W 2015 roku, jak jeszcze trwały trzeci sezon Arrow i pierwszy sezon Flasha, CW zrobiło krótki filmik pod tytułem Superhero Fight Club. Fabuła filmiku była dość prosta: Oliver Queen prowadzi Barry’ego Allena do tajemniczego pomieszczenia, służącego za arenę nie tylko do walk między tymi dobrymi (poza protagonistami, byli to też różnego rodzaju postaci poboczne, jak Firestorm czy Roy Harper), ale też gdzie ci źli mogli się do tych walk dołączyć (i tutaj mieliśmy Roguesów, Reverse-Flasha, a nawet Ra’s Al Ghula).(W tym miejscu miał być sam filmik Superhero Fight Club 2.0, ale Warner Bros. Entertainment zdjęła go z YouTube’a i jest on możliwy do obejrzenia tylko tutaj.)
Nie powiem, filmik był świetny, zwłaszcza jeśli chodzi o ton. Lekki, łatwy i przyjemny. Czuć, że to ludzie, którzy się znają i lubią, a w związku z tym – dobrze się ze sobą bawią. W tym roku zresztą mamy mieć czteroodcinkowy crossover między wszystkimi czterema serialami, więc tym bardziej cieszyłam się, że Supergirl tam jest (a Martian Manhunter przyglądający się wszystkiemu z góry to już w ogóle kopie tyłki).
Natomiast mimo wszystko odniosłam wrażenie, że tym razem było trochę mniej postaci. No bo w sumie mogli tam wrzucić na tę arenę nie tylko resztę Legend (czyli Hawkgirl, Hawkmana, Ripa Huntera i Heatwave’a), ale też pójść odrobinę dalej i dodać Vixen (którą przecież widzieliśmy już w wersji aktorskiej) albo Constantine’a. Ale podejrzewam też, że to wina budżetu. Ostatecznie nie tylko trzeba by było zapłacić tym wszystkim aktorom, ale też zrobić efekty ich mocy, a przecież jest to tylko krótkie promo nadchodzących seriali.
W każdym razie spełniło ono w moim przypadku swoją rolę i teraz jestem bardziej podekscytowana na nadchodzące premiery.
Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
