Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Przygody Merlina

[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 6 (ostatnia)

Trzynasty z Dwunastu uśmiechnął się jeszcze szerzej, po czym zaczął powoli, ale rytmicznie klaskać. Merlin czuł się nieswojo, ale starał się tego nie okazywać.

– Bezbłędnie, jestem pod wrażeniem. – Trzynasty z Dwunastu zaśmiał się, wstrzymawszy oklaski, i mówił dalej: – Ale powiedz mi, Merlinie: Jak się domyśliłeś? Smok ci powiedział?

Continue reading „[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 6 (ostatnia)”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Przygody Merlina

[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 5

[Pierwotnie część 5 i 6. Obecnie scalone ze względu na to, że część 5 miała niespełna trzy strony.]

Po przebraniu Artura w zbroję pan i sługa wyszli na polanę, gdzie zwykle odbywały się treningi z rycerzami. Wszyscy wojownicy Camelotu stali w rzędzie, czekając na rozkazy, a służący przywieźli właśnie powozy bojowe. Artur polecił Merlinowi, aby został z boku i był gotów na wezwanie księcia. Sam zaczął przechadzać się w tę i z powrotem, zwrócony twarzą do rycerzy.

– Dzisiaj zamierzam poćwiczyć z wami walkę w powozie. Wiem, że rzadko zdarza się okazja, aby walczyć w zaprzęgu, ale nigdy nie wiadomo, z kim przyjdzie nam się zmierzyć, więc od czasu do czasu dobrze by było się przygotować i na taką ewentualność. Sir Lucan, sir Bedivere i sir Gaheris! – powiedział głośniej i od razu wszyscy trzej rycerze podnieśli głowy. – Wy zajmiecie pozycje przede mną! Sir Girflet, sir Lavaine i sir Colgrevance zajmą pozycje za mną! – Wymienieni rycerze przytaknęli na znak zrozumienia. – Sir Kayu i sir Malagancie, wy staniecie po mojej lewej, a wy, sir Tristanie i sir Hektorze, po mojej prawej stronie. – Wszyscy czterej przytaknęli, a Artur w zamyśleniu złapał się za brodę i ciągnął dalej: – Teraz potrzebny mi ktoś, kto będzie moim woźnicą.

Artur rozejrzał się po polanie. Na chwilę jego wzrok spoczął na Merlinie, ale zaraz przeniósł się na służącego, który stał obok. Artur podszedł do niego.

– Molberick, prawda? – spytał domyślnie. Służący przytaknął, a wtedy Artur ciągnął dalej: – Słyszałem, że całkiem dobrze radzisz sobie w powozie.

– Tak jest, panie. Tak mówią – odpowiedział Molberick ze wzrokiem utkwionym w Artura.

– Czy to prawda?

– Tak jest, panie.

– W takim razie zostaniesz moim woźnicą na czas ćwiczeń.

– Dziękuję, panie – Pokłonił się.

Artur zrobił dwa kroki w tył, powiedział coś jeszcze do swoich ludzi i rozkazał swoim rycerzom zająć pozycje. Sam wraz z Molberickien wsiadł do powozu zaprzężonego w książęcego konia. Powozy innych rycerzy z formacji były zaprzężone w zwykłe konie ze stajni. Ustawili się tak jak wcześniej ustalił Artur: Lucan, Bedivere i Gaheris znajdowali się przed księciem, Girflet, Lavaine i Colgrevance za nim, Kay i Malagant z lewej, a Tristan i Hektor po prawej. Po drugiej stronie ustawił się podobny szyk wokół innego rycerza, którego najwyraźniej książę wyznaczył wcześniej na swojego oponenta. Merlin stał przy płocie i wszystkiemu się przyglądał, ale jego umysł był zajęty czymś innym.

Continue reading „[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 5”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Przygody Merlina

[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 4

– Gajuszu, przyszedłem, aby… O w mordę!

Oczom Merlina ukazał się widok, który nieomal przyprawił go o mdłości. W świetle świec jego wuj, stojący nad półnagim, pobladłym ciałem jednego ze strażników, trzymał w umazanej we krwi dłoni jego serce, przyglądając się organowi uważnie, ale beznamiętnie. Zaraz jednak zauważył siostrzeńca i na moment oniemiał. Merlin miał wrażenie, że zaraz zwymiotuje, więc zakrył ręką usta. Gajusz szybko odłożył serce na stół, ukrywając je przed podopiecznym. Zapadła niezręczna cisza.

– Wybacz, nie myślałem, że tak wcześnie wrócisz – oznajmił po chwili Gajusz.

