Site icon Planeta Kapeluszy

Meg ogląda MCU – Czarna Wdowa

Reklamy

Specjalnie na Dzień Kobiet zostawiłam sobie ten film. Zwłaszcza że Czarna Wdowa musiała bardzo długo czekać na opowiedzenie swojej historii.

Powiedziałabym nawet, że jest to film, który pojawił się stanowczo za późno. Jest to wręcz jedna z tych produkcji, które przegapiły swoją koniunkturę i zostały ogłoszone, kiedy już dawno nikt ich nie chciał. Ja jednak byłam tym filmem miło zaskoczona.

Przy okazji kilka postaci tutaj trafi do Thunderboltsów.

(Warto też wspomnieć, że pojawią się tu nawiązania do handlu żywym towarem. Nie wgryzam się w szczegóły, ale miejcie to na uwadze.)

Opis Fabuły:

Po rozpadzie Avengersów, Natasha Romanov, nazywana Czarną Wdową, ukrywa się przed sekretarzem Rossem i postanawia zniknąć na jakiś czas z radaru. Tymczasem w Maroku jej przybrana siostra, Yelena, również Czarna Wdowa, ma za zadanie przechwycić pewną paczkę i zlikwidować kobietę, która jest w jej posiadaniu, ale zostaje opryskana antidotum na pranie mózgu, któremu została poddana. Siostry kontaktują się i postanawiają odnaleźć generała Dreykova, który jest mózgiem całej operacji porywania małych dziewczynek i zamieniania ich w Czarne Wdowy. W tym celu Natasha i Yelena będą potrzebowały pomocy swoich przybranych rodziców – agentki Meliny Vostkov oraz Aleksieja Shostakova, Superżołnierza znanego jako Red Guardian.

Wnioski Ogólnie:

Kiedy pierwsi Avengers stali się fenomenem na skalę światową, pojawiły się pierwsze głosy za tym, że powinien powstać film o Czarnej Wdowie. Natasha Romanov zrobiła tak piorunujące wrażenie w drugim Iron Manie i Avengers, że chciano zobaczyć jej historię – to, jak została szpiegiem, jak poznała Clinta Burtona i jak postanowiła dołączyć do TARCZY. Zwłaszcza że dostaliśmy w filmie o Mścicielach jakieś okruchy historii, którą fani chcieli poznać – nie tylko dialog Czarnej Wdowy i Hawkeye’a o Budapeszcie, lecz także scena, w której Natasha rozmawia z Lokim, a Bóg Psot mówi: „Córka Dreykova. Sao Paulo. Pożar w szpitalu…”, a Czarna Wdowa jest wstrząśnięta tym, że on w ogóle o tym wie. Również Scarlett Johansson wtedy była hołubiona jako aktorka, która fantastycznie wypada w wywiadach i potrafi nawet odszczeknąć się, kiedy reporterzy zadawali jej seksistowskie pytania. W miarę jak rozwijała się Druga i Trzecia Faza, ludzie domagali się filmu o Czarnej Wdowie o wiele zacieklej.

Do czasu.

Lata mijały, a Scarlett Johansson wypadła z łask ze względu na projekty, w których brała udział. Jeszcze scenę, w której Czarna Wdowa opowiada o swojej histerotomii i mówi o sobie, że jest potworem, uważano za wygłup Whedona, ale potem ScarJo wzięła udział w ekranizacji Ghost in the Shell, gdzie grała postać japońskiego pochodzenia (a był to okres, w którym publiczność była tym bardziej przeczulona na whitewashing), a nawet miała zagrać osobę transpłciową w filmie Rub and Tug. To zaś spotkało się z ostrym odzewem środowisk LGBTQA+ i Johansson wycofała się z filmu. Tak czy inaczej, te dwa incydenty (jak i kilka nietrafionych wypowiedzi aktorki) sprawiły, że ScarJo stała się jedną z tych celebrytek, które są powszechnie nielubiane i stanowią mem.

W 2021 roku już prawie nikt nie chciał filmu o Czarnej Wdowie (zwłaszcza że po Końcu Gry ten film nie wydawał się mieć sensu), a jednak go dostaliśmy. Aczkolwiek ja – jako osoba, którą przez lata narzekania, że nie ma jeszcze filmu o Natashy bardzo denerwowały (delikatnie mówiąc) – byłam nim miło zaskoczona.

