Uwaga! Tekst zawiera spoilery (i prawdopodobnie streszczanie tu i tam; wybaczcie).

A więc stało się. Jakieś trzy godziny temu wróciłam z seansu najnowszej części Gwiezdnych Wojen.
Zanim przystąpię do opisywania moich wrażeń, chciałabym zaznaczyć pewną rzecz. Mając w pamięci wiele rozważań, które nasunęły mi się w trakcie oglądania poprzednich części, specjalnie unikałam wszelkich wideo i wpisów na blogach, gdzie ludzie dzielą się wrażeniami z Przebudzenia Mocy. Nie oglądałam ani Nostalgii Critica, ani Midnight Screenings, ani Ichaboda i Uncle Mroowy. Wszystko po to, aby nie mieć w głowie spoilerów i mieć takie same odczucia podczas wielkich reveali i plot twistów, które mieli swego czasu ludzie oglądający pierwsze Gwiezdne Wojny, kiedy wchodziły one do kina. Tumblr, niestety wyjawił mi tożsamość jednej postaci, ale mimo wszystko udało się Przebudzeniu Mocy sprawić, że… ale o tym potem.
Tak czy inaczej – jedyne, co wiedziałam o tym filmie, to to, że są tam starzy Han, Chewbacca, Leia i Luke (ten ostatni na wygnaniu); protagonistami zaś są jakaś dziewczyna Jedi, czarnoskóry mężczyzna w roli szturmowca, jeszcze jakiś facet, no i mały robot-kulka; a antagonistą syn Lei i Hana. Nic więcej… no, może poza zachwytami nad tym, że to pierwsza część Gwiezdnych Wojen od trzydziestu lat, która jest dobra.
Continue reading „Gwiezdnowojenne Wyzwanie – Przebudzenie Mocy”

