
Spider-Man: The Animated Series z 1994 roku to serial mojego dzieciństwa i moje wprowadzenie do superbohaterów Marvela. Jednocześnie Spider-Man: TAS jest jedną z najdojrzalszych kreskówek o Człowieku-Pająku, która adaptuje wiele z jego najsłynniejszych linii fabularnych i do tego ma całkiem dobry polski dubbing.
Dlatego podczas tego Sierpnia ze Spider-Manem chciałam powtórzyć sobie Spider-Man: TAS, a kiedy już to zrobiłam, postanowiłam, że przygotuję listę odcinków, które uważam za najlepsze. Przy czym choć teoretycznie zdecydowałam się na osiem pozycji, niektóre z nich zajmowane są przez dwa odcinki jednocześnie. Czasem dlatego, że są to części większej historii, a czasem dlatego, że łączy je pewien element i żal mi było jeden z nich odrzucać.
Będzie to trochę subiektywna lista, ale postaram się przedstawić argumenty za tym, dlaczego uważam dany odcinek za jeden z najlepszych.
Miejsce ósme: Doktor Octopus (1×4)

Wyobraźcie sobie chodzącą do przedszkola Meg, która przez przypadek widzi na TVP2 swój pierwszy odcinek animowanego Spider-Mana, nie wiedząc nawet, że zmieni on jej życie. W tym odcinku Peter Parker wybiera się do posiadłości Hardych na randkę z Felicją, ale ona zostaje porwana przez człowieka z czterema mechanicznymi mackami. W miarę jak fabuła się rozkręca mała Meg odkrywa, że ów człowiek to doktor Otto Octavius, który po pierwsze – był nauczycielem Petera na obozie naukowym i przyczynił się do jego fascynacji nauką; po drugie – próbował stworzyć nowe źródło energii i długo nie mógł znaleźć zainteresowania swoimi badaniami, aż Anastazja Hardy (matka Felicji) nie zgodziła się zainwestować w jego pracę; po trzecie wreszcie – zniecierpliwiona brakiem rezultatów Anastazja cofnęła finansowanie i odtąd doktor Octavius musiał pracować w gorszych warunkach i tak doszło do eksplozji, przez którą teraz ma macki przytwierdzone na stałe do kręgosłupa.
To prosta historia złola – ot, szalony naukowiec, który szukał zrozumienia i miał ambicję dokonać przełomu, ale wszyscy dookoła go albo wyśmiewają, albo podcinają mu skrzydła, aż w końcu dochodzi do tragedii, w której naukowiec przechodzi kompletną przemianę w żądnego zemsty przestępcę. Tak, to proste, wręcz banalne backstory… ale do mnie przemówiło. Zwłaszcza scena, jak po wybuchu Otto Octavius podnosi się z gruzów ze swoimi nowymi mackami, a z offu pada zdanie: „W tej eksplozji zginął Otto Octavius, a narodził się Doktor Octopus!” A podkładający głos (choć w drugim dubbingu) pod Doktora Octopusa Tomasz Grochoczyński nie tylko powiedział tę kwestię tak, że czułam tę jego wściekłość i pragnienie pomsty swoich krzywd, ale też ogólnie brzmi on bardzo dystyngowanie, jak profesor na uczelni.
I wiecie, w tym odcinku wiele się dzieje, bo Doktor Octopus trzyma Felicję Hardy jako zakładniczkę i chce forsy za jej uwolnienie. J Jonah Jameson próbuje z nim negocjować, ale ostatecznie też zostaje zakładnikiem (również dlatego, że Spider-Man się wtrącił i został nie tylko pokonany przez Octopusa, ale go też rozzłościł). Tak więc Peter wpada na pomysł, aby przemówić do dawnego nauczyciela jako jego uczeń; przemówić do jego miłości do nauki i do jego zranionego ego naukowca. I jest tam nawet taki moment, kiedy Doktor Octopus chce się trochę przed dawnym uczniem popisać, jakby Peter był jedynym, który go rozumie.
Co prawda, w późniejszych odcinkach Doktor Octopus stracił trochę na niesamowitości i w zasadzie przez większość czasu występował jako członek Podstępnej Szóstki (której nawet nie założył, tak jak w komiksach i innych adaptacjach, tylko był jakimś pomagierem Kingpina!), ale ten pierwszy odcinek wywarł spore wrażenie na przedszkolaku Meg i po latach nadal jest świetny. Dlatego wiedziałam, że musi się pojawić na tej liście.
