Site icon Planeta Kapeluszy

Meg ogląda MCU – Ironheart

Reklamy

Powiem szczerze, że na Ironheart zapatrywałam się najmniej podczas tej retrospektywy. Po części dlatego, że reputacja Riri Williams jako irytującej Mary Sue ją wyprzedzała, a po części dlatego, że spodziewałam się, że powróci tutaj wątek Iron Mana, co do którego mam… mieszane uczucia.

Niemniej jednak na tę chwilę Ironheart to najbardziej znienawidzona produkcja MCU i trochę jestem ciekawa, czy rzeczywiście jest aż tak zła, jak wszyscy mówią.

Opis Fabuły:

Młoda geniuszka Riri Williams uczy się na MIT i pracuje nad nową zbroją, która ma zrewolucjonizować ratownictwo. Po wydarzeniach z Wakandy ma przeświadczenie, że aby osiągnąć swój cel, potrzebuje ogromnego kapitału, tak więc zdobywa go, robiąc prace domowe dla pobliskich studentów i sprzedając im swoje wynalazki. Podczas najnowszej próby zbroi na terenie uniwersytetu jednak dochodzi do potężnej awarii i Riri zostaje zabrana na dywanik pani dziekan. Ta dochodzi do wniosku, że skoro dziewczyna łamie zasady, oszukuje i jeszcze do tej pory nie skończyła studiów, nie ma sensu jej trzymać w MIT. Na odchodnym Riri wskakuje w zbroję, nad którą pracowała, i ucieka do rodzinnego Chicago. Tymczasem niejaki Parker Robbins (zwany Hoodem) prowadzi akcje włamywania się do domów, ale ostatnia z nich nie idzie zbyt dobrze, bo technikowi Stu nie udaje się deaktywować wszystkich zabezpieczeń. Ponieważ widzieli jak Riri nad nimi przelatuje, wkrótce człowiek Hooda oferuje dziewczynie pracę.

Wnioski Ogólne:

Jak zawsze, zacznijmy o Ironheart w komiksach. Bo tak się składa, że Riri Williams była pomyślana jako następczyni Iron Mana (i nawet w komiksach Tony Stark bierze ją w którymś momencie pod swoje skrzydła). Niemniej jednak z jednej strony wydawało się, że pojawiła się w The Invincible Iron Man znikąd i tylko w imię różnorodności (a przecież czarny superbohater, War Machine, jest tuż obok); a z drugiej strony wydawała się samolubna i narcystyczna i zrobiła kilka krzywych akcji (według tej strony nie tylko ukradła sprzęt z MIT, ale też napadła na Latverię). Riri ma swoich fanów (do których zalicza się, m. in. Tom Holland) i jej solowy komiks oraz Champions zostały przyjęte nieco lepiej, jednakowoż przykleiła się do niej łatka antypatycznej Mary Sue, której wszystko się udaje i jest genialniejsza od Iron Mana. Doszło do tego, że powstał fankomiks Project Riribirth, gdzie Ironheart staje się superprzestępczynią i zamierza zemścić się na Tony’m Starku.

I wiecie, oglądając poświęcony jej serial, spodziewałam się, że będzie większy nacisk na postać Tony’ego, skoro Riri ma być jego następczynią. Spodziewałam się, że jeśli dziewczyna nie będzie miała takiego pozytywnego stosunku do Iron Mana, jak Kate Bishop do Hawkeye’a, a Kamala Khan do Kapitan Marvel, to pójdzie w drugą stronę i będzie ciągle jechać po Starku (zwłaszcza że jego fani mówili o tym, jak to Riri niszczy jego dziedzictwo). Toteż zdziwiło mnie, że tego Iron Mana jest w Ironheart naprawdę mało. Poza tym, że Riri na początku pilota mówi, że będzie lepsza od „Elona Muska, Steve’a Jobsa i Tony’go Starka”; rzuca tekst, że Iron Man doszedł tak daleko, bo miał kapitał; wspomina, że jej ojczym Gary był jego wielkim fanem; sama buduje właśnie zbroję i w którymś momencie poznaje syna Obediah Stane’a, Ezekiela, to dziedzictwo Tony’ego Starka nie gra tutaj absolutnie żadnej roli. Nie jest nawet tak jak z Samem Wilsonem czy Peterem Parkerem (który wydawał się być kreowany na duchowego następcę Tony’ego Starka), że cień poprzednika wisi prawie czas nad Riri.

