Uwaga! Tekst zawiera spoilery do komiksu Biały Orzeł! Wykorzystane rysunki i kadry pochodzą ze strony autorskiej Adama Kmiołka.
Dokładnie dziesięć lat temu napisałam artykuł o polskim superbohaterze. Tamten tekst w zasadzie nie był artykułem, per se, bardziej takim wyrazem nadziei, na to, czym Biały Orzeł mógłby się stać i z czego czerpać. Od tamtego czasu śledziłam losy Aleksa Poniatowskiego i z każdym następnym zeszytem byłam pod wrażeniem wyobraźni braci Kmiołków.
Siła Białego Orła jako komiksu superbohaterskiego leży w tym, że z jednej strony są tam elementy, które zobaczylibyśmy w komiksach od DC lub Marvela, a z drugiej – jest on bardzo mocno osadzony w polskiej kulturze. Już sam główny bohater nie tylko obleczony jest w barwy polskiej flagi, lecz także nasuwa skojarzenia z polskim godłem. A mamy jeszcze Wyklętego Polskiego Rycerza, Dzikiego Górala, który jest dziwnie podobny do Janosika, Syrenę i Bazyliszka…
Pomyślałam więc, że przyjrzę się temu, jak Biały Orzeł wplata polską historię i folklor do fabuły. Przy czym nie twierdzę, że to, co napiszę, było zamierzone ze strony twórców komiksów. Po prostu jest to moje własne odczytanie zawartych w nich elementów.
Biały Orzeł, Gniezno i cała reszta
W zasadzie od pierwszego zeszytu orzeł biały przebija się przez całą serię w tej czy innej formie. I nie chodzi tylko o superbohaterskie alter ego Aleksa Poniatowskiego, albowiem kiedy protagonista był w śpiączce po wypadnięciu z wieżowca, zobaczył w swoich snach wielkiego białego orła, który złapał Aleksa, wzniósł się z nim ku słońcu i wtedy właśnie mężczyzna się obudził.
Orzeł sam w sobie jest symbolem wielu rzeczy, zarówno dobrych, jak i złych. Według Słownika symboli Władysława Kopalińskiego orzeł „jest symbolem niebios, Słońca, ognia, pożaru, dnia, powietrza, ciepła życiowego, burzy, błyskawicy, pioruna, wody, wiatru, początku”, ale też „mściciela Boga”, „ducha proroczego, wróżby, wyroczni (…), odrodzenia, odnowienia (…), szczodrości, sprawiedliwości, cnoty, aspiracji, geniuszu, natchnienia, człowieka bystrego i zdolnego”. Motyw orła jako symbolu odrodzenia i odnowienia widać już w wizji Aleksa, gdzie szybujący ku słońcu biały orzeł wybudza mężczyznę ze śpiączki (a potem jeszcze Aleks dosłownie powstaje z martwych). Późniejsze działania superbohaterskie przywodzą na myśl motyw cnoty i sprawiedliwości, a „geniusz, człowiek bystry i zdolny” odnosi się do Aleksa jako osoby.
Orzeł jest uważany za króla ptaków, dlatego w zasadzie od czasów Cesarstwa Rzymskiego kojarzony jest władzą i pojawia się w godłach wielu państw. Orzeł biały przeszedł długą drogę od obrazka na monetach podobnego do tych z Cesarstwa Rzymskiego (które Polacy widzieli na Bursztynowym Szlaku) do najstarszego symbolu narodowego Polski. Stanowcza większość Polaków zna też legendę o Lechu, Czechu i Rusie, w której orzeł pełni ważną rolę w powstaniu naszego kraju (i komiks braci Kmiołków, również do tej historii nawiązuje).
Przez większość fabuły Biały Orzeł zalicza się bardziej do tych superbohaterów, którzy nie mają supermocy, ale za to mają dostęp do genialnej technologii (a przynajmniej przez dłuższy czas tak jest, bo w ostatniej historii wyrosły mu skrzydła). Prawda, surowica, którą podał Aleksowi ojciec przed zniknięciem, umożliwia mu powrót do pełnej sprawności, ale nie oferuje żadnych innych dodatkowych mocy ani nie usprawnia jakoś szczególnie jego organizmu. Jednocześnie raz na jakiś czas da się wyczuć, że na Aleksa czeka pewne przeznaczenie. Orzeł w jego śnie jest jak omen jego przyszłej roli jako bohatera (i tutaj pojawia się jego symbolika jako „ducha proroczego”), a postaci, które są na tym świecie od stuleci (jak Pan Odpowiada, czy Zygfryd), jeśli nie nazywają go Strażnikiem, to przynajmniej wyrażają zdumienie tym, co udało mu się osiągnąć. Co więcej – we wspomnieniach Bazyliszka widzimy, że kiedyś walczył z nim rycerz w zbroi kolorystycznie podobnej do tej, którą nosi Biały Orzeł. Nie trudno wyczytać z wszystkich tych elementów, że Aleks Poniatowski jest kolejnym obrońcą, na którym ciąży jakieś wielkie zadanie.
