Listy top #

Siedem seriali azjatyckich, które polecam

kdramy

W Walentynki 2021 roku opublikowałam tekst na temat czterech kdram, które odkryłam na Netfliksie. Od tego czasu zdążyłam wkręcić się w produkcje z Korei, ale i kilka z Japonii czy Tajwanu. Właściwie już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, aby przygotować kolejny wpis, w którym polecam kdramy i nie tylko. Zwłaszcza że wiele z nich ma pewne kulturowe elementy, które swego czasu mnie zainteresowały.

Nie ukrywam, że najwięcej będzie tutaj seriali właśnie z Korei, bo to one zwykle zwracają moją uwagę, ale są też dwie produkcje z innych krajów, które mnie zachwyciły. Nie przedłużając, oto siedem seriali azjatyckich, które polecam.

Miejsce siódme: The Ghost Bride

ghost bride

The Ghost Bride z 2020 roku to produkcja tajwańsko-malezyjska, na kanwie książki Yangsze Choo. Główna bohaterka – Li Lan – mieszka z ojcem w Malakce i pewnego dnia dostaje propozycję bycia tytułową żoną ducha dla niedawno zmarłego starszego syna bogatej rodziny Lim, Tian-chinga. Z jednej strony oznaczałoby to, że Li Lan nie miałaby możliwości poślubić nikogo innego i przez całe życie byłaby nawiedzana przez duchowego oblubieńca; ale z drugiej strony mogłaby liczyć na życie w luksusie i spłatę ogromnych długów, w jakie popadł jej rodzinny interes. Na początku Li Lan skłania się bardziej ku odmowie, zwłaszcza że jej ojciec chce, aby była szczęśliwa… ale wkrótce zapada on na chorobę, która ma nadnaturalne źródło i zmarły Lim oferuje lekarstwo w zamian za jej rękę. Li Lan zgadza się i zamieszkuje z państwem Lim, ale szybko odkrywa, że skrywają oni tajemnice. Jednocześnie Li Lan wpada w oko drugiemu synowi państwa Lim, który ma już jednak narzeczoną.

Najciekawsze, moim zdaniem, w The Ghost Bride jest przedstawienie zaświatów – mrocznego, jałowego miejsca, które jednak mocno związane jest ze światem żywych. Sama tradycja duchowych małżeństw była powszechna w Chinach i praktykowało się ją zwłaszcza, kiedy starszy syn nagle zmarł albo kiedy dziewczyna nie mogła sobie znaleźć męża. Tutaj ta tradycja zyskuje nadnaturalny charakter, a sam Tian-ching jest okropnym, rozpuszczonym typkiem, który terroryzuje swoją wybrankę i którego śmierć raczej nie była wypadkiem.

Miejsce szóste: Codzienna dawka słońca

kdramy - codzienna dawka słońca

Codzienna dawka słońca to z kolei dramat obyczajowy oparty na webtoonie i opowiadający o oddziale psychiatrycznym, jego pacjentach, pielęgniarkach i lekarzach. Główną bohaterką jest pielęgniarka Da-eun Jeong, której nadmierna troska o pacjenta odbijała się na jej produktywności (Jeong potrafiła spędzić nad jednym pacjentem kilka minut dłużej tylko po to, aby zadbać o jego wygodę), przez co przysparzała koleżankom więcej pracy. Jeong chce się dopasować do nowego miejsca pracy i świetnie się w nim odnajduje, a przy okazji poznaje miłego proktologa Dong Go-yuna.

Oczywiście w każdym odcinku mamy historię jednego pacjenta albo kogoś ze środowiska lekarskiego, kto cierpi z powodu jakiejś psychicznej przypadłości – od stanów lękowych i zaburzeń afektywnych dwubiegunowych, poprzez załamanie lękowe i samookaleczenie, a na schizofrenii i urojeniach skończywszy. Dodatkowo, aby oddać to, w jaki sposób osoba borykająca się z takimi problemami widzi świat, serial ma kilka wizualnie porywających scen.

