Meg ogląda... · Merlin

Meg ogląda Merlina – 4×4 „Aithusa”

Aithusa - jajo

Tym razem mamy pierwszy od, bodajże, Ostatniego Władcy Smoków odcinek poświęcony Wielkiemu Smokowi (a nawet smokom w ogóle). Tytułowy Aithusa to smok, który przez większość fabuły jest tylko w jajku, ale za to stanowi kolejną moralną zagwozdkę dla Merlina. Przy czym twórcy serialu mieli z nim związane pewne plany, które wyszły… różnie.

Tak czy inaczej, zobaczmy jak Merlin będzie podchodził do szansy przywrócenia smoczej rasy.

Opis Fabuły:

Pewien włamywacz przedostaje się do obozu druidów i wykrada fragment dziwnego artefaktu – triskeliona. Ma już przy sobie dwie trzecie artefaktu, ale ostatnia część znajduje się w piwnicach Camelotu. Tak więc włamywacz udaje się w nocy do Gajusza i próbuje przekonać go do pomocy. Triskelion bowiem stanowi klucz do grobowca, w którym od czterystu lat znajduje się smocze jajo. Nadworny medyk jest przez cały czas nieufny wobec przybysza, ale całą konwersację słyszy Merlin i zaraz po wyjściu włamywacza pyta Gajusza o całą sytuację. Gajusz twierdzi, że przybysz to jego były uczeń, Julius Borden, który miał tendencję do kłamania. Mimo wszystko Merlin wzywa Wielkiego Smoka i przedstawia mu, czego się dowiedział. Uradowany Kilgharrah prosi go, aby przysiągł, że odnajdzie i ochroni jajo, Merlin postanawia więc pomóc Juliusowi i przywrócić rasę smoków. Po dotarciu do skarbca i odebraniu ostatniej części triskelionu, Julius ogłusza Merlina i ucieka. Po odkryciu włamania i dowiedzeniu się o jaju, Artur postanawia wyruszyć w drogę, aby je zniszczyć.

Co Z Tego Pamiętam:

Aithusa to odcinek, który rozpoczął serię sytuacji, gdzie Gajusz mnie zwyczajnie denerwował. W czwartym sezonie nadworny medyk ma mnóstwo momentów, kiedy nie wierzy w Merlina albo łaja go z dziwnych powodów. To sprawia, że choć normalnie lubię tę postać i nawet przy co bardziej problematycznych sytuacjach potrafię ją w jakiś sposób zrozumieć, to Gajusz z czwartego sezonu jest moim najmniej ulubionym Gajuszem (zauważyłam też, że czwarty sezon nie ma pełnoprawnego Gajuszo-centrycznego odcinka; to coś znaczy).

To, że Julius Borden od samego początku przedstawiany jest jako ostatnia łajza, to swoją drogą.

Wnioski Ogólne:

W legendach arturiańskich smoki mają określoną symbolikę. Nie tylko król Artur nazywany był najwyższym smokiem, lecz także wiele legend o nim i o jego kompanach zawiera smoki. Najsłynniejsza zaś jest związana z Merlinem, który jako dziecko miał zostać złożony w ofierze, aby mury zamku króla Vortigerna się nie osuwały. Przyszły mag oznajmił, że to wody podziemne powodują zapadanie się murów, a kiedy król wybudował studnię, wyleciały z niej dwa walczące ze sobą smoki: biały i czerwony. Co więcej – Merlin wyjaśnił, że smoki reprezentują walczące ze sobą frakcje: Sasów i Brytów.

O tym, dlaczego to ważne, powiem później. Na razie skupmy się na odcinku.

Z jednej strony Julius Borden nie jest godny zaufania w żadnym razie. W swojej pierwszej scenie nie tylko okrada druidów, ale też bierze jednego z nich na zakładnika, a że druidzi cenią ludzie życie, dają mu odejść (jednak później będą pomagać Merlinowi w jego zadaniu). Również późniejsza scena, kiedy Borden zachodzi do Gajusza i rozmawiają oni na temat grobowca króla Askanara (gdzie jajo podobno spoczywa), sugeruje, że nie można mu ufać; że Borden zrobił coś, co sprowadziło na nadwornego medyka kłopoty. Widownia wie, że ten typek prawdopodobnie ma wobec jaja złe zamiary.

Z drugiej strony właściwie od pierwszego odcinka Przygód Merlina wiemy, że Uther Pendragon wybił wszystkie smoki, a ostatniego z nich zamknął pod swoim zamkiem jako ostrzeżenie przeciwko praktykującym magię. Kilgharrah ma swoje wady – wiele z jego proroctw to samospełniające się przepowiednie (zwłaszcza jeśli chodzi o Morganę i Mordreda), on sam do pewnego stopnia kierował się własnym interesem i nawet siał spustoszenie w Camelocie, kiedy tylko Merlin go uwolnił…. niemniej jednak jest on też do pewnego stopnia ofiarą, jako ostatni przedstawiciel swojej rasy. Tak więc wiadomość, że ocalało jeszcze jedno smocze jajo, jest tym bardziej wspaniała. Można zrozumieć dlaczego Merlin jest podekscytowany tą perspektywą i jest gotów zaufać Bordenowi.