Bo tak naprawdę to nie jest historia o dziedzictwie Iron Mana. To historia o paktach z diabłem. O chodzeniu na kompromisy i robieniu złych rzeczy ze względu na okoliczności i potencjalne przyszłe korzyści. I o konsekwencjach tychże paktów z diabłem.

Już na samym początku Riri twierdzi, że musi posuwać się do sprzedawania innym studentom swoich wynalazków, aby zdobyć pieniądze na zbroję, nad którą pracuje i w której widzi swoją szansę na awans społeczny; a po pożarze, który wywołała podczas testu swojego wynalazku, dziekan odpowiada na tłumaczenia Riri, że to bzdury. Postanawia wyrzucić ją z uczelni, bo dziewczyna tak naprawdę zmarnowała szansę i tylko pakowała się w kłopoty. Tak więc młoda geniuszka musi wracać do domu. Przystaje do Hooda i jego gangu również dla pieniędzy, choć na początku jest trochę nieufna wobec Parkera. Niemniej jednak pierwsza akcja idzie dobrze i Riri otrzymuje przypływ pieniędzy, a że właśnie okradli skorumpowaną przedsiębiorczynię, tym bardziej wszystko jest cacy…

Tylko, że tak naprawdę nigdy nie poznajemy żadnych konkretów na temat tego, co złego zrobiła ich pierwsza ofiara. Dostajemy tylko ogólnikowe stwierdzenie, że z chciwości naraża ludzi na niebezpieczeństwo. Ale nie wiemy, czy to z tym nowoczesnym podziemnym tunelem jest coś nie tak, czy może były jakieś wypadki, które właścicielka firmy tuszowała, czy może działo się jeszcze coś innego. Riri ma po prostu uwierzyć na słowo Clown (specjalistki od pirotechniki), że babka jest zła. I to nie będzie pierwszy raz, kiedy brak szczegółów wyda mi się podejrzany.

O gangu Hooda jeszcze będę mówić, natomiast wracając do wątku paktów z diabłem, to mamy jeszcze Joe McGillicuddy’ego, który w trzecim odcinku okazuje się tak naprawdę synem Obiediah Stane’a, Ezekielem. Riri wpada na trop Joe próbując dowiedzieć się czegoś o swoim poprzedniku, Stu. Szybko odkrywa, że facet miał powiązania z czarnym rynkiem i tak dochodzi do jednego z jego kupców – Joe właśnie. Dziewczyna szantażuje go, żeby pomógł jej w odbudowaniu zbroi (która uległa uszkodzeniu przy lądowaniu w Chicago). Szybko wychodzi na jaw kilka rzeczy na jego temat: po pierwsze nie potrafi postawić się swojej wrednej sąsiadce, której pies regularnie załatwia się na jego trawniku; po drugie, ponieważ żyje ze sprzedaży nielegalnej technologii, jest szantażowany „dwa razy dziennie”; po trzecie, on i Riri mają kilka wspólnych tematów (m. in. gust muzyczny); i po czwarte wreszcie, to nie on wpadł na pomysł, aby zainteresować się czarnym rynkiem, tylko jego wspólnik (ironiczne jest też to, że ich firma zajmowała się etycznym zastosowaniem oprogramowania). Joe miał wielkie plany – chciał wykorzystać swoje wynalazki do celów medycznych i naukowych, ale ponieważ wspólnik przekonał go, że dzięki czarnemu rynkowi zdobędą odpowiednie fundusze, teraz musi się na razie ukrywać.