– Nic nie szkodzi – odparł pojednawczo Merlin i zaśmiał się nerwowo. – Jesteś medykiem. Kiedyś w końcu musiał przyjść dzień, w którym zobaczę, jak trzymasz w ręku czyjeś flaki… – Podrapał się z tyłu głowy i odchrząknął, aby zmienić temat. – I co? Dowiedziałeś się czegoś?

– Niczego – odpowiedział Gajusz i oparł ręce na blacie. – Zarówno on, jak i ten drugi – mówiąc to, wskazał skinięciem głowy na zwłoki drugiego ze strażników, już zszytego – wydają się być w doskonałym stanie.

– Zaraz, czy on leży na stole, przy którym jemy? – spytał Merlin, wskazując palcem drugiego strażnika.

– Skup się, Merlinie – powiedział ostrzej Gajusz. Merlin stanął jak na baczność i spojrzał na wuja. – Spędziłem nad tymi zwłokami cały dzień i nadal nie umiem określić jak zabija ten, z którym masz walczyć. Nie wiemy, czego możesz się spodziewać.

– Przerażające – stwierdził Merlin i usiadł na krześle, które teraz znajdowało się przy ścianie.

– Musisz odwołać ten pojedynek – oświadczył starzec i włożył serce z powrotem do piersi strażnika. Merlin skrzywił się tylko i odwrócił wzrok. Tymczasem Gajusz mówił dalej: – Słyszysz mnie, Merlinie? Nie możesz walczyć z tym potworem, bo zginiesz.

Continue reading „[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 4”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Przygody Merlina

[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 3

Smok oparł się bardziej na skale, na której siedział, i przyjrzał się bliżej stojącemu przed nim chłopakowi z pochodnią w ręku. Wyglądało na to, że zastanawiał się nad tym, co Merlin właśnie mu opowiedział. Sam czarownik nie był pewien, co właściwie smok teraz myślał i czy wieść o tym, że Merlin zobaczył banshee, a potem został wyzwany na pojedynek, zaniepokoiła gada. Chłopak miał jednak nadzieję, że kiedy stwór się wreszcie odezwie, poda mu jakieś rozwiązanie całej zaistniałej sytuacji. Po dwóch minutach, które dla Merlina trwały niemal wieczność, Wielki Smok nareszcie przemówił:

– Wszystko, co mi powiedziałeś, jest bardzo intrygujące, młody czarowniku. Wygląda na to, że twoje przeznaczenie zostało wystawione na próbę.

Merlin stwierdził w myślach, że ostatnia wypowiedź smoka nie ma w ogóle sensu, ale chłopak zdążył się już do tego przyzwyczaić. Podniósł wzrok na Wielkiego Smoka i zapytał:

– Czy ja zginę?

Continue reading „[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 3”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Przygody Merlina

[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 2

Kiedy Merlin obudził się następnego ranka, leżał przez dłuższy czas w swoim łóżku, gorąco pragnąc, aby zdarzenia poprzedniego dnia były tylko snem. Jednak wiedział, że to niemożliwe, że rzeczywiście spotkał wczoraj banshee, która prała w jeziorze jego zakrwawioną koszulę. Jak mógł wstać z łóżka i wypełniać swoje obowiązki, będąc jednocześnie świadomym tego, że jego koniec jest już bliski? Czy ktokolwiek na świecie byłby do tego zdolny?

Ale zaraz pomyślał, że przecież nie jest aż tak źle. W końcu co jest silniejsze: starożytne proroctwa, które przepowiedziały mu wspaniałą przyszłość u boku króla Artura, czy też byle zjawa z lasu? A z tego, co Merlin wiedział, Artur jeszcze nie zasiadł na tronie i nie zjednoczył całego Albionu. Jest jeszcze nadzieja. Merlin nie powinien upadać na duchu. Dopóki nie upewni się, że nie da się nic zrobić, nie zamierzał się poddawać.

Tak więc wziął się w garść, wstał z łóżka, przebrał się i wyszedł do Gajusza. Przy śniadaniu nie rozmawiali o tym, co się wczoraj stało, ale to wcale nie znaczyło, że rozmowa im się kleiła. Wymienili tylko kilka słów, co pewien czas jeden z nich chciał rozpocząć konwersację na jakiś lekki, niezobowiązujący temat, ale byli zbyt zdenerwowani i zajęci własnymi, ponurymi myślami, aby pociągnąć rozmowę dalej. W końcu Merlin skończył jeść, podziękował i poszedł do pracy, zostawiając Gajusza samego.

Continue reading „[FF: Przygody Merlina] Wyzwanie – część 2”