I tutaj pojawia się motyw Gniezna i legendy o Lechu, Czechu i Rusie. W pierwszej części Kronik konfliktu dowiadujemy się, że tak naprawdę poza trzema książętami był jeszcze Czwarty – niebezpieczna istota, którą Lech, Czech i Rus mieli odnaleźć i zniszczyć dla dobra całego świata; i która ukryła na Ziemi jakiś ważny przedmiot. Rozdzielili się na trzy strony świata, ale tylko Lechowi udało się ujść z życiem, pokonać zło i odnaleźć to, co ukrył Czwarty. Zanim jednak mały Aleks doszedł do końca opowieści, jego nauczycielka kazała mu przerwać, bo straszył inne dzieci. Jednakże pod koniec tej części widzimy, że poharatany Lech podszył się pod dyrektora szkoły, aby porozmawiać z ojcem Aleksa, Karolem, i zaproponować mu układ: Karol Poniatowski będzie pracował nad stworzeniem substytutu tak zwanej „świętej krwi”, a przewodniczący tajemniczym i mającym szerokie wpływy Zakonem Lech zapewni jemu i Aleksowi nowe możliwości rozwoju.
Przez dłuższy czas jedną z głównych tajemnic, które trapią Aleksa, jest miejsce pobytu jego ojca po wybuchu laboratorium. W Wielkiej drace w stolicy, w ramach uznania za jego bezinteresowność (Aleks zamiast zadać pytanie o rzeczy, które go najbardziej nurtują, bez wahania zapytał o to, jak zamknąć portal przez który przeszły Zalewiaki), Pan Odpowiada przekazał mu kopertę, w której znajdowała się odpowiedź na jedną z nurtujących go tajemnic. W Kronikach konfliktu okazuje się, że chodzi właśnie o Karola Poniatowskiego, który ukrył się pod katedrą gnieźnieńską, gdzie wraz z resztą Zakonu przeprowadzał dalsze badania nad surowicą.
Później, kiedy Aleks ginie, spotyka Stwórcę – przedwieczną istotę, która pewnego dnia się zraniła i której krew spadła na Ziemię. Święta krew Stwórcy daje moc temu, kto jej skosztuje, ale potrafi też doprowadzić do obłędu. Dlatego Strażnicy musieli ją sprowadzić z powrotem, chociaż wiedzieli, że utracą swoje moce i nie będą mogli wrócić. Czwarty był Strażnikiem, który liznął trochę krwi i stał się zachłanny, ale była ona też jednym ze składników surowicy, która dała Aleksowi nowe życie. W tym względzie Biały Orzeł ma powiązanie z pewnymi pierwotnymi siłami – nie tylko Stwórcą, lecz także z legendarnym początkiem Polski w Gnieźnie.
Syrenka i Bazyliszek jako legendarne przeciwieństwa
Biały Orzeł wielokrotnie walczy z siłami większymi od siebie – ze zmodyfikowaną armią Techcorpu, z nadludzkimi potworami i wielowiekowymi istotami – i nierzadko jest nam powiedziane, że to wielkie zagrożenia dla Polski i dla całego świata. Tak jak w zagranicznych opowieściach superbohaterskich losy ludzkości ważą się w USA, tak w Białym Orle wszystkie te niesamowite wydarzenia mają miejsce w Polsce, a ściślej mówiąc – w Warszawie.
Z Warszawą związane są dwie legendy – o syrence i o bazyliszku. W Białym Orle, w Wielkiej drace w stolicy, poznajemy współczesną wersję syrenki warszawskiej, która pojawia się, aby pomóc w walce z Zalewiakami. Od tej pory jest ona stałym sprzymierzeńcem Aleksa. Nie ma ogona i nie przepada za wodą, ale za to potrafi walczyć oraz tworzyć ostrza i tarczę z energii.
