I otóż nadszedł czas, aby podsumować rok 2025 na Planecie Kapeluszy! Jak zwykle, zaczniemy od kolażu fandomów i go sobie mówimy:
Co oglądałam w 2025?
Zacznę może od tego, że w tym roku postanowiłam wreszcie dać szansę dwóm serialom, o których słyszałam wiele dobrego, a które przez dłuższy czas znajdowały się na Liście Seriali Do Obejrzenia w Bliżej Nieokreślonym Czasie.
Pierwszym z nich była animacja Bob’s Burgers, która jest komedią dla dorosłych, ale wielokrotnie natykałam się na opinie, że jest cieplejsza od większości kreskówek tego typu (wręcz uważa się, że tytułowy Bob jest fantastyczną dekonstrukcją animowanych ojców od Foxa, takich jak Homer Simpson czy Peter Griffin). I cóż, pochłonęłam ten serial w przeciągu kilku tygodni (może z pewnymi przerwami) i zakochałam się w wielu postaciach, m. in. w małej Louise Bekalskiej, majstrze Teddy’m, panu Rybosmrodzie i psychologu panu Frondzie. Obejrzałam nawet Daleką Północ tego samego twórcy oraz napisałam o jednym odcinku Bob’s Burgers w Fandomowym Kalendarzu Adwentowym.
O drugim serialu, któremu dałam szansę, dowiedziałam się dawno temu z tumblra i potem zaintrygował mnie sam koncept grupki byłych kryminalistów wykorzystujących przekręty do wyznaczania sprawiedliwości. W każdym odcinku Uczciwego przekrętu (Leverage) był bogacz/oszust/kryminalista, który doprowadził do krzywdy niewinnych ludzi. Były specjalista od wykrywania przekrętów, Nate, oszustka i aktorka, Sophie, haker Hardison, złodziejka Parker oraz najemnik Elliot tworzyli plan, w którym złoczyńcy nie tylko oddawali pieniądze, które ukradli, ale sami się pogrążali. W dodatku serial miał genialny humor i postaci, które dało się lubić, i na przykład, bardzo szybko Parker stała się moją ulubienicą.
Dalej mamy Nawiedzony biznes na Netfliksie. Być może sam motyw komedii o nawiedzonym hotelu już widziałam (w wersji brytyjskiej i amerykańskiej; w sumie warto by nadrobić również niemiecką, francuską i australijską, skoro już wyszły), ale powiem Wam, że byłam Nawiedzonym biznesem pozytywnie zaskoczona. Spodziewałam się, że będzie tam więcej seksu, flaków i obrazoburczych żartów, a dostałam coś, co rzadko kiedy jakoś bardzo szarżowało (nawet żart z Watykanu opierał się tylko na tym, że aby wezwać egzorcystę, trzeba się przebić przez biurokrację). Poza tym chyba nie będę oryginalna, jeśli powiem, że Abaddon zdobył moje serce, jednocześnie zachowując się jak zdziczały kot i wygłaszając superpoważne tyrady o zemście. Czekam teraz aż wyjdzie drugi sezon, bo na bank Netflix ma już go przygotowanego gdzieś.
A skoro już o duchach mowa, to lajw z niemieckiej gry sprawił, że zapragnęłam powtórzyć sobie stary niemiecki serial Disneya Mój kumpel duch. Swego czasu był to mój guilty pleasure – serial, który podsumowałabym jako: miks Randalla i ducha Hopkirka oraz Zaklinaczki duchów… dla dzieci… i w Niemczech. No bo z jednej strony mamy zagadki kryminalne (na miarę młodzieżowych seriali, czyli porwania zwierząt, kradzieże i szukanie testamentów, które mają uratować przedszkola), a z drugiej ciągnący się wątek większej tajemnicy związanej z misją tytułowego ducha Melchiora von und zu Panke i magicznego zegarka (i mówią o tym zegarku na okrągło). Co więcej, powiedziałabym, że Melchior von und zu Panke jest jedną z tych aroganckich postaci, które można łatwo polubić.