To był jego pierwszy układ z diabłem. Następny ma miejsce, kiedy Riri prosi go o wypożyczenie sztucznej skóry, aby mogła podczas kolejnej akcji gangu ukryć nóż laserowy na nadgarstku, uciąć kawałek peleryny Hooda i zbadać jej właściwości. W tym momencie są ze sobą zaprzyjaźnieni; dzięki Riri, Joe zyskał pewność siebie, a nawet wyjawił jej prawdę o swoim ojcu (że Obediah nie zginął w katastrofie lotniczej, jak głosi oficjalna wersja, tylko w walce z Iron Manem; i że był mordercą, a nie wspaniałym człowiekiem). Nie bez pewnych obiekcji, ale jednak pożycza swój wynalazek Riri. Akcja nie idzie zgodnie z planem i choć Riri udaje się zdobyć próbkę, to niechcący włącza alarm i gang musi uciekać. Wtedy też zostaje odkryta przez kuzyna Parkera, Johna (który widział wcześniej jej zbroję i myślał, że Riri jest na stanowisku), i podczas szamotaniny gubi sztuczną skórę od Joe, naprowadzając tym samym policję na jego trop i niechcący wrabiając go w skok. W jednej chwili jego życie zostaje zrujnowane: nie tylko traci wolność, dom i reputację, ale też jego wielkie plany legły w gruzach. I choć Riri jest bardzo przykro z tego powodu i obiecuje, że naprawi sytuację, Joe nie chce tego słuchać i wypomina jej, że jest zepsutym dzieciakiem nie myślącym o konsekwencjach.

W końcu trzeci pakt Joe/Ezekiela z diabłem ma miejsce, kiedy przybywa do jego celi Parker (który ma już pewne podejrzenia co do Riri; zaraz do niego wrócimy) i proponuje, że pomoże mu uciec i sprawi, że młodszy Stane odzyska swoje życie, jeśli pomoże Hoodowi zemścić się na Riri. I znów mamy podejrzany brak szczegółów, bo o ile jeszcze można sobie wyobrazić, że Parker ma jakiś plan na ucieczkę, o tyle obietnica powrotu do dawnego życia bez potrzeby zmiany nazwiska brzmi zbyt pięknie, żeby była prawdziwa. Niemniej jednak Joe/Ezekiel zgadza się przystać do gangu Hooda, poddać się ulepszeniom i zemścić się dla niego na Riri. I nawet kiedy wydaje się, że jest po wszystkim, okazuje się, że zamontowano mu posłuszeństwo wobec Parker, tak więc choć nie chce robić pewnych rzeczy z powodu swoich zasad moralnych, to jednak jego ciało jest kierowane przez Hooda.

Właściwie najbardziej jaskrawy przykład paktu z diabłem w Ironheart (zarówno dosłownie, jak i w przenośni), to właśnie Parker Robbins. Parker został jako dwunastolatek wyrzucony z domu przez bogatego ojca, bo był trudnym dzieckiem. Wraz z kuzynem Johnem, Parker zajął się na poważnie działalnością przestępczą i zapragnął zostać bogatszy od swojego ojca. Po latach udało mu się zebrać drużynę, którą nawet zaczął traktować jak rodzinę i razem obrabowywali bogaczy, którzy swoimi działaniami zaszkodzili innym. A wielki plan Hooda polega na tym, aby wymusić na każdej z ofiar zapisanie firmy Parkerowi.

(Odnoszę wrażenie, że gang Hooda myśli, że jest ekipą z Uczciwego przekrętu, która poprzez zuchwałe kradzieże mienia skorumpowanych przedsiębiorców egzekwuje jakąś formę sprawiedliwości. zwłaszcza że kradzieże mają na celu odzyskanie przez ofiary utraconego mienia i wyciągnięcie na wierzch prawdy… ale Ironheart nigdy nie zapomina, że gang Hooda, koniec końców, dba tylko o siebie. Kasa idzie nie do społeczności, tylko do członków gangu, którzy wykorzystują ją do własnych celów.)

Parker wydaje się przez większość czasu dobrym szefem, który dba o drużynę, ale nosi dziwną pelerynę, która daje mu różne moce (również niewidzialność) i z jego scen z Johnem dowiadujemy się, że ta osobliwa odzież pokrywa jego ciało czarnymi ranami, podobnymi do tych, które nosił Kaecilius (i to nie będzie pierwsze powiązanie Ironheart z Doktorem Strange’m). John i Parker próbują zakryć te rany tatuażami, ale powoli czarne żyły pokrywają tak dużą powierzchnię ciała, że to się wymyka spod kontroli. Przez prawie cały miniserial Riri będzie próbowała dociec, czym peleryna jest i dzięki pomocy Zelmy, córki znajomej swojej matki odkrywa, że ma ona powiązania z jakąś silną i mroczną magią (być może nawet Dormammu). Tylko, że potem dowiadujemy się, że tak naprawdę jest to dar od Mefisto – postaci diabła z Marvel Comics, z którą Parker wszedł w układ: ogromne bogactwo w zamian za duszę (przy czym nie jest powiedziane wprost, że chodzi o duszę; po prostu Mefisto nazywa to „małą rzeczą”, a Parker nie wnika… czyli znów mamy podejrzany brak szczegółów). Niestety, kiedy już zdobywa fortunę ojca i jego poszczególne firmy, Hoodowi ciągle mało, również dlatego, że stracił najbliższego przyjaciela i pokłócił się z ekipą. Nawet wygarnia Mefisto, że „nie na to się umawiali”, na co demon odpowiada, że wywiązał się z umowy, bo chodziło przecież o to, aby Parker był obrzydliwie bogaty.