Nietrudno sobie wyobrazić, że Codzienna dawka słońca próbuje w ten sposób uczłowieczyć osoby z problemami psychicznymi, zwłaszcza że porusza też temat tego, jak są one postrzegane w koreańskim społeczeństwie; i jak może dojść do tego, że ktoś może się takich problemów nabawić (czego świetnym przykładem jest pojawiający się w większości odcinków pacjent postrzegający rzeczywistość jako fantasy). Tylko w jednym odcinku pacjentka wydaje się niebezpieczna, bo jest przeświadczona, że główna bohaterka ukradła jej pieniądze, ale i w tym przypadku też serial traktuje tę postać jako ofiarę oszustwa, które kosztowało ją oszczędności życia.

Sam personel szpitala ma swoje problemy. Jedna z pielęgniarek próbuje połączyć pracę z byciem matką, inna z kolei została przez swoją rodzicielkę wplątana w ogromne długi, z kolei przełożona pielęgniarek musi zajmować się cierpiącą na schizofrenię siostrą. Nawet Jeong boryka się nie tylko z przystosowaniem się do nowego miejsca i poczuciem bycia bezużyteczną, ale i nowymi problemami, które z czasem się pogłębiają.

Tak czy inaczej, jako obyczajowa kdrama, Codzienna dawka słońca oferuje ciekawe spojrzenie na problemy psychiczne i na ich leczenie. (Przy okazji dowiedziałam się też, że w Korei Południowej zawód pielęgniarki jest uważany za dobrze płatny. Wyżej wspomniana wpędzająca w długi matka często mówi: „Daj mi pieniądze. Jesteś pielęgniarką, stać cię.” Był to dla mnie taki mały szok kulturowy.)

Miejsce piąte: Alchemia dusz

kdramy - alchemia dusz

I znów wracamy do serialu fantastycznego, tym razem osadzonego w fikcyjnym kraju Daeho, ale mocno czerpiącego z estetyki dawnej Korei. W Daeho rządzi rada składająca się z przedstawicieli czterech magicznych rodów, zaś tytułowa alchemia dusz do zakazana technika polegająca na zamianie ciał z inną osobą. Zakazana dlatego, że po jakimś czasie dusza w nie swoim ciele zaczyna kamienieć i jedynie żywiąc się duszami innych może odwlec na później swój los.

Mamy dwójkę bohaterów – zabójczynię Naksu, która chce dokonać zemsty za śmierć rodziców i uciekając przed pogonią zamienia się ciałami z niewidomą dziewczyną, Mu-deok; oraz Uka, jedynego dziedzica rodziny Jang, którego magia jednak została zablokowana przez nieżyjącego ojca i który mimo wszystko szuka kogoś, kto pomoże mu uwolnić jego potencjał i nauczy posługiwać magią. Wkrótce Uk odkrywa, że Mu-deok jest duszą w obcym ciele i do tego dysponującą wielką mocą, więc postanawia wejść z nią w układ: ona zostanie jego mistrzynią, a on będzie ją chronił i pomoże odzyskać dawne moce. Przez długi czas Naksu w ciele Mu-deok traktuje to jako umowę czysto biznesową i chce tylko przetrwać i dokonać zemsty, ale z czasem zaczyna coś czuć do swojego ucznia. Ponadto oboje wkrótce trafiają na trop większego spisku i odkrywają kilka rodzinnych sekretów.

Generalnie Alchemia dusz sprawdza się zarówno jako serial fantasy, jak i jako dramat sensacyjny. Z jednej strony świat przedstawiony oferuje rozbudowaną magię i mitologię, a z drugiej strony dworskie intrygi pomiędzy domami Daeho, rodziną królewską i Jin Mu, który knuje własny spisek przeciwko koronie i czterem rodom. Rody mają swoje specjalizacje, prawa i procedury rozstrzygania spraw, które komplikują pewne kwestie, ale dają też bohaterom pewne pole do działania. Wszyscy – a zwłaszcza czarne charaktery – szukają też Lodowego Kamienia oferującego ogromną moc, w tym – umożliwia alchemię dusz tym, którzy nie są biegli w magii.

