Wakacyjne Wyzwanie – krótka notka o "Dziewczynach śmierci"

Mój pierwszy przystanek to Los Angeles. A że w Los Angeles znajduje się kolebka amerykańskiego przemysłu filmowego, czyli Hollywood, Oscar postanowił mi zadać film o filmie, a konkretnie komedię grozy Dziewczyny śmierci.

Właściwie to jest to „film o filmie” w innym sensie, niż mogłoby się wydawać. Kiedy myślimy „film o filmie”, rozumiemy przez to: „film o powstawaniu filmu (prawdziwego bądź nie)”, ale tak naprawdę Dziewczyny śmierci (po angielsku Final girls) należy do trochę innego typu fabuł. Zaraz wyjaśnię o co chodzi.

Aktorka Amanda Cartwright zasłynęła z roli nieśmiałej Nancy, która zginęła z ręki seryjnego mordercy w slasherze z lat osiemdziesiątych Obóz skąpany we krwi. Po latach Amanda ma trudności ze znalezieniem pracy i wraz córką, Max, ledwie wiąże koniec z końcem. Po kolejnym nieudanym castingu dochodzi do wypadku samochodowego, w którym aktorka ginie. Mija rok i Max próbuje jakoś ułożyć sobie życie po śmierci matki. Prawie umawia się na randkę z niejakim Chrisem, kiedy nagle dosiada się do nich Duncan, przyrodni brat jej przyjaciółki, Gertie i zapalony fan Obozu skąpanego we krwi i jego sequela. Duncanowi udaje się namówić Max na to, aby pojawiła się na wieczornym maratonie Obozów skąpanych we krwi jako gość honorowy. Na pokaz wybierają się również: Chris, Gertie oraz była przyjaciółka Max (i była dziewczyna Chrisa), Vicki. Podczas seansu wybucha pożar i nasi bohaterowie zmuszeni są uciekać, ponieważ jednak wejścia są zablokowane, Max przecina ekran, na którym nadal puszczany jest film. Po przejściu na drugą stronę, ona i czwórka jej przyjaciół budzą się w dziwnym miejscu. Wkrótce przekonują się, że znajdują się wewnątrz Obozu skąpanego we krwi i muszą dopilnować, aby morderca został pokonany.

Tak, mamy tutaj podgatunek filmowy, w którym bohaterowie zostają uwięzieni w filmie albo serialu i aby się uwolnić muszą doprowadzić do tego, aby wszystko przebiegło zgodnie ze scenariuszem. I tak się składa, że tym razem filmem, w którym utknęła nieszczęsna grupa, jest slasher a la Piątek trzynastego. Z tym, że Obóz skąpany we krwi ma też trochę wspólnego z Halloween.

Widzicie, w Halloween zadebiutowała Jamie Lee Curtis, która była córką Janet Leigh, która z kolei jest najbardziej znana z roli kobiety, która przybywa do motelu Normana Batesa w Psychozie i ginie w słynnej scenie pod prysznicem. W ogóle historia Hollywood zna przypadki, kiedy córka idzie w ślady matki-aktorki. I o ile postać Janet Leigh ginie, aby ustąpić miejsca właściwym protagonistom, o tyle postać grana przez Jamie Lee Curtis jest jedną z najbardziej znanych final girls w historii horroru.

I też podczas oglądania Dziewczyn śmierci, gdzie relacje między Amandą a Max są jednym z ważniejszych wątków, cały czas myślałam o tym, że Amanda jest Janet Leigh, której przeznaczeniem jest zginąć, aby inna postać mogła pokonać Billy’ego Murphy’ego; z kolei Max jest Jamie Lee Curtis, która nie chce zgodzić się na śmierć swoją i bliskich, i zamierza się bronić.

Ponadto mamy tę dziwną sytuację, w której Max może znów porozmawiać ze zmarłą matką, a właściwie Nancy, w którą jej matka się kiedyś wcieliła. Ze zrozumiałych powodów Max chce za wszelką cenę ocalić Nancy przed śmiercią ze strony Billy’ego. Jest kilka wzruszających momentów między nimi i powiem szczerze, że w finałowej scenie nawet mi coś do oka wpadło.

Max, jako bohaterka, da się lubić. Postaci przyjaciół Max też są sympatyczne. Chris jest bohaterski i troskliwy, Gertie jest fantastyczną przyjaciółką i laską, która potrafiła sobie poradzić, a Vicki może i ma kilka wrednych momentów, ale widać, że ma również problemy i nie chce być bierna w zaistniałej sytuacji (a w końcu przeprasza Max i Gertie za swoje zachowanie).

