Meg ogląda Merlina – 2×4 „Lancelot i Ginewra”

Wspominałam niedawno, że w drugim sezonie mamy wątek rozwijającej się miłości Ginewry i Artura. Lancelot i Ginewra jest jednym z odcinków, który popycha ten wątek do przodu, chociaż nawiązuje też do słynnego trójkąta miłosnego z legend arturiańskich.

Powraca tutaj nasz znajomy Lancelot, który jeszcze nie zostaje rycerzem, ale jego relacja z Gwen jest bardzo interesująca, a położenie dość niefortunne.

Opis Fabuły:

Morgana wyrusza wraz z Ginewrą na grób ojca, ale po drodze zostają zaatakowane przez zbójców z Merci i zostają pojmane. Wkrótce Morganie udaje się uciec, choć Gwen znów trafia do niewoli z powodu zwichnięcia kostki. Zbójca, który ją porwał, każe jej ubrać się w strój Morgany i udawać przed niejakim Hengistem szlachciankę pod groźbą śmierci. Uther nie chce ryzykować wojny z Mercią dla służki i nie zamierza wysyłać jej nikogo na pomoc, jednak książę ma inny plan. Podczas gdy Artur i Merlin wyruszają w podróż do Mercii, Gwen spotyka w niewoli walczącego za pieniądze Lancelota.

Co Z Tego Pamiętam:

Nie pamiętałam całej tej otoczki z Mercią, ale ogólny pomysł na schwytaną Gwen, która udaje Morganę i spotyka walczącego Lancelota, już tak. Pamiętałam też bulwers Artura, kiedy zobaczył Gwen i Lancelota trzymających się za ręce.

(W sumie kim ma być Hangist? Bo na pewno nie królem Mercii, którego widzieliśmy w Zatrutym kielichu.)

Wnioski Ogólne:

Odcinek skupia się na sytuacji Ginewry i Lancelota oraz na tym, że Artur rusza na ratunek kobiecie, którą kocha, ale z którą – jako przyszły król – nie może być. Merlin schodzi na dalszy plan i jego rola sprowadza się tylko do bycia comedy reliefem i kimś, kto wymusza na Arturze przyznanie się do własnych uczuć względem Gwen. To trochę smutne, bo Merlin też jest przyjacielem Gwen, a mimo to nie okazuje jakiegoś wielkiego zmartwienia tym, że grozi jej niebezpieczeństwo. Jedyna scena, która może świadczyć, że jest inaczej, to ta, w której przedstawia Gajuszowi gotowość do wyruszenia wraz z Arturem na ratunek dziewczynie… ale podczas samej podróży Merlin ma lekkie podejście do tego, co się dzieje (prawdopodobnie po to, aby stanowić kontrast do bardzo zdeterminowanego uratować ukochaną Artura).

Sytuacja Lancelota jest o tyle dramatyczna, że musi walczyć ku uciesze człowieka takiego, jak Hangist, aby jakoś się utrzymać. Pamiętajmy, że pod koniec swojego debiutanckiego odcinka Lancelot wyruszył w podróż, aby udowodnić sobie, że jest godzien bycia rycerzem. Walki za pieniądze (w dodatku takie, w których publiczność jest żądna krwi przegranych) są dalekie od tego, czym rycerz powinien się kierować, tak więc Lancelot uważa to za upodlenie i odejście od swoich ideałów. To, że nie sprzeniewierzył im się całkowicie, widać w scenie, w której udaje mu się wygrać walkę i już zamachuje się, aby dobić leżącego przeciwnika, ale tego nie robi (niestety, ten gest okazuje się być na nic, bo Hangist każe przegranego rzucić na pożarcie wielkiemu szczurowi).

Kilka razy w przeciągu tego odcinka Lancelot odwiedza Gwen w lochach, aby porozmawiać z nią, podnieść ją na duchu, a w końcu powziąć decyzję, aby pomóc jej uciec. Choć Gwen stara się być dzielna w całej tej sytuacji i choć nawet zdarza jej się odegrać przed Hengistem dumną szlachciankę, w tych kilku momentach, kiedy jest sama, wydaje się zagubiona, zwłaszcza że Hangist oczekuje okupu od Uthera za – bądź co bądź – jego ukochaną wychowanicę. Im dłużej Uther nie przysyła pieniędzy, tym bardziej Hangist robi się podejrzliwy. Kiedy dowie się, że ma w swoim lochu nie Morganę, ale zwykłą służkę, Ginewra zostanie zabita.

