Site icon Planeta Kapeluszy

Sierpień ze Spider-Manem: Artykuł: Wielka odpowiedzialność Człowieka-Pająka

Reklamy

Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale rada, którą dał Peterowi Parkerowi wujek Ben – „Z wielką mocą łączy się wielka odpowiedzialność” – ma własny artykuł na Wikipedii. A to dlatego, że sama rada wykracza daleko poza komiksy i adaptacje o Spider-Manie i jej wydźwięk można znaleźć w prawie i filozofii.

Wielka odpowiedzialność jest jednym z naczelnych motywów przewodnich w opowieściach o Spider-Manie. I jest to odpowiedzialność, która objawia się w różny sposób i dotyczy wielu rzeczy – nie tylko walki z przestępcami, ale też spraw bardziej przyziemnych oraz konsekwencji swoich działań.

Wielka odpowiedzialność jako obowiązek

Peter Parker funduje cioci May wakacje zalecane przez lekarza.

W przeciwieństwie do obdarzonego wieloma mocami kosmity Supermana czy bogatego i gotowego na wszystko Batmana, Spider-Mana uważa się za superbohatera, z którym łatwo się utożsamiać, bo ma on bardzo „dorosłe” problemy. Zaczynał jako nastoletni superbohater w liceum, ale potem poszedł na uniwersytet, szukał pracy, chodził na randki, użerał się z szefem, próbował zdobyć pierwsze własne kółka i wiecznie potrzebował pieniędzy na to, aby zapłacić rachunki.

Peter Parker nie należy do zamożnej rodziny. Mieszka z niemłodym już wujostwem w Queens, które kiedyś było uważane za jedną z uboższych dzielnic Nowego Jorku (choć nie pozbawioną ciekawych miejsc do zwiedzania). Peter ma zapewnione stypendium na Uniwersytecie Empire State, który jest bardzo prestiżową uczelnią, ale gdyby nie jego dobre oceny, w życiu nie byłoby go stać na czesne. Ponadto w większości wersji Spider-Mana ciocia May nie pracuje, tylko zajmuje się domem, najczęściej dlatego, że jest już za stara, aby podjąć jakieś zatrudnienie.

Mówię o tym dlatego, że śmierć wujka Bena – poza tym, że była wielką tragedią, która zdefiniowała Spider-Mana jako superbohatera – miała jeszcze jedną konsekwencję, o której nie mówi się za często: Parkerowie stracili żywiciela rodziny i teraz to Peter, jako młody i silny mężczyzna, musiał znaleźć sposób na zapłacenie rachunków. I to nie były tylko takie typowe rachunki za prąd, gaz i dom, bo bardzo często ciocia May podupadała na zdrowiu.

Zwróćcie uwagę, że w każdej innej historii, gdyby superbohater robił sobie zdjęcia podczas walki z przestępcami, a potem sprzedawałby je gazecie, byłby on przedstawiony jako dwulicowy i żądny sławy, i być może gdzieś tam autor pokusiłby się o komentarz społeczny na temat celebrytów. Ale ponieważ my znamy trudną sytuację Petera Parkera, przeważnie nie widzimy w tym nic złego, a i w adaptacjach bodajże tylko dwa razy postaci spoglądały na Petera robiącego zdjęcia Spider-Manowi krzywo: Harry Osborn w drugim Spider-Manie Sama Raimiego, bo w jego mniemaniu Peter fotografuje zabójcę jego ojca; oraz Eddie Brock, Gwen Stacy i Connorsowie w Spectacular Spider-Manie, bo wyglądało na to, że Peter porzucił ich w chwili, kiedy trzeba było pomóc doktorowi Connorsowi i zrobił mu zdjęcie, jak doktor był Jaszczurem (i nawet zapewnienie, że nie widać przecież, że to doktor Connors, nie pomogło).

