Czerwiec z Supermanem – krótka notka o "Krypto Superpsie"

Zdarza się, że superbohaterowie mają zwierzątka domowe.

Ba! – swego czasu Streak Cudowny Pies był bardziej popularny od swojego pana, pierwszej Zielonej Latarni, Alana Scotta (co z kolei doprowadziło do tego, że Julius Schwarz stworzył potem Hala Jordana i współczesny koncept Zielonych Latarni).
I tak po prawdzie to pies jako pomocnik nie jest zresztą niczym nowym i ma jak najbardziej sens. Z jednej strony są takie praktyczne aspekty posiadania psa w ekipie – pies ma czuły węch i potrafi wytropić coś po zapachu; mały pies przeciśnie się w małe miejsca, a duży zaatakuje przeciwnika. Ponadto moja wykładowczyni od scenopisarstwa określiła kiedyś psa jako postać-lustro – niemą, ale pomagającą w wyjawieniu czegoś na temat protagonisty, który wchodzi z nią w interakcje.
A są przecież jeszcze koty, konie, ptaki… Czasem się nawet trafi małpka.
Nic więc dziwnego, że superbohaterowie również zapragnęli mieć własnych zwierzęcych pomocników. Jednakże tak wtedy, jak i obecnie są one postrzegane jako mało poważne (chyba, że w mrocznym reboocie robi się z nich niebezpieczne bestie) i właściwie skierowane głównie do dziecięcej widowni.
Co sprowadza nas do dzisiejszego tematu Krypto Superpsa, który doczekał się własnego serialu animowanego.

Krypto jako postać z komiksów zadebiutował w marcu 1955, w Adventure Comics numer 210. Jak można by się spodziewać po superbohaterskim uniwersum, działy się z nim różne dziwne rzeczy. Pojawiał się, ginął, zmieniał właścicieli, pracował w kosmosie, siedział w Fortecy Samotności, należał do Ligi Super-Zwierzaków… Mimo wszystko jednak zawsze jakoś tak był częścią rodziny Supermana. Już w swoim backstory przedstawiono go jako zwierzątko Elów i Jor-El nawet używa go jako królika doświadczalnego przy prototypie rakiety, w której zamierzał umieścić potem syna. Kiedy indziej zajmują się nim Kentowie i ma on nawet własną sekretną tożsamość. Obecnie zaś Krypto jest psem Clarka Kenta, jego żony Lois i syna, Jona.

Ale mieliśmy rozmawiać o kreskówce…

Otóż w 2005 roku Cartoon Network zaczęło puszczać właśnie serial animowany Krypto Superpies. Był on przeznaczony dla nieco młodszych dzieci i widać to między innymi po kresce… aczkolwiek główny projektant serialu, Iwao Takamoto, silnie wzorował się w tym względzie na starych kreskówkach Hanny Barbery.

Fabuła zarysowuje się tak: jako berbeć na Kyptonie Kal-El miał szczeniaczka. Tak jak w komiksowym pierwowzorze, Jor-El testuje na Krypto bezpieczeństwo kapsuły, w której ma potem ocaleć jego własne dziecko. Podczas lotu Krypto niechcący powoduje kilka usterek, przez co system kapsuły usypia go. Nasz szczeniaczek budzi się dopiero na Ziemi, jako już dorosły pies, a jedyna rzecz, która mu pozostała po jego małym właścicielu, to czerwony kocyk. Oczywiście, jako że jest stworzeniem z Kryptonu, po wystawieniu na światło żółtego słońca, otrzymuje supermoce podobne do tych, które ma Superman (plus jeszcze superwęch). Zostaje też przygarnięty przez małego chłopca, Kevina, i zaprzyjaźnia się z kotem z sąsiedztwa, Streaky’m. Tak czy inaczej, Krypto staje się również superbohaterem, Superpsem.

I tak jak Superman łączy siły z innymi superbohaterami i walczy z superłotrami, tak Krypto łączył siły i walczył ze zwierzakami tychże superbohaterów i superłotrów (już Streaky – choć oderwany od swojej komiksowej pani, Supergirl – jest jednym z takich sojuszników, chociaż swoje moce dostaje o wiele, wiele później). A przychodzi się naszemu bohaterowi mierzyć między innymi z: iguaną Lexa Luthora, pingwinami Pingwina, hienami Jokera i kotką Kobiety-Kota, Isis.

I tak jak Superman, tak i Superpies ma mrukliwego kumpla, który korzysta z gadżetów i ubiera się w strój nietoperza. Tak po prawdzie, to ja osobiście uważam, że najfajniejsze odcinki Krypto Superpsa to właśnie te, w których główny bohater współpracuje z Ace’m Bat-Psem, chociażby dlatego, że jest tutaj zachowana ta w miarę przyjazna dynamika, jaką cechują relacje Supermana i Batmana (minus batmanowa nieufność na początku, bo w swoim debiutanckim odcinku Ace prosi Krypto o pomoc). No i też siłą rzeczy Bat-Pies jest przedstawiony bardziej humorystycznie. Jest, na przykład, taki odcinek, w którym przerażony ukrywa się u Krypto, bo twierdzi, że jest śledzony. I faktycznie jest… przez rudzika, który chce być jego pomocnikiem.

Jest też kilka odcinków o kosmicznych psach, które chronią galaktykę, ale te odcinki są zwykle takie sobie.

W każdym razie mnie się sam koncept serialu podoba, a i wykonanie jest niczego sobie. Zdecydowanie jest to produkcja dla dzieci i warta sprawdzenia, jak takowe macie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.