I biorąc pod uwagę jej zajebistość w poprzednim sezonie, kiedy to okazało się, że umie władać bronią, wielu fanów uważało, że w tym odcinku bezsilność Ginewry uwłacza tej postaci… tyle że w poprzednim sezonie też zdarzyło jej się być w opałach, a poza tym tutaj – biorąc pod uwagę to, że jest w obcym kraju, otoczona przez zbrojnych wojowników i do tego ma zwichniętą kostkę – też jakoś sobie radzi w bardzo opłakanej sytuacji.

Wielokrotnie Gwen i Lancelot trzymają się za ręce – najpierw poprzez kraty, potem, kiedy zostają ponownie pojmani i czekają na śmierć, a w końcu ostatni raz, kiedy Artur i Merlin pomagają im uciec. To znak ich rosnącej więzi – przez dłuższy czas Lancelot jest dla Ginewry jedynym sprzymierzeńcem, z kolei Ginewra pomaga Lancelotowi odzyskać wiarę w siebie i wrócić na właściwy tor. Ich rosnące uczucie wydaje się też być odpowiedzią na nieszczęśliwą miłość między Gwen a Arturem – w przeciwieństwie do Artura, który nie może ożenić się ze służką, Lancelot również jest niskiego pochodzenia, więc wydaje się o wiele bardziej „dostępny”.

Tymczasem Artur jest zdeterminowany uratować Gwen. Podczas podróży do Mercii nie śpi, bo zamartwia się o ukochaną, a także wybiera krótszą, choć bardziej niebezpieczną trasę do Hangista. Jednocześnie, kiedy Merlin konfrontuje go na temat jego uczuć wobec Ginewry, książę sam stwierdza, że nawet jeśli wyzna miłość; nawet jeśli Gwen będzie czuła to samo, co on; nawet jeśli będzie chciał się z nią ożenić, jego ojciec na to nie pozwoli. Niemniej jednak Artur ma te wszystkie uczucia, z którymi nie wie, co zrobić, i to sprawia, że cierpi tym bardziej.

Jak wspomniałam w poprzednim odcinku o Lancelocie, nigdy nie przepadałam za wątkiem trójkąta miłośnego między Arturem, Lancelotem i królową Ginewrą, zwłaszcza biorąc pod uwagę nieszczęścia, które z niego wynikły. Przygody Merlina zrobiły jednak o tyle fajną rzecz, że zarysowały ten trójkąt delikatnie i w zasadzie ma on jakiś wpływ na fabułę w trzech, może czterech odcinkach (w tym – w omawianym dzisiaj Lancelocie i Ginewrze). Zamiast też rycerza, który zakochał się w żonie najlepszego przyjaciela, mamy sytuację, w której Ginewra kocha obu mężczyzn, ale z jednym nie może być ze względu na jego królewskie pochodzenie, a z drugim nie może być, ponieważ nie ma on wstępu do Camelotu (przynajmniej na razie).

I kiedy Artur i Merlin wreszcie przybywają, Gwen pewnie trochę czuje, że książę przybył, bo jej na niej zależy…. ale potem Artur zauważa zażyłość między dziewczyną a Lancelotem i na pytanie, dlaczego przybył, odpowiada: „Dlatego, że Morgana nalegała.” Ma się wrażenie, że mówi to trochę dlatego, że jest zraniony (no bo wiecie, przez cały odcinek przemierzał nieprzyjazne tereny, aby uratować ukochaną, a tu się okazuje, że ona kocha innego) i nie chce, aby Lancelot i Ginewra znali prawdę. Ale Lancelot domyśla się, jaka ona jest, i postanawia nie stawać na drodze miłości Artura i Gwen. Odchodzi w nocy i każe tylko Merlinowi przekazać Gwen, że choć „nie wszystkie marzenia się spełniają”, ona „uratowała mu życie”.

Następni odcinek – a właściwie dwa następne odcinki – również opowiada o miłości. Albowiem zobaczymy jak król Uther zakochuje się w trollicy.

Leave a Reply