Sagę Multiwersum, a także Czwartą Fazę Filmowego Uniwersum Marvela otwiera miniserial, pierwszy z wielu na Disney Plus. WandaVision od samego początku prezentowało się jako coś niesamowitego i zupełnie innego od dotychczasowych seriali MCU, bo trailer zapowiadał konwencję sitcomu… ale podszytą czymś złowrogim. Od razu co poniektórym nasuwały się skojarzenia z eventem komiksowym Hause of M, w którym Szkarłatna Wiedźma zmienia rzeczywistość.
WandaVision z jednej strony skupia się na Wandzie Maximoff jako postaci, a z drugiej zwiastuje wiele nadchodzących wydarzeń i postaci – od Moniki Rambeau jako superbohaterki Foton, po Młodych Avengersów (do których zalicza się Peter Parker, ale też bliźniaki Wandy i Visiona, Billy i Tommy). Co więcej – jest to pierwszy krok ku Doktorowi Strange’owi: W Multiwersum Obłędu.
Opis Fabuły:
Wanda Maxiomoff i Vision osiedlają się w małym miasteczku Westview. Pragną wieść zwyczajne życie rodzinne – ona jako pani domu, on pracując w biurze. Jednocześnie próbują nie wyjawić przed społecznością Westview, że Wanda umie czarować, a Vision jest robotem. Co tydzień Wanda i Vision przeżywają szalone przygody rodem z sitcomów od lat pięćdziesiątych do dwutysięcznych, ale co jakiś czas sitcomową sielankę przerywają dziwne wydarzenia – nic nie jest takie, jak się wydaje.
Wnioski Ogólne:
Przez całe lata, właściwie od momentu, w którym rodzeństwo Maximoff pojawiło się w Czasie Ultrona, ciągnącym się zarzutem wobec MCU był sposób, w jaki traktowana była przez scenarzystów Wanda. Poczynając od tego, że wraz z bratem zostali odcięci od swoich komiksowych korzeni (czyli nie byli już mutantami żydowsko-romskiego pochodzenia i dziećmi Magneto, za to dołączyli do organizacji nazistowskiej i zyskali swoje moce poprzez eksperymenty z Kamieniem Umysłu), poprzez fakt, że Wanda nie wydaje się jakoś wspominać zmarłego brata po Czasie Ultrona, a na tym, że filmy w ogóle zaniedbują jej ból po stracie najbliższych na rzecz innych postaci skończywszy. Dla co poniektórych nawet fakt, że nikt nie nazywa Wandy Szkarłatną Wiedźmą, był wielkim rozczarowaniem.
Dlatego WandaVision można potraktować jako takie łatanie dziur, jeśli chodzi o postać Wandy Maximoff. Po pierwsze – miniserial wgryza się w te wszystkie tragedie, które na nią spadły i w zasadzie oglądamy ich konsekwencje dla jej (i nie tylko jej) psychiki. Po drugie – WandaVision dokonuje potężnego retconu Wandy; była ona Szkarłatną Wiedźmą w zasadzie od urodzenia (nawet sugeruje się, że bomba Stark Industries nie wybuchła, bo Wanda tak chciała) i eksperymenty Hydry tylko wyciągnęły na wierzch to, co już w niej siedziało. W przeciągu trwania miniserialu Wanda Maximoff robi wiele strasznych rzeczy, a zarazem nie ulega wątpliwości, że jest postacią zdecydowanie tragiczną.
Jest pewien typ fabuły, który pojawia się często w serialach fantastycznych (ale nie tylko, bo zdarzyło się też Scrubsom), a mianowicie – nagle zmienia się konwencja i bohaterowie znajdują się w starym sitcomie (tudzież musicalu). Ja sama omawiałam tutaj dwa przypadki takich właśnie utworów: najpierw odcinek nowych Kaczych Opowieści, czyli Quack Pack, a potem – w ramach Wakacyjnego Wyzwania – Miasteczko Pleasantville. W obu przypadkach sitcomy są formą ucieczki (przynajmniej na samym początku). Nie są realne, za to wszystko jest tam proste… no może niektóre fabuły wydają się nadmiernie przekombinowane, bo tak jest śmieszniej, ale jednak wszystko zawsze się jakoś układa, a problemy są dość błahe. Wiele sitcomów też opowiada o rodzinie. Mniej lub bardziej szczęśliwej, ale jednak rodzinie – mężu, żonie, nierzadko nawet dzieciach.