Żadne z nich nie było tak irytujące ani tak zepsute, aby publika chciała, aby zginęli… No może poza Duncanem. Duncan gdzieś ma to, że chce zmusić Max do oglądania krwawej śmierci swojej matki na ekranie, w dodatku w filmie, który sprawił, że Amanda nie mogła znaleźć później pracy; i w rocznicę jej prawdziwej śmierci. Jemu zależy na tym, aby córka jednej z gwiazd Obozu skąpanego we krwi pojawiła się na seansie, no bo przecież już wszystkim powiedział, że Max będzie i jak się nie pojawi, to on straci twarz. Ponadto głupio zaczął paplać przed Billy’m o tym, co go czeka (i ja wiem, że niby gościu „nie wiedział, co zrobić” z nowymi postaciami i dlatego stał w miejscu przez dłuższy czas, ale istniała spora szansa, że w końcu by postanowił ich kropnąć, tak jak całą resztę). Może i nie pałałam do niego taką nienawiścią, jak na przykład do Malcolma Merlyna, ale nie powiem też, aby mi było smutno jak spotkało go jakieś kuku.

Postaci obozowych opiekunów (czyli ofiary Billy’ego) trochę bardziej podchodzą pod schemat wkurzających nastolatków… Chociaż nie. Tylko ze dwie postaci są takie – Tina i Kurt – a cała reszta jest całkiem spoko. W ogóle Dziewczyny śmierci nie popełniają błędu współczesnych slasherów, aby uczynić z bohaterów bandę nieznośnych i głupich bachorów, które chce się jak najszybciej zobaczyć martwych (przyjmuje się zawsze, że powinna być jedna taka postać; nie powinniśmy kibicować mordercy).

O samym Billy’m nie mam nic do powiedzenia. Ot, typowy Jason Vorhees, tylko backstory i design maski ma ciekawy.

Trzeba jednak przyznać, ze wizualnie ten film jest zrobiony świetnie. Już sama scena pokazująca jak doszło do pożaru sugeruje nam, że Dziewczyny śmierci mają dobre efekty specjalne. A potem mamy jeszcze czarno-białą farbę, która spada z sufitu, kiedy Nancy zaczyna opowiadać historię Billy’ego; nagłe slo-mo, którego bohaterowie są jak najbardziej świadomi; czy samochód w retrospekcji uderzający w napis informujący widownie o tym, w którym roku owa retrospekcja ma miejsce. Ponadto w momencie, kiedy Max i jej przyjaciele chcą uciec z obozu, ale ciągle do niego wracają jak w pętli czasowej, to wrażenie pętlowości jest spotęgowane przez pracę kamery.

Teraz kilka słów o obsadzie. Oczywiście Taissa Farmiga jest znana głównie z American Horror Story, więc dla niej to nie pierwszyzna. Nina Dobrev, która grała główną rolę kobiecą w Pamiętnikach wampirów, też nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem, ale już, na przykład, grającą Amandę/Nancy Malin Akerman ja znam ze Strażników (gdzie grała drugą Jedwabną Zjawę), z jednej komedii romantycznej i z Jak poznałem waszą matkę. Zaś niedoszła final girl, Paula, grana jest przez Chloe Bridges, którą ja kojarzę z Pamiętników Carrie. O, a Chris był w Igrzyskach Śmierci. Dla mnie to dość osobliwa zbieranina osobowości.

Czy polecam Dziewczyny śmierci? Jak najbardziej, zwłaszcza, jak szukacie parodii slasherów. Ciekawe postaci, ładnie poprowadzony wątek relacji matki z córką i efekty specjalne na pewno są dodatkowym atutem.

To tyle ode mnie. Podczas gdy ja wyjechałam na obóz, Oscar siedzi już z superbohaterami w Europie.

Jedna myśl na temat “Wakacyjne Wyzwanie – krótka notka o "Dziewczynach śmierci"

  1. Bardzo ciekawe spostrzeżenie z Jamie Lee Cutis. Przyznam, że nie przepadam za postacią graną przez nią w Halloween i mam inne typy na najlepszą final girl, chociaż bardzo jestem ciekawy jej powrotu w najnowszej części Halloween. Taka ciekawostka: w 2015 roku wyszedł film o podobnym tytule, \”Final Girl\”, w którego obsadzie również znalazł się Alexander Ludwig, a także dwójka aktorów znana ze współpracy z twórcą AHS.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.