Meg ogląda Merlina – 2×3 „Początek koszmaru”

W sezonie drugim ciągnącym się wątkiem jest przebudzenie mocy magicznych Morgany i tego, co one oznaczają dla przeznaczenia Merlina i Artura. Wydarzenia, które mają miejsce w drugiej serii, będą miały swoje konsekwencje w przyszłości.

Początek koszmaru jest pierwszym odcinkiem w tym sezonie, w którym wątek mocy Morgany wykracza poza przewidywanie przyszłości w postaci koszmarów sennych. Wraca też tutaj nasz stary znajomy, Mordred.

Opis Fabuły:

Budząc się z kolejnej nocy pełnej koszmarów, Morgana odkrywa, że zgaszona wcześniej świeca pali się, co więcej – jej płomień nagle rośnie i wznieca pożar w komnacie. Uther od razu podejrzewa, że pożar powstał na skutek magii i że ktoś próbował zabić jego podopieczną, ale Morgana zwierza się Gajuszowi, że sama to zrobiła za pomocą czarów. Medyk udaje, że wypadek nie miał nic wspólnego z magią i przepisuje Morganie nowe leki na sen. Merlin optuje za tym, aby wyjawić Morganie prawdę i uspokoić ją, ale Gajusz odradza to ze względu na ryzyko, które się z tym wiąże. Widząc rozpacz królewskiej protegowanej, Merlin prosi o radę Wielkiego Smoka, który wyjawia mu, że Morgana nigdy nie powinna poznać pełni swoich mocy, gdyż wtedy będzie stanowić zagrożenie dla Camelotu. Mimo to Merlin postanawia zabrać ją do druidów w nadziei, że jej pomogą.

Co Z Tego Pamiętam:

Omawiając Początek końca wspominałam, że podczas pierwotnego oglądania Przygód Merlina nie widziałam tego konkretnego odcinka. Tak po prawdzie, to moje pierwsze zetknięcie z Mordredem było właśnie w Początku koszmaru i cóż, sprawiło to, że była trochę skołowana. No bo nagle Merlin, Gajusz i Wielki Smok wspominali druidów, a potem pojawił się Mordred, który był już dzieckiem, znał Morganę i porozumiewał się z nią telepatycznie… dziwnie było.

Wnioski Ogólne:

Jeśli jest jedna rzecz, którą można zarzucić Gajuszowi (poza tym, co zarzuca mu Wielki Smok) i którą trudno się ogląda, zwłaszcza po latach, to jest to fakt, że widząc rozpacz i panikę w oczach Morgany, medyk wmawia jej różne rzeczy. Robi to, co prawda, nie z jakiejś złośliwości, czy chęci kontroli, ale z powodu ryzyka, które Morgana mogłaby na siebie sprowadzić w tak nieprzyjaznym magii miejscu jak Camelot. Na każdą propozycję Merlina Gajusz ma odpowiedź: Merlin sam uspokoi Morganę, wyjawiając jej swój sekret i zapewniając, że nie jest sama? Chłopak nie powinien odkrywać kim jest dla własnego bezpieczeństwa. Merlin zaprowadzi Morganę do druidów, aby oni nauczyli ją tego i owego? Uther poluje na druidów, więc zabranie do nich jego podopiecznej będzie się równać z wyrokiem śmierci na Morganę.

I choć najpierw Merlin chce pomóc Morganie i zapewnić ją, że ma ona magię, ale to wcale nie znaczy, że jest zła… jednak kiedy Morgana błaga go, aby powiedział, że pożar spowodowały jej czary; kiedy mówi mu, że chce usłyszeć to od kogoś innego, aby wiedzieć, że sobie tego nie wymyśliła, Merlin waha się i w końcu daje jej odpowiedź przeczącą. Ostatecznie jednak – po tym jak Wielki Smok odmówił mu pomocy – Merlin postanawia sam poszukać druidów w nadziei, że pomogą Morganie zrozumieć siebie.

Pomimo tego, że Wielki Smok wieszczy katastrofę, widz chce, aby Morgana dowiedziała się o swojej mocy. Widzimy jak lęk przed samą sobą ją przeraża i stajemy po stronie Merlina, bo jemu świadomość własnej mocy i wsparcie ze strony Gajusza pomogło odzyskać spokój, a nawet nauczyć się tego i owego na temat magii. Tak więc czemu to miałoby nie zadziałać w przypadku Morgany? Zwłaszcza że dotąd widzieliśmy ją jako postać pozytywną (no, przeważnie) – kobietę pełną współczucia, nie bojącą się wyrazić własnego słowa i bronić tego, co uważa za słuszne, a także nie uważającą magii za czyste zło. Naprawdę, jeszcze w drugim sezonie wyjawienie jej prawdy nie tylko o niej samej, ale i o Merlinie wydawało się sensownym pomysłem, zaś ukrywanie przed nią prawdy mogło skończyć się tylko tragedią. I w zasadzie zrozumielibyśmy, gdyby kłamstwa Gajusza i Merlina były tym, co popchnęło Morganę na ciemną stronę mocy.

Ale, na szczęście, Merlin postanowił pomóc Morganie (nie wyjawiając przy tym, że sam ma moce). Odnajduje więc kobietę, która wie coś o druidach, i w nocy mówi Morganie, gdzie może znaleźć ich obóz. I rzeczywiście druidzi pomagają Morganie – niejaki Aglain mówi jej to, co kiedyś Gajusz powiedział Merlinowi: że magia nie jest z natury zła i nie trzeba się jej bać. W rezultacie Morgana jest spokojniejsza i nawet chce zostać wśród druidów.

Natomiast nieopatrzne działania Merlina (to, że sprawił iż Morgana wymknęła się z zamku, nawet nie myśląc o tym, jak to będzie wyglądać; a potem sam wybrał się do lasu, aby ją poszukać i w tym celu wywarzył kratę magią) sprawiają, że już wcześniejsza paranoja Uthera związana z tym, że w komnacie jego podopiecznej wybuchł pożar, rozpaliła się jeszcze bardziej. W rezultacie król jest przeświadczony o tym, że ktoś porwał Morganę i że to musiał być ktoś z magią. Nawet każe pojmać kilku ludzi, którzy wydają się coś wiedzieć o druidach, i ogłasza ultimatum: jeśli Morgana nie wróci, więźniowie zostaną ścięci. Potem Uther wysyła Artura do lasu, aby wytępił druidów. Niestety udaje im się zabić wielu z nich, w tym Aglaina. Wychodzi więc na to, że pomoc Morganie miała złe skutki, ale nie takie, jakich się spodziewaliśmy.

Ostatecznie Merlin i Gajusz zgadzają się, że muszą teraz zadbać o Morganę i nie dopuścić do tego, aby Uther odkrył prawdę o niej.

W następnym odcinku wraca sir Lancelot, a Gwen zostaje porwana!

Leave a Reply