
W tym roku czterdziestą rocznicę powstania świętuje Indiana Jones i Świątynia Zagłady… ale tak się składa, że wcześniej, 12 kwietnia, powód do celebracji miał też inny film przygodowy – Mumia z 1999 roku, który teraz jest powszechnie uważany za klasyk. Wychodząc więc od tego faktu, chciałabym omówić filmy przygodowe, gry, kreskówki i inne utwory, które czerpią z serii o Indiana Jonesie w ten czy inny sposób.
Oczywiście, wszelkiego rodzaju klonów Indiany Jonesa jest od groma, dlatego chciałabym odesłać Was do tego bardzo obszernego wideo.

Zacznijmy od Mumii, skoro wspominałam o niej na wstępie. Sama historia horrorowej franczyzy o mumiach, która zaczęła się od filmu Universala z 1932 roku, a potem została wymyślona na nowo przez wytwórnię Hammera, która postanowiła nie skupiać się na postaci Imhotepa, tylko zrobić z każdego następnego filmu inną opowieść, jest fascynująca (i Dark Corners Reviews zrobił na jej temat świetną retrospektywę), ale Mumia z 1999 roku wywróciła ją do góry nogami. Zmiana gatunku z horroru na film przygodowy okazała się strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza że fabuła kręci się wokół starożytnego Egiptu, klątwy i zaginionego skarbu wewnątrz grobowca.
Mumia stoi jednak przede wszystkim na swojej dwójce bohaterów. To jeden z najważniejszych filmów w karierze Brendana Fraisera – Rick O’Connell jest, co prawda, żołnierzem, a nie archeologiem, ale w przeciwieństwie do pozostałych poszukiwaczy skarbów, wydaje się o wiele bardziej bohaterski (przynajmniej od pewnego momentu). Jednocześnie Mumia działa tak dobrze jako historia, dzięki chemii między Rickiem a Evelyn Carnahan – kobietą posiadającą szeroką wiedzę z zakresu egiptologii i chcącą się wykazać. Evelyn jest taką samą bohaterką jak Rick i w zasadzie film opiera się na ich relacji.

Inną serią filmów przygodowych, która czerpie inspirację z Indiany Jonesa i z czasem dorobiła się rzeszy fanów, jest Skarb Narodów z Nicolasem Cage’m. Seria bardziej „realistyczna”, jeśli można tak to określić, bo nie zawierająca elementów nadnaturalnych charakterystycznych dla filmów o Indianie Jonesie i innych pozycji w tym tekście. Niemniej jednak jest coś w historyku-amatorze szukającym skarbów i tajemnic sprzed wieków, co wzbudza ludzką fascynację. Już fabuła pierwszego filmu ma w sobie coś zawadiackiego, bo główny bohater podejmuje się kradzieży Deklaracji Niepodległości. I tak samo jak Mumia jest jednym z najważniejszych filmów w karierze Brendana Fraisera, tak Skarb Narodów stanowi ciekawy moment w filmografii Nicolasa Cage’a, już choćby przez to, że jego gra jest tam bardziej stonowana.
Teraz cofnijmy się nieco w czasie i spójrzmy na inne filmy przygodowe z lat dziewięćdziesiątych i wcześniej.

Na przykład seria Bibliotekarz z Noah Wyle’m. Pomysł prosty w swoich założeniach: Bibliotekarze to tajna organizacja zajmująca się odnajdywaniem, ochroną i przechowywaniem magicznych i potężnych artefaktów znanych z legend – od Złotego Runa po Excalibura i Włócznię Longinusa. Sam Bibliotekarz musi być osobą o ogromnej erudycji, a o jego bezpieczeństwo ma dbać Strażniczka. Nasz bohater, Flynn Carsen, jest człowiekiem, który lubi studiować, jednak nie radzi sobie za bardzo w innych sferach życia. Pewnego dnia bierze udział w dość osobliwej rekrutacji, w której ma okazję popisać się swoją wiedzą i zdolnościami dedukcji. Dzięki temu dostaje posadę Bibliotekarza i wyrusza po przygodę. W pierwszym filmie szuka Włóczni Przeznaczenia, w drugim – kopalni króla Salomona, a w trzecim – kielicha Judasza, który ma powiązania z wampirami.