I w zasadzie WandaVision niejako od samego początku daje widzowi do zrozumienia, że chodzi właśnie o ten aspekt rodzinny. Z Końca Gry dowiedzieliśmy się, że śmierć Visiona nie została odwrócona tak jak Blip, a mimo to Wanda zamieszkuje z nim na przedmieściach, jakby nigdy nic, a z czasem nawet mają bliźniaki, Tommy’ego i Billy’ego. Jej sitcomowe problemy są też bardziej przyziemne, nie związane z superbohaterskimi potyczkami na skalę światową, czy nawet galaktyczną. Również fakt, że w sitcomach nikt tak naprawdę nie ginie ani nie ma poważniejszych obrażeń, ma w sobie coś powabnego dla widzącej ciągle śmierć Wandy.
Jednakże co jakiś czas zdarzają się rzeczy, które psują rodzinną sielankę i sprawiają, że wszystko nabiera mroczniejszego wyrazu. Pierwsze dwa odcinki skupione są na samych fabułach rodem z Dick Van Dyke Show i Ożeniłem się z czarownicą, ale scena kolacji, w której pan Hart się krztusi, a pani Hart ciągle powtarza z uśmiechem: „Przestań”, jakby mówił coś niestosownego, ma w sobie pewien aspekt horroru. Tak samo czerwona krew Dottie na czarnobiałym tle, reklamy, które nawiązują do różnych momentów z życia Wandy (tykający jak bomba toster, zegarek marki Strucker), oraz pojawiający się nagle ciemną nocą pszczelarz. No, a potem, w trzecim odcinku, śledzimy nie tylko Wandę spodziewającą się dziecka, lecz także Visiona, który zaczyna zauważać, że mieszkańcy Westview się dziwnie zachowują. To też odcinek, w którym Wanda wspomina swojego bliźniaka, a stojąca z boku Gwendolyn (a w rzeczywistości Monica Rambeau) wspomina przy niej Ultrona i to wystarczy, aby Wanda wyrzuciła ją z miasta.
(Zarazem im bardziej Vision zaczyna buntować się przeciwko Wandzie, ich małżeństwo zaczyna mieć problemy, a i sama Wanda w końcu popada w depresję. Tymczasem z sielankowych i prostych sitcomów lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych serial Wandy przechodzi do konwencji, która jednak była o wiele bardziej złożona i mogła pokusić się o pokazywanie bardziej dysfunkcyjnej rodziny, jak w serialach Zwariowany świat Malcolma czy Współczesna rodzina.)
Wreszcie od czwartego odcinka śledzimy losy nie tylko Wandy, ale też agenta FBI Jimmy’ego Woo (który pojawił się po raz pierwszy w Ant-Manie i Osie i nauczył się kilku magicznych sztuczek), doktor fizyki Darcy Lewis (byłej asystentki Jane Foster), oraz agentów SWORDu (agencji zajmującej się galaktycznymi zagrożeniami), do których należy Monica. Dowiadujemy się, że Monica padła ofiarą Blipu i wróciła w momencie, kiedy jej matka już dawno zmarła na raka (to oddzielny temat i zaraz do niego wrócę); że nie tylko rezydenci całego miasta nagle zniknęli, lecz także ludzie w okolicy uważają, że Westview w ogóle nie istnieje (nawet jeśli znak z nazwą miasta jest tuż obok); że Monica przeszła przez dziwną barierę oddzielającą Westview od reszty świata i pojawiła się jako Gwendolyn, a Darcy odkryła, że aby dowiedzieć się, co się dzieje, trzeba podłączyć do aparatury telewizor, który odbierałby sygnały wysyłane przez Hex (czyli czar rzucony przez Wandę na Westview).
Nie ulega wątpliwości, że Wanda więzi całe miasto w Heksie, aby było sceną jej przechodzącego w kolejne dekady serialu. Mieszkańcy Westview są kontrolowani i zmuszani do odgrywania sitcomowych ról, a jeśli nie są akurat potrzebni, Wanda przenosi ich w dalsze części miasta, aby czekali na swoją kolej, wykonując ciągle te same czynności. Im dłużej na to patrzymy, tym bardziej wygląda to jak horror. Jednak miniserial każe nam przez dłuższy czas zastanawiać się, na ile Wanda zdaje sobie sprawę z tego, co robi. Z jednej strony świadomie narzuca swoją wolę, pozbywając się pszczelarza albo Moniki (a nawet w pewnym momencie sugeruje, że zmieni coś w Visionie, kiedy ten konfrontuje ją w sprawie sąsiadów), a z drugiej wielokrotnie wspomina, że nie wie, jak powstał Hex, bo nic nie pamięta. Do pewnego stopnia nowego Pietra Maximoffa (granego przez Evana Petersa, który wcielił się w tę rolę w X-Menach) można odczytać jako tę część Wandy, która jakoś usprawiedliwia się w tym co robi (chociaż potem okazuje się, że był on marionetką Agathy Harkness, a jego rozmowa z Wandą w „odcinku halloweenowym” to próba wyciągnięcia informacji o Heksie).
