Ach, J Jonah Jameson… jedyny w swoim rodzaju redaktor naczelny Daily Bugle, szef Petera Parkera i największy hejter Spider-Mana w dziejach (który nie jest akurat Zielonym Goblinem albo Venomem).
A przy okazji postać nieco skomplikowana. Bardzo łatwo jest powiedzieć, że to po prostu stronniczy buc, ale są pewne elementy jego charakteru, które sprawiają, że potrafi być bardziej zniuansowany. No i hej, czym byłaby historia o Spider-Manie bez gościa, który w co drugim nagłówku twierdzi, że Człowiek-Pająk to zmora społeczeństwa?
Czas na małe wyznanie ludzie: kiedy z okazji Czerwca z Supermanem wzięłam się za oglądanie Lois and Clark: The New Adventures of Superman, spodziewałam się, że Perry White, redaktor naczelny Daily Planet, będzie wymagającym krzykaczem i byłam zdziwiona, że okazał się całkiem miłym facetem, który lubi Elvisa. To dlatego, że J Jonah Jameson w Spider-Man: The Animated Series wrył mi się tak bardzo w pamięć i zakładałam, że Perry White będzie do niego podobny.
Trochę trudno nie porównywać Jamesona do Perry’ego White’a, bo jedną z rzeczy, która łączy Spider-Mana i Supermana, jest praca w mediach (a niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że skoro jednym z powodów, dla którego wydawcy Marvel byli niechętni Spider-Manowi jako postaci, było przeświadczenie, że nastolatki mogą być co najwyżej pomocnikami superbohaterów, a nie superbohaterami, to aspekt pracy Petera Parkera jako fotoreportera w Daily Bugle był oparty o postać Jimmy’ego Olsena). Aczkolwiek sam Stan Lee twierdził w wywiadach, że J Jonah Jameson był wzorowany nie tyle na redaktorze naczelnym Daily Planet (bo Stan nie czytał zbyt wiele Supermana), co na nim samym.
W wywiadzie Stana Lee dla programu Talk to the Nation jeden z dzwoniących zapytał Lee: „Stan, czy przypadkiem wzorowałeś pana Jamesona na sobie, przynajmniej na poziomie fizycznym?”, na co ten odpowiedział: „Przyłapałeś mnie! Naprawdę tak zrobiłem. Pomyślałem sobie: gdybym był zrzędliwym, łatwo irytującym się człowiekiem, a czasem mi się zdarza, jakbym się zachowywał? I to wystarczyło. Masz mnie.” Z kolei scenarzysta Spider-Mana, Gerry Conway, stwierdził, że: „tak jak Stan jest bardzo złożonym i interesującym facetem, który ma w sobie ogromną charyzmę i jest naprawdę porządnym facetem, który troszczy się o ludzi, tak ma też niesamowitą zdolność do natychmiastowego popadania w płytkość.” i w tym upatrywał cech Jamesona u swojego szefa; i że kiedy czasem pisał dialogi Jamesona, słyszał je wypowiadane przez Stana Lee.
Bardzo łatwo jest napisać Jamesona jako złoczyńcę albo przynajmniej kiepskiego szefa i dziennikarza zakrzywiającego prawdę dla własnych celów. I w zasadzie głównie tak jest pokazywany, bo taka wersja tej postaci – Jonah Jameson krzyczący z cygarem w zębach, aby dać mu zdjęcia Spider-Mana oraz mówiący z telewizora/telebimu na Times Square, że Spider-Man to zmora społeczeństwa – jest najbardziej zabawna (z tego też powodu JK Simmons, który ma bardzo silny i charakterystyczny głos, jest uważany za aktora, który najlepiej zagrał Jamesona do tej pory).