I tak oto w Królestwie Strachu odkrywamy wreszcie jej historię. Dowiadujemy się, że nie zawsze była Syreną – kiedyś była szlachcianką, której spodobały się pierścienie pewnego czarownika, ale on nie chciał ich sprzedać. Jej narzeczony postanowił wykraść je dla niej, ale przy okazji zabił też czarownika, który przeklął pierścienie przed śmiercią. Tak oto po włożeniu ich na palce para zmieniła się całkowicie – ona stała się Syreną i z miejsca przestała kochać narzeczonego; on z kolei zamienił się w wielkiego potwora, Bazyliszka, który potrafi kraść dusze wzrokiem i ma obsesję na punkcie ukochanej. Z czasem Bazyliszek zdał sobie sprawę z tego, że skradzione dusze może przenosić do szczurów i tworzyć z nich Nury (czyli te podobne do Golluma stwory, z których jeden był w stanie kontrolować bezdomnych na Dworcu Centralnym), które wielbią go jako swojego stwórcę i króla.
Syrenka warszawska i bazyliszek to dwa przeciwieństwa.
Ona jest piękną istotą z głębi, powiązaną z Warszawą i obiecującą ochronę stolicy, kiedy przyjdzie na to czas. Są dwie legendy związane z syrenką warszawską. W jednej, jeszcze w czasach, kiedy Warszawa była tylko rybacką wioską, syrena została schwytana (według jednej wersji legendy przez kupca, według innej przez trzech rybaków), ale uwolnił ją syn rybaka i jego koledzy. W zamian za pomoc, syrena obiecała, że będzie strzec osady. W drugiej legendzie samotny rybak Wars podczas połowów natknął się na syrenę Sawę, w której się zakochał (tak, to jedna z wersji legendy o Warsie i Sawie). Ona również go pokochała i postanowiła stać się człowiekiem, aby mogli być razem. Z czasem wokół ich domostwa powstała osada Warszawa. (Osobiście pamiętam jeszcze legendę o tym jak książę Ziemiomysł zgubił się w lesie i zastał przy Wiśle syrenkę, która strzeliła z łuku i kazała księciu iść tam, gdzie strzała padnie. Tak Ziemiomysł trafił do chaty rodziców bliźniąt Warsa i Sawy.)
On z kolei jest potworem, który zabija wzrokiem i którego – tak jak Smoka Wawelskiego – trzeba pokonać podstępem. Według legendy bazyliszek rezydował pod Krzywym Kołem i dwójka dzieci, Maciek i Haszka, nieopatrznie weszła tam i została uwięziona przez potwora. Kiedy wieść o ich losie się rozeszła, rajca miejski spotkał się z lekarzem Hermenegilusem Fabułą, który doszedł do wniosku, że bazyliszka można zabić tylko oblekając się w zbroję z luster. Tym, który udało się na spotkanie z potworem w takim stroju, był niesłusznie skazany na śmierć Jan Ślązak. Według innej historii był to krawczyk, a według jeszcze innej dziewczynka Magda, ale zawsze legenda kończy się tym, że bazyliszek spogląda w lustro i sam zamienia się w kamień.
Biały Orzeł powiązał ze sobą te dwa przeciwieństwa. Biorąc pod uwagę to, że w retrospekcji z ich poprzedniego życia Syrena i Bazyliszek ukazani są w strojach sarmackich, to nie tyle mają być tymi oryginalnymi stworzeniami z legend, co czarownik czerpał z tychże legend inspirację podczas rzucania klątwy. Sama Syrena przyznaje, że jest „zupełnie inną dziewczynką, niż w bajkach”. Dlatego nie ma ogona, chociaż zdaje się czerpać moc z Wisły. Bazyliszek też jest bardziej ludzki w swojej anatomii, chociaż bardziej przypomina spidermanowego Jaszczura, za to mieszka nie pod Krzywym Kołem, tylko w pobliżu Metra Centrum (czyli nadal w podziemiach Warszawy, ale w innej dzielnicy). W pewnym sensie Syrena czuje odpowiedzialność za Bazyliszka i chce chronić przed nim Warszawę, zwłaszcza że to jej pragnienie pierścieni czarownika popchnęło jej narzeczonego do zbrodni. Choć zaczęła jako ktoś, kto chroni niewinnych ludzi przed Bazyliszkiem, z czasem Syrena zaczęła chronić warszawiaków również przed innymi potworami.