Czasami trudno nie odnieść wrażenia, że jego przyjaciele i ludzie postronni nie rozumieją sytuacji Petera albo zwyczajnie nie mają o niej pojęcia, bo on nic im nie mówi; i potem przykleja się do niego łatka kogoś, kto jest niesumienny lub zadufany w sobie. Na przykład, jakiś czas po tym, jak w komiksach Peter trafił na studia, jego ciotka źle się czuła i przez to on całe dnie chodził po uniwerku jak we mgle, nie reagując na swoich kolegów z zajęć. Przez to większość z nich (zwłaszcza Harry Osborn i Gwen Stacy) uważała, że Peter – jako honorowy student na stypendium – się wywyższa. Kiedy już ciocia May zaczęła zdrowieć, on nagle zdał sobie sprawę z tego, jak jest postrzegany i musiał powoli podreperować swoją reputację. Inny, być może bardziej znany, przykład to jeden z powodów, dla którego Mary Jane w trylogii Sama Raimiego jest powszechnie uważana za kiepskiego love interesta, a mianowicie – to, że w drugim filmie traktuje Petera oschle i wypomina mu, że nie był na jej przedstawieniu, gdy on ma naprawdę dużo na głowie (nie tylko musi uczęszczać na uczelnię, ale też jakoś utrzymać dwie prace, które ledwie starczają mu, aby pokryć czynsz).

W tych dwóch przypadkach zachodzi wręcz pytanie na ile koledzy Petera z uniwersytetu czy Mary Jane zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje u niego w życiu. My – czyli czytelnicy i widzowie – wiemy, bo nam to pokazano (ba, mamy nawet jakiś wgląd w życie wewnętrzne Spider-Mana), ale postaci widzą tylko jakąś określoną część z jego życia. W przypadku Mary Jane jest jeszcze taka kwestia, że poprzedni film trochę skomplikował życie emocjonalne Petera i to sprawiło, że wydawał się o wiele bardziej zdystansowany do niej (chociaż wcześniej nieszczególnie krył się, że coś do dziewczyny czuje). Jednocześnie Mary Jane nigdy się jakoś specjalnie nie interesuje tym, co u Petera, więc tym bardziej opinia widowni o niej jest raczej negatywna.

Faktem jest, że Peter Parker ma liczne obowiązki nie tylko związane z finansami. Zwykle robienie zdjęć dla Daily Bugle to praca dorywcza, bo Peter chodzi do liceum albo na uczelnię i nie ma czasu na pełen etat. Bywa, że nie tylko musi się uczyć, ale robi staż w laboratorium. Ponadto ma przyjaciół – Mary Jane, Harry’ego i/lub Gwen – i oni też chcieliby się z nim spotkać albo proszą go o pomoc; a także ma zobowiązania wobec swojej starszej ciotki, która wiecznie się o niego martwi. Jego superbohaterskie aktywności sprawiają, że o czymś zapomni, coś w ostatniej chwili mu wypadnie, a on sam wyjdzie w najlepszym razie na kogoś, kto ma problemy ze skupieniem się na lekcji, a w najgorszym – na kogoś, na kim nie można polegać.

Wydaje mi się, że bardzo ciekawie podszedł do tego problemu Insomniac w pierwszej grze o Spider-Manie. W pewnym momencie Peter odbiera telefon od właściciela mieszkania, który informuje go, że z powodu zalegania z czynszem grozi chłopakowi eksmisja, jeśli nie ureguluje spłaty do końca dnia. Ta informacja zapewne pozostaje ciągle z tyłu głowy gracza, ale ponieważ ciągle coś się dzieje – a to mieszkańcy proszą Spider-Mana o pomoc, a to trzeba coś dopracować w laboratorium doktora Octaviusa przed wielkim pokazem dla inwestorów, a to ciocia May ma jakieś problemy w fundacji, dla której pracuje, a to jakiś superzłoczyńca nagle zacznie rozrabiać… – to kwestia mieszkania ciągle schodzi na dalszy plan i Peter o niej całkiem zapomina, aż do momentu, kiedy zastaje nakaz eksmisji na swoich drzwiach.

