Meg ogląda Merlina – 1×10 „Chwila Prawdy”

Doszliśmy do odcinka, który jest dla mnie bardzo wyjątkowy.

Z jednej strony jest to jeden z odcinków, w których Artur (wraz z Gwen i Morganą) pokazuje, że zależy mu na Merlinie jako przyjacielu. Z drugiej strony jest to odcinek, który pokazuje nam rodzinną wioskę Merlina i jednego z jego najstarszych przyjaciół.

Opis Fabuły:

Rodzinna wioska Merlina, Ealdor, jest terroryzowana przez Kanena i jego ludzi. Hunith, matka Merlina, wyrusza więc do Camelotu, aby prosić o pomoc Uthera. Choć król współczuje Ealodorowi, wioska leży w królestwie króla Cenreda, z którym Uther bardzo długo zabiegał o pokój, a wysłanie nawet małego oddziału wojska do Ealdoru byłoby uznane za napaść Camelotu na sąsiada. Tak więc Merlin postanawia odejść, aby pomóc matce bronić domu. Nieoczekiwanie jednak przyłączają się do niego najpierw Gwen i Morgana, a potem Artur. W Ealdorze Artur postanawia szkolić mieszkańców w walce, aby mogli odeprzeć atak Kanena. Większość chłopów podchodzi entuzjastycznie do tego pomysłu, ale jeden z mieszkańców – Will – uważa, że Artur tylko naraża ich na niebezpieczeństwo, aby zyskać chwałę. Tak się składa, że Will jest starym przyjacielem Merlina i wie o jego mocy. Co więcej – usilnie namawia Merlina na to, aby użył magii do walki z Kanenem.

Co Z Tego Pamiętam:

Wyobraźcie sobie, że był to pierwszy odcinek Przygód Merlina, który oglądałam. Wiedziałam, że jest coś takiego jak Przygody Merlina i nawet chciałam je obejrzeć na Polsacie, ale jakoś się nie złożyło, abym trafiła na pierwsze odcinki w telewizji. W każdym razie Chwila Prawdy sprawiła, że postanowiłam znaleźć serial w internecie i się z nim zapoznać od początku. I oto jesteśmy.

Później, kiedy oglądałam Grę o Tron, Gendry wydał mi się tam bardzo znajomy. Nawet sprawdziłam grającego go Joe Dempsie i potwierdziłam, że tak – Will z Merlina jest w Grze o Tron.

Oglądając ten odcinek po latach, zdałam sobie jednak sprawę, że rozpoznaję więcej aktorów. Po pierwsze Kanena gra Alexander Saddig, który karierę zrobił jako doktor Jullian Bashir w Star Trek: Deep Space Nine, ale grał też Ra’sa Al Ghula w Gotham oraz Dorana Martela w Grze o Tron. Po drugie, pechowy chłop, który jest ciągle poniewierany przez Kanena, Matthew, grany jest przez Jonathana Arisa, który potem pojawił się w Sherlocku jako Anderson.

Wnioski Ogólne:

Kiedy Hunith wysłała syna do Gajusza, napisała mu, że ukrywanie jego magii staje się coraz trudniejsze w małej wiosce, takiej jak Ealdor. Tutaj mamy scenę, w której Artur i Merlin rozmawiają w nocy i Artur pyta Merlina, dlaczego – skoro jest w Ealdorze tak sielsko, jak twierdzi – odszedł z domu, a czarownik odpowiada: „Przestałem tu pasować.” Nie wiemy, co prawda, jaki stosunek do magii ma król Cenred (o którym jeszcze będziemy słyszeć, a nawet zobaczymy go kiedyś we własnej osobie), ale i tak łatwo się domyślić, że nawet w swojej rodzinnej wiosce Merlin musiał ukrywać swoje moce, a im bardziej wzrastał w siłę, tym bardziej czuł się jak wyrzutek.