Czas wreszcie zająć się główną bohaterką. I co by nie mówić, jest ona przedstawiona jako lekkomyślna i skupiona na sobie. Zarazem już od pierwszego odcinka dowiadujemy się, że przeżyła traumę: w strzelaninie zginął jej ojczym i bliska przyjaciółka, Natalie, i to wydarzenie niejako napędza dziewczynę do działania. Bo choć Riri twierdzi, że buduje zbroję, „bo potrafi” (lub po prostu cynicznie stwierdza, że tylko taki wynalazek zwróci na nią uwagę inwestorów), to tak naprawdę chodzi o to, że jej bliscy wykrwawili się, zanim nadeszła pomoc medyczna. Ta trauma odcisnęła się też na Riri w taki sposób, że przez lata nie chciała wchodzić do warsztatu ojczyma i widać, że nie za bardzo uśmiecha się jej rozmawiać na temat jego i Natalie z innymi (a brat jej przyjaciółki robi to prawie cały czas). Pech też chce, że podczas mapowania mózgu w celu stworzenia AI dla zbroi, Riri zasypia i to sprawia, że sztuczna inteligencja przyjmuje obraz właśnie Natalie (i ludzie różnie na nią reagują; matka Riri jest zachwycona, za to brat Natalie na początku uważa to za bezczeszczenie pamięci jego siostry).

Trzeba przyznać, że przez dłuższy czas Ironheart ze Świętej Chronologii jest raczej mało heroiczna (co jest dziwne, bo w jednym z odcinków A Gdyby…?, jest przedstawiona jako wielka bohaterka, a i w Marvel Zombi ma jakieś bohaterskie odruchy). Nie tylko stała się jednym z powodów konfliktu Wakandy z Talokanem przez swój wykrywacz wibranium, lecz także w swoim solowym serialu robi różne niemoralne rzeczy. W zasadzie w trzecim odcinku mamy taką kulminację jej nieprzemyślanych i ryzykownych decyzji doprowadzających do tragedii. Nie tylko pozostawiona podczas skoku na Heirlum (start-up związany z rozwojem rolnictwa) sztuczna skóra potem sprowadzi na Joe kłopoty, ale też Riri pozwoli Johnowi udusić się i skłamie na ten temat Parkerowi.

I niby jest w tym element samoobrony, ale fakt, że Riri jest nastolatką, a nie, dajmy na to, Punisherem, sprawił, że Ironheart wydał mi się tym bardziej mroczniejszy. No bo wiecie, my mieliśmy w tej franczyzie nawet młodych ludzi, którzy zabijali (Billy’ego, Mayę), ale była to jednak relatywnie szybka śmierć (a w przypadku wiedźm wrzuconych przez Billy’ego do bagna krótkotrwała). John zaś ginie samotnie i w męczarniach. Riri może go jeszcze uratować, informując Parkera o lokacji Johna… ale tego nie robi, zapewne ze strachu, że jej ofiara wyzna, co odkryła. I jest to też początek rozłamu między Ironheart a Hoodem. Parker wie (dzięki wizji od Mefista), że Riri jest odpowiedzialna za śmierć jego kuzyna.

Podczas skoku na Heirlum nie tylko cały misterny plan Riri się wali; nie tylko dziewczyna spowodowała czyjąś śmierć i naraziła Joe, lecz także musiała ogłuszyć niewinnego strażnika. To wszystko będzie miało swoje konsekwencje dla jej psychiki.

