Site icon Planeta Kapeluszy

Meg ogląda MCU – Falcon i Zimowy Żołnierz

Reklamy

I widzicie, w kinach leci jeszcze Kapitan Ameryka: Nowy Wspaniały Świat, a tymczasem my bierzemy się za serię, która do tego filmu prowadzi. Zwłaszcza że Falcon i Zimowy Żołnierz opowiadają też o świecie bez Kapitana Ameryki. (Co ciekawe, obsuwy spowodowane przez COVID-19 sprawiły, że serial wyszedł akurat blisko okrągłej rocznicy premiery Pierwszego Starcia).

W zasadzie jest to serial o bardziej globalnych konsekwencjach Blipu… ale też o patriotyzmie, o narodowych symbolach i o tym, jak rząd potrafi traktować ludzi, którzy poświęcili życie służbie swojemu krajowi.

Pojawia się też tutaj pierwszy członek nadchodzącej drużyny Thunderbolts (a następnych spotkamy niebawem).

Opis Fabuły:

Jakiś czas po tym, jak Steve Rogers przekazał tarczę Kapitana Ameryki Falconowi, czyniąc go swoim zastępcą, Sam Wilson oddaje ją do Muzeum Smithsonian, wierząc, że nie powinno być drugiego Kapitana Ameryki. Wraca do rodzinnego miasta w Luizjanie, aby pomóc siostrze w zatrzymaniu łodzi ich rodziców, ale pojawiają się problemy ze zdobyciem kredytu w banku. Bucky Barnes z kolei próbuje zadośćuczynić za lata spędzone jako Zimowy Żołnierz – uczęszcza na terapię i po cichu przyczynia się do tego, aby skorumpowani ludzie, którym pomógł dojść do władzy, zostali oddani w ręce sprawiedliwości. Wkrótce pojawia się nowy wróg – organizacja anarchistyczna Flag-Smashers, pod wodzą niejakiej Karli Morgenthau, chce powrotu do czasów sprzed ożywienia połowy populacji. Na domiar złego rząd amerykański ogłosił, że pojawił się nowy Kapitan Ameryka – John Walker.

Wnioski Ogólne:

Kiedy w komiksach Sam Wilson został kolejnym Kapitanem Ameryką, reakcje na niego były dość mieszane. Byli ci, co uważali, że przejęcie przez niego pałeczki to chwyt marketingowy ze strony Marvel Comics. Ale byli też tacy, którzy uważali, że miał się całkiem świetnie jako Falcon i powinien działać pod swoją własną tożsamością, zamiast przejmować cudzą. Inna sprawa, że Sam Wilson w komiksach ma podobny charakter do Steve’a Rogersa i dlatego wydaje się jego sensowym następcą, chociaż przed nim było jeszcze kilku (m. in., Bucky i jeden pan, którego wkrótce omówimy).

I scena z tarczą w Końcu Gry wzbudziła kontrowersje nie tylko dlatego, że Steve cofnął się w czasie, aby przeżyć szczęśliwe życie z Peggy, zaprzeczając swojemu arkowi odnajdywania się w teraźniejszości. Pojawili się ludzie, którzy uważali, że następnym Kapitanem Ameryką powinien być (tak jak w komiksach) Bucky, a Sam przejąć pałeczkę dopiero po jakimś czasie.

Falcon i Zimowy Żołnierz odnoszą się poniekąd do tej sceny i pokazują, co Steve po sobie pozostawił. Serial nadal nie umniejsza jego roli jako bohatera – w zasadzie jest on traktowany jako niedościgniony wzór, jako figura inspirująca do działania i człowiek jeden na miliard – ale jednak pokazuje, że Kapitan Ameryka jako symbol, jest wykorzystywany w propagandzie przez to, co sobą reprezentuje.