W samych legendach arturiańskich Merlin też był w dzieciństwie trochę wyrzutkiem, ale głównie dlatego, że nie miał ojca (są różne wersje tego, kim był ojciec Merlina, ale do tego jeszcze wrócimy w innym odcinku). Pierwszy wielki wyczyn Merlina w legendach odnosi się do sytuacji, w której król Vortigern chciał postawić wokół swojego zamku mury, ale co jakieś powstawały, to co noc się osuwały. Druid Joram postanowił wykorzystać tę sytuację, aby pozbyć się małego Merlina (w którym już wtedy drzemała ogromna moc) i powiedział królowi, że może to naprawić tylko zmieszanie zaprawy z krwią chłopca, który nie ma ojca. Merlin zorientował się, co Joram zamierza, więc powiedział Vortigernowi, że mury osuwają się dlatego, że w wodzie pod ziemią walczą dwa smoki – mlecznobiały i krwawoczerwony. Polecił więc królowi, aby wykopał studnię, a kiedy to się stało, rzeczywiście wyleciały z niej dwa smoki.

Wróćmy jednak do Chwili Prawdy – w tym odcinku dowiadujemy się, że poza Hunith jest w Ealdorze jeszcze jedna osoba, która wie o magii Merlina, a jest nią jego przyjaciel z dzieciństwa, Will. W swojej pierwszej scenie Will widzi jak Merlin używa magii, aby odeprzeć jednego z ludzi Kanena, a następnie mówi mu: „Mówiliśmy ci to już wiele razy. Nie chcemy tu takich jak ty.”, po czym obaj wybuchają śmiechem i zaczynają się witać. Jednocześnie przez cały odcinek Will staje okoniem do planów Artura, a Merlina namawia do tego, aby użył mocy, no bo przecież gdyby chciał, mógłby raz dwa zająć się ludźmi Kanena, i to bez narażania na śmierć innych. Choć Merlin twierdzi, że Will był zawsze ignorowany we wiosce, zarówno książę, jak i jego wierny sługa jednak rozmyślają nad tym, co Will im powiedział. Artur zastanawia się czy czasem nie wiedzie chłopów z Ealdoru na pewną śmierć (zwłaszcza że Matthew wraca z patrolu ze strzałą w plecach); Merlin zaś rozważa, czy nie lepiej byłoby rzeczywiście użyć magii, aby ocalić wioskę, choć wiąże się to z tym, że ujawni się przed Arturem i będzie musiał odejść z Camelotu.

Will ma złe zdanie o królach i szlachcicach w ogóle, ponieważ jego ojciec walczył pod królem Cenredem i poległ (widzimy nawet w pewnej scenie, jak Will stawia na swoje miejsce kolczugę ojca). Ze sposobu, w jaki mówi o Arturze i jego planie można wywnioskować, że Cenred stoczył bitwę, w której poległo wielu żołnierzy niskiego pochodzenia, ale sam król wyszedł z tego zwycięsko i okrył się chwałą, nawet nie przejmując się stratami. Will ma trochę za złe Merlinowi, że odszedł z Ealdoru, aby być sługą rozpuszczonego księcia. Oczywiście, my wiemy, że Artur jest honorowym i dobrym człowiekiem (już sam fakt, ze decyduje się iść pomóc swojemu słudze, o tym świadczy), niemniej jednak Will zwraca też uwagę na to, że Merlin niby ufa Arturowi, ale jeszcze nie powiedział mu o tym, że ma magię. I znów – my wiemy, dlaczego jeszcze nie powiedział; my wiemy, że Uther nienawidzi magii i ta nienawiść ma jednak wpływ na Artura.

