Imladis tuż-tuż, tak samo jak Dzień Niepodległości i rocznica bloga, ale Merlin musi być, nie ma opcji. A Lekcja zemsty kontynuuje motyw przewodni postaci bliskiej Arturowi, która po kryjomu knuje przeciwko niemu. Motyw, który znamy z poprzednich sezonów, ale tym razem ową postacią jest jego największa miłość.
Powiedziałabym też, że w pewnym sensie jest to odwrócenie Znaku Nimue i Królowej serc.
Opis Fabuły:
Artur wybiera się wraz z Ginewrą na przejażdżkę z okazji rocznicy ich ślubu, jednak spada z konia i wpada w zasadzkę. Wychodzi z niej cało, ale po powrocie do Camelotu dochodzi do wniosku, że ktoś musiał zdradzić jego plany na ten dzień i uszkodzić pas w jego siodle. Głównym podejrzanym zdaje się być stajenny Tyr Stewart. Merlin nie jest jednak przekonany, aby prostoduszny Tyr był winien. Podczas gdy Merlin prowadzi własne śledztwo, będąca wciąż pod wpływem Morgany Gwen próbuje mu przeszkodzić.
Co Z Tego Pamiętam:
Kurde, już nie wiadomo który aktor z Gry o Tron pojawia się w tym serialu. Mieliśmy już Gendry’ego, Tywina Lannistera, Benjena Starka (zapomniałam wspomnieć, że Joseph Mawle gra Alvarra, sorry), Cebulowego Rycerza, a teraz mamy Sama Tarly, czyli grającego Tyra Johna Bradleya-Westa.
Tak po prawdzie to nic z tego odcinka nie pamiętam. Ale jak zobaczyłam Tyra, to już od razu go skojarzyłam, bo chyba już jak widziałam ten odcinek po raz pierwszy, zaczęłam oglądać Grę o Tron.
Wnioski Ogólne:
Hej, pamiętacie jak w Znaku Nimue Gwen została oskarżona o czary i sprowadzenie zarazy, kiedy jej ojciec magicznie ozdrowiał (za sprawą Merlina)? I jak została oskarżona o nie znowu w Królowej serc, tym razem na skutek knowań Morgany z powodu wizji Gwen jako królowej? No więc tym razem to Ginewra właśnie przygotowała zasadzkę na króla i zrzuca winę na niewinnego sługę. Najpierw jest to Tyr, który boi się mówić ze względu na to, co sprawcy zrobią z jego matką, ale potem, kiedy Merlin zaczyna już coś podejrzewać, to winę za kolejny zamach na Artura Gwen zrzuca właśnie na niego.
Jest w Ginewrze pewna naturalność, której nie mieli Morgana w trzecim sezonie i Agravaine w czwartym, gdy udawali dobrych. W tych kilku scenach, kiedy rozmawia z Arturem albo przemawia do rycerzy, zachowuje się tak, jak Ginewra przed Mroczną Wieżą – ma się wrażenie, że to wciąż ta sama, kochająca męża i troskliwa wobec poddanych królowa, która znamy i kochamy, i tylko kiedy jest sama lub z Morganą, jej maska spada.
Na pewno Lekcja zemsty działa na korzyść teorii o tym, że Morgana też przeszła przez Mroczną Wieżę. Jak pamiętacie z premiery trzeciego sezonu, Morgana po powrocie pozbawiona była wszelkiej empatii do Camelotu, gdy podczas pierwszych dwóch sezonów głównym powodem, dla którego ścierała się z Utherem, było to, jak traktował poddanych, którzy mieli magię. Teraz to Ginewra sprowadza na biednego Tyra Stewarta zgubę, a nawet grozi, że zabije jego matkę.
Zwłaszcza scena przesłuchania Tyra jest niepokojąca, bo stajenny wydaje się nie rozumieć, co się dzieje i dlaczego tu w ogóle jest. Zarzeka się, że nigdy by Artura nie skrzywdził, a Artur chce mu umożliwić drogę wyjścia, proponując mu, żeby wydał tych, którzy zaplanowali ten zamach… ale Tyr twierdzi, że nie wie, kto mógłby to zrobić, więc koniec końców, jest na przegranej pozycji. I jest to na swój sposób przerażające, bo Gwen nagle jest zdolna do poświęcenia tego biednego człowieka, a wszyscy dookoła nie spodziewają się, że coś jest nie tak.