W WandaVision można też zauważyć dwie postawy ludzi poza Heksem. Z jednej strony dyrektor SWORDu, Tyler Hayward, traktuje Szkarłatną Wiedźmę jak zagrożenie i chce ją za wszelką cenę unieszkodliwić. Z drugiej strony Monica, która wróciła z Heksu, widzi Wandę Maximoff jako kogoś pogrążonego w żalu i jedyną osobę mogącą bezpiecznie zdjąć Hex; dlatego najlepiej byłoby wyciągnąć do niej rękę. WandaVision przez dłuższy czas utrzymuje narrację, że oboje mają rację – Wanda jest i zagrożeniem, i ofiarą.
Ale w przedostatnim odcinku Hayward pokazuje swoje mroczniejsze oblicze, kiedy widzimy w retrospekcjach Wandy, że SWARD przejął ciało Visiona, aby je zbadać i inżynierią wsteczną odtworzyć; i kiedy Wanda chciała je odebrać, aby pochować ukochanego, odmówiono jej tego. Poniekąd ta odmowa przyczyniła się do i tak już kiepskiego stanu psychicznego Wandy i kiedy Szkarłatna Wiedźma przybyła zobaczyć fundamenty domu, w którym ona i Vision mieli się zestarzeć, coś w niej pękło i w rozpaczy stworzyła Hex.
Można zauważyć pewną paralelę pomiędzy dwoma głównymi antagonistami WandaVision – Haywardem i Agathą Harkness. Oboje chcą wykorzystać tytułowych bohaterów i zdobyć ich moce. Tak jak Hayward chce odbudować Visiona, widząc w nim niesamowitą broń, tak Agatha Harkness chce przejąć moc Szkarłatnej Wiedźmy, legendarnej czarownicy władającej magią chaosu, aby stać się jeszcze potężniejszą. I tak jak Hayward sprzeciwia się pochowaniu Visiona, no bo jak tak można tak wspaniałą broń kopać w ziemi; tak Agatha uważa za marnotrawstwo to, że Wanda użyła magii chaosu, aby bawić się w dom.
Agatha Harness jest w ogóle o tyle interesującą postacią, że jest o wiele starsza i o wiele bardziej doświadczona w byciu wiedźmą. W przeciwieństwie do Wandy, która przez całe życie działała trochę „na czuja”, Agatha uczyła się magii – z książek i od innych czarownic (z których potem wysysała moce). Tak więc o ile, teoretycznie, Szkarłatna Wiedźma włada mocą umożliwiającą zmianę rzeczywistości, o tyle Agatha zna zaklęcia, które mogą, na przykład, unieruchomić Wandę na pewien czas. Podczas ich ostatecznej potyczki Agatha wyjawia Wandzie prawdę o Westview, ale i o tym, kim dziewczyna jest, Szkarłatna Wiedźma z kolei otwiera barierę Heksu, aby ludzie z Westview mogli uciec, pokonuje Agathę jej własną bronią (stawiając runy), zabiera od niej mroczną księgę Darkhold i rzuca na Harkness zaklęcie, zmieniając ją w postać, którą Agatha grała w sitcomie Wandy.
Zanim zajmę się samym finałem, chciałabym jeszcze poruszyć kwestię Moniki Rambeau. W Kapitan Marvel była tylko małą dziewczynką, uwielbiającą swoją ciocię Carol. Tutaj zaś dowiadujemy się, że Maria Rambeau była jedną z założycieli SWARDu i że Monica pracowała w tej agencji. W czwartym odcinku widzimy na samym początku jak Monica zostaje „zblipowana” akurat jak zasnęła przy szpitalnym łóżku Marii, a kiedy wraca do życia, budzi się przy pustym łóżku, kiedy w szpitalu panuje chaos. Monica szuka matki, chce się dowiedzieć, co się z nią stało, ale personel szpitala ma pełne ręce roboty w związku z nagłym pojawieniem się tylu osób. W końcu lekarka, która leczyła Marię na raka, wyjaśnia jej córce, że Maria umarła trzy lata po tym, jak Monica zniknęła. O ile więc Spiderman: Daleko od domu podchodził (przeważnie) z pewnym humorem do sytuacji po Blipie, o tyle WandaVision pokazuje dramat ludzi, którzy wrócili po tych pięciu latach. Na Monikę nagle zostaje zrzucona bomba o tym, że jej matka nie żyje, ale też Hayward uziemia ją na pewien czas, bo taki protokół Maria przygotowała na okoliczność powrotu córki.