W przeciągu całego odcinka Merlin rozważa użycie magii w ostatecznej potyczce z Kanenem i ujawnienie się, ale martwi się o to, co Artur o nim pomyśli. W pewnym momencie nawet zgadza się z Willem, że powinien walczyć swoimi mocami, a jeśli Artur go nie zaakceptuje, będzie to oznaczać, że nigdy nie był jego przyjacielem… jednocześnie przed wielką walką, kiedy Artur i Merlin ubierają się w kolczugi, czarownik mówi księciu: „Cokolwiek się wydarzy nie myśl o mnie źle.”, czyli przeczuwa, że Artur może go jednak potępiać, kiedy dowie się prawdy. Niestety, okazuje się, że są to słuszne obawy, bo kiedy Merlin używa magii, aby wywołać huragan i ostatecznie rozgromić ludzi Kanena, książę pyta gniewnie Merlina i Willa: „Który z was to zrobił?!” Ten huragan uratował im wszystkim życie, ale Artur nie widzi tego; widzi tylko to, że wśród nich jest czarownik. Nawet kiedy Will bierze na siebie strzałę przeznaczoną dla Arutra i potem wyznaje, że to on wywołał huragan (aby chronić Merlina), Artur nie czuje wdzięczności, tylko stwierdza, że Merlin powinien powiedzieć mu o mocach Willa. Oznacza to, że Artur jeszcze nie jest gotów na to, aby poznać prawdę o swoim wiernym słudze (co jest w sumie bardzo smutne).

Niemniej jednak jest to jeden z lepszych odcinków pokazujących, że Merlin i Artur się nawzajem potrzebują i się dopełniają. Artur postanawia sam ruszyć do Ealdoru, aby pomóc swojemu słudze, a w chwili zwątpienia księcia, Merlin motywuje go do walki i mówi mu, że powinien wierzyć w ludzi z Ealdoru, bo inaczej oni wyczują jego wahanie i bitwa będzie skończona zanim się zacznie. W Chwili Prawdy jest mnóstwo fantastycznych momentów, które cementują tę przyjaźń – od rozmowy między Gwen i Morganą, w której Gwen mówi: „Ciekawe dlaczego Artur tu jest?”, a Morgana na to: „Z tego samego powodu, co my – dla Merlina.”, poprzez Merlina wychwalającego Artura przed Willem, a na scenie, w której Merlin chce założyć Arturowi kolczugę (tak jak to zwykle robił w Camelocie), a książę mówi: „Nie tym razem.” W pewnym momencie sama Hunith stwierdza – kiedy Merlin postanawia zostać w Ealdorze – że Artur go potrzebuje, ponieważ oni się nawzajem uzupełniają, dlatego jej syn powinien wracać do Camelotu i nadal służyć Arturowi.

W ogóle mamy tutaj bardzo ciekawy wgląd w Hunith jako postać. Dotąd widzieliśmy ją tylko raz, w scenie, w której Gajusz czyta jej list, tutaj zaś jest bardziej proaktywna. Najpierw chce wyrwać Kanenowi zabrane zborze, potem przybywa do Uthera, aby prosić go o pomoc, a w końcu popiera pomysł Artura, aby nauczyć się walczyć i obronić wioskę. Ma, co prawda, pewne wątpliwości, czy zrobiła dobrze, idąc do Camelotu, bo naraża Merlina na ujawnienie się, ale pełni tutaj więcej niż jedną rolę – jest nie tylko matką, ale też stanowi przeciwwagę dla Willa (jest pod wrażeniem Artura, ale nie chce, aby Merlin odkrył przed nim, że ma magię), jest katalizatorem wydarzeń w odcinku (bo Merlin, Morgana, Gwen i Artur postanawiają wyruszyć Ealdorowi na ratunek, kiedy ona przybywa do Camelotu i przedstawia sytuację) i pierwsza mówi, że woli umrzeć z bronią w ręku, niż umrzeć z głodu, bo nie postawiła się Kanenowi. Motywacją Hunith w tym odcinku jest przede wszystkim obrona domu przed zbójcami. Jeszcze kilka razy będziemy mieli okazję widzieć Hunith, ale nie w aż tak wielkiej roli.

Następny odcinek również jest jednym z moich ulubionych i również zawiera piękny moment, między Arturem a Merlinem. W tym odcinku pojawi się też jednorożec, a na Camelot spadnie klątwa.

Leave a Reply