Jednocześnie Spider-Man nieraz zostaje ranny podczas walki z przestępcami i nawet jeśli ma zwichniętą kostkę, złamaną rękę albo kręci mu się w głowie, nie może przestać pracować ani chodzić na uczelnię, nie tylko z powodu lęku, że mógłby tym zdradzić się, że jest Spider-Manem, ale też dlatego, że nie może sobie pozwolić na zaniedbanie wykładów, pracy albo bliskich. Bo już za dużo wykładów opuścił i może ucierpieć jego średnia (od której przecież zależy jego stypendium). Bo jeśli nie dostarczy zdjęć Jamesonowi, nie będzie miał pieniędzy na czynsz. Bo nie chce martwić cioci May, która ma słabe nerwy.

Wielka odpowiedzialność jako wina

Nawet jeśli w oryginalnym komiksie słynnej sentencji nie wypowiedział wujek Ben, to jednak „Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność” jest lekcją, która naprawdę zapadła Peterowi w pamięć, kiedy zdał sobie sprawę, że pomógł uciec przyszłemu zabójcy swojego ukochanego wuja.

Śmierć Bena Parkera jest tak samo ikoniczna, jak zabójstwo Wayne’ów – to tragedia, która zmotywowała głównego bohatera do stania się tym, kim jest. Lecz o ile utrata rodziców sprawiła, że przyszły Batman postanowił walczyć z przestępcami, aby żadne inne dziecko nie musiało przechodzić przez to samo, co on, o tyle Spider-Manem kieruje poczucie winy. W przeciwieństwie do ośmioletniego Bruce’a Wayne’a, nastoletni Peter Parker mógł zatrzymać złodzieja, który uciekał z pieniędzmi. Nie zrobił tego z bardzo błahych i samolubnych pobudek – bo właśnie pokłócił się z człowiekiem, który akurat został okradziony; bo chciał tylko dostać swoją kasę i pójść do domu; bo to, że kogoś okradają, to nie jego sprawa. I tak oto pośrednio Peter Parker przyczynia się do śmierci wujka Bena przez swój egoizm i niedbalstwo.

Toteż wielka odpowiedzialność jest w przypadku Spider-Mana powiązana również z poczuciem winy. Otrzymał tę niesamowitą, wielką moc i wykorzystał ją, aby zdobyć sławę i fortunę, dlatego teraz czuje potrzebę, aby wykorzystywać ją do pomagania ludziom. Nawet kiedy powstrzymanie kolejnego złoczyńcy jest mu nie na rękę, bo spowoduje, że zaniedbane zostaną jego inne obowiązki, Spider-Man po prostu musi za nim ruszyć, bo jeśli tego nie zrobi, może stać się coś gorszego. Z tego też powodu nie robi sobie przerw ze względu na swoje obrażenia i nie pozwala się całkiem zrazić tym, co pisze o nim J Jonah Jameson.

Ale poza wujkiem Benem jest jeszcze kilka innych tragedii, za które Peter Parker czuje się odpowiedzialny. Jedną z nich – w komiksach prawdopodobnie równie ważną, co zabójstwo Bena Parkera – jest śmierć Gwen Stacy. Porwana przez Zielonego Goblina Gwen została zrzucona z Mostu Jerzego Waszyngtona, a Peter złapał ją za pomocą sieci kilka metrów od ziemi. Ratunek okazał się jednak daremny i pierwsza miłość Spider-Mana już nie żyła. Teoretycznie przez długi czas nie było do końca wiadomo, czy jej śmierć była spowodowana przez Goblina, czy może kręgosłup Gwen złamał się pod wpływem sieci, która została wystrzelona szybko i zatrzymała Gwen tuż nad ziemią. Był to przełomowy moment w historii komiksów o Spider-Manie, który nie pozostał bez wpływu na postaci poboczne; i ciągnął się za Peterem przez całe dekady, nawet kiedy związał się z Mary Jane. Wielokrotnie też do niego nawiązywano w późniejszych komiksach i adaptacjach, kiedy to albo Gwen, albo Mary Jane, albo ktokolwiek ważny dla Spider-Mana był zrzucany z mostu przez jakiegoś superzłoczyńcę.

