Krótka notka o tym, dlaczego powinniście obejrzeć „Ghosts”

Hej, pamiętacie taką serię książek Strrraszna Historia? Zapewne wielu z Was miało (a być może nadal ma) je na swoich półkach i pomogły Wam one zainteresować się historią.

Ale czy wiecie, że angielska trupa Six Idiots przygotowała skecze na podstawie tych książek? I że można je znaleźć na YouTubie?

Wprawdzie sama nigdy tych skeczy nie oglądałam, ale Six Idiots zrobiło razem jeszcze kilka projektów, a jeden z nich zwrócił niedawno moją uwagę. Chodzi mi o serial komediowy BBC z 2019 roku opowiadający o duchach z różnych epok historycznych, które to duchy nawiedzają podupadły angielski dwór.

Opowiem Wam, dlaczego warto go obejrzeć.

Małżeństwo Alison i Mike Cooper dowiadują się, że daleka krewna Alison pozostawiła jej w spadku stary i masywny dwór – Button House. Państwo Cooper wpadają na pomysł, aby przerobić dom na hotel, ale nie dość, że Button House potrzebuje sporo renowacji, to jeszcze jest nawiedzony. W dworze straszą: jaskiniowiec Robin, bezgłowy Humphrey Bone z czasów Tudorów, spalona na stosie Mary, wesoła Kitty, poeta z czasów romantyzmu Thomas Thorne, bardzo wiktoriańska Lady Fanny Button, żołnierz z czasów drugiej wojny światowej znany tylko jako Kapitan, drużynowy Pat Butcher ze strzałą w szyi oraz torys Julian Fawsett, który umarł bez spodni (do tego w piwnicy znajdują się duchy wieśniaków, którzy umarli na skutek zarazy). Duchy nie są zachwycone pomysłem, aby w ich domu kręcili się obcy, tak więc postanawiają użyć swoich mocy straszenia, aby wykurzyć Cooperów. Kiedy to się nie udaje, Julian zrzuca Alison z okna, w rezultacie czego dziewczyna przeżywa doświadczenie śmierci i jest w stanie widzieć duchy. To zaś otwiera przed upiorami Button House nowe możliwości interakcji ze światem zewnętrznym.

Pierwsze, co mnie urzekło w tym serialu, to właśnie duchy grane przez Six Idiots (w dodatku trupa pisze scenariusze Ghosts). Prawda, miejscami ich osobowości są dość przewidywalne (jak to że Kapitan traktuje inne duchy jak oddział żołnierzy, Julian zachowuje się jak zboczeniec, Robin ma problemy ze składnią, a Fanny jest wyniosłą wiktoriańską damą), ale z czasem poznajemy ich lepiej – dowiadujemy się, że Kapitan był zakochany w jednym ze swoich podkomendnych, że Fanny została zabita przez męża, że Kitty ma spaczone (zapewne przez traumę) wspomnienia ze swego życia, a Julian żałuje pewnych swoich postępków. Oczywiście wiele odcinków poświęconych jest ich życiu i temu, co doprowadziło do ich śmierci. Niektóre z tych historii są na swój sposób smutne (jak na przykład, śmierć Thomasa; o tym, jak zginął dowiadujemy się z różnych źródeł i na początku jest to nawet śmieszne… ale kiedy już odkrywamy całą historię, jest nam gościa żal).

Poza tym serial wgłębia się trochę w to, jak to jest być duchem. Z jednej strony humor opiera się mocno na niedogodnościach życia po życiu (mamy i sztampowe szukanie głowy przez bezgłowego ducha, i to, że Julian jest jedynym duchem w Button House, który jest w stanie dotykać przedmiotów, ale wymaga to od niego ogromnego wysiłku), z drugiej strony zaś pojawiają się momenty refleksji nad zmieniającymi się czasami, naturą wszechświata, życiem i śmiercią. Na przykład, w jednym odcinku Robin nalega na to, aby odprawić rytuał z powodu pełni Księżyca, a kiedy później jeden z duchów pyta go, dlaczego jest to dla niego takie ważne, jaskiniowiec odpowiada, że Księżyc był tu zawsze i pewnie będzie jeszcze, kiedy oni wszyscy odejdą. Albo w pewnym momencie w Button House odbywa się lesbijskie wesele i Fanny jest tym szczerze oburzona, no bo to „niezgodne z tradycją”, na co Humphrey odpowiada, że jego zaaranżowane małżeństwo było zgodne z tradycją, ale ani on, ani jego żona się nie kochali.

Alison i duchy śpiewają kolędy.

