Podręcznik fanfikowca

Podręcznik fanfikowca cz. 10 – Własne postaci w fanfikach

Jak już wspomnieliśmy w drugiej części Podręcznika fanfikowca, zachowanie postaci kanonicznych w fiku bywa bardzo trudne. Jednakże jeszcze trudniejsze wydaje się tworzenie postaci własnych. Po pierwsze jest ta cała otoczka związana ze stereotypem fanfikowca, która sprawia, że ilekroć w opisie pojawia się słowo OC (Original Character – Oryginalna Postać) – lub opis choćby sugeruje, że pojawia się tam postać niekanoniczna – od razu zakładamy, że w tym fiku mamy do czynienia z niesławnymi Mary Sue albo Gary Stu. Po drugie – nie zawsze da się stworzyć od nowa bohatera, który byłby interesujący i nie sztampowy do bólu. Często powtarzam, że fanfiction jest ćwiczeniem warsztatu pisarskiego i niewątpliwie tworzenie OC jest ćwiczeniem kreacji postaci. I tak naprawdę wcześniej czy później trzeba stworzyć jakieś OC, chociażby żeby posunąć fabułę do przodu. Dlatego właśnie w tej wyjątkowej, bo dziesiątej już części, będącej zarazem setnym postem na Planecie Kapeluszy, zajmiemy się postaciami własnymi w fanfikach.

Continue reading „Podręcznik fanfikowca cz. 10 – Własne postaci w fanfikach”
Podręcznik fanfikowca

Podręcznik fanfikowca cz. 9 – Humor w fanfikach

Wspominałam już wiele razy, że fani uwielbiają angstowe, mroczne fanfiki. Nie ulega wątpliwości, że potrzebujemy od czasu do czasu właśnie takich angstowych fików, jednakże to wcale nie znaczy, że tylko takie ponure historie cieszą się popularnością na fanfiction.net. Tak naprawdę potrzebujemy również fików, które są lekkie, łatwe i przyjemne i które przywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Chyba każdy z nas po przeczytaniu iluś tam smutnych fanfików do jakiegoś fandomu (zwłaszcza, jeśli tenże fandom jest ciężki) postanowił dla odmiany zapoznać się z czymś weselszym. Z tego samego powodu pojawiają się crackvidy na YouTubie.