Bardzo przyjemnie ogląda się tutaj poszczególne postaci. Nie tylko Mu-deok/Naksu i Jang Uka, ale też głowy czterech rodów (na przykład, Park Jin, który wychował Uka, czy Jin Ho-gyeong, która z jednej strony jest twardą głową rodu Jin, a z drugiej – ciągle przeżywa zniknięcie ukochanej córki), ich dzieci, a zarazem przyjaciół Uka; Koronowanego Księcia, Go Wona, który zaczyna jako rozpuszczony panicz i rywal Uka, ale za sprawą Mu-deok spogląda na wszystko inaczej; czy mistrza Lee, który jest starszy i wie więcej niż się wydaje.

Warto też wspomnieć o tym, że w przeciwieństwie do większości kdram, Alchemia dusz ma drugi sezon, który dzieje się rok po wydarzeniach pierwszego.

Miejsce czwarte: Tygrys i smok

tygrys i smok

Tym razem mamy produkt japoński. Prawdę mówiąc zastanawiałam się, czy na tę listę również nie wstawić Historii mojej rodziny, która także jest serialem z Kraju Kwitnącej Wiśni, poświęconym jednej z dziedzin narodowej sztuki performatywnej i mającej w głównej obsadzie Tomoyę Nagase i Toshiyukiego Ishidę. Doszłam jednak do wniosku, że choć Historia mojej rodziny, opowiadająca o wrestlerze powracającym do rodzinnego domu, aby zająć się schorowanym ojcem (byłym aktorem teatru Noh), i próbującym odbudować dawne więzi, może być interesująca, ja jednak mam więcej do powiedzenia o Tygrysie i smoku, który na warsztat bierze sztukę rokugo.

Rokugo polega na opowiedzeniu zabawnej historii, z podziałem na role i przy użyciu wachlarza jako rekwizytu. Zwykle są to historie, które powstały w epoce Edo, mają konkretną fabułę i strukturę, ale mistrzowie rakugo szkolą się przez całe lata, aby opowiedzieć je we własnym, unikalnym stylu. Protagonistą Tygrysa i smoka jest młody yakuza Toraji, który zajmuje się głównie ściąganiem długów. Pewnego dnia, ścigając jednego z dłużników – starszego mistrza rakugo, Donbeia – jest świadkiem jednego z jego występów. Toraji, jako dziecko, przeżył głęboką traumę, która sprawiła, że przez całe lata nie był w stanie się śmiać, jednak opowieść Donbeia mu to umożliwiła. Yakuza postanowił więc uczyć się rokugo i po wielu namowach udało mu się pójść z Donbeiem na układ: mistrz nauczy go swojej sztuki, za którą otrzyma zapłatę, a ona pójdzie na spłatę długu. Ponieważ nauka pierwszej opowieści idzie Torajiemu opornie, Donbei kieruje go do swojego syna, Ryujiego, który postanowił pójść swoją drogą i otworzyć sklep z odzieżą własnego projektu.

Powiem szczerze, że niektóre żarty w tej komedii nie są zbyt śmieszne, a postaci bywają wkurzające, ale polecam Tygrysa i smoka z dwóch szczególnych powodów:

Po pierwsze, mamy ten wątek rokugo. Jak tłumaczy Torajieomu Ryuji, opowieści rokugo opowiadają tak naprawdę o naturze ludzkiej. W każdym odcinku Toraji odkrywa inną opowieść, scenki z niej odgrywane są z osobami z życia Torajiego i Donbeia jako jej poszczególnymi postaciami, a fabuła danego odcinka przypomina fabułę omawianej opowieści. Dzięki temu jest takie wrażenie, że realia się zmieniają, ale ludzkość pozostaje taka sama.