Już w Agentce Carter mieliśmy genezę programu Czarnych Wdów i na przykładzie Dottie Underwood widzieliśmy, jak to szkolenie przyszłych zabójczyń wyglądało; a w Czasie Ultrona, pod wpływem Wandy Maximoff, Natasha ma wizję Czerwonego Pokoju. W tym filmie zaś ten wątek dziewczynek z całego świata porywanych albo sprzedawanych, aby zrobić z nich elitarne zabójczynie, nabiera dodatkowego, życiowego podtekstu – ledwie kilka lat wcześniej wybuchła afera z Wyspą Epsteina, pojawiały się historie o tym, jak dzieci były porywane i poddawane tak zwanemu groomingowi, a ruch #MeToo wyciągnął na wierzch rzeczy, które w Hollywood wyczyniał Harvey Weinstein. Wszystko to – łącznie z historiami o handlu żywym towarem, które krążyły już wcześniej – sprawiło, że Czarne Wdowy nabrały dodatkowego znaczenia. Bo jakby nie było, Dreykov zabierał małe dziewczynki z całego świata i za pomocą warunkowania psychicznego robił z nich bezwolne narzędzia, których mógł używać jak chciał. A najnowsze warunkowanie w Czerwonym Pokoju ma podłoże chemiczne i niemal całkowicie pozbawia obiekt wolnej woli.

Dlatego same Czarne Wdowy, chociaż niewątpliwie zabójcze i niebezpieczne, są traktowane jak ofiary, które trzeba uratować. To Dreykov jest tym, którego trzeba powstrzymać, a problem polega na tym, że facet wie, jak się ukrywać, a nawet jak się chronić przed własnymi „dziećmi”. Wystarczy wspomnieć, że Natasha myślała przez całe lata, że udało jej się go wreszcie zabić (kosztem jego córki, którą też pochłonął wybuch), ale Yelena uświadomiła jej, że nie tylko Dreykov, ale i Czerwony Pokój mają się dobrze.

Poza Epsteinem i Weinsteinem, ja widzę w Dreykovie takiego oligarchę rosyjskiego, który za czasów ZSRR robił karierę w KGB, a teraz zbija kasę na przestępczości zorganizowanej. Po upadku Związku Radzieckiego nie został ukarany za swoje zbrodnie, bo był na tyle wpływowy i na tyle sprytny, aby uciec sprawiedliwości. Film przede wszystkim traktuje go jako małego człowieczka, nawet trochę tchórza, który bez „swoich Wdów” jest niczym. Wszystko wokół niego dotyczy kontroli – kontroli nad umysłami, kontroli nad kobietami, kontroli nad własną córką (która przeżyła wybuch, w którym miał zginąć, i stała się Taskmasterem) i nad swoim imperium. W momencie, kiedy po kolei traci kontrolę nad tym wszystkim, ogarnia go desperacja.

Odejdźmy teraz od Dreykova i skupmy się na przybranej rodzinie Natashy. W pierwszej scenie filmu wydają się całkiem zwyczajnym małżeństwem z dwiema córkami, które musi nagle uciekać z Ohio, bo zostało zdemaskowane. Naprawdę ma się wrażenie, że Melina i Aleksiej kochają swoje córki, chociaż ich praca sprawia, że narażają je na niebezpieczeństwo. Potem jednak rodzina trafia na atol Dreykova, Aleksiej żali się, że w konspiracji strasznie się wynudził i pragnął łyknąć trochę akcji jako Red Guardian; i tak po prostu pozwala wraz z Meliną, aby ich córki zabrali ludzie Dreykova, nie wiadomo gdzie. W teraźniejszości ani Natasha, ani Yelena niespecjalnie chcą spotkać się z rodzicami, ale Red Guardian jest jedynym tropem, jaki mają, jeśli chodzi o Czerwony Pokój, a potem okazuje się, że Melina opracowała formułę warunkowania.

I też przez dłuższy czas oboje robią fatalne wrażenie. Aleksiej jest skoncentrowany na sobie, żyje swoją chwalebną przeszłością i wydaje się nie rozumieć, co zrobiono jego córkom w Czerwonym Pokoju (jest to nawet komiczne, w taki czarnokomediowy sposób). Melina zaś z dumą prezentuje potworne skutki warunkowania, każąc jednej ze swoich świń nie oddychać. Trudno nie odnieść wrażenia, że scena z początku filmu była jednym wielkim kłamstwem; że byli oni przede wszystkim agentami w służbie Związku Radzieckiego; że nigdy nie zależało im na Yelenie i Natashy i oddali je Dreykovowi bez żadnych oporów.