Miejsce siódme: Klan mutantów/Zemsta mutanta (2×4 i 2×5)

Drugi sezon Spider-Man: TAS nosił podtytuł: Neogeniczny koszmar i ciągnącym się wątkiem była w nim postępująca mutacja Petera Parkera, która sprawiała, że wkrótce mógł zmienić się w coś, co nie będzie już człowiekiem. Dlatego Peter desperacko szukał sposobu na wyleczenie się z tego i w tym celu wybrał się do Instytutu Xaviera. No bo przecież Charles Xavier jest specjalistą od mutacji i na pewno wie, jak mu pomóc, nie?
Tylko, że na miejscu (po małym nieporozumieniu z resztą X-Menów) okazuje się, że profesor Xavier specjalizuje się we wrodzonych mutacjach i jego praca skupia się głównie na tym, aby mutanci nauczyli się kontrolować swoje moce i zaakceptowali siebie takimi, jacy są. Dlatego nie może on pomóc Spider-Manowi, którego mutacja jest nabyta. To sprawia, że Spidey upada na duchu, ale Hank McCoy (czyli Bestia) rusza za nim i opowiada o swoim koledze Herbercie Langdonie, który prowadzi badania nad mutacjami w Fundacji Rand i może Spider-Manowi pomóc. Wkrótce Bestia zostaje porwany, a Wolverine podejrzewa, że Spider-Man miał coś z tym wspólnego. Ponadto Langdona napastuje Hobgoblin, który chce od niego kasę.
Tak, mamy tutaj crossover Spider-Man: TAS i animowanych X-Menów, i o ile jest w nim sporo akcji i dramatu, to jednak najciekawsza rzecz w tych odcinkach to zderzenie dwóch różnych światów. W Spider-Man: TAS mutacje są bardzo, że tak powiem, „komiksowe” – jakiś facet bawi się neogenicznym rekombinatorem i zmienia się w wielkiego jaszczura albo wysysającego przez dłonie osocze wampira, i tak oto mamy kolejnego superzłoczyńcę, z którym walczy Spider-Man. Tymczasem w X-Menach mutacje są czymś, co może pojawić się nagle, jest wrodzone i sprawia, że reszta świata jest do mutantów uprzedzona. Nagle wszystkie te kwestie społeczne związane z ich prawami, próbą życia wśród ludzi, a nawet nienawiści mutantów do samych siebie wychodzą na wierzch i Spider-Man musi stawić im czoła, bo pewnie dotąd o tym nie myślał. Zwłaszcza że antagonista tych dwóch odcinków planuje tak naprawdę ludobójstwo – chce stworzyć miksturę, która usunie mutację, ale przy okazji zabije mutanta, który je ma.
Trochę to też historia o Bestii i jego dawnym błędzie, który sprawił, że owa mikstura w ogóle jest możliwa. Błędzie, który wynikał z tego, że doktor McCoy dawniej nie akceptował siebie i chciał się „wyleczyć”.
Miejsce szóste: Sześciu Zapomnianych Wojowników, Rozdział III: Sekret sześciu (5×4)

Z kolei sezon piąty dzieli się na kilka „sag”, a pierwszą z nich jest Sześciu Zapomnianych Wojowników, która związana jest z porwanymi naukowcami, tajną bronią nazistów z czasów wojny i oczyszczeniem imienia rodziców Petera z oskarżeń o szpiegostwo na rzecz Rosji.
Jednak w moim odczuciu najlepszym odcinkiem sagi Sześciu Zapomnianych Wojowników jest ten, w którym wreszcie poznajemy tytułowych wojowników. Robbie Robertson zaprasza Petera do swojego starego wykładowcy i przyjaciela, Omara Mosleya, który był blisko związany z Amerykańską Szóstką i zna ich historię.
Po tym jak przepadła formuła serum superżołnierza, która dała Steve’owi Rogersowi jego moce, rząd spróbował ją odtworzyć z wcale niezłymi skutkami. Dzięki temu powstało pięciu superżołnierzy – umiejąca latać Miss Ameryka, mający soniczny krzyk Thunderer, superszybki Whizzer oraz supersilni i zwinni Black Marvel i Destroyer. Razem z Kapitanem Ameryką ta grupa stała się Amerykańską Szóstką, która regularnie psuła szyki Red Skullowi i próbowała nie doprowadzić do ziszczenia się Operacji: Dzień Sądu. Niestety moce wszystkich (poza Kapitanem Ameryką) były niestabilne i ograniczone, i dlatego musieli je racjonować. Teraz zaś, kiedy Steve’a Rogersa dawno nie ma, reszta Amerykańskiej Szóstki stanowi klucz zarówno do zagadki Operacji: Dnia Sądu, jak i do prawdy o rodzicach Petera.