Obojętnie jednak czy winny był oszalały Zielony Goblin, czy też sieć, Peter Parker uważał, że to on doprowadził do śmierci Gwen Stacy. Norman Osborn porwał przecież dziewczynę dlatego, że znał tajną tożsamość Spider-Mana i wiedział, że utrata ukochanej zaboli go najbardziej. W zasadzie od kiedy Goblin odkrył kim jest jego największy wróg, wszyscy bliscy Petera byli na jego celowniku. Peter był odpowiedzialny za jej śmierć, bo był nieostrożny – nie chronił należycie tajnej tożsamości i nie przewidział, jaki wpływ na ludzkie ciało będzie miało użycie sieci z takiej odległości.

Zarówno śmierć wujka Bena, jak i śmierć Gwen, były tragediami, które musiały mieć miejsce. Musiały, ponieważ motywowany poczuciem winy Peter próbował odtąd nie doprowadzić do tego, aby te tragedie znowu miały miejsce. Jest bardzo mało uniwersów, w których Ben i Gwen żyją, ale przeważnie ktoś inny musi wtedy umrzeć (są od tego wyjątki, głównie w animacji). Jeśli to Gwen zostanie ugryziona przez radioaktywnego pająka, zginie Peter Parker, a jeśli ugryziony zostanie Ben Parker, odpowiednik Normana Osborna zabije na jego oczach jego żonę i bratanka.

Poniekąd głównym motywem przewodnim Spider-Man: Poprzez Multiwersum jest fatum, które sprawia, że pewne rzeczy muszą się przydarzyć każdemu Spider-Manowi, a próba ich uniknięcia będzie skutkować zagrożeniem dla ich uniwersum. W przypadku tego filmu ową tragedią, która wydarzyła się tysiące razy i której próbuje uniknąć Miles Morales, jest śmierć zaprzyjaźnionego ze Spider-Manem kapitana policji, który oddaje życie, ratując dziecko. W oryginalnym uniwersum Petera Parkera tym kapitanem był ojciec Gwen, George Stacy, i wydawało się, że w uniwersum Milesa będzie to Jefferson Morales. Chłopak buntuje się przeciwko takiemu przeznaczeniu i desperacko próbuje uratować swojego ojca, pomimo tego, że pozostali Spider-Mani chcą go powstrzymać.

Zresztą poczucie winy nie ogranicza się tylko do poczucia odpowiedzialności za czyjąś śmierć. Peter Parker nieraz czuje się winny za to, że jego superbohaterskie czyny doprowadzają do tego, że nie może on być szczery ze swoją dziewczyną (tak było, na przykład, z Betty Brant) albo że jego ciocia May znów podupadnie na zdrowiu.

Wielka odpowiedzialność i jej cena

Wszystko to – niekończące się obowiązki, problemy sercowe i finansowe, poczucie winy oraz ciągła nagonka Daily Bugle przeciwko niemu – nie pozostaje bez wpływu na psychikę Spider-Mana. Zwłaszcza że przez dłuższy czas Peter musi borykać się z ciężarem tej wielkiej odpowiedzialności zupełnie sam. Przecież nie zwierzy się nikomu z tego wszystkiego, co go trapi. Nie cioci May, bo szok po odkryciu, że jej bratanek to znienawidzony Spider-Man by ją zabił. Nie Betty Brant, bo Betty nienawidzi Spider-Mana za to, że przez niego Doktor Octopus zabił jej brata. Nie powie też psychiatrze ani lekarzowi, bo to za duże ryzyko. I na pewno nie może też nic powiedzieć Harry’emu, przecież walczył z jego ojcem!