W momencie, kiedy rozgrywa się Królestwo Strachu, Bazyliszek już dawno został zamieniony w kamień przez rycerza w barwach Białego Orła, który miał przy sobie lustrzaną tarczę. Nury porywają ludzi na stacjach metra, aby ich siła życiowa przywróciła go do życia, a Syrena chce temu zapobiec. Bazyliszek powraca, ale już jako ktoś zupełnie inny, albowiem tuż przed zamianą w kamień dostrzegł kim się stał, a stulecia życia w unieruchomieniu sprzyjały jego refleksji. Bazyliszek czuje, że może znów ogarnąć go ciemność, która na nowo rozpali w nim obsesję na punkcie Syreny. Dlatego najpierw oślepia się, a potem popełnia samobójstwo. Tak jak spojrzenie w lustro było śmiertelne dla legendarnego bazyliszka, ten komiksowy Bazyliszek spojrzał w metaforyczne lustro i zdał sobie sprawę z tego, że stał się potworem – dosłownie i w przenośni – i postanowił umrzeć.
Dziki Góral, obrońca Tatr
Dziki Góral jest kolejnym sprzymierzeńcem Białego Orła, ale jakąś większą rolę gra tylko w dwóch komiksach – we wprowadzającym jego postać Polowaniu, i w ostatnich trzech częściach Kronik konfliktu, gdzie wraz z Syreną, Wyklętym Rycerzem Polskim i Projektem Zero (superżołnierzem stworzonym przez Techcorp) staje do obrony stolicy przed potworami ściągniętymi przez Zygfryda.
Ta postać działa głównie w okolicach polskich Tatr. Zakopane zawsze miało bardzo specyficzny względem reszty Polski folklor – zarówno jeśli chodzi o tradycyjne stroje, muzykę, jak i architekturę, sztukę i gwarę. Nie da się tej kultury pomylić z żadną inną częścią Polski (również dlatego, że inne regiony też się bardzo wyróżniają). Same góry w Zakopanem są piękne i majestatyczne, a jednocześnie niebezpieczne, zwłaszcza dla turystów, którzy nie wiedzą jak się po nich poruszać.
Dziki Góral w samym swoim designie przywodzi na myśl Janosika. Co prawda, uczeni zgadzają się, że Juraj Janosik był raczej Słowakiem niż Polakiem, jednak przez te wszystkie lata był nierozerwalnie kojarzony z Tatrami, jako że działał w tych okolicach. Ponadto serial z czasów PRL-u rozsławił tę postać i jej legendę.
Kiedy Biały Orzeł natyka się na Dzikiego Górala, myśli, że jest tym, który ostatnio porywa ludzi w Zakopanem. Szybko okazuje się, że to tylko nieporozumienie, gdyż dziewczyna, którą Góral trzymał na rękach, była jego siostrą i właśnie udało mu się ją uratować od Leśnego Licha. Od razu Dziki Góral daje się poznać jako ktoś, kto zna bardzo dobrze okolicę. To nie jest też powiedziane wprost (i tak naprawdę do tej pory nie poznaliśmy jego historii), ale Dziki Góral ma supermoce – na pewno jest bardzo silny i żywioły się go nie imają (prawie bez szwanku wychodzi z płonącego budynku i z żołądka potwora). Nie jest powiedziane skąd te moce się wzięły, ale jeżeli Dziki Góral wzorowany jest (przynajmniej do pewnego stopnia) na Janosiku, to według niektórych legend, miał on zyskać nadprzyrodzone moce dzięki ciupadze, pasowi i kierpcom.
Wyklęty Rycerz Polski – duch i pokutnik
W przeciwieństwie do poprzednich postaci, Wyklęty Rycerz Polski nie wydaje się być wzorowany na jakieś konkretnej legendzie. Co najwyżej z tych kilku zdań, które wypowiada w drugiej części Pierwszego lotu sugeruje, że dopuścił się za życia wielkich grzechów i pokutuje za nie.
Jest w Polsce kilka nawiedzonych miejsc, w których straszą duchy rycerzy pokutujących za swoje grzech, chociażby Andrzej von Schlieben, Rycerz w Płomieniach, który złamał śluby zakonu joannitów i zawarł małżeństwo; czy Krzysztof Szafraniec, który za życia dopuszczał się rabunków i dlatego pokutuje po śmierci.