Po drugie, z czasem Toraji zaczyna zaprzyjaźniać się z Donbeiem, jego uczniami i rodziną. Nadal ma pewne obowiązki jako yakuza, nadal robi wrażenie zbira i bywają momenty, że Donbei się go boi, ale powoli, powoli ich relacje się zacieśniają, Toraji nawet zaprzyjaźnia się i w niektórych aspektach nawet rywalizuje z Ryujim, aż w końcu staje się takim samym członkiem rodziny Donbeia, jak reszta jego dzieci i uczniów.

I zapewne doświadczenia ze współpracy nad Tygrysem i smokiem sprawiły, że potem Tomoya Nagase (Toraji) i Toshiyuki Ishida (Donbei) tak dobrze zagrali ojca i syna w Historii mojej rodziny. Ja sama obejrzałam te serie w takiej kolejności i zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie.

Miejsce trzecie: Pod parasolem królowej

kdramy - pod parasolem królowej

Kiedyś w rozmowie towarzyskiej wspomniałam, że Pod parasolem królowej jest trochę jak Wspaniałe stulecie, w tym sensie, że i tu, i tam mamy dworskie intrygi wewnątrz królewskiego haremu… ale duży nacisk postawiony jest na książęta, ich hierarchię i edukację.

Królowa Im Hwa-ryeong, musi utrzymać w ryzach swoich synów, którzy wiecznie pakują się w kłopoty i dają teściowej Hwa-ryeong amunicję do kolejnych połajanek. Wkrótce pierworodny królowej i koronowany książę zapada na tajemniczą chorobę, która może zagrozić nie tylko jego życiu, lecz także pozycji i życiu jego braci. Kolejne wydarzenia sprawiają, że pozostałe żony króla próbują różnymi, mniej lub bardziej szemranymi metodami dać synom przewagę i wspiąć się na kolejne szczeble w haremowej hierarchii. Przy okazji Hwa-ryeong szybko odkrywa, że przypadek tajemniczej choroby, na którą zapadł jej syn, już kiedyś miał miejsce w pałacu i aby ochronić dziecko, musi dojść do tego, co się wtedy stało.

Powiem szczerze, że kiedy zaczynałam oglądać ten serial, spodziewałam się bardziej komedii o niesfornych książętach, których matka musi doprowadzić do porządku. I choć na początku, gdy przedstawiani są kolejni królewscy potomkowie i kolejne żony, wydaje się, że tak właśnie będzie, wkrótce serial nabiera poważniejszego tonu. Tak jak w przypadku Alchemii dusz, w Pod parasolem królowej najciekawsze są te dworskie intrygi. Każda żona króla kieruje się z jednej strony chęcią awansu społecznego, a z drugiej – dobrem swojego dziecka. Każda z nich też musi zachować pewne pozory, bo najmniejsze okazanie słabości może doprowadzić ją do zguby (jest to szczególnie ważne, że potem dowiadujemy się, co stało się z małżonką poprzedniego króla). Królowa matka i teściowa Hwa-ryeong, która w zasadzie od początku jest kreowana na antagonistkę, sama też manipuluje innymi żonami syna, proponując im rady i zawierając sojusze.

Sama Hwa-ryeong wkrótce dowiaduje się, że jej młodsi synowie skrywają własne tajemnice, które mogą im zagrozić. Wielokrotnie widzimy jak jej maska surowej i pełnej godności królowej opada, i pozostaje tylko matka, która mierzy się z licznymi przeciwnościami. Warto zaznaczyć, że i sami książęta pochodzący z różnych matek – choć jest ich naprawdę dużo – potrafią być bardzo wyraziści i sympatyczni. Z kolei król przez dłuższy czas robi wrażenie bezużytecznego – głównie siedzi na tronie, uśmiecha się do synów albo rozmawia z doradcami, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje (i trochę to też kwestia tego, że nie wszystkie wiadomości do niego dochodzą). Dopiero później zaczyna pełnić jakąś większą rolę.