Monica zostaje więc wysłana, aby zbadać sytuację z Heksem, spotyka się z Jimmy’m Woo i postanawia przekroczyć granice Westview. Pomimo tego, że Wanda poddawała ją tej samej kontroli umysłu, co resztę mieszkańców (i opisuje to jako stan, w którym czuła bezbrzeżny żal Wandy, a jednocześnie była zmuszona grać swoją rolę), Monica jest pełna empatii wobec Szkarłatnej Wiedźmy. Można to odczytać jako syndrom sztokholmski… ale można też spojrzeć na to z punktu widzenia jej obecnego położenia. Tak samo jak Wanda, Monica straciła niedawno kogoś bliskiego i nie miała do końca czasu, aby przepracować ten żal. Zapewne smutek Wandy wydawał jej się bardzo znajomy i dlatego Monica optuje za tym, aby sprawę załatwić bardziej pokojowo i zapewnić Wandzie wsparcie. Darcy, która śledziła sitcom Wandy od początku, oraz Jimmy Woo podzielają tę opinię (również dlatego, że Hayward podchodzi do całej sprawy zbyt brutalnie, przez co doprowadza do eskalacji). Jednocześnie Monica wchodzi do Heksu trzy razy, co wpływa na jej molekuły i sprawia, że zyskuje moce. Tak oto staje się bohaterką o pseudonimie Foton, która pojawi się w Marvels (pod sam koniec WandaVision nawet odwiedza ją Skrull).
I teraz przejdźmy do samego wielkiego finału. Wanda pokonała Agathę Harkness, Vision z Heksu przekonał logiką odbudowanego przez SWORD białego Visiona, że powinien przemyśleć to, kim jest, i panowie poszli, każdy w swoją stronę; Hayward został aresztowany przez FBI, a Westview uwolnione. Ale cofnięcie Heksu oznacza też śmierć tej wersji Visiona, którą stworzył umysł Wandy; jak również Billy’ego i Tommy’ego. Wanda musi pożegnać się ze swoją wymarzoną rodziną i jest to bardzo smutna scena. Potem, już kiedy opuszcza Westview, Wandę odprowadzają chłodne spojrzenia mieszkańców miasta.
Poniekąd stwierdzenie Moniki: „Nigdy nie dowiedzą się, co dla nich poświęciłaś.”, można potraktować jako miniserial narzucający narrację, że Wanda bohatersko poświęciła rodzinę, aby uwolnić mieszkańców i w sumie nie jest niczemu winna. Na pewno, kiedy zobaczymy ją znów w Multiwersum Obłędu, Szkarłatna Wiedźma będzie uważać, że Hex i jego wpływ na ludność Westview nie były niczym złym, ale jeszcze w dwóch ostatnich odcinkach WandaVision widać u Wandy przebłyski żalu, kiedy wreszcie zdaje sobie w pełni sprawę, co zrobiła; i kiedy odpowiada na powyższe stwierdzenie Moniki, że „i tak jest winna” (w pewnej mierze przechwytuje Darkhold również po to, aby bardziej zrozumieć magię chaosu i być może nawet zapobiec Heksowi w przyszłości). Niemniej jednak do dzisiaj przeważa opinia, że narracja podchodzi zbyt pobłażliwie do Wandy i że sama Wanda powinna jednak zapłacić za swoje czyny.
Nie wiem czy następną częścią tej retrospektywy będzie Falcon i Zimowy Żołnierz. Chciałabym jednak Czarną Wdowę omówić na Dzień Kobiet, a nie jestem pewna czy miałabym na to czas, gdybym zajmowała się po kolei każdym serialem Marvela na Disney Plus (a jeszcze jest kwestia retrospektywy Nowych przygód Lucky Luke’a, która chodzi mi po głowie już od dłuższego czasu… no i chciałabym napisać jakiś artykuł albo ranking dla urozmaicenia). Dlatego rozważam zrobienie czegoś takiego: na każdy tydzień dostaniecie dwa Meg ogląda MCU: jeden o filmie i jeden o serialu.
Co o tym myślicie?