Niektórzy zaliczają Miłość, szmaragd i krokodyl do filmów inspirowanych Indiana Jonesem. To, co prawda, bardziej komedia romantyczna, niż film przygodowy, i opiera się na pomyśle, że autorka romansów przygodowych dziejących się w egzotycznych lokacjach, sama przeżywa podobną przygodę w dżungli, u boku wytrawnego, choć dość gburowatego przewodnika, do którego powoli się przekonuje. Sequel – Klejnot Nilu – był o wiele słabszy (chociaż ja trochę szanuję plot twist związany z tytułowym klejnotem), ale w 2022 Miłość, szmaragd i krokodyl doczekał się duchowego następcy w postaci Zaginionego miasta z Sandrą Bullock jako pisarką romansów przygodowych (która ma do tego doktorat z archeologii).

Jednak nie można mówić o inspiracjach Indy’m bez napomknięcia o serii gier Tomb Raider. Sama pamiętam tekst w CD Action (albo Gamblerze; w każdym razie jakimś czasopiśmie o grach), w którym twierdzono, że Lara Croft to „Indiana Jones w spódnicy” i nawet porównywano jej ikoniczne dwa pistolety do bata Indy’ego. Tomb Raider jest jedną z tych serii gier, które stały się klasykami i są wciąż odkrywane na nowo. Sama Lara Croft od samego początku czerpała garściami z Indiany Jonesa, będąc poszukującym mistycznych artefaktów archeologiem, podróżującym po egzotycznych lokacjach i omijającym liczne pułapki. Ponadto w czwartej grze samouczek przedstawia nastoletnią Larę, co przywodzi na myśl wstęp z Ostatniej Krucjaty.

Aczkolwiek od 2007 roku Lara ma konkurenta – Nathana Drake’a z serii Uncharted. Tak po prawdzie, to twórcy Uncharted chcieli przenieść tradycyjne fabuły o poszukiwaczach skarbów do czasów współczesnych. Seria ma elementy fantastyczne, ale też pełna jest zwrotów akcji i zielonych miejsc, po których nasz bohater się wspina. Sam Nathan Drake nie jest archeologiem, jest poszukiwaczem przygód, a sama narracja nie ukrywa tego, że jest on złodziejem. W przeciwieństwie do innych złodziei, którzy pojawiają się w serii, nie interesuje go rzekoma moc, którą dają szukane przez niego skarby, a kiedy widzi jej zgubne działanie, próbuje powstrzymać złoli.
Chociaż jest kilka świetnych gier o Indiana Jonesie, które mogą służyć za kontynuacje jego przygód, to i tak, kiedy pytamy: „Ciekawe, jak to jest grać Indiana Jonesem?” przychodzą nam na myśl właśnie Tomb Raider i Uncharted.

Indiana Jones znalazł też swoich naśladowców w animacji. Pomijając wszelkiego rodzaju parodie, to jest wiele kreskówek, które mieszają ze sobą magię i przygodę. I chyba najsłynniejszym przykładem są tutaj Kacze Opowieści – zarówno te stare, jak i nowe. Co jest o tyle ciekawe, że przecież komisy Carla Barksa były jedną z inspiracji Spielberga i Lucasa.

Chciałabym zakończyć tę podróż po słynnych inspiracjach Indiana Jonesem na zestawie Lego. A konkretnie – serii Lego Adventurers. Na długo zanim Lego dostało licencję na Indy’ego, wzorowany na nim Johnny Thunder podróżował po świecie – od Egiptu i Amazonii po Himalaje i krainę dinozaurów. Tym razem to samo dziecko musiało zbudować sobie świątynię, w której będzie się działa przygoda i samo musiało pokierować historią. Teraz ten zestaw jest już nieco zapomniany.
Jak każdy fenomen popkulturowy, Indiana Jones pozostawi po sobie utwory nim inspirowane albo go naśladujące (z lepszym lub gorszym skutkiem). Dzięki temu też gatunek przygodowy żyje dalej.
A Wy – jakie znacie kreskówki, gry, filmy i seriale, które były inspirowane Indiana Jonesem?
Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