W Spider-Man: TAS pojawiają się różni inni superbohaterowie – od X-Menów i Daredevila po Blade’a i Doktora Strange’a – co sprawia, że ta seria wydaje się częścią szerszego uniwersum. Jednak uwzględnienie Amerykańskiej Szóstki sprawia, że to uniwersum ma swoją historię, zwłaszcza że Miss Ameryka, Destroyer, Black Marvel, Whizzer i Thunderer są jak najbardziej superbohaterami ze Złotej Ery Komiksu, którzy (tak jak Kapitan Ameryka) powstali w okresie drugiej wojny światowej. Co więcej – teraz są już staruszkami z własnym życiem, a ich historia daje też trochę do myślenia Spider-Manowi, który niedawno się ożenił i martwi się o to, jak jego działalność superbohaterska wpłynie na jego małżeństwo.
Miejsce piąte: W potrzasku/Nieustraszony (3×6 i 3×7)

Wspominałam o Daredevilu, a odcinki szósty i siódmy trzeciego sezonu opowiadają o tej postaci. Wszystko zaczyna się od W potrzasku, gdzie Peter Parker otrzymał ofertę pracy od Wilsona Fiska w podzięce za uratowanie mu życia, a potem został wrobiony w szpiegostwo. Tak więc teraz Peter staje przed sądem, a jego obrońcą jest Matt Murdock. Sprawy się jednak komplikują, kiedy Dardevil dochodzi do błędnego wniosku, że Spider-Man jest zamieszany we wrobienie Petera Parkera, ale chłopaki szybko odkrywają spisek Kingpina.
Nie muszę chyba mówić, że to było moje pierwsze zetknięcie z Daredevilem jako postacią i przez lata ukształtowało ono moje wyobrażenie o nim. Zwłaszcza że W potrzasku pokazuje też jego historię, jego vendettę przeciwko Kingpinowi (którego przez długi czas postrzegałam jako arcywroga Spider-Mana, dopóki film z Benem Affleckiem mi nie uświadomił, że to przeciwnik Daredevila właśnie) oraz zdolności. Dzięki Daredevilowi Spider-Man dowiaduje się też wreszcie, że Wilson Fisk do Kingpin.
Zarazem Nieustraszony wyjawia nam co nieco o samym Wilsonie Fisku, który opowiada Alistairowi Smythe’owi historię swojego życia: że jego ojciec chciał zrobić karierę w przestępczym półświatku, że kiedy wspólnie z synem dokonali kradzieży zostawił Wilsona i uciekł; że przyszły Kingpin w więzieniu zaczął budować swoją potęgę, a w końcu po latach odnalazł i zabił ojca, który był ostatnim śladem jego przeszłości.
Ogólnie cały trzeci sezon ma podtytuł Grzechy ojców i ciągnącym się wątkiem w wielu odcinkach są relacje ojców z dziećmi. I tutaj ten motyw też jest bardzo widoczny. Po pierwsze dlatego, że w szóstym odcinku poznajemy syna Wilsona Fiska, Richarda. Po drugie, zarówno w historii Daredevila, jak i Kingpina pojawia się wątek ojca, który zawiódł zaufanie dziecka, a potem zginął… choć w przypadku Matta Murdocka jego ojciec próbował jeszcze naprawić swoje błędy, wydając policji Kingpina, ale nie zdążył tego zrobić, zanim nie został zabity. Ponadto Fisk cieszy się, że jego relacje z synem są o wiele lepsze niż z jego własnym ojcem.
Miejsce czwarte: Tajne Wojny, Rozdział III: Doom (5×11)

Znów wracamy do sezonu piątego, ale tym razem do sagi Tajnych Wojen, w której niejaki Beyonder próbuje ustalić, co jest silniejsze: dobro czy zło. Z tego powodu wysyła na pewną spokojną planetę Battleworld kilku superzłoćzynców – Red Skulla, Alistaira Smythe’a, Doktora Octopusa, Jaszczura i Doktora Dooma. Spider-Man zaś ma zebrać swoją własną drużynę, aby z nimi walczyć.