Ja jednak doszukiwałabym się w Wyklętym Rycerzu Polskim legendy o Śpiących Rycerzach. Dlaczego? Otóż Śpiący Rycerze mają wyruszyć na pomoc Polsce, gdy tylko by tego potrzebowała, a Wyklęty Rycerz Polski pokutuje właśnie biorąc udział w najważniejszych bitwach w historii naszej ojczyzny (w samym Pierwszym locie widzimy, ze walczył pod Racławicami i podczas drugiej wojny światowej). Ponadto Wyklęty Rycerz jest jednym z tych wiekowych bytów, które w Białym Orle zajmują się wprowadzaniem Przeznaczenia na właściwy tor (między innymi, to on zrzucił Aleksa z wieżowca, aby mógł stać się Białym Orłem).
Zygfryd, krzyżowiec, który zawarł pakt z diabłem
Inną postacią, która miesza w Przeznaczeniu jest Zygfryd. Przez dłuższy czas nie wiadomo kim on tak naprawdę jest, ale wiele z jego zachowań (jak sprawienie, że Pan Pyta nieopatrznie zadaje pytanie Panu Odpowiada, sprowadzając tym samym, że świat jest na progu zagłady) sugeruje, że nie ma on dobrych zamiarów i że interesuje się Białym Orłem.
Później, w drugiej części Kronik konfliktu, dowiadujemy się, że kiedyś Zygfryd był krzyżakiem, który dopuścił się podczas wojny potwornych rzeczy i dlatego polscy rycerze zaatakowali jego i jego dwie kochanki we śnie. Zostawili go ciężko rannego na pewną śmierć, ale Czwarty postanowił obdarzyć Zygfryda swoją mocą, aby dla niego walczył.
Fakt, że jest krzyżakiem, wydaje się o tyle istotny, że zakon krzyżacki był jednym z najbardziej prominentnych przeciwników państwa polskiego, a bitwa pod Grunwaldem w 1410 roku jest datą, którą zna każdy Polak. W pewnym sensie jest to też pierwsza wielka wygrana z Niemcami, która potem trwała w świadomości Polaków podczas zaborów i drugiej wojny światowej. Sam Zakon Krzyżacki był przez całe lata demonizowany, a krzyżak był synonimem obcego. W tym kontekście komiksowy Zygfryd, który wysławił się okrucieństwem i nienawidzi Polaków ma dodatkowe, symboliczne znaczenie. Poza tym jego kochanki zostały ukarane razem z nim, bo „Polce z krzyżakiem nie wolno się zadawać”.
Samo imię Zygfryd przywodzi na myśl Zygfryda de Löwe, antagonistę z sienkiewiczowskich Krzyżaków, który dopuścił się, między innymi, porwania Danusi oraz ucięcia ręki i języka Juranda ze Spychowa, jak również wypalenia mu oka. To ostatnie jest szczególnie istotne, bo jeden z katów komiksowego Zygfryda wspomina, że krzyżak wydłubał oczy jego bratu.
Zygfryd jest pełen nienawiści do Polaków i nie chce umierać, toteż Czwarty uratował go i dał mu moc, dzięki której mógłby się zemścić. Dlatego Zygfryd jest wobec niego lojalny – wie, że pomagając Czwartemu przyczyni się do zniszczenia znienawidzonego narodu.
A przygoda trwa
Poza tymi wszystkimi elementami dawnego folkloru, da się zauważyć pewne rzeczy związane ze współczesną polską kulturą w Białym Orle. Bracia Słabi przypominają stereotypowych dresów i pracują na usługach mafiosa. Bazarowi Baronowie powstali po zjedzeniu kebaba z niespodzianką, która przywodzi na myśl legendy miejskie o fastfoodach zawierających nietypowe mięso. Ba, jeden z Baronów nawet przypomina YouTubera, który zasłynął z tego, że jest irytujący.
Przez te dziesięć lat od mojego poprzedniego artykułu Biały Orzeł zbudował całkiem porządne superbohaterskie uniwersum, które jednak nigdy nie zapomniało, że jest polskie. W przygotowaniu są jeszcze dwa numery Białego Orła, a Adam Kmiołek szykuje się do pierwszego spin-offu – komiksu o Obywatelu. Tak jak dziesięć lat temu mam nadzieję, że to uniwersum będzie się jeszcze rozwijać.