Z tym, że ten J Jonah Jameson też potrafi się znudzić po jakimś czasie, jak się go pisze na jedno kopyto, a przecież potrafił być nawet bardzo zniuansowaną postacią. Dlatego, na przykład, jego wersja z Bez drogi do domu, gdzie był do tego ewidentnie wzorowany na Aleksie Jonesie, jest uważana za bardzo płytką. (Interesujące jest też to, że w filmie Superhero – parodiującym również Spider-Many Sama Raimiego – wrzeszczący odpowiednik Jonah Jamesona okazuje się być szaleńcem, który włamał się do redakcji gazety.)
Możecie teraz zapytać: „W jaki sposób krzykacz J Jonah Jameson jest niby zniuansowaną postacią?” Zwykle objawia się to na różne sposoby.
Przede wszystkim jest to kochający ojciec. On i pułkownik John Jameson (który jest z zawodu astronautą) mają bardzo ciepłą relację i Jonah nigdy nie kryje swojej dumy z syna, uważając go za prawdziwego bohatera w przeciwieństwie do Spider-Mana (Jameson Junior ze swej strony nawet Człowieka-Pająka lubi i nie wierzy w to, że Spidey jest zły). Co więcej, za każdym razem, kiedy John jest w niebezpieczeństwie, Jameson staje na głowie, aby go chronić.
Następna rzecz – przy całym jego uprzedzeniu do Spider-Mana (i superbohaterów w ogóle, za wyjątkiem Kapitana Ameryki), można go napisać jako całkiem porządnego dziennikarza. I tutaj zazwyczaj przytacza się przykład z pierwszego Spider-Mana Sama Raimiego, gdzie pod groźbą śmierci Zielony Goblin żąda od Jamesona wydania fotografa, który robi zdjęcia Spidey’emu, a redaktor (choć ma Parkera w zasięgu wzroku) twierdzi, że nie wie kto to jest, bo zdjęcia przesyłane są anonimowo (a więc J Jonah Jameson, zgodnie z etosem dziennikarskim, chroni swoje źródła). Ale może też podczas swojej krytyki Spider-Mana podnieść ważne kwestie, o których Peter nie pomyślał (jak to, że po aresztowaniu Kingpina powstanie próżnia w przestępczym półświatku), poinformować społeczeństwo o zagrożeniach w firmie, w której ma udziały, czy wprowadzić sprostowanie niedawnego artykułu. A w komiksie The Trial of Peter Parker postanowił, że nie będzie pisał o tytułowym procesie, uważając, że Daily Bugle nie byłoby w tej kwestii obiektywne.
J Jonah Jameson potrafi być też pokazany jako ktoś, komu zależy na pracownikach. On i Robbie Robertson są starymi przyjaciółmi i Robbie zwykle twierdzi, że to ciągłe krzykactwo i irytacja to tylko fasada podtrzymywana przed całą redakcją. Najlepszym tego przykładem jest to, że co najmniej dwa razy (w wyżej wspomnianym komiksie o procesie Petera Parkera i w Spider-Man: The Animated Series) Jameson po kryjomu płacił za prawnika Parkera, kiedy ten stanął przed sądem.
Oczywiście największy problem, jaki zwykle ma się z J Jonah Jamesonem, to jego niechęć do Spider-Mana i utrzymywanie w najlepszym razie, że Spider-Man nie zważa na szkody, które powoduje, a w najgorszym – że Spidey tak naprawdę współpracuje z przestępcami, z którymi walczy. I jeszcze w The Amazing Spider-Man #1 jego niechęć do Człowieka-Pająka była jakoś usprawiedliwiona, bo Spider-Man jeszcze wtedy wykorzystywał swoje moce i wyrzutnie sieci, aby zbić fortunę. Później jednak, im więcej złoczyńców powstrzymywał i im więcej niewinnych ludzi uratował Spidey, tym bardziej ta krucjata przeciwko niemu sprawia, że Jamesona trudno zrozumieć, czy polubić.