I kiedy tak się czyta tego zagubionego, borykającego się z całym światem młodego człowieka, który nie ma nikogo, komu mógłby opowiedzieć o swoich rozterkach, trudno nie odnieść wrażenia, że to nie fair. Że Peter Parker potrzebuje kogoś, kto nie tylko go wysłucha, ale też wesprze go, kiedy będzie chory, ranny albo będzie podupadał na duchu. Zwłaszcza że są momenty, w których Peter chce rzucić superbohaterstwo w cholerę, bo w zamian za swoje starania, za ciągłe ratowanie Nowego Jorku i świata w ogóle, jest obrzucany błotem. Nie mówiąc już o tym, że cierpi na tym jego życie osobiste i zawodowe.

I jest mnóstwo historii o tym, jak Peter dochodzi do wniosku, że nie chce już być Spider-Manem; że cena superbohaterstwa jest dla niego zbyt wysoka i od teraz powinien skupić się na innych rzeczach. Ba, jest wiele momentów, kiedy Człowiek-Pająk jest wściekły i pełen wątpliwości i zastanawia się, co mu z tego, że jest superbohaterem, skoro nikt tego nie docenia, a on sam ma tylko same kłopoty. Jest w tym niepokój, egoizm i poczucie krzywdy, i jest to jedna z tych chwil, kiedy ze Spider-Manem można się utożsamiać, bo każdy ma taki moment w życiu, kiedy czuje się przytłoczony swoimi obowiązkami i chce rzucić to wszystko cholerę.

Za pierwszym razem – w komiksie Spider-Man No More – tym, co przekonało Petera Parkera do odejścia, były ciągłe tyrady Jamesona, które siadły chłopakowi na psychice, przez co zaczął się zastanawiać, czy rzeczywiście jego motywacją do bycia Spider-Manem nie jest jakaś megalomania. W drugim Spider-Manie Raimiego był to natłok niepowodzeń i to, że ciągła pogoń za przestępcami stała na przeszkodzie normalnemu życiu (no i na skutek stresu zaczęły zanikać pajęcze moce). W Niesamowitym Spider-Manie 2 powodem była śmierć Gwen Stacy. We wszystkich trzech przypadkach mamy scenę, w której Peter wyrzuca strój do śmieci i odchodzi. We wszystkich trzech przypadkach ludzie po jakimś czasie zaczynają się zastanawiać, gdzie się podział Spider-Man. I we wszystkich trzech przypadkach zdarza się coś, co przypomina Peterowi o tym, co jest ważne – będący w opałach strażnik wygląda jak wujek Ben; Mary Jane zostaje porwana, a nagrana mowa Gwen na zakończenie roku inspiruje do działania.

Wielka odpowiedzialność przytłacza Spider-Mana, ale też wielka odpowiedzialność jest tym, co motywuje go do dalszej walki. Jedna z najsłynniejszych scen w komiksie (która potem została zaadaptowana w Spider-Man: Homecoming i w Marvel’s Spider-Man) pochodzi z If This Be My Desitny, gdzie leżący pod gruzami Spider-Man w powoli zatapianej bazie Doktora Octopusa zyskuje nowe siły na myśl o będącej w niebezpieczeństwie cioci May i podnosi ponad głowę betonową konstrukcję. Bo ta sama wielka odpowiedzialność, która nas przytłacza, może zmotywować nas do dalszej walki.

Niemniej jednak motyw tej wielkiej przytłaczającej odpowiedzialności oraz jej wpływu na życie osobiste młodocianych (i nie tylko) bohaterów możemy dostrzec również poza historiami o superbohaterach. Czasem problem polega tylko na tym, że trzeba jakoś zachować równowagę między życiem osobistym, szkolnym i zawodowym a ochroną świata. Młodociany bohater musi też nauczyć się być ostrożnym, rozważnym i brać odpowiedzialność za swoje czyny.