W 2025 roku robiłam też Sierpień ze Spider-Manem i to oznaczało, że oglądałam ponownie wiele kreskówek i filmów z Pajęczakiem. Przede wszystkim przypomniałam sobie jak dobrą kreskówką był Spider-Man: TAS, który był moim wprowadzeniem do Marvela i zestarzał się bardzo dobrze. Sprawiło to, że zapragnęłam powtórzyć sobie również inne superbohaterskie kreskówki od Sabana. Przypomniałam sobie również Mega Spider-Mana, którego wszyscy hejtują, a dla mnie to lekki, łatwy i przyjemny serial o Spidey’m i stanowił dla mnie wprowadzenie do wielu postaci, których wcześniej nie znałam. Niejako skutkiem ubocznym tego wielkiego oglądania i czytania Spider-Mana było to, że zainteresowałam się bardziej Doktorem Octopusem, a to popchnęło mnie do tego, aby wreszcie zacząć pisać powieść o więzieniu dla superzłoczyńców, której koncept miałam już dwa lata temu.
W okresie halloweenowym postanowiłam odświeżyć sobie antologię z lat dwutysięcznych Nie do wiary (Beyond Belief: Fact or Fiction), który oglądałam dawno temu jako nastolatka. Była to też pierwsza rzecz, w której widziałam Jonathana Frakesa i potem zdziwiłam się, kiedy odkryłam, że gra też Rikera. Tak czy inaczej, po jakimś czasie zrobiłam takie oto bingo związane z tropami w tym serialu:
Z kolei w okresie listopadowym postanowiłam wreszcie sprawdzić sitcom 1690, którego do tej pory unikałam ze względu na wszechobecny hype. Dość powiedzieć, że po pierwszym odcinku humor do mnie dotarł, aczkolwiek nie wiem, czy czekam na ciąg dalszy tak samo, jak co poniektórzy.
Wreszcie, jeśli chodzi o granie, to najpierw kupno The Talos Principle: Reawakened, czyli remastera pierwszej Zasady Talosa, a potem dwa odcinki trzeciego sezonu Star Trek: Strange New Worlds (w którym architektura przypominała mi wnętrze Megastruktury), sprawiły, że ograłam jeszcze raz obie części arcydzieła od Croeteam. Nie tylko remaster przypomniał mi, dlaczego jedynka to moja najukochańsza gra, lecz także napisałam na temat DLC Na Początku nowy artykuł. I tak po prawdzie, czekam teraz na trzecią część; bardzo chcę, aby ta seria się rozrastała.
Pogrywałam też w serię Ace Attorney i w jedną z gierek mojego dzieciństwa, czyli Princess Maker 2. To ostatnie naweniło mnie do kilku postaci. Udało mi się też odkryć kilka perełek na Steamie, m. in. The Vampire Therapist oraz Tyrion Cuthbert: Attorney of the Arcana.
Postanowienia noworoczne 2025
Teraz zobaczmy ile z postanowień noworocznych udało mi się wypełnić.
Po pierwsze – może tego nie wiecie, ale to już dziewięćset trzydziesty pierwszy wpis na tym blogu, a co za tym idzie, jesteśmy bardzo blisko tysięcznego wpisu. Chciałabym, aby był on w jakiś sposób wyjątkowy, chociaż jeszcze nie wiem, o czym będzie.
Tysięczny post przekroczyliśmy już dawno, a że przypadł na Fandomowy Kalendarz Adwentowy, dotyczył Klausa, czyli świątecznego filmu, który uważam za niemal idealny.
Po drugie – w poprzednim roku zakończyliśmy Meg ogląda Merlina, a w 2025 chciałabym się bardziej skupić na Meg ogląda MCU, zwłaszcza że zbliżamy się wielkimi krokami to końca Sagi Nieskończoności. W ogóle to chciałabym więcej miejsca poświęcać superbohaterom, być może nawet obejrzeć znów jakieś seriale Arrowverse (napoczęłam dwa lata temu Arrow, Flasha i Legends of Tomorrow, więc może uda się oglądać dalej).