Fanfikowy humor może opierać się na kilku podstawach, które generują zabawne sytuacje; między innymi na:
1.      Postaciach.Chodzi tutaj zarówno o charaktery postaci kanonicznych, jak i o relacje z innymi postaciami. W pierwszym przypadku na pewno znajdą się jakieś cechy bohatera, które można wykorzystać – sama osobowość (Almost perfect day koncentruje się na hetaliowych Włochach, któremu udało się przez jeden dzień niczego nie zapomnieć ani się nie wygłupić… aż do pewnego momentu), sposób mówienia, zwyczaje, hobby (Hawkeye Hates Prince of Thieves opowiada o reakcji Clinta Burtona na sposób, w jaki w Robin Hoodzie: Księciu złodziei pokazano strzelanie z łuku) itd. Drugi przypadek daje większe pole do popisu. Można sobie przy nim zażartować z różnicy charakterów, z brakiem komunikacji między postaciami, z różnic kulturowych… Pozwala to zarówno na komizm sytuacyjny, jak i słowny. (Texting Conversations: Mycroft and Sherlock – bracia Holmes wymieniają się uprzejmościami w SMSach.)
2.      Wydarzeniach z dzieła macierzystego –wszystkich małych gagach (jeden z moich pierwszych fików po angielsku – kraje śródziemnomorskie urządzają sobie siestę podczas Światowej Konferencji), zabawnych, a także tych mniej zabawnych sytuacjach (nawiązujący do odcinka Pingwinów z Madagaskaru, w którym unieruchomiony Kowalski próbował się wydostać z małego zoo, I Know Why the Cages Bird Needs Company); przedmiotach (That Jerk of My Brother, czyli powód dla którego Mycroft powinien być zły na Sherlocka po nocy pełnej wrażeń), wypowiedzianych wcześniej kwestiach (Morgana licząca barany, bo poradził jej to opętany przez goblina Gajusz)… Nie zapomnijmy również o żartach, które krążą zwykle w danym fandomie (regiony newralgiczne w Hetalii, „majestatyczność” Thorina w Hobbice, Wielki Smok jako Slash Dragon…). Szczególną sympatią darzę wszelkiego rodzaju zbiory zasad, których grupa postaci zebranych w jednym miejscu musi przestrzegać; które to zasady nieraz odnoszą się do poszczególnych postaci i ich tendencji do głupich dowcipów. (No cóż, mam tutaj listę reguł w leżu Wojowniczych Żółwi Ninja; zasady na bieżąco komponowane przez załogę Enterprise’a, a także reguły postępowania ze Szczerbatkiem.)
3.      Przyłożeniu logiki do dzieła macierzystego i fików do niego. Każdy fandom ma swoje nieścisłości, które nie przystają do prawdziwego życia, czy to w zakresie zachowań postaci, czy też reguł rządzących pewnymi zjawiskami zachodzącymi w danym uniwersum. (Marvel Headlines przedstawia humorystyczne nagłówki z gazet, opisujące wydarzenia z Avengers i ich tie-inów. Ostatni rozdział wykracza poza fandom Avengers i nawiązuje między innymi do X-Menów, Piątku trzynastego i nolanowego Batmana.) Jest to idealny materiał do sparodiowania zarówno samego dzieła macierzystego jak i schematów rządzących pisanymi doń fikami. (One Of Those Times – Merlin narzeka na to, że po raz kolejny Artur zawierza komuś obcemu – tym razem Modredowi – kto potem go najpewniej zdradzi i przez to król powiela schemat z poprzednich dwóch sezonów.) Jest również całkiem sporo metafanfików, w których postaci z danego fandomu odkrywają istnienie fanfiction i reagują nań z rezerwą, złością albo rozbawieniem (Tony Stark nie jest nimi zachwycony); lub mają bliskie spotkania trzeciego stopnia ze swoimi zwariowanymi fankami.
4.      Cracku. Crack to – mówiąc w największym skrócie – czysty absurd. To bardzo surrealistyczny typ humoru, w którym królują sytuacje po prostu głupie. Dość często w takich fikach pojawia się de-aging, zamiana ciał, genderbender i mpreg, z tej prostej przyczyny, że już same te sytuacje generują liczne absurdalne sytuacje. (Najlepszy crackowy fik, w którym spotkałam się z męską ciążą, to Dwarves and Hormones. Warto je przeczytać ze względu na niepewnego swojej atrakcyjności ciężarnego Thorina.) Czasem crack zdarza się w danym fiku tak po prostu (jak w The Care and Feeding of Sherlcok Holmes), a kiedy indziej wszelkie absurdalne sytuacje mają swoje źródło w halucynacjach, snach albo opowiadanych przez którąś postać historiach (swego czasu napisałam serię fanfików, w której bohaterowie One Piece opowiadali swoje własne wersje baśni o Czerwonym Kapturku, a inne postacie wtrącały od czasu do czasu swoje trzy grosze.) Crack może również łączyć się z powyższymi trzema punktami.
Jednak tak naprawdę humor w fanfikach opiera się na tych samych zasadach, co humor gdziekolwiek indziej. I wykorzystuje również te same schematy – qui pro quo (Hobbit Tears, gdzie Thorin widzi płaczącego Bilbo, ale nie zauważa, że niziołek kroi cebulę, więc myśli, że Bilbu źle wśród krasnoludów.), the morning after (It Seemed Like A Good Idea At the Time – Tony Stark i Clint Burton budzą się skacowani i próbują przypomnieć sobie, co się działo poprzedniej nocy.), rozrabiające dziecko (Tiny – po prostu mały Sherlock siejący zniszczenie.), jedna postać przedrzeźniająca drugą (jak Kanada Amerykę w Mirror Act do Hetalii.)… Poza tym zdarza się również, że takie fiki humorystyczne zawierają również elementy romansu, przyjaźni, czy nawet Hurt/Comfort. Nie potrzeba więc angstu, aby te motywy się tam pojawiły. Czasem crack działa równie dobrze.
Oczywiście jeszcze będę wracać do humoru w następnych częściach podręcznika, kiedy będę omawiać tematy z nimi związane w ten czy inny sposób, jednak w kolejnej części najprawdopodobniej omówię OC w fanfikach.
Podręcznik fanfikowca