Sama tarcza jest takim patriotycznym symbolem; taką świętością, która jest wykorzystywana, czy nawet bezczeszczona. I najlepiej widać to w sposobie, w jaki traktuje ją Bucky. Dla niego tarcza Kapitana Ameryki to pozostałość po jego najlepszym przyjacielu (porównuje ją nawet do „rodowej pamiątki”) i reprezentuje wszystko, czym Steve był i o co walczył. Na początku Falcona i Zimowego Żołnierza Bucky nie rozumie, dlaczego Sam ją tak po prostu oddał, skoro Steve uznał go za godnego następcę; i jest wyraźnie sfrustrowany tym, że trafiła w ręce Johna Walkera, który z dumą ogłasza się Kapitanem Ameryką, ale na pierwszy rzut oka widać, że jest trochę takim figurantem. Sam Wilson oddał tarczę do Smithsonian z szacunku do Steve’a Rogersa, wierząc, że nie będzie drugiego takiego człowieka. Rząd zaś ją, tak po prostu, wyciągnął i dał żołnierzowi, który na pewno się im nie przeciwstawi. Jednym słowem: dla ludzi w Waszyngtonie tarcza, ten symbol wszystkiego, za czym Kapitan Ameryka się opowiadał, jest narzędziem propagandy i czymś, czym można sobie wytrzeć usta. A i w prawdziwym życiu jest mnóstwo takich symboli, które znaczą wiele dla wielu ludzi, dlatego rządzący z nimi paradują, bezczeszcząc je przy tym.

Wiele z rzeczy, które pokazują Falcon i Zimowy Żołnierz można potraktować jako metaforę życia żołnierza i tego, jak żołnierze są traktowani przez rządy, które niby szanują swoich weteranów, niby doceniają ich służbę, ale jednak pozostawiają ich na lodzie. Sam był w wojsku i jest Avengersem, który ratował świat wiele razy, ale że nie ma stałych dochodów (bo nie był zakontraktowany jako Mściciel, no a potem nie było go przez pięć lat), nie można mu dać kredytu na rodzinną łódź (chociaż siostra Sama, Sarah, twierdzi, że w grę wchodzą też uprzedzenia rasowe). John Walker robił w Afganistanie rzeczy, z których nie jest dumny i które były tuszowane, ale kiedy tylko dokonał morderstwa na oczach kamer i przestał być rządowi potrzebny, został wydalony z wojska i traktuje to jako zdradę i hipokryzję. Wreszcie Isaiah Bradley, czyli czarny Superżółnierz, walczył dla Ameryki, nawet dokonał podobnego bohaterskiego czynu, co Steve Rogers, ale rząd nie tylko go uwięził, lecz także na nim eksperymentował.

Właśnie, Isaiah Bradley. Teoretycznie pierwszy czarny Kapitan Ameryka. Z jednej strony reprezentuje on żołnierzy, którzy walczyli o swój kraj, a po powrocie spotykali się z brakiem szacunku, a nawet z „płonącymi krzyżami na trawniku”; tych wszystkich nie-białych, amerykańskich żołnierzy, którzy uważali Stany Zjednoczone za swoją ojczyznę, ale nie byli traktowani jak bohaterowie. Z drugiej strony jego historia nawiązuje trochę do rządowego eksperymentu, w którym czarnej ludności wstrzykiwano syfilis, tylko jemu i jego kompanom wstrzyknięto różne wersje Serum Superżołnierza i większość z „pacjentów” umarła. To, jak Isaiah był traktowany pomimo tego, że pokonał Zimowego Żołnierza podczas wojny w Korei (a wcześniej Bucky zabijał wszystkich, których rząd amerykański do niego wysyłał) i walczył dla ojczyzny, to było bestialstwo – nie tylko go więzili i na nim eksperymentowali, lecz także odcięli go od żony i nie przekazali mu nawet jej listów. W końcu udało mu się uciec, kiedy z pomocą pielęgniarki sfingował własną śmierć, ale tak czy inaczej, te wszystkie doświadczenia pozbawiły go złudzeń co do USA i patriotyzmu. Przez większość serii Isaiah jest sceptycznie nastawiony do roli Kapitana Ameryki, jako symbolu rasizmu w USA.