W tym roku udało mi się nadrobić MCU, choć wiele seriali (i jeden film) odłożyłam sobie na następny rok, bo wymagały ode mnie nadrobienia starych filmów/seriali Marvela (chociażby Daredevil: Odroczenie). Przy okazji mogłam się przekonać, które produkcje MCU rzeczywiście były kiepskie, a przy których zadziałał anty-hype. Ta retrospektywa zaowocowała też moim zainteresowaniem komiksowym Wilkołakiem Nocą. Być może też kiedyś przygotuję sequel do listy ulubionych filmów MCU, bo w tym roku było kilka, które zdobyły moje serce (Fantastyczna Czwórka: Pierwsze Kroki!).
Arrowverse nie ruszałam, za to obejrzałam sobie na Amazon Prime Bat-Rodzinkę (sequelowy serial do Świątecznej przygody małego Batmana) oraz Batmana: Mrocznego Mściciela, który był mieszanką Batman: TAS i klasycznych komiksów o Batmanie. Przy okazji rozpieszczał mnie fandom Białego Orła, bo nie tylko wyszedł czternasty zeszyt, lecz także spin-off o Obywatelu.
Po trzecie – chciałabym, aby w tym roku Miesiące z… wypadały w te miesiące, w których jeszcze nic nie przygotowywałam, czyli: styczeń, luty, marzec, sierpień i listopad. Na styczeń nic nie planuję, ale mam już pomysł na Sierpień ze Spidermanem (chociaż być może to się nada na jakąś bardziej okrągłą rocznicę Człowieka-Pająka).
Mieliśmy Sierpień ze Spider-Manem, który obejmował szeroką gamę tematów. Aczkolwiek finalnie nie byłam zadowolona z tego, że pewnych znanych linii fabularnych nie udało mi się wtedy już nadrobić i nie pisałam, na przykład, o Spider-Manie w muzyce. Dlatego chciałabym kiedyś powtórzyć Sierpień ze Spider-Manem, chociaż w jakąś okrągłą rocznicę powstania postaci (czyli 2032, na przykład).
Po czwarte – znów chcę spróbować skończyć przynajmniej jeden z moich projektów literackich i dlatego zamierzam wprowadzić jakąś szerszą rutynę pisania codziennie.
Zła wiadomość jest taka, że przez wyżej wspomnianą powieść więzienną, zaniedbywałam trochę ten projekt, nad którym chciałam się skupić, czyli Pieśń o Walentynie. Dobra wiadomość jest jednak taka, że wprowadziłam tablice Trello jako formę organizacji fabuły, a to nie tylko usystematyzowało moją pracę, ale też odhaczanie kolejnych wydarzeń, kiedy zapisywałam je w powieści, stanowiło dodatkową motywację do pracy. W rezultacie muszę skończyć tylko pięć rozdziałów Walentyny, z czego kilka już jest napoczętych.
Po piąte – jest wiele książek, które zalegają u mnie od dłuższego czasu, dlatego chciałabym je przeczytać w przeciągu tego roku. Przy okazji w 2025 chcę wziąć udział w Dracula Daily – wydarzeniu, na którym codziennie czytane są fragmenty Draculi Brama Stokera (sama czytałam tę książkę dawno temu w liceum i to było jakieś okrojone wydanie, za to z ilustracjami i przydatnymi informacjami).
Tak, w tym roku brałam udział w Dracula Daily i miałam kilka przemyśleń na temat tej książki, ale ostatecznie nic na blogu nie napisałam (aczkolwiek coś udało się zawrzeć na tumblrze). Część zabawy polega na tym, że ludzie czytają, a potem komentują między sobą, co przeczytali, czasem dodając jakieś własne wnioski… ale ja nie byłam w nastroju, aby pisać codziennie o Draculi ani wyszukiwać opinii innych. Jednakże zgadzam się, że adaptacje powinny porzucić wątek Miny Harker będącej utraconą miłością Draculi przez okno.
Zarazem moja książkowa kupka wstydu trochę się skurczyła, ale doszły do niej przez ten rok nowe pozycje. Dlatego w 2025 na święta zażyczyłam sobie tylko dwie książki.