Dopiero później Red Guardian wyznaje, że Dreykov go wpakował do więzienia i nawet nie wiadomo za co; a Melina sama była Czarną Wdową, kilka razy przeszła przez warunkowanie i nie zna innego życia, przez co w sumie trudno się dziwić, że teraz pracuje dla Dreykova. I kiedy Natasha wygarnia im ich tchórzostwo i kiedy zdają sobie sprawę z tego, że Yelena była jedną z ofiar nowej formuły Dreykova, biorą się w garść i postanawiają zniszczyć Czerwony Pokój od środka.

Sama scena, w której Aleksiej siedzi wraz z Yeleną, przez dłuższy czas gada głupoty, a potem wreszcie śpiewa dla niej American Pie, jest tym momentem, w którym wreszcie widać jego bardziej szczerą, ojcowską stronę. A potem w celi w Czerwonym Pokoju, obnaża swoją duszę i wyraża żal, że poświęcił Yelenę i Natashę w imię ideałów, które okazały się kłamstwem… tylko niestety słyszy to tylko Melina.

Tak po prawdzie, to i same siostry specjalnie za sobą nie przepadają na początku. Nie widziały się od wielu lat, Yelena ma za złe Natashy, że odeszła do Avengersów i ją porzuciła, a Natasha i tak ma przeświadczenie, że przez te wszystkie lata Yelena nie chciała jej znać po tym wszystkim co przeszły (chociaż miała nadzieję, że po śmierci Dreykova siostra jakoś ułoży sobie życie). Niemniej jednak, Yelena ufała Natashy na tyle, aby wysłać do niej ampułki z antidotum (zapewne licząc na to, że ona z kolei przekaże je Avengersom), i w przeciągu trwania filmu dziewczyny odnawiają znajomość. Tak naprawdę jedne z lepszych scen w filmie, to właśnie te pomiędzy Natashą a Yeleną, zwłaszcza że Yelena wróciła właśnie do swoich zmysłów i próbuje się na nowo odnaleźć.

Jednym z zarzutów wobec tego filmu było to, że teoretycznie jest o Natashy Romanov, ale w rzeczywistości jej charakter jest tam mało eksponowany, w przeciwieństwie do takich Avengersów. Ja tego tak nie postrzegałam, wręcz miałam wrażenie, że Czarna Wdowa pokazuje nam tę część życia Natashy, której dotąd nie widzieliśmy. I nie mówię tutaj tylko o jej przybranej rodzinie, ale też o Ricku Masonie, który załatwia byłej agentce Romanov lewe dokumenty, tymczasową kwaterę, a nawet transport. Nigdy wcześniej go nie widzieliśmy, a wydaje się kimś, z czyich usług Natasha korzystała już wielokrotnie (nawet ma się wrażenie, że są w miarę bliskimi przyjaciółmi).

Istotne jest też to, w jakim momencie zastajemy Natashę w tym filmie. Właśnie Avengersi zostali rozbici przez Protokół z Sokovii, ona chce zniknąć na jakiś czas i nadal traktuje Mścicieli jak rodzinę, chociaż pewnie w tym momencie trochę wątpi w to, że można ją ponownie zjednoczyć. Jej wspólna przygoda z Yeleną, Aleksiejem i Meliną napełnia ją nową nadzieją… jednak fakt, że widzimy tutaj jej przybraną rodzinę, której na niej zależy, sprawia, że jej poświęcenie w Końcu Gry jest tym bardziej problematyczne, bo sugeruje, że ona nie traktuje swojej nie-biologicznej rodziny, jak tej prawdziwej.

A skoro już mowa o śmierci Natashy, Czarna Wdowa zawiera scenę po napisach, w której Yelena odwiedza grób siostry, wokół którego ludzie porozstawiali znicze i święte obrazki, honorując jej poświęcenie. Jest to też scena, która ustanawia wątek Yeleny polującej na Clinta Burtona w Hawkeye’u.

(Przy okazji Czarna Wdowa to ostatni występ Williama Hurta jako sekretarza Thuddeusa Rossa. Kilka lat później aktor zmarł).

Życzę Wam miłego Dnia Kobiet, a następnym razem będziemy omawiać pierwszy sezon Lokiego. (Przy okazji przemyślę jeszcze raz strategię publikacji Meg ogląda MCU w tygodniu).

Exit mobile version