Trudno też nie odnieść wrażenia, że rząd ochoczo zgodził się na to, aby Sam oddał tarczę, a potem aby John ją przejął, bo nie chcieli, aby następny Kapitan Ameryka był czarny. John Walker jako postać, nie jest złym człowiekiem… a przynajmniej na samym początku robi sympatyczne wrażenie, chociaż w komiksach ma być uosobieniem amerykańskiego nacjonalizmu. Falcon i Zimowy Żołnierz kreują go na kogoś, kto ma dobre intencje, kocha swój kraj i chce być jak najlepszym Kapitanem Ameryką. Nawet jeśli wydaje się irytujący, kiedy mówi o byciu Kapitanem Ameryką, paraduje z tarczą i oferuje Samowi i Bucky’emu współpracę, oczekując, że ochoczo za nim pójdą, to jednak ma się wrażenie, że trochę nie zdaje sobie sprawy z tego, dlaczego Sam i Bucky tak na niego reagują. Dopiero później widzimy, że ma problemy emocjonalne i nieleczone PTSD. Wiele jego błędów to mieszanka presji bycia na świeczniku, kompleksu niższości i braku cierpliwości. John chce się wykazać (również dlatego, że w roli Kapitana Ameryki widzi odkupienie swoich grzechów), a przez to działa nadpobudliwie i na szkodę Sama i Bucky’ego. W samych Flag-Smasherach widzi terrorystów, z którymi nie da się negocjować, a kiedy z ręki Karli ginie jego najlepszy przyjaciel, John popada w szał, ściga jednego z Flag-Smasherów i zabija go na zewnątrz, w otoczeniu ludzi, plamiąc tarczę Kapitana Ameryki krwią.

Wspominałam na samym początku, że Falcon i Zimowy Żołnierz spoglądają na problemy związane z Blipem bardziej globalnie. Dotąd widzieliśmy, jak Blip wpłynął na jednostki (szkoła Petera Parkera, Monica Rambeau), teraz jednak dowiadujemy się, że nagłe pojawienie się ponownie połowy populacji wprowadziło zamęt, który miała opanować Globalna Rada Repatriacji (GRR). Karli Morgenthau i Flag-Smasherzy chcą powrotu do porządku sprzed przywrócenia zblipowanych ludzi, bo przez nich stracili swoje domy (trafiali nawet do przeludnionych obozów) i musieli walczyć o jedzenie i lekarstwa. Flag-Smasherzy mają chwytliwe hasła („Jeden świat, jeden naród”) i cieszą się popularnością wśród zwykłych ludzi, a jednocześnie potrafią zacierać za sobą ślady. Sama Karli radykalizuje się coraz bardziej i bardziej w przeciągu trwania serialu, nawet ku rosnącemu niepokojowi swoich ludzi. W pewnym momencie odczłowiecza ludzi pracujących dla GRR… ale i Flag-Smasherzy są odczłowieczani przez rząd, który widzi w nich terrorystów. Jednak Falcon próbuje ich wysłuchać; próbuje z nimi rozmawiać. Chce zrozumieć Karli, aż do samego końca, chociaż John Walker, jego przyjaciel Lamar Hoskins (Battlestar) i Helmut Zemo (do niego zaraz wrócimy) mówią mu, że jest ona ekstremistką i nie można się z nią dogadać.