Po szóste – jak wspominałam wczoraj, przy omawianiu prelekcji na Imladris, chciałabym w tym roku również prowadzić prelekcję na konwencie. Wysunęłam też jakiś czas temu pomysł, aby przerobić Filozofię w wybranych odcinkach klasycznego Star Treka jako serię wideo, które będą nieco lepiej wyjaśniać o co tam chodziło.
Z tego nic, niestety, nie wyszło, bo nie miałam okazji iść na konwenty, a i wideo o Star Treku i filozofii nie zrobiłam. Aczkolwiek miałam przyjemność uczestniczyć w wielu podkastach na Phoeniksie, a niektóre tematy nawet sama proponowałam (jak ten o Pierwszym Kontakcie i o kosmitach na Dzikim Zachodzie). Sama też zaprosiłam do podkastów chłopaków, i to dwa razy.
Po siódme – skoro już jesteśmy przy seriach, które chcę zrobić, to jeszcze na jesieni 2024 wpadł mi do głowy pomysł, aby zrobić kilka artykułów porównujących odcinki Poirota z adaptacjami książek Christie z Ustinovem i Branagh w roli małego Belga. Nosiłyby tytuł Suchet kontra…, a zaczęlibyśmy od Zła, które żyje pod słońcem.
To też udało mi się zrobić… ale częściowo. Po omówieniu Zła, które żyje pod słońcem, Śmierci lorda Edgeware, Zbrodni na festynie, Tragedii w trzech aktach oraz Rendez-vous ze śmiercią chciałam zabrać się za filmy z Branagh, ale choć i artykuł o Morderstwie w Orient Expressie, i o Wigilii Wszystkich Świętych/Duchach w Wenecji są napoczęte, nie mogę się za nie zabrać, bo odczuwam przesyt mroku i negatywnej energii ze strony recenzentów odcinków/filmów. A miałam plan, ludzie: skończyć pisać Morderstwo w Orient Expressie we wrześniu, a nawet w październiku, a Wigilię Wszystkich Świętych/Duchy w Wenecji zostawić sobie na Halloween.
No nic, może uda się wrócić do tego konceptu za rok lub dwa.
Po ósme wreszcie – w tym roku Wakacyjne Wyzwanie zaliczy dziesiątą rocznicę, tak więc chciałabym, aby było ono czymś wyjątkowym. Mamy z Oscarem pewien pomysł, ale musimy jeszcze omówić hasła.
Zarówno moje plany związane z sierpniem, jak wypalenie Oscara Readmore’a sprawiły, że Wakacyjne Wyzwanie w tym 2025 się nie odbyło. Nie wiem czy będę je robić w 2026 roku (bo ma plany na lipiec), czy może kiedy indziej. To też zależy od tego, czy Oscar będzie miał na to siłę.
Czyli ogólnie stanowczą większość postanowień udało się wypełnić, a jeszcze pojawiło się kilka rzeczy, których się nie spodziewałam (jak Biały Orzeł i podkasty). Trochę też pisałam poza Planetą Kapeluszy, ale nie aż tak dużo, jak bym chciała.
A tak poza tym, to udało mi się zrobić też Fandomowy Kalendarz Adwentowy, ale powiem Wam, że chyba nie będzie powtórki. Dziwne rzeczy działy się z zasięgami, więc musiałam kombinować z linkowaniem, aby Facebook/Instagram nie uznał dwudziestu pięciu wpisów za spam.
Podsumowanie 2025
Pod pewnymi względami był to udany rok, ale nie ukrywam, że zdarzały mi się gorsze dni, zwłaszcza w życiu prywatnym. Natomiast mogę powiedzieć, że zdarzało mi się też dużo gotować i brać udział w różnych wydarzeniach kulturowych.
Kończę ten rok z pewnym lękiem, ale i optymizmem. Są pewne rzeczy, na które czekam w 2026 i jutro dowiecie się o przynajmniej niektórych z nich.
A tymczasem życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku!
