Meg ogląda Merlina – 2×2 „Dawna i przyszła królowa”

W dzisiejszym odcinku dzieje się całkiem sporo – mamy i płatnego zabójcę, i wielki turniej rycerski, i Artura, który dowiaduje się jak to jest być z niższej klasy, i rosnące uczucie między księciem a Ginewrą…

No, właśnie, w tym odcinku Gwen ma ważną rolę do odegrania. Tym razem to ona będzie musiała przemówić księciu do rozumu. Zwłaszcza że będzie on wystawiał jej cierpliwość na próbę.

Cóż, nie przedłużajmy już i przejdźmy do samego odcinka.

Opis Fabuły:

Król Odin zleca niejakiemu Myrorowi, aby zlikwidował Artura, ponieważ ten zabił jego syna. Tak się składa, że w Camelocie ma się odbyć turniej rycerski, a Artur odkrywa, że jego rycerze dotąd dawali mu wygrać, ponieważ jest następcą tronu. Sfrustrowany i chcący się sprawdzić książę wpada na pomysł, aby podszyć się pod kogoś innego podczas turnieju i się wykazać. W tym celu odchodzi z zamku pod pretekstem ukatrupienia pewnej magicznej bestii grasującej po lesie; i ukrywa się u Gwen.

Co Z Tego Pamiętam:

Hej, tutaj pojawia się po raz pierwszy sir Leon. Gościu wydaje się mało wyrazisty, ale w przyszłości będzie jedną z najbardziej ukochanych przez fanów postaci.

Tak po prawdzie to ten odcinek jest jednym z tych, który pamiętałam coś piąte przez dziesiąte. W zasadzie jedyne, co kołatało mi się w pamięci, to wybuch sfrustrowanego Merlina o tym, że ciągle wszyscy coś od niego chcą.

Wnioski Ogólne:

Choć Myror przedostaje się do Camelotu, odkrywa nieobecność Artura i jest na tropie tego, gdzie książę się ukrywa, ważny staje się dopiero w drugiej połowie odcinka. Głównym wątkiem w Dawnej i przyszłej królowej jest tak naprawdę Artur, który chce udowodnić sobie i innym, że bez specjalnego traktowania ze strony rycerzy, też jest całkiem dobrym wojownikiem; a którego uprzywilejowana pozycja sprawia, że zachowuje się dość arogancko, nawet niekoniecznie zdając sobie z tego sprawę.

Kiedy podczas ćwiczeń walki lancą książę zostaje oślepiony światłem, a sir Leon tego nie wykorzystuje, aby zrzucić go z konia, Artur zdaje sobie sprawę z tego, że jest specjalnie traktowany – jego rycerze nie walczą z nim tak zaciekle jak mogliby walczyć, ponieważ jest przyszłym królem. To sprawia, że książę zaczyna się zastanawiać, ile z jego potyczek turniejowych było naprawdę jego wygraną, a ile wynikało z tego, że po prostu dano mu wygrać. Co jest też interesujące, kiedy żali się na takie traktowanie Merlinowi (niosącemu akurat zbroję księcia), zauważa też inny aspekt swojego uprzywilejowania, który mu się nie podoba – to, że Merlin co chwila się z nim zgadza, czyli zamiast być z księciem szczery, przytakuje mu, żeby mu się przypodobać (to nie jest do końca prawda, ale ten wątek jeszcze wróci).

Artur tworzy więc specjalny plan. Pod pretekstem polowania na potwora, opuszcza Camelot, a potem wraca w przebraniu, ukrywa się w domu Gwen i angażuje do pomocy wieśniaka, który będzie odgrywał rolę rycerza w turnieju. Jednak podczas samych walk to Artur będzie walczył w barwach nowego „rycerza”, a kiedy już wygra cały turniej, wyjawi sekret przed całym dworem, tym samym udowadniając, że jest świetnym wojownikiem, nawet bez specjalnego traktowania.

Jak może pamiętacie w Labiryncie Gedref jednym z głównych wątków była duma księcia Artura, która staje się źródłem cierpień jego ludu. Tutaj po raz drugi podejmowany jest temat dumy i pragnienia chwały Artura, ale tym razem w bardziej przyziemny i lżejszy sposób. Nie można zaprzeczyć, że duma księcia została w pewien sposób zraniona, a on podejmuje się swojego ryzykownego planu, aby ją wyleczyć. W sposobie, w jaki mówi o tym, co zamierza zrobić pod koniec turnieju, można wyczuć, że chce uzyskać uznanie tłumów. Merlin nawet stwierdza, że Arturowi brakuje hołdów. (Można też podciągnąć pod dumę i pragnienie chwały to, że Artur nie myśli o tym, że odkrywając swój podstęp, może sprawić, że zostanie uznany za oszusta.)

Jednocześnie ponieważ Artur ukrył się na jakiś czas wśród pospólstwa, z jednej strony wybrzydza na brak luksusów (krytykuje, między innymi, ubranie, które Merlin dał mu na zmianę i które Merlin specjalnie dla niego wyprał), a z drugiej – oczekuje pewnych względów i, na przykład, od razu zajmuje jedyne łóżko w domu Gwen. Można to zrozumieć – Artur przyzwyczajony jest do pewnych standardów: do tego, że będzie dla niego wygodne łóżko, że jego ubrania będą przyjemne w dotyku, że będzie gotowe dla niego dobre jedzenie lub że kiedy jego koszula będzie miała dziurę, służąca mu ją zaceruje. Niemniej jednak przez większą cześć odcinka Artur okazuje Gwen i Merlinowi niewdzięczność, ponieważ jego sługi stają na głowie, aby przeprowadzić jego plan w życie a on nie myśli o tym jak ta sytuacja na nich wpływa. A oni w dodatku ukrywają swoją frustrację, no bo wiecie, nie mogą tak po prostu powiedzieć swojemu panu, że jest niegrzeczny.