Spotkałam się z taką refleksją, że zła opinia populacji Nowego Jorku o Spider-Manie jest jak metafora stosunku, jaki ludzie mają do pająków w prawdziwym życiu (że te pożyteczne stworzenia są uważane za obrzydliwe i niebezpieczne); a fakt, że J Jonah Jameson atakuje go na łamach Daily Bugle to metafora bicia pająków gazetą. Choć jest to refleksja zachowana w żartobliwym tonie, to jednak trudno nie dostrzec w tym pewnej prawdy, jeśli poszerzymy metaforę Daily Bugle do złej reputacji pająków w ogóle.
Bo też ciągłe szkalowanie Spider-Mana ma konsekwencje dla Petera i dla Nowego Jorku. Oczywiście jedną z nich jest to, że powszechna nieufność społeczeństwa związana z czarnym PRem utrudnia Spider-Manowi życie i pracę, bo pomimo wielu przykładów dobrej roboty, jaką robi, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie go posądzał o najgorsze. Kolejny problem jest taki, że ciągła nagonka na Spider-Mana przyczynia się w dużym stopniu do pogorszenia stanu psychicznego Petera Parkera. Do tego stopnia, że kolejna tyrada o tym, że Spider-Man to megaloman i oszust sprawiła, że Peter zaczął wątpić w swoje szczere intencje, i popchnęła go do tego, aby porzucić superbohaterskie alter ego w Spider-Man No More (The Amazing Spider-Man #50).
(A jeszcze nie wspomnieliśmy o tym, że w komiksach Jameson finansuje przemianę Skorpiona i maszyn Spencera Smythe’a mających na celu odnalezienie i zniszczenie Spider-Mana… Tjaa…)
Generalnie J Jonah Jameson jest jedną z tych postaci, której charakterystyka zależna jest od tego, jak ktoś ją pisze. I też jego niechęć do Spider-Mana i ludzi w maskach w ogóle bywa różnie umotywowana. W latach sześćdziesiątych Jameson był przeważnie bucem z przebłyskami ciepła (do tego przyznającym przed sobą, że trochę Spider-Manowi zazdrości), ale im dłużej występował w komiksach i nie tylko, tym więcej warstw zyskiwał i w jego uprzedzeniu do Spidey’ego można było doszukać się takich motywacji jak: wiara w to, że tylko policja powinna zajmować się łapaniem przestępców; że Spider-Man działa nierozważnie; że superbohaterowie powinni działać jawnie, zamiast kryć się za maskami. W Marvel’s Spider-Man, na przykład, Jameson jest nie tyle przeciwko superbohaterom w ogóle, co uważa, że Spider-Man powinien wyjawić swoje nazwisko, bo wszyscy wiedzą, kim są Avengersi.
I tutaj chciałabym się zatrzymać nad wersją J Jonah Jamesona, która w moim odczuciu jest jedną z tych bardziej zniuansowanych. W serialu mojej młodości – Spider-Man: The Animated Series – Jameson jest tym wrednym szefem, który widzi w Spider-Manie wroga publicznego numer jeden (a nawet przyczynił się do powstania Skorpiona), ale na przestrzeni trwania serialu mamy okazję zobaczyć nie tylko jego ciepłe relacje z synem i Robbie’m Robertsonem, ale też to, jak stara się pomóc przy negocjacjach, kiedy Felicja Hardy zostaje porwana przez Doktora Octopusa; płaci za adwokata Petera (a chłopak w tym czasie się zwolnił z Daily Bugle), a jego niechęć do ludzi w maskach związana jest z tym, że kiedyś robił materiał o mafii, a jakiś czas później płatny zabójca w masce zabił panią Jameson zamiast niego. W dodatku mamy odcinek Winny, w którym Jameson sam rusza w teren, aby znaleźć dowody, że Robbie Robertson został wrobiony, i mamy okazję zobaczyć, jakim dziennikarzem śledczym był w młodości. I to jest jeden z najlepszych odcinków w tej serii. (Hmm, może zrobię jakąś listę najlepszych odcinków Spider-Man: TAS?)
Dlatego ja bym nie miała nic przeciwko, gdyby taki J Jonah Jameson wrócił do adaptacji Marvela, zwłaszcza że nie było go już od bardzo dawna.