Poza, oczywiście, Merlinem. Bo Merlin przeczuwał, że Gwen zachowuje się dziwnie. Gajusz przez dłuższy czas zrzuca to rzekome dziwne zachowanie na żałobę po Elyanie, ale Merlin przeczuwa, że chodzi o coś więcej. Kiedy Tyr zostaje skazany na śmierć, czarownik odwiedza go w celi i zaczyna z nim rozmawiać, przekonując, że to jego ostatnia szansa na powiedzenie prawdy. Tyr przyznaje, że czuwając w nocy nad koniem z kolką, zobaczył jak ktoś majstrował przy królewskim siodle. Nawet teraz, na progu śmierci, nie chce wydać sprawców, bo boi się o matkę, ale Merlin od razu idzie do Artura, aby przekonać go na jedną, ostatnią rozmowę z Tyrem.
I Artur jest nawet chętny to zrobić, bo choć wie, że musi Tyra ukarać, to nie wierzy tak do końca w jego winę. Tyr jest jednym z tych służących, których znał przez całe życie i w których lojalność nie chciał nigdy wątpić. Sama myśl o tym, że Tyr mógłby być zdrajcą, łamie mu serce. Ginewra przekonuje jednak króla o tym, żeby jeszcze poczekał z tą rozmową, bo w tej chwili w Tyrze buzują różne emocje i lepiej na razie zostawić go samego (i tak po prawdzie gdybym nie wiedziała, co się dzieje, to nawet bym uznała, że jest w tym pewna racja). Artur zgadza się, aby poczekać do rana, a w tym czasie Gwen zabija Tyra.
(Co więcej jest nam zasugerowane, że Tyr widział właśnie ją tamtej nocy w stajni, czyli w momencie przesłuchania był w jednym pokoju z zabójczynią, która groziła jego matce.)
Nowy plan zakłada otrucie Artura (i Morgana specjalnie kupuje środek usypiający i truciznę, która zabija powoli) i oskarżenie o to Merlina. Już przy zabójstwie Tyra królewski sługa głośno doszedł do wniosku, że wmieszany jest ktoś, kto dobrze zna Camelot, a po otruciu Artura Gwen rzuciła podejrzenia właśnie na niego i kazała wtrącić go do lochu.
I cóż, pojawia się tutaj podwójna zagwozdka – nie tylko Merlin musi udowodnić swoją niewinność, lecz także za pomocą magii uleczyć Artura. Co więc mu wysyła na pomoc Gajusz? Fiolkę z eliksirem postarzającym! Tak jest – to kolejny odcinek, w którym pojawia się artysta znany jako Dragoon! Nie tylko konfunduje on strażników, twierdząc, że sami go wpuścili do lochów, lecz także wygarnia kucharce, która poskąpiła mu pierogów.
Lekcja zemsty kończy się tym, że Artur zostaje uzdrowiony, Merlin wraca do celi i następnego ranka zostaje uniewinniony (mało tego – król osobiście go przeprasza za całą sytuację), ale zanim czarownik jest w stanie opowiedzieć mu o Gwen, królowa wbija do komnaty. W następnej scenie o zamach zostaje oskarżony sprzedawca, od którego Morgana dostała truciznę, a do którego Ginewrze „udało się dotrzeć”. Tak więc król chwali swoją małżonkę za to, że jej śledztwo doprowadziło ich do prawdy, i cała sala zakrzykuje: „Niech żyje królowa!”… poza Merlinem. I Gwen to zauważa.
Teraz zadajmy sobie pytanie, czym jest tytułowa lekcja zemsty. Mam wrażenie, że w obecnym stanie umysłu Ginewra pała żądzą zemsty tak samo jak Morgana i teraz czarownica uczy dawną przyjaciółkę, jak ma tej zemsty po cichu dokonać.
Tak czy inaczej, zapamiętajcie to, co robiła w tym odcinku Ginewra, bo wrócę do tej kwestii w niedalekiej przyszłości.
A w następnym odcinku knowania trwają dalej i Gwen rekrutuje człowieka z przeszłości Morgany, aby zabił Artura.