Do czasu.

Albowiem w pewnym momencie Artur odkrywa, że Gwen musi spać w składziku, bo nie ma drugiego łóżka. Kiedy książę zaczyna ją wypytywać o to, dlaczego tak jest, Gwen wybucha i zaczyna skarżyć się na jego zachowanie. Dzięki szczerej krytyce ze strony dziewczyny, Artur zdaje sobie sprawy z tego, że postępował niewłaściwie i postanawia jej to wynagrodzić. A potem – kiedy okazuje się, że Artur nie zrobił kolacji, tak jak obiecał, tylko kazał Merlinowi zabrać dwa talerze z królewskiej kuchni – Gwen wypomina mu jego kłamstwo i mówi mu, że „król powinien szanować poddanych”.

Tytuł tego odcinka – Dawna i przyszła królowa (The Once and Future Queen) – nawiązuje do serii powieści T. H. White’a The Once and Future King, będącej retellingiem legend arturiańskich i do dzisiaj uważanej za jedną z najlepszych (podobnie jak Le Morte d’Arthur). To nawiązanie sugeruje nam, że ten odcinek to początek drogi Ginewry do bycia przyszłą królową Camelotu. Nie tylko widzimy jak Gwen i Artur mają się ku sobie, ale też Gwen jest tą, której szczere słowa skłaniają księcia do przemyśleń. Już w poprzednim sezonie mieliśmy sytuację, kiedy sługa Artura mu doradzał, a tutaj szczera opinia służki pomaga Arturowi stać się lepszym człowiekiem. Dawna i przyszła królowa stawia podwaliny pod przyszłą relację między Gwen a Arturem – to, że będzie ona w stanie naprowadzić króla Camelotu na właściwy tor i przemawiać do jego sumienia. (Znamienne jest też to, że przez resztę odcinka Artur stara się być miły dla Ginewry, ale wciąż wysługuje się Merlinem.)

Wróćmy teraz do Myrora, bo powód dla, którego w ogóle Odin go zatrudnił, podchodzi pod wspomniany wcześniej motyw dumy. Otóż syn Odina wyzwał Artura na pojedynek, i choć sam Artur był temu przeciwny, obcy książę najwyraźniej chciał się wykazać (niestety podczas pojedynku zginął i to Arturowi najwyraźniej ciąży). I też kiedy Artur zostaje ranny (za sprawą ostrza w lancy podszywającego się pod rycerza Myrora), na początku książę chce walczyć dalej, , bo nigdy dotąd nie przegrał. Przez cały odcinek główną motywacją przyszłego króla Camelotu jest udowodnienie, że jest dobrym wojownikiem, ale teraz próbująca opatrzeć jego rany Gwen mówi mu, że nie musi niczego udowadniać, przynajmniej jej. To go jednak nie przekonuje, bo Artur chce przede wszystkim udowodnić sobie, że jest dobrym wojownikiem, dlatego, pomimo swoich ran, wraca do walki.

Na szczęście Merlinowi udaje się unieszkodliwić Myrora, ale kiedy przychodzi czas, aby wdrożyć ostatnią część planu i ujawnić to, że zwycięzcą turnieju jest Artur, książę postanawia nie wychodzić, tylko namówia grającego rolę rycerza chłopa, aby odebrał trofeum. (I ten gest można potraktować jako Artura okazującego pokorę, ale też nagradzającego chłopa za to, że wziął udział w tej całej intrydze, chociaż pierwotnie miał być tylko pionkiem.) Co więcej – potem Artur optuje przed Utherem za tym, aby pojednać się z Odinem, zamiast ruszać z nim na wojnę. Odin, zresztą, będzie jeszcze do serii wracać.

Wątek Merlina w całej historii jest dość prosty – w zasadzie chłopak zaharowuje się podwójnie, najpierw pracując dla Artura, a po powrocie do domu – dla Gajusza (który nie wie o tym, że Artur jest w Camelocie, więc myśli, że jego podopieczny ma więcej wolnego czasu, aby pomagać medykowi w pracy). Ostatecznie prowadzi to do słynnej przemowy Merlina o tym, że nie dość, że służy Arturowi od rana do wieczora, ratując go przed zakusami jego wrogów (i nie mogąc nawet mu o tym powiedzieć, bo zostanie wtedy ścięty), to jeszcze musi podążać za własnym przeznaczeniem. To jedna z najbardziej pamiętnych scen z serialu, zwłaszcza że stanowi ciekawy kontrast dla wybuchu Gwen – w obu przypadkach mamy wyraz frustracji zaistniałą sytuacją, ale o ile Gwen jest sfrustrowana głównie zachowaniem Artura, Merlin ma o wiele więcej na głowie i nie może być na ten temat całkiem szczery z księciem.

W następnym odcinku powróci Mordred, a Morgana odkryje w sobie magię.

Leave a Reply