Im dłużej Riri jest w gangu, tym bardziej robi się podejrzliwa wobec Parkera, a już zwłaszcza kiedy dowiaduje się, że Stu został znaleziony martwy (najwyraźniej Hood chciał w ten sposób się zabezpieczyć przed wyciekiem informacji). To moment, w którym dziewczyna na dobre zdaje sobie sprawę z tego, że wpakowała się w coś niebezpiecznego, a po wydarzeniach z trzeciego odcinka, kiedy doprowadziła do czyjejś śmierci i aresztowania Joe oraz zdała sobie sprawę, że naraziła siebie i bliskich, kompletnie się załamuje. Potem jeszcze zostaje zaatakowana przez gang, bo uznano ją za zdrajczynię; a nawet staje naprzeciw ulepszonego Joe… który demoluje jej zbroję, ale jednak nie zabija dziewczyny, tylko każe jej opuścić Chicago (a sam powie Hoodowi, że Riri nie żyje). Clown to widzi, a wcześniej dowiaduje się od Riri o Stu, aby później kryć młodego Stane’a przed podejrzliwością Parkera i skonfrontować szefa w związku z morderstwem na byłym kompanie.

Parker wydaje się potężnym przeciwnikiem, bo jest nie tylko groźnym przestępcą, lecz także ma moc peleryny, którą można uciąć, ale nie można zniszczyć. Dlatego kiedy Riri postanawia mu się przeciwstawić, prosi o pomoc nie tylko rodzinę, ale i Zelmę. Zbroja Ironheart będzie nie tylko wyposażona w liczne gadżety, lecz także będzie miała zaklęcia ochronne Zelmy. Niestety podczas próby zaklęcia Natalie ulega awarii i nie udaje jej się uratować. Riri po raz kolejny straciła przyjaciółkę i teraz będzie musiała radzić sobie bez niej.

Ogromnym wysiłkiem udaje się wyrwać Joe spod kontroli Parkera (ale choć Riri mu pomogła, młody Stane nie zamierza jej wybaczać tego, że zniszczyła mu życie), a także odebrać Hoodowi pelerynę, ale Riri odwiedza Mefisto i proponuje jej nowy układ: demon przywróci dla niej Natalie w zamian za „małą rzecz”. I po dłuższej chwili zastanowienia Riri się zgadza i wkrótce w warsztacie ojczyma spotyka Natalie z krwi i kości.

Na koniec jeszcze odniosę się do kwestii, która całkiem nastawiła publiczność przeciwko Riri już w pierwszym odcinku, a mianowicie: „Czy myślicie, że Tony Stark byłby Tony’m Starkiem, gdyby nie był miliarderem?” Ja to widzę tak: Tony Stark jest jak Amadeusz Mozart – tak, jest geniuszem, ale tak jak Mozart miał też ojca-muzyka, który wcześnie ten geniusz rozpoznał i zapewnił synowi edukację, tak Tony za młodu dzięki Howardowi mógł rozwijać swoją wiedzę, zdolności i wynalazki, a nawet dostał się na MIT. Do pewnego stopnia był więc uprzywilejowany i w tym względzie Riri ma rację (ktoś też zauważył, że złom, z którego Tony „zbudował w jaskini” pierwszą zbroję, też nie był przypadkowymi kawałkami metalu, tylko technologią Stark Industries).

Teraz powiedzmy sobie szczerze: czy Ironheart to naprawdę najgorsza produkcja MCU, jaka powstała? Pomijając już to, że ja co chwila słyszę, że każdy następny film czy serial w tym uniwersum (z pewnymi wyjątkami) to najgorsza produkcja MCU ever i pewnie za jakiś czas coś Ironheart „zdetronizuje”, to mam wrażenie, że całkiem dobrze serial radzi sobie z wątkiem dosłownych i metaforycznych paktów z diabłem (no i wreszcie pojawia się Mefisto, którego ludzie oczekiwali już przy WandaVision). Nie posunęłabym się do stwierdzenia, że to najgorsze, co Marvel Studios do tej pory wypuściło (wciąż pamiętam Inhumans), natomiast faktem jest, że Riri jako protagonistka jest trudna do lubienia, nawet kiedy wreszcie się ogarnia. Na pewno jest inna niż taka Shuri, ale prawdę mówiąc, ja bym jej nie chciała w Młodych Avengersach.

A skoro przy anty-bohaterach i nowych grupach superbohaterskich jesteśmy, to następnym razem weźmiemy się za Thunderboltsów.

Exit mobile version