Artykuł: Ludzka twarz pratchettowskiej Śmierci

UWAGA! Mimo że starałam się mówić w miarę ogólnie, w artykule mogą pojawić się spoilery do Morta, Kosiarza, Muzyki duszy i Wiedźmikołaja.

Filozofowie, psycholodzy i teolodzy zauważają z niepokojem, że myśl o śmierci i śmiertelności w dzisiejszych czasach jest odsyłana na dalszy plan; że prawie nie widuje się ludzi w żałobie; że w skutek medykalizacji podchodzimy do śmierci jak do czegoś, co nie jest naturalnym procesem, tylko czymś, co (przy pomocy współczesnej medycyny) można odłożyć na później; że dzisiaj starcy umierają samotnie w szpitalach, a nie (tak jak kiedyś) w domach, w otoczeniu bliskich; w końcu że obecna w mediach śmierć jest banalizowana i w konsekwencji – nie wywołuje takich emocji jak kiedyś.

To już nie jest nękane plagami i wojnami średniowiecze ze swoimi Tańcami Śmierci i wszechobecnym Memento Mori. A przecież właśnie z tego okresu wyewoluowało nasze zachodnie wyobrażenie Śmierci, jako kościotrupa w czarnym płaszczu i z kosą. Mimo że pojedyncze jej przedstawienia różnią się diametralnie (chociażby tym, że taka polska Śmierć, odwiedzająca mistrza Polikarpa była kobietą, a w brytyjskim folklorze jest to zwykle mężczyzna), o tyle  zamysł był zawsze ten sam – martwe ciało z kosą, przybywające, aby zabrać na tamten świat duszę, której czas już minął; Ponury Kosiarz, który bierze każdego, niezależnie od jego stanu, czy wykształcenia; Kostucha na siwym koniu, który był jej atrybutem już w Apokalipsie świętego Jana. Średniowieczna Śmierć wyryła się w naszej świadomości i przetrwała w miarę nienaruszonym stanie do XXI wieku. Jednak wyraźnie można zauważyć bardziej humorystyczne podejście do niej, niż w zeszłych epokach.

I tak oto – jeszcze w XX wieku – na scenie pojawiła się bardzo szczególna wizja Śmierci. Co prawda jest to Śmierć z uniwersum fantasy, jednak na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat stała się ona jednym z najważniejszych bohaterów Świata Dysku. Śmierć pojawia się już w pierwszej powieści z cyklu, Kolorze magii, gdzie niecierpliwie oczekuje na to, aż magowi Rincewindowi coś się stanie; a w następnej książce, Blasku fantastycznym, czytelnicy są zaznajomieni z Siedzibą Śmierci i rytuałem AshkEnte, przywołującym Śmierć.

Czytaj dalej „Artykuł: Ludzka twarz pratchettowskiej Śmierci”