Ale Flag-Smasherzy stanowią zagrożenie jeszcze z innego powodu: po pierwszej potyczce z organizacją Sam i Bucky odkryli, że są wśród nich Superżołnierze, a co za tym idzie – ktoś odtworzył Serum. Obaj dochodzą do wniosku, że aby znaleźć Flag-Smasherów, muszą pójść tropem Serum. Spotkanie z Isaiah Bradley’em nic nie daje, dlatego chłopaki postanawiają porozumieć się z Zemo, który przez całe lata szukał pozostałych Superżołnierzy, aby ich zniszczyć. Przez resztę serialu – od kiedy Bucky pomaga mu w ucieczce aż do czwartego odcinka, kiedy ucieka im z oczu – Zemo działa wraz z Falconem i Zimowym Żołnierzem, wprowadza ich do przestępczego półświatka, aby dojść do Dilera Mocy, który może coś wiedzieć o Serum; ale wodzi ich też trochę za nos, zwłaszcza kiedy Dora Milaje upominają się o niego, jako zabójcę ich króla. Zemo uważa, że Serum Superżonierza korumpuje każdego, kto je weźmie, gdyż taka moc sprawia, że człowiek stawia się ponad innymi (nawet kiedy Bucky przytacza przykład Steve’a jako człowieka, który nie dał się skorumpować, Zemo odpowiada: „No tak, ale nie było drugiego Steve’a Rogersa”). Z tego też powodu uważa, że Karli jest już stracona i nie można przemówić jej do rozsądku.

Wspominałam o tym, że Falcon i Zimowy Żołnierz jest o tych, których Kapitan Ameryka zostawił za sobą. Mamy, oczywiście, cały świat, który myśli, że Steve Rogers nie żyje, ale mamy też jego trójkę najbliższych, pozostałych przy życiu sprzymierzeńców – Sama, Bucky’ego i Sharon Carter.

Sharon jest o tyle interesującym przypadkiem, że Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz i Wojna Bohaterów próbowały zrobić z niej następnego love interesta dla Steve’a, ale wychodziło to strasznie na siłę, tak więc po ostatniej części trylogii Kapitana Ameryki Sharon nie było w ogóle… aż do Falcona i Zimowego Żołnierza, gdzie okazało się, że po wydarzeniach z Wojny Bohaterów Sharon została właściwie zapomniana przez swoich sojuszników, nie może wrócić do kraju i musi ukrywać się w Madripoorze, gdzie kwitnie przestępczy półświatek. Jest z tego powodu zgorzkniała, kiedy widzi Sama i Bucky’ego. Oni ze swej strony współczują jej… ale potrzebują jej pomocy, stąd proponują, że po całej akcji załatwią jej ułaskawienie. (Na końcu okazuje się, że to Sharon jest Dilerem Mocy, który próbował odtworzyć Serum Superżołnierza, a potem chciał je odzyskać).

Następnie mamy Bucky’ego Barnesa, samego Zimowego Żołnierza. Przez cały serial widzimy, jak próbuje zadośćuczynić za swoją przeszłość i odnaleźć się na nowo. Ma nawet listę nazwisk – zarówno ludzi skrzywdzonych przez Zimowego Żołnierza, jak i ludzi, którzy wznieśli się dzięki niemu ku władzy. Widzimy też, że Bucky’ego prześladują złe sny związane z jego przeszłością i nawet odkrywa w którymś momencie, że staruszek, z którym się zaprzyjaźnił, jest ojcem jednej z jego ofiar i nie wie, dlaczego jego syn zginął. Bucky nie chce już być Zimowym Żołnierzem, ale jest prześladowany przez swoją przeszłość i według planu Zemo musi znów udawać maszynę do zabijania w Madripoorze, co nie pozostaje bez wpływu na niego. Chociaż w czwartym odcinku mamy retrospekcję z czasów, kiedy przebywał w Wakandzie i okazało się, że warunkowanie Hydry już na niego nie działa, to jednak wciąż Bucky ma pewne wątpliwości. Wyraża je poniekąd podczas „terapii dla par” z Samem, stwierdzając: „Może Steve mylił się co do ciebie? A skoro tak, to mylił się też co do mnie.”