Spider-Man: TAS adaptuje linię fabularną pod tym samym tytułem, chociaż zmniejsza trochę skład drużyn (no i w komiksach to było wydarzenie, z którego pochodził oryginalnie czarny kostium Spider-Mana, z którego powstał potem Venom). Trochę się tam dzieje, również po stronie złoczyńców, ale uważam, że najlepsza część Tajnych Wojen to ta ostatnia, z jednej konkretnej przyczyny: Victora von Dooma.
Bo Doktor Doom w tym ostatnim odcinku Tajnych Wojen pokazuje pewne odcienie szarości, które jakoś bardziej pasują do ogólnej debaty na temat natury dobra i zła. No dobrze, w pierwszej części udaje się Jaszczura przekonać do tego, aby dołączył do bohaterów (również dlatego, że Reed Richards był w stanie pomóc Connorsowi odzyskać świadomość), a Alistair Smythe doszedł do wniosku w drugiej części, że nie opłaca mu się pracować z Red Skullem i Doktorem Octopusem, i on chce po prostu wracać do domu… ale Doktor Doom w trzeciej części jest pokazany zrazu jako dobroczyńca dla mieszkańców Battleworld, który wykorzystuje tamtejszą technologię, aby stworzyć utopijną enklawę, Nową Latverię, a nawet wyleczyć siebie i Bena Grimma. Co więcej, podczas konfrontacji z drużyną superbohaterów debatuje z nimi na temat mocy, którą posiadł, i utopii, którą udało mu się stworzyć.
I jak się go tak słucha na początku, trudno nie dojść do wniosku, że Doktor Doom ma trochę racji i w sumie warto zostawić go w spokoju. Zaś wrogość Reeda Richardsa wobec Dooma i Nowej Latverii to nic innego, jak zazdrość, no bo Pan Fantastyczny ma poczucie winy, że on, Johhny i Sue dostali supermoce, a Ben zamienił się w potwora i Reedowi nie udało się tego cofnąć. Tylko że im dłużej się słucha tego Doktora Dooma i jego tyrad, tym bardziej wychodzi z niego dyktator, który wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, a nawet pokłonów. On chce mocy, on chce władzy i ostatecznie nie do końca rozumie, że ta moc ma swoją cenę, która może być dla niego za wysoka.
Jedyną wadę, jaką widzę w tym odcinku, to to, że Ben Grimm bardzo szybko przechodzi na stronę Dooma i ufa każdemu jego słowu. Niby jest to spowodowane tym, że Doom go wyleczył, no, ale jednak Fantastyczna Czwórka walczyła z nim od lat i zna jego sztuczki, więc Ben powinien być choć trochę podejrzliwy.
Miejsce trzecie: Polowanie na Mary Jane/Król Jaszczur (4×9 i 4×10)

Uwielbiam te dwa odcinki, bo robią coś ciekawego z dwoma przeciwnikami Spider-Mana – Mysterio i Jaszczurem. Są też na swój sposób smutne, im dłużej się nad nimi zastanowić.
W Polowaniu na Mary Jane ukochana Spider-Mana dostaje rolę w filmie, w którym przed laty Quentin Beck przesadził z pirotechniką i w rezultacie zginęła główna gwiazda, Miranda Wilson. Teraz studio chce wreszcie skończyć film, a tak się składa, że Mary Jane jest bardzo podobna do Mirandy. Szybko jednak sprawy się komplikują, bo Mary Jane trafia do kanałów i zostaje sprowadzona w pułapkę. Spider-Man na początku myśli, że to Mysterio wrócił do dawnych zwyczajów, ale szybko okazuje się, że to nie Beck za tym stoi. Nie, według samego mistrza iluzji jest to ktoś, kto jest o wiele bardziej niebezpieczny od niego.
Z kolei w Królu Jaszczurze doktor Curt Connors zostaje pojmany przez grupę zmutowanych ludzi-jaszczurów i zabrany do kanałów. W pewnym momencie Spider-Man również zostaje pojmany przez Jaszczury i niejaka Gila przedstawia mu genezę swego ludu: że byli jaszczurkami żyjącymi w kanałach i wypili zmutowaną krew doktora Connorsa. O ile reszta jaszczurów hołduje zasadzie prawa silniejszego, o tyle Gila chce wiedzieć, dlaczego powstali i ma trochę nadzieję, że ich „ojciec” ukróci mordercze zapędy jej pobratymców. Tymczasem Mary Jane kontaktuje się z żoną Connorsa, Margaret i ze specjalistką od neogeniki, Debrą Whitman i we trzy szukają sposobu, aby uratować Connorsa i Spider-Mana.