Miejsce drugie: Doktor Cha

kdramy - doktor cha

Teraz mamy opowieść o odzyskiwaniu swojego życia, zwłaszcza w średnim wieku.

Cha Jung-sook prawie została lekarzem, jednak na studiach zaszła w ciążę z kolegą z klasy, Seo In-ho. Teraz jest żoną i matką, która odstawia swoje pragnienia i ambicje na dalszy plan i jest wykorzystywana przez teściową. Wkrótce jednak choruje na raka i potrzebuje przeszczepu wątroby. Jedynym kwalifikującym się do zabiegu dawcą okazuje się być mąż Jung-sook, ale pod wpływem presji ze strony matki oraz kochanki, Choi Seung-hee, w końcu tchórzy. Ostatecznie Jung-sook przeżywa, dzięki innemu dawcy, ale to wydarzenie sprawia, że zyskuje ona nowe spojrzenie na swoją sytuację. Postanawia przystąpić ponownie do egzaminu i wkrótce staje się najstarszą rezydentką w szpitalu, w którym pracują jej mąż i jego kochanka, ale też życzliwy dla doktor Cha doktor Roy Kim.

Tak jak w przypadku Pod parasolem królowej, na początku spodziewałam się, że będzie to raczej coś lżejszego, ale już w pierwszym odcinku pojawiły się cięższe tematy. Właściwie to rozpłakałam się nad losem Jung-sook, która oddała niemal dwadzieścia lat rodzinie, a potem teściowa sprzeciwiała się operacji syna, w dużej mierze również dlatego, że nie lubiła synowej; mąż zaś może i miał poczucie obowiązku, aby uratować życie żony, ale bał się operacji i uległ presji innych. Jak wspomniałam, jest to serial o odzyskiwaniu swojego życia – Jung-sook nie tylko staje się najstarszą rezydentką na roku i rozwija swoją karierę, lecz także zaczyna myśleć o swoich potrzebach. Pojawia się sztampowa zmiana garderoby i stylizacji, ale też wielokrotnie kiedy rodzina Jung-sook oczekuje pewnych rzeczy, które do tej pory zawsze były, teraz napotyka opór. I cóż, dzieci mają pewne opory (zwłaszcza córka, która w tym roku akurat szykuje się na studia), ale to In-ho i jego matka traktują tę zmianę jako jakieś fanaberie, a Seung-hee jest gotowa się mścić na żonie ukochanego.

I wiecie, przez jakiś czas śledziłam (głównie na tumblrze) reakcje ludzi na fabułę serialu i nienawiść do In-ho i Seung-hee (nazywanej wręcz rozbijaczką rodzin) była wszechobecna. Przez większość czasu oni rzeczywiście są najgorszymi łajzami, nie tylko dlatego, że mają romans, ale dlatego, że wielokrotnie kładą Jung-sook kłody pod nogi, aby zniechęcić ją do pracy w szpitalu albo przynajmniej zmusić do zmiany miejsca pracy. I choć Seung-hee ma momenty, kiedy pokazana jest jako kochająca matka i dobry lekarz, a do tego jako kobieta głęboko nieszczęśliwa; i choć In-ho ma małe przebłyski przyzwoitości, małe momenty, kiedy potrafi być wobec żony miły… to potem wracają do dawnych zwyczajów.

Na szczęście w szpitalu doktor Cha może liczyć na pomoc innych. Jej syn szybko przyzwyczaja się do tego, że matka pracuje razem z nim, zaś nad samą Jung-sook czuwa Roy Kim – adoptowany przez Amerykanów Koreańczyk, który operował Jung-sook i zaczyna mu ona coraz bardziej imponować.