Wiadomo, że skoro serial nosi tytuł Falcon i Zimowy Żołnierz, to będzie o Falconie i Zimowym Żołnierzu, czyli dwóch facetach, którzy niespecjalnie się lubili, ale mieli wspólnego kumpla. Teraz tego kumpla nie ma, a oni muszą ze sobą współpracować. W pewnym momencie nawet idą na układ, że załatwią sprawę Flag-Smasherów, a potem każdy pójdzie w swoją stronę i nigdy więcej się nie spotkają. Po części serial jest też o tym, jak zaczynają się dogadywać. Sam wyraża zmartwienie, kiedy Bucky za bardzo wczuwa się w rolę Zimowego Żołnierza, a Bucky zaczyna coraz bardziej ufać Samowi, zwłaszcza z Karli. A potem następuje piąty odcinek, kiedy wszyscy mają chwilę oddechu, a Sam i Bucky mają okazję pogadać na spokojnie. Bucky pomaga nawet przy naprawie łodzi Wilsonów i spędza miło czas w sąsiedztwie; a Sam doradza mu, żeby podczas „zadośćuczynienia” skupiał się na pomocy ofiarom, niż na tym, aby on sam poczuł się lepiej. I po tych kilku dniach i rozmowach od serca Sam wreszcie podejmuje decyzję: zostanie nowym Kapitanem Ameryką.

W zasadzie przez całych Falcona i Zimowego Żołnierza widzimy, jak Sam Wilson przechodzi z niechęci do zostania Kapitanem Ameryką, poprzez przeświadczenie, że tarcza powinna być zniszczona raz na zawsze, bo nikt poza Steve’m nie powinien jej dzierżyć; a na decyzji o przejęciu pałeczki skończywszy. Już w pierwszym odcinku Sam stwierdza, że czuje się, jakby tarcza „nie była jego”. Poniekąd Sam musi dojrzeć do tego, aby zostać Kapitanem Ameryką; musi zderzyć się z nieprzyjemną prawdą o Serum Superżołnierza, musi przemyśleć, co tarcza dla niego znaczy i czy jako czarny powinien być Kapitanem Ameryką, skoro Isaiah Bradley tyle wycierpiał z powodu Serum. W pewnym sensie, jako Afro-Amerykanin, musi się zastanowić nad tym, czy w ogóle powinien wziąć tarczę, która dla wielu reprezentuje też oprawców. Ostatecznie, po wielu dywagacjach dochodzi do wniosku, że jeśli tego nie zrobi, cierpienie Isaiah pójdzie na marne, a tarcza znów trafi w niepowołanie ręce.

W moim odczuciu w finałowym odcinku Falcona i Zimowego Żołnierza, Sam Wilson prezentuje się jako niesamowity Kapitan Ameryka. Nie tylko błękit i biel ładnie pasują do jego nowych skrzydeł; nie tylko w tym latającym niczym orzeł bielik Kapitanie Ameryce jest coś majestatycznego, ale też to, jak wykorzystuje swoje drony, aby ogarnąć sytuację z porwanym helikopterem i jak przemawia do senatorów z Globalnej Rady Repatriacji, wyrzucając im ich bezduszność, sprawiły, że Sam wydał mi się godnym następcą Steve’a Rogersa. Wiedziałam, że będzie zupełnie innym Kapitanem Ameryką i prawdę mówiąc, chciałam widzieć go częściej w tej roli.

Flag-Smasherzy zostają pokonani i aresztowani (a lokaj Zemo ich zdalnie wysadza). John Walker zostaje zwerbowany przez contessę Valentinę Allegrę de Fontaine do Thunderboltsów i odnajduje się jako USAgent (co przetłumaczyli jako Agent USA… tjaa…). Sam dodaje do wystawy o Kapitanie Ameryce w Smithsonian część poświęconą Isaiah Bradleyowi, aby upamiętnić jego i jego kompanów. Bucky wyjawia ojcu swojej ofiary, co zaszło, rozpoczynając prawdziwe zadośćuczynienie, które będzie polegało na ulżeniu jego ofiarom. A Helmut Zemo zostaje zaprowadzony do Raftu przez Dora Milaje. A na sam koniec tytuł Falcon i Zimowy Żołnierz zmienia się na Kapitana Amerykę i Zimowego Żołnierza, wieńcząc ten długi proces, który śledziliśmy przez te sześć odcinków.

Następnym razem cofniemy się nieco w czasie i zobaczymy, co się działo z Czarną Wdową po Wojnie Bohaterów.

Exit mobile version