W Polowaniu na Mary Jane widzimy inna stronę Mysterio – do tej pory był to superzłoczyńca pełna gębą, jeden z członków Podstępnej Szóstki, a do tego ktoś, kto ma za złe Spider-Manowi, że przyczynił się do jego aresztowania. Tutaj zaś pomaga Spidey’emu rozeznać się w pułapkach i jest zdeterminowany powstrzymać tego kogoś, kto korzysta z jego sprzętu. A potem odkrywamy, że robi to z miłości do kobiety, którą chciał podtrzymać przy życiu.
Król Jaszczurów zaś raz, że pokazuje, jak trzy zwykłe kobiety bez mocy ratują Spider-Mana i Connorsa, a dwa, jest niejako sequelem do Nocy Jaszczura i przedstawia sytuację, w której na skutek niedbałości doktora Connorsa jego zmutowana krew trafiła do kanałów. Wątek Mary Jane, Debry i Margaret jest o tyle istotny, że wcześniej Peter odkrył przed MJ, że jest Spider-Manem i się jej nawet oświadczył. Tymczasem Gila z każdą chwilą, coraz bardziej popada w rozpacz – dowiaduje się, że jej lud tak naprawdę powstał przez przypadek; kiedy Connors przemienia się w pełni w Jaszczura przyjmuje ten sam światopogląd, co większość jego „dzieci” i nawet hołduje walkom gladiatorów, które Gila uważa za barbarzyństwo.
Oba odcinki mają bardzo smutne zakończenia pełnie tragedii i śmierci, co nadaje im pewnego gorzkiego wyrazu. Niektórych postaci jest nam naprawdę żal, bo nie zasłużyły na taki los albo nie zdecydowałyby się na pewne drastyczne zachowania, gdyby nie czynniki zewnętrzne.
Miejsce drugie: Tombstone/Winny (3×9 i 4×1)

Tutaj mamy mocny rozstrzał, ale te dwa odcinki można potraktować jako część jednej historii. Poza tym łączy je to, że skupiają się na postaciach pobocznych, nadając im pewną głębię. Tombstone opowiada o Robbiem Robertsonie i jego przeszłości, a w Winnym widzimy jak J Jonah Jameson prowadzi dziennikarskie śledztwo jak za dawnym lat. Ale po kolei…
W Tombstone tytułowy gangster zostaje wynajęty przez Alishę Silvermane (córkę mafijnego bossa Silvermane’a i jego następczynię), aby przeszkodzić w wydrukowaniu przez Daily Bugle artykułu o powiązaniach Alishi z podziemiem. A tak się składa, że Tombstone (znany też jako Lonnie Lincoln) jest dawnym przyjacielem Robbiego Robertsona i ma do niego uraz za to, że udało mu się uniknąć kary za ich wspólny rabunek. Tymczasem syn Robbiego, Randy wpadł ostatnio w kiepskie towarzystwo – Gang Bandany. Robbie ma więc wybór: albo materiał o Alishi nie zostanie opublikowany, albo Randy trafi za kratki.
Winny niejako kontynuuje wątek Tombstone’a i Robbiego. Robbie zostaje uśpiony i budzi się w łodzi i podczas rabunku. Kiedy zostaje aresztowany, pozostali rabusie twierdzą, że Robertson był mózgiem całej operacji. Jameson i Spider-Man próbują – każdy na swój sposób – dowiedzieć się, co się stało i oczyścić Robbiego z zarzutów. (Przy okazji Peter zmaga się z własnymi demonami, bo niedawno zniknęła Mary Jane).
Przez dłuższy czas Robbie Robertson był głównie przedstawiany jako bliski współpracownik Jamesona i ktoś w rodzaju głosu rozsądku, ilekroć Jonah zaczął za bardzo się pieklić i wrzeszczeć, że Spider-Man to zmora społeczeństwa. Tak po prawdzie, to Robbie jest głównym obrońcą Spider-Mana w Daily Bugle, a także tym, który potrafi przemówić do lepszej strony Jamesona. Z kolei poświęcony mu odcinek pokazuje nie tylko jego życie rodzinne (zwłaszcza ciągle popadającego w kłopoty Randy’ego), lecz także dawne błędy, które doprowadziły do tego, że Lonnie Lincoln trafił do poprawczaka, a potem do kadzi, która zmieniła go w albinosa. Nagle więc przemiły i ułożony Robbie okazuje się kimś, kogo prześladuje przeszłość; kto zmaga się z własnymi demonami i ma nawet osobistego wroga.