Zrozumiałe jest, że po stuleciach bycia ignorowanymi przez kolejnych rezydentów Button House duchy podchodzą bardzo entuzjastycznie do tego, że Alison je widzi – nagle mają kogoś, przez kogo mogą komunikować się z resztą świata; i kto może z łatwością coś dla nich zrobić. I na początku Alison uważa ich po prostu za halucynacje po swoim wypadku, ale z czasem przekonuje się, że rzeczywiście widzi duchy i ją to irytuje, bo z jednej strony każde z nich coś od niej chce, a z drugiej bywa, że pojawiają się i krzyczą coś do niej w najmniej odpowiednich momentach (na przykład, kiedy akurat odwiedza ich sąsiad, z którym Cooperowie muszą się porozumieć w kwestii praw do podjazdu). W dodatku Thomas się do niej zaleca, Mary daje jej dziwne rady, a Fanny i Kapitan ciągle na coś narzekają. Oczywiście wiadomo, że z czasem Alison się do duchów przekona, i ten rozwój relacji – od sceptycyzmu, poprzez irytację, aż po współistnienie, a nawet coś na kształt „found family” – jest przedstawiony w taki naturalny sposób i już w drugim i trzecim sezonie jest wiele ciepłych momentów między Alison a duchami.

Mike z kolei jest impulsywny i zabawowy, co nie zawsze jest dobre (w zasadzie w wielu momentach Mike jest najsłabszym elementem serii). Sytuacja z duchami trochę go na początku denerwuje, zwłaszcza że nigdy nie wie, kto jest akurat w pokoju i czy go nie podgląda; ale z czasem dochodzi do tego, że i on się przyzwyczaja i duchy zaczynają go traktować jak swojaka, mimo że ich nie widzi ani nie słyszy (a w jednym odcinku Mike zostaje sam w domu akurat kiedy ma miejsce włamanie, i duchy muszą go obudzić, aby wezwał pomoc).

No, ale to komedia i trzeba coś powiedzieć również o niej. O dziwo, nie ma aż tak dużo czarnego humoru, którego można by się było spodziewać po serialu o duchach. Jak wspomniałam, część żartów związana jest z niedogodnościami bycia martwym, ale poza tym mamy też komedię charakterów i humor opierający się na reakcjach tychże charakterów na to, jak świat się zmienia (na przykład, w jednym odcinku Alison pokazuje Robinowi dokument na YouTubie o lądowaniu człowieka na Księżycu, a potem włącza mu się filmik o różnych teoriach spiskowych; teraz wyobraźcie sobie jak to wszystko wpływa na jaskiniowca).

Na koniec chciałabym opowiedzieć również o amerykańskiej edycji serialu, która wyszła w tym roku i jej pierwszy sezon jeszcze się nie skończył. Tak jak przy oryginale, amerykańskie Ghosts jest pisane przez Six Idiots i jest tam kilka podobieństw w fabule i postaciach, ale twórcy postarali się, aby jednak wersja ze Stanów miała swój własny klimat.

Zacznijmy od tego, że duchy są inne i bardziej dopasowane do historii USA. Prawda, można zobaczyć podobieństwo między Pete’m a Patem, Hetty i Fanny Button, wikingiem Thorfinnem i Robinem, finansistą Trevorem i Julianem… ale jest tam też kilka postaci, które nie mają swoich odpowiedników dla oryginału (a przynajmniej podobieństwa są bardziej subtelne). Mamy więc hipiskę, która zginęła, chcąc przytulić niedźwiedzia; mamy sarkastycznego rdzennego Amerykanina; mamy śpiewaczkę jazzową przeświadczoną o tym, że została zamordowana; mamy zmarłego na dyzenterię oficera z czasów Rewolucji Amerykańskiej, który regularnie zawiera pokój z duchami brytyjskich żołnierzy zamieszkujących w szopie za rogiem. Ponadto te duchy reagują na pewne rzeczy tak jak grupy zmarginalizowane w USA – obrażają się na określenie „ghosted” (oznaczające nie odpowiadanie na wiadomości znajomych w social mediach) i widzą pewne niefortunne implikacje w Pogromcach duchów.

Jay ma nowych kumpli do sesji.

Sam (czyli odpowiednik Alison w amerykańskiej wersji) i jej mąż Jay mają trochę inną dynamikę ze sobą i z duchami – Jay jest bardziej otwarty na duchy niż Mike w pierwszym sezonie i nawet nawiązuje z nimi więź poprzez D&D. Sam z kolei jest bardziej optymistyczna i radosna niż jej brytyjski odpowiednik.

(Jedno, co uważam za nieco gorsze względem oryginału, to Isaac, który jest trochę wzorowany na Kapitanie – obaj to żołnierze, którzy są też gejami – ale w przeciwieństwie do niego jest bardziej stereotypowy. Może to kwestia aktora – Brandon Scott Jones grał stereotypowego geja w Dobrym Miejscu i Jak romantycznie! – a może tego, że przy Kapitanie humor opiera się bardziej na tym, że jest on nadętym żołnierzem lubiącym dyscyplinę. Tak czy inaczej, Isaac jest trochę rozczarowaniem w tym departamencie.)

Podsumowując, Ghosts to całkiem dobry serial komediowy i chciałabym, aby więcej ludzi go poznało. Prawda, pomysł nie jest zbyt nowy, ale serial robi z nim ciekawe rzeczy. Dajcie obu wersjom Ghosts szansę, a może się wkręcicie.

Leave a Reply