Podręcznik fanfikowca cz. 8 – Alternatywne uniwersa

Kontynuując niejako temat fantastyki w fanfikach postanowiłam, że w tym tygodniu zajmiemy się motywem alternatywnych uniwersów, znanym również jako AU. W zasadzie AU można doprowadzić do dwóch podstawowych działów, a mianowicie: AU ogólnego i AU szczegółowego. Każdy z nich polega trochę na czymś innym i pozwala autorowi na trochę inne rzeczy.

Continue reading „Podręcznik fanfikowca cz. 8 – Alternatywne uniwersa”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Podręcznik fanfikowca

Podręcznik fanfikowcza cz. 7 – Stworzenia fantastyczne w fanfikach

W zasadzie ta część Podręcznika fanfikowca obejmuje szerszy zakres twórczości fanowskiej. Temat, który dzisiaj omawiamy, można rozpatrywać pod kątem estetyki fanartów, jak również – symboliki, bo też wiele motywów pojawiających się w fanfikach z aniołami, wróżkami, wampirami i innymi istotami nie z tego świata, można odnaleźć w literaturze, filmach i serialach, które także wykorzystują tego rodzaju stworzenia. Niektóre fanfiki i fanarty pojawiają się w okresie październik-listopad, kiedy to świat anglosaski szykuje się do obchodów Wigilii Wszystkich Świętych, bo fani czują potrzebę napisania czegoś z dreszczykiem na Halloween.

Continue reading „Podręcznik fanfikowcza cz. 7 – Stworzenia fantastyczne w fanfikach”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Podręcznik fanfikowca

Podręcznik fanfikowca cz. 6 – Magia jako narzędzie fabularne w fanfikach

Magia zdaje się być idealnym narzędziem fabularnym. Dzięki magii może dojść do absolutnie wszystkiego – od nagłej zmiany charakteru postaci poprzez jej odmłodzenie albo zmianę płci, aż po przywrócenie jej do życia czy szybkie wyleczenie śmiertelnych ran. Magii nie trzeba tłumaczyć i można być przy niej kreatywnym. Toteż magia często pojawia się w fanfikach i to niekoniecznie do fandomów, które posiadają magię jako element świata przedstawionego. Bo nawet w najbardziej realistycznym fandomie znajdą się fanfiki, w których pojawiają się czarodzieje, czarodziejskie artefakty, eliksiry miłości, baśniowe stworzenia, wyrocznie itd.

Jednakże nie zawsze takie zabiegi wychodzą dobrze, nie mówiąc już o tym, że nie zawsze można sobie pozwolić na spontaniczne wymyślanie jakichś zaklęć. Bywają przypadki, w których fanfiki z elementami magicznymi wyglądają sztucznie czy wręcz niedorzecznie i nadają się tylko na crack. Ostatecznie nawet w fantastyce panują pewne zasady (w końcu magia była kiedyś ściśle związana z nauką). Dlatego właśnie dzisiaj zajmiemy się tym, jak pisać magię w fanfikach.

Continue reading „Podręcznik fanfikowca cz. 6 – Magia jako narzędzie fabularne w fanfikach”