Zarazem Tombstone pod wieloma względami wydaje się trochę bardziej „przyziemnym” odcinkiem. W tym sensie, że muśnięty tam jest wątek przestępczości, która przyciąga do siebie młodzież, zwłaszcza z biedniejszych dzielnic. Robbie miał szczęście, bo za pierwszym razem udało mu się uciec, a za drugim – byli ludzie, którzy potwierdzili jego wersję wydarzeń, kiedy Lonnie chciał go wrobić… ale Lonnie został złapany, dostał wyrok i po wyjściu na wolność coraz bardziej popadał w złe towarzystwo, aż w końcu stał się gangsterem. Randy z kolei czuje się zaniedbywany i ma wrażenie, że ojcu zależy bardziej na pracy niż na nim. Dlatego w Gangu Bandany chłopak widzi swój nowy dom. I dopiero, kiedy Spider-Man pokazuje mu, że gang tak po prostu zostawia go na pastwę losu i mówi: „Co sądzisz teraz o swojej nowej rodzinie?”, Randy przegląda na oczy.
O J Jonah Jamesonie rozpisywałam się już nieraz, ale według mnie Winny to najlepszy odcinek Spider-Man: TAS z Jamesonem, jaki kiedykolwiek powstał. Albowiem w tym odcinku Jameson jest zdeterminowany, aby oczyścić przyjaciela z zarzutów i sam rusza w teren dowiedzieć się, co zaszło. Mamy więc okazję zobaczyć troskliwego przyjaciela Jamesona, kompetentnego dziennikarza śledczego Jamesona, nawet Jamesona, który umie walczyć wręcz. Nagle okazuje się, że Jonah ma dawnych przyjaciół i informatorów, nawet kobietę, z którą kiedyś flirtował, i jest w nim coś z detektywa albo reportera starej daty.
Tak czy inaczej, oba odcinki są genialne.
Miejsce pierwsze: Spełnienie życzeń (3×2)

Teoretycznie Spełnienie życzeń ma ciąg dalszy w następnym odcinku Atak Oktobota, jednakże uważam, że pierwsza część historii, gdzie Spider-Man odwiedza pewną małą dziewczynkę, jest o wiele bardziej interesująca niż druga część, gdzie Spider-Man traci pamięć i myśli, że jest wspólnikiem Doktora Octopusa.
Spełnienie życzeń zaczyna się od tego, że podczas walki z Doktorem Octopusem w nowej jednostce medycznej Fundacji Hardy Spider-Man niechcący doprowadza do zniszczeń ważnej aparatury, przez co zostaje złajany zarówno przez Anastazję Hardy, jak i przez Jamesona. To z kolei sprawia, że Peter upada na duchu i znów rozważa porzucenie superbohaterstwa i skupienie się na sobie. Jednak w redakcji Robbie przekazuje Parkerowi list od rodziców pewnej dziewczynki w nadziei, że chłopak przekaże go Spider-Manowi. Tak się bowiem składa, że dziewczynka o imieniu Taina jest wielką fanką Człowieka-Pająka.
Pewnie uważacie, że wybrałam ten konkretny odcinek na pierwsze miejsce, bo jest ckliwy. Przyznam, że jest on wzruszający i Spider-Man z Tainą są nawet uroczy, niemniej jednak Spełnienie życzeń to też pierwszy odcinek Spider-Man: TAS, w którym widzimy w pełni origin story Spidey’ego – od jego braku popularności w szkole, poprzez ugryzienie i odkrywanie swoich mocy, a na śmierci wujka Bena skończywszy. Jest to też odcinek, w którym Peter wyjaśnia, jak działają wyrzutnie sieci. Za pierwszym razem, jak to obejrzałam, byłam pod wrażeniem tego, że Peter Parker pomyślał o takich rzeczach jak sposób aktywowania sieci, aby czasem nie było niemiłych niespodzianek.
Istotnie jest to, że Spider-Man tak naprawdę potrzebuje Tainy, tak samo jak ona jego. Dla nich obojga to spotkanie to okazja do pocieszenia w mrocznych momentach ich życia. Taina nie widzi błędów Spidey’ego, tylko całe to dobro, które on robi, dlatego próbuje go odwieźć od wycofania się. A cały następny odcinek jest o tym, jak to ona ratuje jego i pomaga mu się na nowo odnaleźć.
I to było osiem odcinków Spider-Man: TAS, które uważam za najlepsze. Chciałam Wam pokazać, jak ten serial potrafi być genialny zwłaszcza że po latach broni się całkiem dobrze i ma genialny klimat.
Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