Kiedy indziej ta wielka odpowiedzialność przyjmuje postać Wielkiego Przeznaczenia, które wymaga od wybrańca niewyobrażalnych poświęceń. I tutaj bardzo dobrym przykładem jest chociażby Buffy, Postrach Wampirów, gdzie główna bohaterka nawet zaczyna w liceum, aby po kilku sezonach pójść na uniwersytet; a potem nagle musi podjąć pracę, aby utrzymać siebie i siostrę. Co więcej, w pewnym momencie Spider-Man zostaje przytoczony w kontekście tego, czy brał pieniądze za swoje bohaterskie czyny, czy nie; i czy w związku z tym sama Buffy nie powinna wymagać od mieszkańców Sunnydale pensji za ochronę przed pradawnym złem.

Oczywiście, wątek balansowania obowiązków, związków i superbohaterstwa jest obecny w zasadzie w każdej historii o superbohaterze. Jednak w przypadku superbohaterów nastoletnich lub młodych dorosłych ma ono szczególne znaczenie w związku z nadchodzącą dorosłością. Właśnie dlatego młody, nadpobudliwy Spider-Man stał się tak ważnym archetypem we współczesnej popkulturze.

Aczkolwiek ciągnącym się zarzutem wobec kolejnych adaptacji Spider-Mana jest to, że Peter Parker wciąż zaczyna jako nastolatek. Powtarza się tutaj kwestia tego, że scenarzyści i producenci „nie dają Peterowi dorosnąć”. A przecież w Spider-Man: TAS nie tylko był on na uniwerku, lecz także wziął ślub i szykował się do wspólnego życia z Mary Jane; a w Spider-Manie: Uniwersum Peter B. Parker już przeszedł tyle, że teraz jest trochę przygrubym facetem w średnim wieku, jest po rozwodzie i może pokierować nowym pokoleniem Spider-Manów. Zarazem cały ten montaż ciągłych porażek Petera B. Parkera ma na celu pokazać, że w pewnym momencie kawalkada pecha sprawi, że Spider-Man przestanie być bohaterem, z którym widownia się utożsamia, a pozostaje tylko ciemna rozpacz.

Dlatego też to dobrze, że wielka odpowiedzialność nie jest jedyną rzeczą, która definiuje Spider-Mana jako bohatera. Pomimo ciągłych niepowodzeń, Peter wciąż ma poczucie humoru, wciąż jest zdeterminowany, aby pomagać ludziom (nawet swoim przeciwnikom) i wciąż wierzy w ludzkie dobro. Z czasem też zyskuje przyjaciół i sojuszników, na których może polegać i którzy potrafią go zrozumieć. Nawet zwyczajni nowojorczycy potrafią się nad nim pochylić i okazać mu wdzięczność, co pokazuje scena w pociągu w Spider-Manie 2, kiedy pasażerowie zdają sobie sprawę z tego, że ich bohater jest ledwie młodzieńcem i stają w jego obronie; czy scena w Niesamowitym Spider-Manie, w której budowlańcy ustawiają żurawie w taki sposób, aby Człowiek-Pająk miał szybką i wygodną drogę do Jaszczura, bo Spidey uratował syna jednego z nich. W końcu to Przyjazny Spider-Man z Sąsiedztwa, ich chłopak, ich osobisty superbohater.

Bo każda opowieść o Spider-Manie potrzebuje odrobiny optymizmu, choćby bardzo małej. Musimy wierzyć w to, że wszystko będzie dobrze, aby nie przytłoczyła nas nasza własna wielka odpowiedzialność. I musimy wierzyć, że ktoś taki, jak Spider-Man również będzie mógł chwilę odetchnąć.

Exit mobile version