiedy widzimy opętanie w Przygodach Merlina i tam też, kiedy już ktoś zostaje opętany przez starożytnego czarnoksiężnika, goblina lub robala, nie stawia walki. Niemniej jednak ten przypadek różni się diametralnie od poprzednich, już choćby przez to, że wielokrotnie duch druidzkiego chłopca stoi gdzieś dalej i mówi rycerzowi skinieniem głowy lub gestami, co ma robić. O tym, że duch jest w ciele Elyana, ma świadczyć sam rycerz najpierw przemawiający dziecięcym głosem, a potem ociekający w taki sam sposób, jak druidzki chłopiec.

Ponieważ według Gajusza jedyny sposób, aby uwolnić Elyana spod władzy ducha, to sprawienie, aby jego zabójca odpokutował, Merlin i medyk wybierają się do kaplicy druidów. Tam, zaglądając do studni, czarownik słyszy płacz i krzyki ludzi, którzy zostali w tamtym miejscu zmasakrowani. I w zasadzie przez większość odcinka, zarówno Merlin i Gajusz, jak i widzowie, wnioskują, że winny jest Uther Pendragon. Przecież już wcześniej prześladował druidów i nieobce mu jest topienie dzieci, tak więc duch chłopca zapewne mówiąc, że trzeba „zabić króla”, ma na myśli Uthera, a nie Artura.

Ale kiedy Artur spotyka się w lesie z opętanym Elyanem, zrzuca bombę: to on dowodził armią, która zaatakowała obóz druidów. Jak sam twierdzi, był młody, niedoświadczony i chciał zaimponować swoim ludziom i ojcu. Potem jednak wszystko wymknęło mu się spod kontroli, bo choć kazał rycerzom nie zabijać kobiet i dzieci, to w chaosie walki nie mógł ich przypilnować, a w pewnym momencie zamarł i „nie wiedział, co robić”. Tak czy inaczej, to wydarzenie nim wstrząsnęło i do tej pory słyszy w nocy krzyki zabitych.

Do tej pory Artur był znany ze swojego miłosierdzia i honoru (jak również nieco impulsywnego zachowania). Kiedy usłyszałam jego wyznanie po raz pierwszy, nie zaburzyło ono jakoś bardzo mojej wizji tej postaci, niemniej jednak pojawiło się jakoś znikąd. Z jednej strony nigdy wcześniej nie mieliśmy zasygnalizowanego, że Artur cierpi na jakieś PTSD związane z masakrą druidów ani że w ogóle brał w takowej udział. Z drugiej jednak strony, jak się popatrzy na sceny, w których Uther przymierza się znów, aby zabić albo zaatakować druidów, bo pojawili się w okolicy Camelotu, Artur jest pierwszym, który się temu sprzeciwia i powtarza, że druidzi to pokojowy lud (choć zdarzyło mu się wziąć druidzkie dziecko za zakładnika). W samym Zwiastunie nowych czasów od chwili, w której król odkrywa kaplicę, wydaje się wstrząśnięty i wielokrotnie widzimy go rozmyślającego nad czymś w samotności. Dopiero, kiedy bomba zostaje zrzucona, zdajemy sobie sprawę z tego, co go tak naprawdę dręczyło.

W momencie, kiedy dochodzi do jego konfrontacji z duchem, młody król płacze, a nawet klęka przed opętanym Elyanem. Nie może on cofnąć czasu, może jedyne zapewnić, że taka masakra się nigdy więcej nie powtórzy, dlatego obiecuje, że zapewni druidom prawa i będzie ich traktował z należytym szacunkiem. Właśnie przez tą obietnicę ten odcinek nosi tytuł Zwiastun nowych czasów (A Herald of the New Age) i wystarczy ona duchowi, aby nie tylko wybaczyć Arturowi, lecz także wreszcie zaznać spokoju. (Zapamiętajcie ten moment, jak już przejdziemy do sezonu piątego.)

A w następnym odcinku wątek Ginewry powróci, a Artur będzie miał nową kandydatkę na żonę.

Exit mobile version