Miejsce pierwsze: Juvenile Justice

kdramy - juvenile justice

Na koniec zostawiłam Wam dramat o sądzie dziecięcym. Ze wszystkich pozycji na tej liście Juvenile Justice jest zdecydowanie najmroczniejszy. Już w pierwszej scenie dowiadujemy się o mrożącej krew w żyłach sprawie, w której nastolatek udusił dziecko kablem od ładowarki. To zdarzenie wzbudza poruszenie wśród koreańskiego społeczeństwa i sprawia, że podnoszą się znów głosy o obniżenie wieku, w którym młodociani przestępcy będą sądzeni jak dorośli. Z kolei w wywiadzie dla telewizji nowa sędzia, Shim Eun-seok, oświadcza, że gardzi młodocianymi przestępcami.

Jako że Juvenile Justice opowiada o sprawach sądowych dotyczących nieletnich, porusza takie tematy jak przemoc domowa, morderstwo, gwałt, a nawet prostytucja. Przy czym w tego typu historiach łatwo jest popaść w różne schematy – a to pokazać, że ta dzisiejsza młodzież jest zepsuta do szpiku kości, a to zrzucić całą winę na rodziców i społeczeństwo, a to stwierdzić, że jeśli młodzian cierpi na jakąś chorobę psychiczną, to na pewno jest niebezpieczny… Ale Juvenile Justice podchodzi do każdej sprawy prowadzonej przez Eun-seok bardzo indywidualnie. W niektórych przypadkach ewidentnie zawodzą rodzina i system, ale w innych nieletni przestępcy są naprawdę wyzuci z wszelkiej empatii, śmieją się ofiarom w twarz, a nawet nie rozumieją, co zrobili źle. Świetnie widać tę złożoność w odcinku o ośrodku dla dziewcząt, gdzie poznajemy dwie wersje historii: wersję kobiety prowadzącej ośrodek, która twierdzi, że jej podopieczne są rozpuszczone i traktują ją jak popychadło; i wersję dziewcząt, które twierdzą, że dyrektorka znęca się nad nimi i je upokarza. Potem okazuje się, że choć jedna strona podkoloryzowała nieco prawdę, druga strona też nie jest tak do końca bez winy.

Sama Eun-seok próbuje być sprawiedliwa – chce, aby przestępcy zostali ukarani i chce też, aby ofiary zobaczyły, że prawo jest po ich stronie. Dlatego wielokrotnie bada każdą sprawę jak detektyw – szuka tropów na miejscu zbrodni, przesłuchuje świadków, bada dokumenty i doczytuje o takich rzeczach, jak schizofrenia. Czasami nawet przekracza swoje kompetencje (i jest to mój jedyny zarzut wobec tej produkcji – sędzia w zasadzie robi całą robotę policji), ale dzięki temu potem zyskujemy większy obraz sytuacji.

Jednocześnie cynicznej i pozbawionej złudzeń o trudnej młodzieży Eun-seok przeciwstawiony jest idealistyczny sędzia Cha Tae-joo, który sam miał problemy jako nastolatek, ale inny sędzia z sądu dziecięcego w niego uwierzył i dlatego teraz Tae-joo chce być kimś takim dla innych. Z kolei Kang Won-jung, szef ich obojga, z początku wydaje się skorumpowany i skoncentrowany na karierze politycznej, ale szybko dowiadujemy się, że przyświeca mu wyższy cel.

I to było siedem seriali azjatyckich, które polecam. Jak widzicie, jest to bardzo eklektyczna lista – jest tu i komedia, i horror, i fantastyka, i dramat polityczny, medyczny i sądowy. Wszystkie wymienione tutaj produkcje można spokojnie znaleźć na Netfliksie i to z polskimi napisami (a w przypadku Juvenile Justice i Codziennej dawki słońca nawet lektorem). Być może za jakiś czas opowiem Wam o innych serialach z Azji, które odkryję. A tymczasem mam nadzieję, że przynajmniej jedna pozycja z tej listy wzbudziła Wasze zainteresowanie.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz