Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Arcanum

Omówiliśmy już w serii Ze wspomnień fana dwa animekomiksy, które doczekały się kilku adaptacji i spin-offów, a także serię książek. Tym razem biorę na warsztat grę komputerową.

Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magyi dostał na swoje urodziny w 2001 roku mój młodszy brat. Od razu jak ją odpalił i zainstalował, ja zaczęłam obserwować jego rozgrywkę. A im dłużej grał i im dłużej przyglądałam się światu Arcanum, tym bardziej mnie on zachwycał. Było to moje pierwsze zetknięcie z uniwersum fantasy, którego estetyka i realia nie przypominały średniowiecza, tylko wiek dziewiętnasty. W zasadzie Arcanum jest to zlepek tradycyjnego, tolkienowskiego fantasy z zarówno tak zwanym Gaslight Fantasy, jak i ze steampunkiem. Można walczyć mieczem, toporem albo łukiem, można kształcić się w sztuce magicznej, można (a nawet roztropnie jest) chodzić w zbrojach… ale można też produkować materiały wybuchowe, strzelać z pistoletu, robić różne wynalazki i chodzić w eleganckich ubraniach.

Widzicie więc, że było to dla mnie pewne novum. Właściwie to w Arcanum po raz pierwszy miałam do czynienia ze steampunkiem i niejako tak gra właśnie sprawiła, że później miałam bardzo ciepły stosunek do do tego podgatunku i jego estetyki. Przy okazji, kiedy poznawałam ten piękny świat maszyn parowych i magii, tak naprawdę zdałam sobie sprawę z tego, że już od dłuższego czasu fantasy a la średniowiecze zaczęło mnie już męczyć, dlatego Arcanum było dla mnie jak powiew świeżego powietrza.

Po jakimś czasie jakoś tak na kilka lat gra zniknęła z mojego życia. Po części dlatego, że zajmowałam się nauką, pracą literacką, a także pierwszym The Sims; a po części dlatego, że mój brat też miał inne rzeczy do roboty, niż granie w Arcanum. Jednak jakieś dwa-trzy lata temu, będąc na działce z kilkoma kolegami, pokazał im ją, robiąc nową postać. Przysiadłam się do nich i ponownie zaczęłam obserwować mojego brata przy grze. I w trakcie tego zajęcia stała się ciekawa rzecz – zapragnęłam stworzyć w Arcanum własną postać i sama zagrać. I tak oto zaczęła się moja właściwa przygoda z tą grą.

Continue reading „Ze wspomnień fana: Arcanum”
Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: One Piece

Moje pierwsze zetknięcie z One Piece jest ściśle związane z pewną stroną hostingową, która zawierała kilka oddzielnych stron, poświęconych poszczególnym anime (między innymi Fullmetal AlchemistNaruto i właśnie One Piece). Byłam wtedy w fandomie Króla Szamanów i głównie na jego stronie spędzałam najwięcej czasu, ale pewnego dnia postanowiłam z ciekawości zobaczyć o czym są pozostałe. I o ile Fullmetal Alchemist z ogólnego opisu wydawało mi się nawet ciekawe, o tyle zawarte w opisie One Piece słowo „pirat” oraz generalnie bardzo dziwna kreska sprawiły, że to konkretne anime wydawało mi się niezbyt zachwycające.

Jakiś czas potem, kiedy miałam pierwsze konto na YouTubie, zaczęłam szukać jakichś AMV-ek z bardzo pocieszną piosenką You Are A Pirate i jakoś tak wyskoczyło mi kilka z One Piece. Obejrzałam pierwszą z brzegu i to, co zobaczyłam, wydawało się być lekkie, łatwe i przyjemne. Wyszukałam więc pierwszy odcinek i zaczęłam oglądać. Tak od czwartego odcinka (w którym pojawia się po raz pierwszy Shanks) wpadłam w fazę na One Piece i w ciągu jednego wieczora przeszłam przez dwie pierwsze sagi i być może poszłabym dalej, gdyby nie zmęczenie i to, że miałam trudności ze znalezieniem odcinków trzeciej. Te problemy z brakującymi odcinkami, a także to, że niektóre z nich nie wydawały mi się ciekawe, sprawiły, że nie wszystkie linie fabularne udało mi się poznać od początku do końca. Zdarzyło się też, że w którymś  momencie (gdzieś tak po maturze) moja faza na One Piece zamarła i zapłonęła potężnym płomieniem dopiero na studiach. Wtedy utrzymała się przez dwa lata i wydała kilka owoców, a konkretnie – fanfików i mojego obecnego pseudonimu. Ale o tym potem.

Continue reading „Ze wspomnień fana: One Piece”
Lipiec z Lucky Lukiem · Miesiące z... · Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Lucky Luke

Moja znajomość z Lucky Lukiem nie zaczęła się najlepiej. Byłam wtedy przedszkolakiem, który – jeśli nie miał nic lepszego do roboty – w letnie popołudnia siedział przed telewizorem i oglądał telewizję. Pech chciał, że moim pierwszym zetknięciem z Lukiem była aktorska adaptacja z Terrencem Hillem w roli głównej. Toteż przez długi czas postać samotnego kowboja kojarzyła mi się ze smędzącym blondynem gadającym ze swoim koniem i wzdychającym do jakiejś babki.

Na szczęście wkrótce pojawił się również pierwszy serial animowany, i choć moje poprzednie doświadczenia sprawiały, że podchodziłam do niego sceptycznie, to kiedy wreszcie obejrzałam jeden odcinek od początku do końca, to poczyniłam dwie istotne obserwacje. Po pierwsze – ten animowany Luke był brunetem. Po drugie – był o wiele bardziej zabawny. Do dziś pamiętam odcinek na podstawie Bitwy o ryż, kiedy to nadużywający przymiotnika „czcigodny” Chińczyk padł ofiarą knowań jednego oprycha, który podburzył przeciw niemu właściciela pralni po drugiej stronie ulicy, a potem obaj Azjaci zaczęli strzelać do siebie z armat. Niestety nie zawsze byłam w stanie obejrzeć każdy odcinek, a jakiś czas potem serial przestano już puszczać.

Continue reading „Ze wspomnień fana: Lucky Luke”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Harry Potter

Pierwszy raz spotkałam się z Harry’m Potterem, kiedy to szłam z matką i młodszym bratem przez ulicę i zobaczyłam, że jakiś staruszek sprzedaje książki z chłopakiem w okularach, który lata a to na miotle, a to na gryfie, a to trzymając się czegoś czerwonego. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam okładkę Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego, myślałam, że akcja dzieje się gdzieś na Bliskim Wschodzie (zmyliły mnie te kolumny na tle fioletowego nieba… zresztą Azkaban też brzmiał jakoś tak arabsko). Później dowiedziałam się, o czym jest ta seria i poprosiłam mamę, aby kupiła mi pierwszy tom. Po jego przeczytaniu, było mi mało i wkrótce dostałam drugi, a niedługo potem trzeci i czekałam aż wyjdzie w Polsce Harry Potter i Czara Ognia.

Continue reading „Ze wspomnień fana: Harry Potter”
Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Naruto

Swoją serię poświęconą wspomnieniom z poszczególnych fandomów zaczynam od Naruto, mimo że odkryłam go dopiero w liceum i wcześniej byłam już fanką wielu książek i seriali. Powód takiego właśnie posunięcia z mojej strony jest dość prosty – to właśnie przy Naruto odkryłam fanostwo wykraczające poza rozmowy kilku kumpli w szkolnej ławce i samotne przeglądanie stron poświęconych konkretnej serii. Ale po kolei.

Continue reading „Ze wspomnień fana: Naruto”