Jednak od samego początku Gajusz jest przeciwny odnalezieniu jaja i do pewnego stopnia Merlin nie rozumie dlaczego. Fakt, że potem, rozmawiając z Wielkim Smokiem, wspomina o tym sprzeciwie, ale nie o tym, że Gajusz nie ufa Bordenowi, być może świadczy o tym, że Merlin jest zbyt podekscytowany perspektywą odnalezienia jaja, żeby zwracać uwagę na wątpliwości medyka. Ale Gajusz ma jeszcze inny powód, aby zakazać Merlinowi szukać jaja: według legendy król Askanar w swojej mądrości postanowił ukryć jajo w grobowcu, aby je chronić. Jajo może siedzieć spokojnie przez tysiąc lat i się nie wykluć, a jeśli ktoś się o nim dowie (na przykład, Julius Borden, który chce być panem smoka; albo wciąż zrażony do magii Artur, który chce zniszczyć jajo) i je odnajdzie, może dojść do tragedii. Dlatego Gajusz powtarza w przeciągu tego odcinka, że najlepiej byłoby zostawić jajo w spokoju.

Teraz po latach zastanawiam się, czy Aithusa nie przedstawia czasem takiego momentu w życiu Gajusza, w którym jeszcze myśli on w sposób, w jaki myślał za Uthera, chociaż nadeszła era Artura. Do pewnego stopnia jest to zrozumiałe – sam w końcu tłumaczy Bordenowi: „Artur jest łagodniejszy od ojca, ale nie toleruje magii.” Ze względu na swoje doświadczenia z Wielkiej Czystki, Gajusz zawsze był bardzo ostrożny przy radzeniu sobie z magią, ponieważ paranoja Uthera mogła prowadzić do tragedii. Nadworny medyk wierzy w przyszłość, którą zbuduje Artur, ale w tym momencie nie można się spieszyć.

Jednocześnie ta ostrożność Gajusza przeciwstawiona jest Merlinowi, który jest jeszcze młody i obarczony wielkim przeznaczeniem, tak więc chce jak najszybciej doprowadzić do tego, że magia wróci do Camelotu. Ponadto, jako ostatni Władca Smoków, ma pewne obowiązki, a że nie tylko Borden i Artur teraz podążają za jajem, ale i Kilgharrah kazał magowi przysiąc, że ochroni je, siłą rzeczy Merlin musi znaleźć je przed nimi wszystkimi. Postępuje impulsywnie, ale kieruje się w tej kwestii poczuciem odpowiedzialności i sprawiedliwości. Nawet, kiedy Borden proponuje mu udział w zyskach albo wspólną władzę nad smokiem (co przypomina trochę kuszenie Merlina w Klątwie Korneliusza Sigana), czarownik odmawia, twierdząc, że smoki nie powinny służyć żadnemu człowiekowi.

(Tutaj warto też zaznaczyć, że aby dostać się do grobowca Askanara, trzeba przejść przez jaskinię, która łudząco przypomina tę, w której ukrywał się Balinor. W jednej z wyciętych scen, Merlin wspomina Arturowi, że w tym miejscu ostatni raz widział ojca, tak więc pierwotnie był to zamierzony zabieg.)

Samo jajo, z którego wykluje się Aithusa, działa trochę jak jaja smoków w Cyklu Dziedzictwo Christophera Paoliniego. W tym sensie, że nie tylko może się nie wykluwać przez całe stulecia, lecz także, że to Władca Smoków, który ma ze smokami duchową i magiczną więź, może sprawić, że się ono wykluje. Kiedy jest już po wszystkim; kiedy jajo zostało uratowane z zapadającego się grobowca, Borden ginie, a Artur i rycerze myślą, że jajo uległo zniszczeniu – Merlin pyta Wielkiego Smoka o to, jak sprawić, że nowy smok się wykluje. Wtedy Kilgharrah oznajmia, że Władca Smoków musi nadać mu imię. Po krótkim namyśle Merlin postanawia nazwać nowe stworzenie Aithusa, co oznacza po smoczemu światłość.

Aithusa okazuje się być białym smokiem i Kilgharrah stwierdza, że to dobry znak; że biała łuska to proroctwo pomyślności dla Albionu. Co jest o tyle ciekawe, że w oryginalnej legendzie biały smok pod murami króla Vortigerna oznaczał Sasów, a nie Brytów. Jednakże choć Wielki Smok zabrał Aithusę do siebie, w późniejszych wystąpieniach zobaczymy, że smoczątko trochę przeszło. Generalnie twórcy mieli na niego dziwny pomysł.

A tymczasem w następnym odcinku Artur będzie musiał stanąć do pojedynku, aby uniknąć wojny.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź